Świat a sensybilizm

czyli o niektórych aspektach recepcji twórczości artystycznej

Rzeczywistość światów

Świat (taki jaki konkretnie istnieje) a Świat Skonstruowany (przez człowieka) różnią się tym, że światy konstruowane w dziełach artystycznych lub naukowych składają się z abstraktów i żadne konkrety tam się wepchnąć nie dają (Wacław Mejbaum).

Ten skonstruowany w dziele artystycznym świat może posługiwać się odniesieniami do świata konkretów, ale sam ich nie zawiera.

Twórczość artystyczną w skrócie nazywamy w języku polskim sztuką. Takie jest prawidłowe użycie tego słowa.

Kontaktujemy się ze światem (konkretnym) i ze światem (abstraktów) przy pomocy zmysłów jako pośredników, chociażby takich jak widzialne i słyszalne gry symbolicznych wyrażeń (np. wykład jakiejś tezy), lub widzialne albo słyszalne gry sygnałów wizualnych lub dźwiękowych.

Dlatego też te konstrukcje (wizualne lub dźwiękowe) są racjonalnymi organizacjami materii (wizualnej, dźwiękowej). Różne są także sposoby organizacji materii pojęciowej (słowno-znaczeniowej). Cechą wyróżniającą zbiór takich konstruktów, które nazywalibyśmy dziełami sztuki, nie jest ich morfologia (budowa, struktura utworu), lecz fakt ich nieużyteczności – w odróżnieniu od wytworów utylitarnych czy też zastosowań w innych nadrzędnych nad ich zaistnieniem celach (zewnętrzna oprawa kultu religijnego, ceremoniał dworski, uroczystości państwowe i rodzinne, propaganda polityczna).

Ich (dzieł sztuki) celem nie jest wyrażanie czegokolwiek. Są po to tylko aby być.

I tak oto: malarstwo, jak wszelka inna wizualność wysokozorganizowana nie jest sztuką i nie jest sztuką muzyka (dźwiękowość wysokozorganizowana) tak samo w koncepcie kompozycyjnym jak i w interpretacji wykonawczej, ani poezja, ani proza w literaturze czy też film i dramat sceniczny nie są same w sobie sztuką. W tych sposobach organizacji różnych materii może przejawić się twórczość artystyczna jako nowa forma – czyli nowa zasada budowy dzieła (sztuka w malarstwie, sztuka w rzeźbie, itp.).

Wartość artystyczna

Mamy z dawien dawna pewne rozeznanie co do wartości artystycznej w tym właśnie sensie; Kwintylian pytał za co cenimy dzieło Myrona „Dyskobol” i odpowiedź znajdował w cechach tego dzieła wskazując na „ruch miotacza bo nowy i trudny” w wykonaniu (w rzeźbie). Przez kilkanaście wieków kryterium trudności wykonania (mistrzostwo, wirtuozeria) zdominowało ocenę dzieła, aby nowość jako decydujące kryterium wartości artystycznej zyskała przewagę w wieku dwudziestym.

Pod koniec ubiegłego stulecia ten ciąg wartościowania zyskał nową podstawę godzącą wielowiekową tradycję z naszą współczesnością. W 1999 roku „List do artystów” Jana Pawła II został tak oto zaadresowany: Do tych, którzy z pasją i poświęceniem tworzą nowe epifanie piękna aby podarować je światu w twórczości artystycznej.

Byłaby to definicja sztuki i artysty

Działalność rozrywkowa, dekoracyjna, zajmujące opowieści, gry i zabawy są tylko tym czym są – wytworami pewnego rodzaju rzemiosła. Nie mają same w sobie znaczenia. Mogą być użyteczne dla jakichś innych celów niż samo ich zaistnienie (religia, polityka, kształcenie). Są także i takie, które są po to, aby być, a nie po to, aby coś wyrażać. To byłyby dzieła sztuki, bowiem artyści pracują dla transcendentalnej nieużyteczności (Etienne Gilson). I to oni przez taką pracę dokonują odnowienia formy w materii (George Kubler).

Dziełami sztuki są zatem rzeczy pierwsze – te które przenoszą nową formułę konstrukcji dzieła, też i te, które tworzą nową kategorię – nowy rodzaj aktywności wytwórczej.

Nie pracujemy dla poznania, czyli dla wiedzy (kryterium prawdy), ani dla lepszego urządzania świata, czyli dla działalności (kryterium moralne), lecz dla wytwarzania, powiększania zasobów bytów, dla nowych ich kategorii i dla racjonalnej organizacji świata konstruowanego przez człowieka (kryterium piękna). Oczywiście jest to też jakimś dobrem, bo też i piękno jako harmonia form nie jest do pogardzenia. Jeśli spojrzymy wokół siebie w Polsce, po latach panowania okupantów, mamy wciąż kłopot z przestrzeniami zdegradowanymi. Tymczasem piękno, w świecie rozwiniętych społeczeństw, stało się również wartością ekonomiczną.

Stanisław Ossowski stwierdzał, że wartość estetyczna jest demokratyczna i subiektywna, zaś wartość artystyczna jest obiektywna, ale arystokratyczna (trzeba mieć kompetencje, aby ją rozpoznać). Dzieła o wartości artystycznej (nowość) są jednak stosunkowo łatwo rozpoznawalne. Jeśli są tacy, których wiedza i kultura są dostatecznie rozwinięte, aby przeprowadzić niezbędne porównania, to nowe formy wzbogacą sensownie nasze życie. Gdy chcemy rozpoznać wartość artystyczną dzieła, Etienne Gilson radzi porównywać pomiędzy sobą na przykład portrety koni, a nie portrety koni z konkretnymi końmi.

Takie byłyby aksjologiczne podstawy rozpoznawania i uznawania dzieł jako dzieł sztuki, czyli przejawów twórczości artystycznej w plastyce, literaturze, muzyce, teatrze, filmie.

Identyfikacja

Patrząc z takiej perspektywy, na przejawy różnorodnej aktywności (przedmioty intencjonalne według Romana Ingardena) staramy sięodnaleźć najpierw te utwory, które przekraczają poziom przejawów i osiągają poziom wytworu, a wśród nich znajdujemyniektórejako zindywidualizowane dzieła i, jeszcze rzadsze, nowe konstrukty – dzieła sztuki. Nie jest pewne czy takie poszukiwania mają inne znaczenie niż tylko zadowolenie kilku osób z powodu mistrzostwa i inwencji jednych i znawstwa drugich. Podejrzewam, że w Polsce mieliśmy okazję rozpoznać istnienie takich nieużytecznych utworów, ale znawców mieliśmy niewielu, a jeżeli już do jako takich rozpoznań dochodziło to upowszechnienie takiej wiedzy trafiało w próżnię społecznych oczekiwań. Tak się działo przynajmniej w szeroko rozumianej przestrzeni praktyk wizualności wysokozorganizowanej.

Lepiej było w teatrze, co nie znaczy, że dzieła sztuki teatru i parateatralnych praktyk były od razu rozpoznane i nagradzane, ale towarzyszyło teatrowi przychylne zainteresowanie i oczekiwanie nowości, a chociażby oryginalnych interpretacji znanych już konwencji.

Nowy teatr. Nowy spektakl. Nowe widowisko.

Tego także oczekiwano. Ale świat, w jakim pojawił się „teatr sensybilistyczny” w 1957 roku, nie rozpoznał od razu jego wartości. Czy jesteśmy świadomi tej wartości dzisiaj – oto jest pytanie! Natomiast, patrząc z pewnego dystansu, moglibyśmy przyznać polskim środowiskom i instytucjom muzycznym palmę pierwszeństwa w skuteczności w rozpropagowaniu osiągnięć polskich awangardowych kompozytorów i to w skali światowej (Penderecki, Lutosławski, Górecki).

W dziedzinie plastyki (wizualności wysokozorganizowanej w sztukach plastycznych) twórczość artystyczna napotyka jako główną barierę rozwoju i ujawnienia swoich osiągnięć – niezrozumiałą ignorancję szerokiej publiczności. Natomiast w tzw. Świecie Sztuki jest nim stan umysłów i postaw, w działaniach wewnątrz instytucji poprzez „Art leash” (smycz sztuki, smycz artystyczna). Tym terminem określamy mechanizm uzależniania artystów od kuratorów i decydentów. Artyści, którzy podejmują w tym układzie zależności „grę o sztukę”, stają się marionetkami „na smyczy”. Jak wskazuje prof. Andrzej Szarek, w zamian za lojalność wobec różnych instytucji i kuratorów, umożliwia się tym „artystom” udział w intratnych prestiżowych „projektach” krajowych i międzynarodowych. „Artists on a leash” to zdaje się najbardziej aktualny problem artystycznej współczesności.

Wrocław, luty 2019 – grudzień 2021 – sierpień 2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *