Wiatr od morza

Rozewie to latarnia, którą rozsławił Stefan Żeromski, świadomy współtwórca idei morskiej w Polsce międzywojennej. To chyba dzięki niemu uznano, że Rozewie to najdalej na północ wysunięty punkt na mapie Polski. Dziś wiemy, że ów skrawek północny leży w Jastrzębiej Górze. Różnica wynosi ledwie kilkanaście… kroków.

Wielkim admiratorem Żeromskiego był pochodzący spod Sanoka Leon Wzorek, pierwszy polski latarnik. W grudniu 1939 roku zamordowali go Niemcy. Nie wydał nikogo. Kilka spraw wzrusza w niewielkim muzeum mieszczącym się w latarni, w budynkach gospodarczych i maszynowni. Na jednej z kondygnacji latarni poświęconej autorowi „Wiatru od morza” wyeksponowano list, który skierował do Żeromskiego, oczywiście po polsku, Józef Korzeniowski (Joseph Conrad). „Kochany i Szanowny Panie Stefanie…” – tak rozpoczyna list Conrad dziękując za przychylną recenzję. Tak się dziwnie stało, że obydwaj pisarze nie dostali nagrody Nobla…

Wzrusza w muzeum lista latarników. Piękną sprawą jest dziedziczenie tego odpowiedzialnego zawodu przez dwie rodziny, wnosząc po nazwisku, kaszubskie. Zmieniały się granice i ustroje, a polskim latarnikiem był dziadek, ojciec, wnuk. Muzeum eksponuje polską myśl morską, m.in. dzieje Urzędu Morskiego. Cóż, urząd trwa nadal, ale czy mamy dziś aktywną politykę morską jak w okresie międzywojennym? Oglądając z Helu przepiękną Zatokę Pucką widać, jak małe mieliśmy w tamtym okresie wybrzeże i jak zażarcie go broniliśmy w 1939 roku. Czy dziś zrobilibyśmy tak samo?

Po kaszubskim pobrzeżu przemieszczałem się rowerem. Dotarłem do Jeziora Żarnowieckiego. Wcześniej odwiedziłem Dębki, a na ich skraju sąsiadujący z lasem Dom Zakonny Księży Zmartwychwstańców. Ten niewielki zakon jest wielce zasłużony dla odrodzenia się patriotycznej duchowości na Pomorzu, gdzie okupant hitlerowski niemal w połowie przetrzebił duchowieństwo polskie.

Dalej podążyłem wzdłuż przepięknych lasów bukowo-sosnowych (rezerwat Widowo), mokradeł i podmokłych łąk. Dojeżdżając do Jeziora Żarnowieckiego, nieopodal jazu i przy moście na Piaśnicy natrafiłem na tablicę informującą, że tu biegła w latach 1919-1939 granica między Polską a Niemcami. Rozdzielała ona Kaszuby niemal po połowie. Położona nieopodal Wejherowa wieś Piaśnica kojarzy mi się zawsze z męczeństwem polskiej ludności Pomorza, rozstrzeliwanej w pobliskich lasach przez hitlerowców.

Tuż za Sulicicami, w połowie drogi między Żarnowcem a Puckiem, na skraju dawnej kopalni znajduje się pomnik pomordowanych członków tajnej organizacji polskiej Gryf Pomorski. Wykuto na tablicy nazwiska, a wśród nich kilku Kaszubów z niedalekiego Strzelna. Należy przypomnieć apel tej organizacji.

Bóg i Ojczyzna wzywa nas do apelu!

Nasza ukochana matka Polska, która jęczy zdeptana i zbezczeszczona, ponad cztery lata pod obuchem tyrana, woła do swych synów i cór: Obudźcie się z letargu, przepaści grobowej, zraniona okropnym ciosem zadanym przez zbirów pruskich. Oni chcą mnie żywcem zakopać w ciemny, wieczny grób. Ukochani czciciele i wierni synowie Pani Częstochowskiej i Ostrobramskiej wzywam Was do czynu i prac. Nie dozwólcie, by wieczny nasz wróg niweczył i szarpał nasze najświętsze uczucia, wyrywał z serc naszych Boga, deptał nasze tradycje narodowe, burzył nasze ogniska domowe i okuwał nas w pierścień długiej niewoli.

My jesteśmy narodem, który ma prawo do samodzielnego bytu, który czci i kocha wolność, i nie da się zakuć w tyranię obłudnego i najwięcej w sobie zawierającego jadu wroga. On bowiem depcze wszystko to, co jest najświętsze i najbliższe sercu polskiemu.

Odezwa Komendanta „Cis” do Członków Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *