Nowy dowód tożsamości

na nową drogę życia

Od paru lat przewija się w publikacjach ubolewanie nad dramatycznym podziałem lub pęknięciem i przelewa się żal za odeszłą w przeszłość jednością wspólnoty narodowej, a nawet europejskiej.

Quo vadis, Europo? Pyta pani Wanke-Jakubowska (Nowe życie, maj, 2006) i wskazuje na trzy filary budowli cywilizacji europejskiej: filozofię grecką, prawo rzymskie i chrześcijaństwo. Ale: „Dziś Europa, która porzuciła swoje korzenie, stała się pękniętą wspólnotą i widać to na wielu poziomach: politycznym, kulturowym, gospodarczym, a szczególnie światopoglądowym i religijnym”. W ślad za tym pęknięciem postępuje „Kryzys tożsamości” co według pani Marii Wanke-Jerie (tamże) powoduje, że: „W 2026 r. Europa jest podzielona wzdłuż wielu osi, a podziały te pogłębiają się i stają się coraz bardziej paraliżujące. Podobnie sferę publiczną w Polsce charakteryzuje coraz głębsza polaryzacja, która przenika do różnych środowisk i dzieli nawet rodziny”.

Iluzja jedności

Stosunkowo niedawna przeszłość zdaje się dla sióstr Wanke rajem utraconym, ale ten raj to przecież tylko europejska Wspólnota Węgla i Stali i całkiem niedawna Europejska Wspólnota Gospodarcza. „Dziś UE (Unia Europejska) przeżywa kryzys tożsamości. Idea wspólnoty narodów, zbudowana na gruzach wojen i marzeniach o pokoju, bardziej przypomina luźną federację egoizmów niż wspólnotę. Od Brexitu po wojnę na Ukrainie, od kryzysu migracyjnego po spory o praworządność, zielony ład, federalizację i kwestie aksjologiczne – kontynent dzieli się na bloki, frakcje i ideologiczne okopy”. Fakt.

Faktem jest też, że kontynent nie był nigdy całkowicie jednolity właśnie „aksjologicznie”, chociaż różnice nie były dramatyczne w ramach christianitas mimo takich konfliktów jak wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Wspomniane jakby mimochodem różnice aksjologiczne jednakże stanowić mogą źródła konfliktów tak samo lokalnie, jak kontynentalnie a nawet globalnie. Takie mamy czasy. Aby odnaleźć te źródła, trzeba by dokopać się głębiej niż może to czynić analiza polityki i ekonomii. By dostać się do podstaw bytu ludzkiego, do tego co określa nas jako ludzi, do podstaw kultury, czyli sposobu bycia człowiekiem. Potrzebę myślenia o „nowym rodzaju bytu” określił swego czasu Kornel Morawiecki, podając kierunek rozmyślań:

Czas, przestrzeń, materia, życie – to różne rodzaje istnienia. Wraz z człowiekiem, z ludźmi pojawiła się myśl, duch ludzki i jego różnorakie wytwory. Ten nowy rodzaj bytu określam słowem: onom (z greckiego onoma – imię). Nowy byt trwa, podobnie jak życie zmienia się, rozbudowuje. Poddany ogólnym i swoistym prawom, poznaje je. Kreuje realne i symboliczne zjawiska, które go poszerzają. Onom zasadniczo wpływa na nasz psychiczny, społeczny i materialny świat. Znaczy więcej niż każdy z nas i nasze zbiorowości. My ludzie tworzymy go, podobnie jak molekuły i komórki tworzą życie. Naszym głównym, zaszczytnym zadaniem jest rozwijanie i doskonalenie tej nowej formy istnienia – onomu.

(…) Na onom składa się nasza kultura, sztuka i nauka, całe nasze środowisko. Na onom składa się cała nasza myśl, nasz ludzki duch. Życie ciągle zmieniało samo siebie i otoczenie. Po miliardach lat powstał człowiek, nasza świadomość i inteligencja. Onom, którego pierwociny można już spostrzec w świecie zwierzęcym (instynkty, zależności, rytuały, gniazda), wykształcił się i rozwinął w świecie ludzkim.

Myśl jest istnieniem. Poprzez ludzi kreuje nowe formy materialne i żywe, tworzy nowe środowiska, zmienia i kształtuje nas oraz uczestniczy w ewolucyjnym procesie współdziałania i selekcji – w całej ludzkiej i kosmicznej historii. Myśl stała się tego procesu czynnikiem zasadniczym. Warunkuje nasze indywidualne i zbiorowe życie nie mniej od biologii. Na jakość i długość naszego życia powszechniej wpływa kultura, w której żyjemy niż nasze geny.

Świat ducha jest realny. (…) Jak zauważyć tę nową postać bytu, skoro istotnie wykracza ona poza nasze bezpośrednie zmysłowe postrzeganie? Wydaje się, że nie ma innej możliwości odróżniania istnienia od nieistnienia jak tylko sprawdzenie oddziaływania na świat i na nas. Co oddziaływa – to istnieje. Duch, myśl, onom – potężnie oddziałują. Przekształcają środowisko naszego życia i same siebie – coraz szerzej i pełniej w miarę naszego, swego rozwoju. Są inną postacią istnienia niż pierwotna materia i życie, inną, ale nie mniej realną. (…) Onom zawiera byty wyższe od najwyższej formy życia – od człowieka, a nawet od ludzkich społeczności – od rodziny, rodu, narodu czy cywilizacji. Są nimi takie wartości, jak prawda i dobro, jak wiara i miłość. (…)

Naszą główną ludzką rolą i zaszczytnym zadaniem jest uczestnictwo oraz służba na drodze poznawania, pomnażania i doskonalenia ducha. (Kornel Morawiecki, „Kierunek”)

W roku 2026 mamy oto wynik długiego procesu dziejowego liczonego w milionach lat, ale przeżywany aktualnie rezultat owej „Genezis z Ducha” (J. Słowacki) ukazuje nam wielkie formacje cywilizacyjne jakby w opozycji do tradycji owej „postchrześcijańskiej cywilizacji europejskiej”. Prof. Bogdan Góralczyk, politolog, sinolog i hungarysta, uważa, iż Chiny, Indie i Rosja to cywilizacje okryte płaszczami państwowości. Moglibyśmy zapewne dodać tu jeszcze przypadek Iranu i Korei Północnej. Dla reszty świata pozostają formacje cywilizacji łacińskiej, bizantyjskiej, turańskiej, islamskiej, żydowskiej i bramińskiej. Wszystkie te „metody życia zbiorowego”, jak je określał prof. Feliks Koneczny, oprócz jednej z nich, to cywilizacje „gromadnościowe”. Zaś ta jedna to „personalistyczna” cywilizacja łacińska. Ale bizantyjskie (wg Konecznego) Niemcy i Francja jej nie reprezentują. Jak zauważyli ostatnio przedstawiciele administracji USA szczególne relacje polsko-amerykańskie tworzy fakt, że są to „sojusznicy cywilizacyjni”.

Sojusznicy cywilizacyjni

Dnia 6 lipca 2017 roku na placu Krasińskich w Warszawie pod pomnikiem Powstania Warszawskiego prezydent USA Donald Trump w swoim przemówieniu zdefiniował główne idee i wartości podzielane w tradycji obydwu narodów – wielkiego narodu amerykańskiego i niewielkiego narodu polskiego, którego państwo w roku 1918 odrodziło się po wielu latach nieistnienia. Co łączy te narody? Zdaniem prezydenta USA:

Na nic zdadzą się największe gospodarki świata i broń największego rażenia, jeśli zabraknie silnej rodziny i solidnego systemu wartości. Tych, którzy zapomnieli o ich kluczowym znaczeniu zachęcam do odwiedzenia kraju, który nigdy tego nie zapomniał – niech przyjadą do Polski. Niech przyjadą tu, do Warszawy i niech poznają historię Powstania Warszawskiego. (…)

Ci bohaterowie przypominają nam, że Zachód został ocalony dzięki krwi patriotów, że każde pokolenie ma w tej obronie do odegrania swoją rolę. I że każda piędź ziemi, każdy centymetr naszej cywilizacji jest tej obrony wart. Nasza walka w obronie Zachodu nie zaczyna się na polu bitwy – zaczyna się od naszych umysłów, woli, naszych dusz. (…) Triumf polskiego ducha nad wiekami trudności daje nam wszystkim nadzieję na przyszłość, w której dobro zwycięża zło, a pokój odnosi zwycięstwo nad wojną. (…) Nasze dwa kraje łączy szczególna więź, zbudowana na wyjątkowej historii i narodowych charakterach. To wspólnota, która istnieje tylko między ludźmi, którzy walczyli, przelewali krew i ginęli za wolność. Dla Amerykanów Polska była symbolem nadziei od zarania dziejów naszego narodu. Polscy bohaterowie i amerykańscy patrioci walczyli ramię w ramię w Wojnie o Niepodległość i w wielu późniejszych wojnach.

Aksjologiczni przeciwnicy

Inaczej postrzegał istnienie Polski prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. 1 września 1939 roku zaczęła się II wojna światowa od ataku wojsk III Rzeszy Niemieckiej na Polskę. Z pomocą podążyła niebawem Rosja Sowiecka, ale z pomocą Niemcom, nie Polsce. 1 września 2009 roku na uroczystościach w Gdańsku na Westerplatte, gdzie padły pierwsze salwy tej wojny, Putin uznał za stosowne wskazać w swoim przemówieniu przyczynę konfliktu. Według prezydenta Rosji tą przyczyną było wielkie upokorzenie narodów, niemieckiego i rosyjskiego, jakiego dopuszczono się zatwierdzając powstanie niepodległego państwa polskiego w traktacie pokojowym (Wersal 1919) kończącym zmagania I wojny światowej.

Które systemy aksjologiczne generują konflikty?

Na to pytanie znajdowano różne odpowiedzi. Paryski miesięcznik Le Nouveau Magazine Littéraire (nr 7 VII-VIII 2018) pod hasłem – Vivre sans Dieu! (Żyć bez Boga) zamieścił wypowiedzi filozofów, publicystów, polityków i pisarzy. Według tych autorytetów należy poszukiwać szczęścia ludzkości w postawach ateizmu i agnostycyzmu. Na przykład Raphaël Glucksmann uważa, że monoteizm, który miał pierwotnie chronić przed chaosem zasad i nakazów, w dzisiejszych czasach jest największym zagrożeniem dla pokoju światowego. Islam, judaizm i chrześcijaństwo są systemami nietolerancyjnymi. Religie te nie uznają praw obywatelskich i jednostkowych, równouprawnienia kobiet i zagrażają demokracji. Każda z nich uważa się za jedynie prawdziwą, co musi konfliktować ją z innymi. Philippe Sollers twierdzi, że poważnymi pisarzami są jedynie ci, którzy są ateistami. Sławoj Żiżek komentuje problem najłagodniej, może dlatego, że nie jest Francuzem: „Czy Bóg istnieje czy nie – to bez znaczenia. Nie o to chodzi, lecz o akceptowanie Go lub nie”.

Ale czy można wierzyć Francuzom?

Przyjmowany przez nich punkt widzenia jest zbyt uwikłany w interesy laickiej formacji rządzącej od ponad stu lat w Republice Francuskiej. Tak ujmując w jeden blok długi ciąg dziejowych konfliktów wybitny filozof Glucksmann i inni myśliciele nie widzą różnych hierarchii wartości, czyli odmiennych systemów aksjologicznych wynikających z każdej z religii z osobna. To one przecież kształtują życie zbiorowości i życie jednostek. Upatrują Francuzi szczęścia ludzkości w upowszechnieniu ateizmu i agnostycyzmu. Formalnie chrześcijańskie, europejskie monarchie XIX wieku nie sprawdziły się w dziele utrzymania pokoju i w 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Ateistyczne i agnostyczne rządy wielkich imperiów XX wieku doprowadziły do II wojny światowej. Krwawy „proces rewolucyjny” był po 1945 roku kontynuowany. Pokój został zaprowadzony po stracie blisko 100 mln ludzkich istnień. Względne światowe bezpieczeństwo zapewnia nadal równowaga strachu posiadaczy specyficznego kapitału – broni jądrowej. Aksjologiczne podstawy pokojowego współżycia nie zostały wypracowane przez ateistów i agnostyków.

Monoteizm nie oznacza wyznawania tego samego Boga. Najbliższym laickim Francuzom punktem odniesienia jest religia chrześcijańska i ostatnio rozrastająca się we Francji rzesza wyznawców islamu. Nawet pobieżne sprawdzenie wzajemnych relacji wykaże, że to nie chrześcijanie inicjowali konflikty i nie oni te konflikty inicjują. Islam daje sobie prawo panowania nad światem przez podbój.

Odepchnięcie fali islamskich inwazji z Europy jest powodem frustracji wiernych wyznawców religii proroka Mahometa, którzy teraz mają sposobność rewanżu. W 1979 roku po rewolucyjnym przejęciu władzy w Iranie syndykat ajatollahów wypowiedział wojnę Wielkiemu Szatanowi – USA i Małemu Szatanowi – Izraelowi rozpoczynając ciągnące się przez lata terrorystyczne akcje i atakowanie amerykańskich dyplomatów, żołnierzy i obiektów. W 2026 roku amerykańska odpowiedź spowodowała falę protestów w obronie miłującej pokój Republiki Islamskiej.

Jeszcze jeden powód, dla którego nie można wierzyć Francuzom

Codziennie na świecie giną chrześcijanie tylko ze względu na wyznawaną wiarę. Jest to religia prześladowana na wszystkich kontynentach.Liczba chrześcijan mimo 300 tys. zabitych rocznie, z roku na rok rośnie.

Źródłem konfliktu są zasady, które obowiązują wyznawców chrześcijaństwa. Są to – świętość życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci i miłość bliźniego. A dla chrześcijanina bliźnim jest każdy człowiek, bez względu na jego wiek, płeć, rasę, narodowość, religię lub społeczny status. Upowszechnienie tych zasad przez wzrost liczby chrześcijan w państwie może spowodować liczne zmiany. Chrześcijanie mają od wieków wypróbowane środki walki:

Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. (…) Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne. Nie uważajcie sami siebie za mądrych. Nikomu złem za zło nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wszystkim ludziom. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. (…) Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go. (…) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. (List św. Pawła do Rzymian, 12, 14-21)

Polska tradycja

„Ustawa rządowa” – konstytucja z 1791 roku, miała być jedną z czterech ustaw definiujących ustrój i cele istnienia odnowionej państwowości, łącznie z uchwalonym we wrześniu aktem konstytuującym zasad autonomii litewskiej. Jak wiemy z korespondencji pomiędzy sąsiadującymi monarchami, przyjęli oni te ustawy jako egzystencjalne zagrożenie dla swoich satrapii przez sam fakt istnienia w Europie wolnościowego ustroju.

Można z całą pewnością przyjąć, że konfliktowe współistnienie w Europie narodu polskiego miało swoje źródła w podstawach aksjologicznych jego kultury. Czy to w oporze wobec rewolucji bolszewickiej w 1920 roku czy w czasie II wojny światowej. W 1980 roku strajki robotnicze na polskim Wybrzeżu (Szczecin, Gdańsk) oraz na Śląsku (Jastrzębie i Katowice) kończyła seria porozumień z ówczesnymi władzami PRL. Klasa robotnicza przekroczyła poziom własnych egoistycznie pojmowanych interesów. Robotnicy solidarnie występowali w interesie innych grup społecznych i całego społeczeństwa. „Rewolucja solidarności” (Timothy Garton Ash) nie była rewolucją zbrojną. Mieliśmy do czynienia z rewolucją, której skutki owocują zupełnie odmiennie niż skutki innych rewolucji, tych kończących się próżnią aksjologiczną, w którą wlewa się aksjologia skuteczności, brak zasad – nihilizm. Przeciwnicy aksjologiczni, jednocześnie polityczni, Solidarności (jako związku zawodowego i ruchu społecznego), okazali się też przeciwnikami solidarności ludzkiej.

Podstawą i źródłem konfliktu pomiędzy Polską (narodem i państwem), a ościennymi kulturami, tak na Wschodzie jak i na Zachodzie Europy, aż po dzień dzisiejszy, są przesłanki aksjologiczne. Niestety także w samym społeczeństwie polskim te aksjologiczne różnice są podstawą współczesnych politycznych podziałów.

Znaczenie aksjologii

Historia ludzkości jest pełna wojen, rewolucji, przewrotów. Sprowadzenie tej smutnej sekwencji zdarzeń do walki o dostęp do wody, surowców lub źródeł energii, nie wyczerpuje listy możliwych motywacji. Dla zdefiniowania charakteru konfliktów nie wystarczy powiedzieć, że mamy do czynienia ze sprzecznościami interesów wyrażających się w wymiarze materialnym (np. zysków w handlu). Wszelka mediacja i zapobieganie mają swoje granice w sumieniu uczestników globalnej gry sił – na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, na innych forach oficjalnych i w dyskretnych zabiegach dyplomatycznych. Na terenie naszej „globalnej wioski” nowa era – „era komunikacyjna” sprzyja narastaniu konfliktów pomiędzy formacjami „drugiej” i „trzeciej fali cywilizacji technologicznej” (według przewidywań Alvina Töfflera). Oba konflikty, kulturowy i cywilizacyjny, muszą znaleźć doskonałe rozwiązanie, abyśmy wiedzieli, dokąd nas pcha główny nurt zmian. Poszukujemy odpowiedzi na pytanie, jakiego rodzaju społeczeństwo właśnie się tworzy. Tym razem zastanawiające jest głębokie uwarstwienie konfliktu i stąd należy przewidywać jego długotrwałość. Wiele czasu zabierze samo odsłanianie kolejnych warstw. Jedną z nich jest podstawa aksjologiczna deklarowana wprost w kodyfikacjach ustrojowych państwa lub tylko przejawiająca się w praktyce zachowań społecznych.

„Mądrość etapu”

Dominujący nurt zmian łączy się z odrzuceniem motywacji religijnej i prawa naturalnego. Ten proces rewolucyjny i laicyzacyjny z różnym natężeniem obecny na wszystkich kontynentach został zainicjowany w Europie przez rewolucję francuską (1789). Aksjologia chrześcijańska była wtedy i jest obecnie kwestionowana również przez inne systemy wartości motywowane religijnie (islamizm i hinduizm) i filozoficznie (np. masoneria). Kolejnym rewolucyjnym poczynaniom patronował marksizm-leninizm i socjalizm narodowy. W czasie ostatnich 50 lat w Europie Zachodniej zastosowano strategię pokojowej aplikacji zasad komunizmu (Antonio Gramsci). Polega ona na zmianie z etapu na etap aksjomatów podstawowych dla życia społecznego. Można tutaj mówić o „miękkim totalitaryzmie”. Towarzyszy tym dążeniom „miękka agresja laicyzacyjna” poprzez zabiegi prawne i propagandowe.

Wolny twórczy człowiek

Dla sprostania wyzwaniom epoki społeczeństw masowych można przyjąć postulowany, a nawet ułamkowo już praktykowany zbiór reguł życia zbiorowego, którą charakteryzuje to, iż:

a) naprawdę ważny jest każdy człowiek z osobna – im bardziej twórczy i odrębny, tym lepiej dla społeczności; b) która przypomina organizm, tzn. „tworzy się ze świadomej woli zrzeszonych dobrowolnie do celów, wynikających z zapatrywań i dążności ogółu, z porozumienia się”, a z poniesionych „klęsk podnosi się (…) własnymi siłami, sam leczy się z usterek i własną siłą doskonali”; c) trwa w rozmaitości, co znaczy mamy tam „odrębności, które atoli przejęte są poczuciem jedności”; d) zasadą epistemologiczną jest aposterioryzm, czyli metoda myślenia manifestująca się tym, że się „snuje wnioski indukcyjne, zaczynając od krytycznego roztrząsania doświadczeń przeszłości”; e) projektowanie nowych rozwiązań dokonuje się na gruncie respektowania historyzmu, czyli szczytu tradycji wykształconej i szczytu pożytku, jaki człowiek robi z pojęciem czasu, a także poczucia odpowiedzialności za ciągłość i rozwój dorobku kulturalnego zrzeszenia; f) konformizm uzyskuje się dzięki trwaniu wolności, co sprawia, że ludzie swobodnie wybierają i tworzą wartości oraz swobodnie przystępują do obserwowania i respektowania kodeksów zasad i przykazań; g) ludzie przejawiają inwencję i aktywność – są uspołecznieni i twórczy, chcą pomagać innym i doskonalić siebie; h) życie społeczne cechuje rozwój – dzięki swobodnej twórczości zrzeszenie doskonali się i doskonalą się uczestnicy (Feliks Koneczny).

Należałoby badać i rozpoznawać dziedzictwo własnej kultury, po to, aby wyodrębnić te linie tradycji, które mogą posłużyć jako wspomaganie niezbędnego wysiłku jaki nas czeka.

Wybrane tezy tego tekstu autor przesłał na międzynarodową konferencję aksjologiczną The 20th Chinese Value Philosophy Annual Meeting International Conference on Axiology, która miała miejsce w Szanghaju jesienią 2018 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *