Poezja bywa poszukiwaniem nowej formy. Przenośnie i „sugestywne obrazy, impresje i peryfrastyczne pseudonimy” – wymienił Wojciech Ligęza, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim, badacz literatury współczesnej. W posłowiu do najnowszej książki Waldemara Żyszkiewicza, Sporo z cynika, nic z despoty, podkreślił znaczenie nazw geograficznych „w prywatnym systemie mnemonicznym” autora.
Rzeszów, Poznań, Kraków, Londyn, Sztokholm, Helsinki… Percepcja świata zamieniła się w mapę. Topos życia jako drogi uzyskał kolejne wcielenie. Jednocześnie liryczna biografia jest najnowszą historią Polski. Marzec 1968 roku był przeżyciem pokoleniowym dla rocznika 1947, do którego należy poeta. Zrozumiały więc jest akcent, położony na ówczesny przełom. Ma lat 22 – to tytuł powieści Tadeusza Peipera. Przypadek zadecydował, że Sporo z cynika… składa się z 22 utworów. Ta koincydencja sprawia, że nasuwa się skojarzenie z młodością, heroicznym okresem walki – pierwszej wojny światowej w przypadku Peipera, Marcem 1968 i Sierpniem 1980 u Żyszkiewicza. Wydał on kilka tomików: Nazwij to Nowy Radosny Dzień (1980), Wieczerza w towarzystwie trzech niewiast (1981), Nibylandia, Szwecja i inne stany duchowe (1984), Taki lajf (2007) i inne. Naturalne było w tej poezji, towarzyszącej codziennej pracy dziennikarskiej, relacjonowanie poszczególnych etapów życia – są tam więc osobista faktografia, chronologia, kronika. Mija 45 lat od ukazania się debiutanckiej książki poetyckiej. Czy to książka jubileuszowa?
Znaków zapytania będzie więcej. Nie wiem, ani czy tak jest, ani czy należy twierdzić, co następuje: „lepiej pamiętać że na wojnie zawsze / ktoś zarabia a ktoś musi ją finansować / i że wojny wybuchają tak samo jak bomby: nie / będzie spodziewanego efektu bez przygotowania / bez sypnięcia złotem bez szafowania kłamstwem” (s. 56-57). Czy pacyfizm nie ośmiela ewentualnych agresorów? Czy krytyka ukraińskiej historii powinna wybrzmiewać właśnie teraz? Ironiczna Dumka Doncowa należy do tych utworów współczesnej literatury polskiej, które utrwalają pamięć o straszliwych faktach, mających miejsce na wschodzie Rzeczypospolitej. Czasami wiersz tłumaczy dosłownie, że krzywdzące są oskarżenia kierowane pod adresem naszego kraju (U nas w Polsce). Zabieranie głosu w publicznej dyskusji jest obciążone ryzykiem popełnienia błędu lub powielania błędów cudzych. Oto wiersz zatytułowany Niczym dzieci we mgle. Stawia on pod znakiem zapytania szlachetność polityków, którzy stają w obronie obcego, śmiertelnie zagrożonego, państwa.
Choć forma poszczególnych tekstów jest poważna i odpowiada konwencji współczesnej poezji, satyryczne nastawienie przejawia się w planie treści. Oto skojarzenie podobnie brzmiących po łacinie rzeczowników: Słowianin i niewolnik służy w wierszu Pedagogika wstydu jako pretekst, by skrytykować pogardę Zachodu wobec ogółu ludności Europy Wschodniej. Utwór ten powraca zarazem do tytułowego motywu wiersza Marii Konopnickiej Sclavus saltans (1915), dzięki czemu – bez względu na intencję autorską – zyskuje więcej dramatyzmu, głębię i wieloznaczność.
Korzystne wrażenie sprawia wysmakowana, elegancka okładka – kontrast błysku z matem i minimalistyczna aluzja wizualna do kształtu znaku interpunkcyjnego – wykrzyknika. Jej kolor greige bliski cappuccino przypomina o kluczu do powieści śp. Maryny Miklaszewskiej Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera. Tam dobry gust, umiejętność rozpoznania najwyższej jakości marynarki, urasta do rangi znaczącego czynnika walki duchowej. Groteska, autoironia, błędy przemijają, ustępując pięknu; prostują się splątane ścieżki.
Estetyka i etyka łączą się w zamyśle samokrytycznego tomiku Sporo z cynika, nic z despoty. Reminiscencje młodzieńczej uległości wobec mody i snobizmu, przekroczeń Dekalogu, niestałości stopniowo ustępują miejsca nostalgii przemijania i powadze śmierci. Pamięci Jerzego Targalskiego, historyka, politologa, publicysty „Gazety Polskiej”, poświęcony został poemat o powszechnym w Europie upadku moralnym i nadziei na zwycięstwo nad barbarzyństwem dzięki determinacji przynajmniej połowy polskiego społeczeństwa.
Autor jest długoletnim dziennikarzem „Tygodnika Solidarność”, publicystą, scenarzystą, poetą i prozaikiem. W 1985 roku Teatr Nowy w Łodzi wystawił jego adaptację powieści Witolda Gombrowicza Pornografia, współpracował z teatrem telewizji i scenami lalkowymi. Ukończył studia inżynierskie na Politechnice Krakowskiej i filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ignacy Stanisław Fiut, prasoznawca z Akademii Górniczo-Hutniczej i krytyk literacki, poświęcił twórczości Żyszkiewicza rozdział w książce Światy poetów: szkice literacko-filozoficzne z lat 1980-1996 (Kraków 1996). Znakiem czasu jest rozrachunek z własną biografią. W latach 2024-2025 czytało się tomik Stanisława Melskiego dedykowany synowi, Waldemara Żyszkiewicza i poematy Kazimierza Brauna w dwumiesięczniku „Arcana” nr 3/2025. Ludzie teatru w poetyckich słowach żegnają się z publicznością? „Co roku Wieczna Lampa spala mniej oliwy, tak zacny wszechświat układa nas do snu” – trafnie zauważył najsłynniejszy stoik wśród poetów naszych czasów.
Waldemar Żyszkiewicz, Sporo z cynika, nic z despoty, Księgarnia Akademicka, Kraków 2025.