Korona zamknięta, tzw. uprzywilejowana czyli koronacyjna – kojarzona z suwerennością i potęgą polsko-litewskiej monarchii ostatnich Jagiellonów i dwóch pokoleń Wazów – podzielała losy państwa.
Mimo że zgodnie z polską tradycją insygnia koronacyjne deponowano w skarbcu wawelskim, okoliczności wojenne i kryzys Rzeczypospolitej decydowały o ukrywaniu regaliów przed wrogim przejęciem. Z początkiem Potopu szwedzkiego, w 1655 roku, ostatni z Wazów opuścił kraj, a regalia umieszczono zgodnie z tą zasadą w warownym zamku w Lubowli na Spiszu, w owym czasie własność marszałka wielkiego koronnego, a później hetmana polnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Do kraju wróciły w 1661 roku.

W czasie wojny północnej, w 1702 roku z powodu zagrożenia Krakowa przez Szwedów, ukryto je ponownie, tym razem na Śląsku przez biskupa Stanisława Szembeka. Wojna upokorzyła Rzeczpospolitą, podzieliła politycznie szlachtę i zniszczyła kraj. Car Piotr I wyszedł w 1720 roku zwycięsko z rywalizacji ze Szwecją o protektorat nad Rzeczpospolitą, mimo że Polska formalnie była jeszcze przez ponad 70 lat krajem suwerennym. Koronę polską szanowano, ale jej blask bladł coraz bardziej, początkowo w cieniu Rosji, a później także Prus.
W dobie tzw. podwójnej elekcji regalia wróciły na Wawel w 1726 roku, ale na krótko, bo w 1733 roku podobnie je wywieziono, a rok później wydobyto z ukrycia i zdeponowano do 1736 roku w skarbcu jasnogórskich paulinów. Doszło do tego, że Stanisław Leszczyński z poręki szwedzkiej dysponował nową koroną królewską (1705), podobnie August II Mocny sprawił sobie u złotnika drezdeńskiego własną koronę królewską, której jednak nie użył, bo wykradziono dla niego regalia wawelskie. Podobnie postąpił jego syn, August III. W 1734 roku został nią koronowany w katedrze wawelskiej.
Zrządzeniem losów, ta kolejna polska korona Wettynów – skromniejsza od właściwej, uprzywilejowanej, ale majestatycznie zamknięta – przetrwała. Od 1737 roku przechowywana w Dreźnie wraz z dynastią saską czekała na Rzeczpospolitą, a także na – polską koronację królewską, zgodnie z dyspozycją art. VII Konstytucji 3 Maja. W 1925 roku odkupiona przez dyrektora warszawskiego Muzeum Narodowego podzieliła polskie losy. Na początku II wojny światowej skonfiskowali ją Niemcy, następnie wykradli ją z depozytu niemieckiego Sowieci. Ostatecznie Związek Sowiecki zwrócił ją Polsce dopiero w 1960 roku i eksponowana jest obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Zwrócić należy uwagę na te „obce” korony. Posąg Zygmunta III Wazy, ze wspomnianej wcześniej warszawskiej kolumny, nosi raczej koronę szwedzką a nie polską. Istnieje jednak dość prawdopodobna wersja, że koronę pierwotnie Zygmunta II Augusta Jagiellończyka (1548-1572), król Zygmunt III Waza (1587-1632) przechowywał jako prywatną w Tykocinie. Zabrał ją ze sobą do Szwecji, by się nią koronować, ostatecznie na łożu śmierci przekazał ją synowi Władysławowi IV. Taką właśnie postać korony zamkniętej widzimy na pieczęci Zygmunta Augusta z 1553 roku oraz na obrazie Bartłomieja Milwitza sprzed 1634 roku ukazującego Władysława IV Wazę w stroju koronacyjnym.

Z ojcem Zygmuntem i synem Władysławem związana jest jeszcze jedna korona „obca”, jedynie z nazwy. Po ogłoszeniu Władysława carem przez bojarów moskiewskich (1610), Zygmunt sprawił sobie koronę carską a później projektował przekazać ją synowi. Nigdy nie ozdobiła skroni Wazów. Jako korona prywatna podzieliła los insygniów koronacyjnych i została ukradziona i następnie przetopiona dwieście lat później na rozkaz króla Prus.
W 1763 roku syn Augusta III, królewicz Fryderyk Krystian, starał się o koronę polską, ale protektorka Rzeczypospolitej – Rosja oraz Francja i Austria były temu przeciwne. Cała trójka opowiadała się jeszcze wówczas za całością Rzeczypospolitej – pod warunkiem, że będzie słaba. A kraj faktycznie został podzielony na części gdzie rządziły – a dzięki przekupnym sejmikom częściowo panowały – „królewięta” z czołowych rodów magnackich. Układ gwarancyjny 1768 roku, już za króla Stanisława II Augusta Poniatowskiego, wzmocnił protekcję rosyjską nad Polską. Iluzja blasku korony stała się faktem – nie Polacy a obcy decydowali o Polsce.
Caryca Katarzyna II wsparła tzw. Familię – obóz polityczny pod przywództwem magnata Michała Czartoryskiego. Familia Czartoryskich to jedyna w Europie niekoronowana rodzina, która ma swoje własne dzieje polityczne. Jeszcze w czasach żyjącego Sasa projektowano, że królem od młodu do tego przysposabianym zostanie Adam Kazimierz Czartoryski. Królom zaś równy był jego wuj Michał, faktycznie zarządzający Litwą oraz swoim stronnictwem politycznym. Zarówno Michał jak Adam Kazimierz wspierali ograniczone reformy państwa, zwłaszcza w zakresie decyzyjnym, ale w oparciu o protekcję rosyjską.
Kompromisowo, koronę uprzywilejowaną (tzw. Chrobrego) otrzymał o wiele słabszy od przywódców Familii, ale należący do ich stronnictwa stolnik litewski, niewyróżniający się przedstawiciel rodu Poniatowskich, później królem „Stasiem” zwany. Caryca dawała w ten sposób do zrozumienia, że wspiera „Familię”, ale nie na tyle, by pozwalała sobie w kraju na zbyt wiele.
Bardziej szczerze pisała w liście w październiku 1763 roku do króla Prus Fryderyka II Wielkiego, faktycznego zwolennika późniejszego podziału Polski, gdzie ujawniła swojego kandydata na króla Polski. […] Ze wszystkich kandydatów do polskiej korony ma najmniejsze możliwości osiągnięcia jej […] a zatem będzie za nią najbardziej wdzięczny tym, z rąk których koronę otrzyma. Porozumiała się z Hohezollernem, odtąd był to ich wspólny kandydat. To wówczas na koronację Stanisława II Augusta Poniatowskiego tzw. korona Chrobrego (uprzywilejowana) z Wawelu wyruszyła do Warszawy, by wrócić po uroczystości do skarbca wawelskiego – po raz ostatni w polskim orszaku…
Po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej regalia polskie zostały zrabowane przez wycofujące się z Krakowa wojska pruskie i przekazane ich królów Fryderykowi Wilhelmowi II. „Więzione” w skarbcu berlińskim doczekały 17 marca 1809 roku ordonansu kolejnego Hohenzollerna na tronie, Fryderyka Wilhelma III. Pomny rad Fryderyka II i cytowanej tu sugestii Katarzyny II nakazał zniszczyć koronę Rzeczypospolitej wraz z pozostałymi insygniami. Wyrok poprzez przetopienie wykonano dwa lata później.
Korona nie doczekała projektu wnuka jednego z przywódców „Familii”, niekorowanego polskiego króla, księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770-1861). Urodził się jeszcze za I Rzeczypospolitej, w całej i niepodzielnej. Jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej w obronie Konstytucji Majowej. Później jako przyjaciel carski został doradcą cara Aleksandra I. Krótko w latach 1804-1806 był ministrem spraw zagranicznych Rosji; dłużej był członkiem rosyjskiego Senatu i Rady Państwa. Choć pod berłem carów projektował zjednoczone odrodzone królestwo polskie, zachowywał lojalność wobec efektu napoleońskiego – Księstwa Warszawskiego. Ustąpił z carskich funkcji państwowych po ataku Napoleona I na Rosję 1812 roku.
Po klęsce francuskiej podsuwano w kręgach zbliżonych do późniejszego Kongresu Wiedeńskiego pomysł nominowania Adama Jerzego Czartoryskiego na wicekróla polskiego. Starał się ratować to, co było do uratowania pod warunkiem przyłączenia choćby części ziem zabranych oraz koniecznych reform ustrojowych. Połowicznym zwycięstwem był kształt ustrojowy Królestwa Polskiego po Kongresie Wiedeńskim. Poparł Powstanie Listopadowe licząc na porozumienie z Mikołajem I i interwencję mocarstw zachodnioeuropejskich. Pomysł według szwedzkiego wzoru, odzyskania choćby względnej suwerenności wraz z odbudową państwa, się nie udał.
Po 1831 roku „niekoronowani królowie” nie mieli w sprawie polskiej już żadnego znaczenia. Wyrastali natomiast i dorównywali królom inni – wiążąc mity i tradycję Rzeczypospolitej ku serc rodaków pokrzepieniu, a z czasem w walce na rzecz Polski całej, wolnej i niepodległej. Wśród nich był świata obywatel, pewien spolonizowany Francuz o mieszczańskim nazwisku Chopin, którego muzyka stała się polskimi „armatami w kwiatach”. Inni władali piórem. To o Słowackim Marszałek Józef Piłsudski, współtwórca odzyskanej niepodległości Polski, powiedział w 1927 roku, że wieszcz Juliusz ma prawo do krypty wawelskiej „bo królom był równy”. Spoczął tu obok starszego wieszcza, „króla” – władcy dusz – Adama. Szczątki Mickiewicza wróciły do Polski w 1890 roku.
Wspomnę na koniec kolumnę wieszcza Adama we Lwowie. Nie odmówię sobie satysfakcji zamieszczając zdjęcie herbu Rzeczpospolitej, tego z zygmuntowską koroną. Spiżowy odlew lwowscy twórcy umieścili z tyłu kolumny. Pomnik ustawiony w 1904 roku – wraz z herbem przetrwał niejedną burzę dziejową i dziś też jest chroniony.