W świętym towarzystwie

Pierwsza figurka przyjechała z Żywiecczyzny, druga z Kurpi – obie od ludowych rzeźbiarzy, trzecia ze Świętej Lipki – plastikowa, ale podrasowana ręką plastyka, czwarta ma pochodzenie toskańskie, dwóch innych świętych czekało na targu w Kazimierzu Dolnym. Każda figurka ma swoją historię i własne miejsce w ogrodzie. W nastroju Świąt Wielkanocnych zapraszam na spacer po nim, do przycupniętych tu i ówdzie kapliczek.

Matka Boża Jabłeczna. Wyrzeźbił ją na moją prośbę znajomy z Żywiecczyzny, Henryk Nikiel, w pierwszym roku ogrodowych zmagań, kiedy czułam, że nie poradzę sobie z urządzeniem zaniedbanej przestrzeni bez wsparcia sfer niebieskich. Dał Maryi twarz czerstwej i dobrodusznej wieśniaczki, która zna trud pracy na roli i czerpie z niej radość. Idzie się do niej kocią ścieżką, zwaną tak, bo wygięta jak koci grzbiet, a poza tym pochowanych jest przy niej kilka naszych kotów i pies (stąd druga nazwa: aleja zasłużonych).

Utarł się zwyczaj – biorący początek z jakiegoś spontanicznego odruchu – zapalania przez nas zniczy pod tą figurką w rocznicę śmierci bliskich albo po otrzymaniu wiadomości o odejściu kogoś ze znajomych. Taki kącik pamięci. Rzeźba Matki Bożej została umocowana na starej jabłoni, stąd jej nazwa „Jabłeczna”, nadana przez pana Mirka, mojego pomocnika w pracach wymagających krzepkości a niezależnie od tego także poety, który wydał już kilka tomików swoich wierszy. W jednym z nich pt. „pamięci Kazimiery Fastnacht”, dedykowanym mojej śp. mamie, utrwalił chwilę zamyślenia:

w Kocim Zaułku zapalam niewyszukany znicz
kłaniam się Matce Boskiej Jabłecznej
bzy mają już materiał na fioletowe sukienki
ale to forsycje pierwsze paradują w złotych
pieściłaś wzrokiem każdy kąt Ogrodu
jaki będzie bez Ciebie?

Mirosław Owczarek, „Świat z wysokości KOTA”, Wrocław 2019

Chrystus Frasobliwy. Wypatrzyli go nasi szwagrostwo w Czarni na Kurpiach i przywieźli w prezencie. Wyszedł spod dłuta ludowego rzeźbiarza Bogusława Bacławskiego, który – jak powiadają – biorąc do ręki kawałek drewna lub korzenia od razu widzi, jaką postać z niego wydobędzie. Zamawiającym na przykład anioła, odpowiada: nie, z tego będzie tylko mnich. I przy tym pozostaje. Nasz Chrystus podpiera dłonią głowę jak na Frasobliwego przystało, ale wcale nie wygląda na zafrasowanego, przeciwnie: jest pogodny i uśmiechnięty, przypomina figlarną minę Jana Pawła II podczas jego pogawędek z młodzieżą. Parę lat temu, gdy podczas pandemii – w obawie, że koronawirus pocwałuje na kroplach święconej wody ku pisankom i rzuci się na cukrowego baranka – wstrzymano w kościołach święcenie pokarmów w Wielką Sobotę, przynieśliśmy pod tę figurkę nasz koszyczek i pokropiwszy wodą święconą (na szczęście zostało jej trochę po kolędzie), powierzyliśmy się Bożej Opatrzności. Uśmiech Frasobliwego nas pokrzepił.

Matka Boża plastikowa. Znajoma przywiozła nam z pielgrzymki do Świętej Lipki wodę święconą w plastikowej buteleczce w kształcie Matki Bożej, z koroną jako zakrętką. Osobliwy produkt sakrobiznesu. I co potem zrobić z kiczowatym, tandetnym gadżetem po zużyciu święconej wody? Wyrzucić do kubła z napisem „tworzywa sztuczne” jakoś nie uchodzi, wszak to wizerunek Matki Chrystusa. Poniewierała się więc nasza buteleczka po kątach dopóty, dopóki nie poprosiłam naszego przyjaciela plastyka, by wymyślił dla niej jakąś kapliczkę do ogrodu.

Adaś Grocholski pomalował plastikową figurkę, czyniąc Matkę Bożą bliższą jej podobiznom, pozłocił zakrętkę – koronę, zdobył gdzieś obudowę starego zegara, na zewnętrznych ścianach namalował scenki rodzajowe z naszym psem (i z pszczółką w nawiązaniu do lipy oraz z szubienicą w nawiązaniu do historii Świętej Lipki), wnętrze przyozdobił listeczkami, motylkami, nawet biedronkę doczepił, oświetlenie zainstalował, no i proszę – kapliczka jak marzenie, podobna do tych niezliczonych w polskim krajobrazie, stawianych od wieków na rozstajach dróg, mocowanych na drzewach i wiejskich chatach. Lubię ją. Rano, gdy podnoszę żaluzje i ogarniam spojrzeniem ogród, uśmiechamy się do siebie.

Matka Boża toskańska. Wszystkie przedstawione wcześniej figurki pobłogosławił zaprzyjaźniony z nami franciszkanin o. Bogdan podczas towarzyskiego ogrodowego spotkania. Ujęły go widocznie te religijne akcenty, bo zadzwonił po pewnym czasie, mówiąc: „Mam coś dla ciebie. Zobaczyłem na targu staroci i uznałem, że musi trafić do waszego ogrodu”. Bellisima! Przywiózł w bagażniku samochodu starannie owiniętą w koc ceramiczną Matkę Bożą z Dzieciątkiem, śnieżnobiałą na ostro niebieskim tle, wykonaną w Italii, stylistycznie bliską butelce ze Świętej Lipki, co nie wzbudziło mojego entuzjazmu, ale wobec zachwytu ofiarodawcy przyjęłam z wdzięcznością. Długo szukałam dla niej miejsca w ogrodzie, godnego a zarazem ustronnego, by po oczach nie biła ceramiczną bielą i rażącym błękitem.

Zyskała wreszcie moje uznanie a nawet sympatię wraz z nabytą wiedzą o tego typu toskańskich kapliczkach, które mają początek w XV wieku, kiedy rzeźbiarz Luca della Robbia, mistrz włoskiego quattrocenta, wynalazł technikę barwienia glazurowanych rzeźb z wypalanej gliny. Uświadomił mi to Staś Bogaczewicz (przepraszam, dr Stanisław Antoni Bogaczewicz, znany czytelnikom PJC, często popełniam faux pas, przedstawiając serdecznego kolegę), przypominając film „Pod słońcem Toskanii” i sceny ze starszym panem składającym kwiaty pod taką właśnie kapliczką. Toskania jest moją ulubioną krainą, może więc dlatego typowy dla niej wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem dotarł do naszego ogrodu i mimo początkowych grymasów, że nie pasuje do jego charakteru, stał się elementem bliskim.

Latem tonie w zieleni pnączy, które oplatają altankę, na której jest umocowany, wokół zacisze Kociego Zakątka, ogródek ziołowy, za nim Jabłeczna, obok Frasobliwy, gdzieś w listowiu obrazek świętego Franciszka przycupnął, i święty Józef w oddali – usiądźmy na ławce pod toskańską Matką Bożą i Jej Dzieciątkiem, zapraszam – zatrzymajmy tę chwilę, pomilczmy nad tajemnicą Wielkiej Nocy i uradujmy się razem o poranku. Bo Chrystus Zmartwychwstał, prawdziwie z martwych powstał!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *