Wdzięczność

Było to miesiąc, może dwa, po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Jechałem autobusem, podeszła do mnie Ukrainka z dwiema małymi córeczkami. Powiedziała, że jedzie załatwić formalności związane z dalszym pobytem w Polsce. Zapytała, na którym przystanku powinna wysiąść. Choć miałem wysiąść dwa przystanki wcześniej, wysiadłem razem z nią i wskazałem, który to budynek. Żegnając się, wysupłałem z kieszeni kilkadziesiąt złotych na czekoladę dla dzieci i życzyłem miłego pobytu w Polsce.

Sądzę, że bardzo wielu moich rodaków okazywało uchodźcom z Ukrainy podobną życzliwość. I nie były to tylko jednorazowe gesty na powitanie. Polacy wielokrotnie doświadczali okrucieństw wojny, też czują zagrożenie ze strony imperialnej Rosji, ale nie dlatego tak serdecznie przyjmowali ukraińskich uchodźców. Po prostu my mamy to w genach. Tak zachowalibyśmy się również, gdybyśmy sąsiadowali z Portugalią, a nawet gdyby Polska leżała na innym kontynencie.

Do dziś mam przed oczami sceny z granicy w Przemyślu, gdzie pociągami przyjeżdżali uciekający przed wojną Ukraińcy, głównie kobiety z małymi dziećmi. Jestem dumny, że moi rodacy tak serdecznie ich przyjmowali, nie do obozów, a do swoich prywatnych domów. Robiliśmy to już wcześniej, po konflikcie w Donbasie i aneksji Krymu w 2014 roku. W sumie Polska przyjęła kilka milionów uciekających z terenów zagrożonych wojną. Obecnie mieszka u nas około półtora miliona uchodźców z Ukrainy objętych ochroną czasową, w tym we Wrocławiu ponad 150 tysięcy. Liczba ta nadal rośnie, choć już nie tak masowo.

Pod koniec stycznia 2022 roku rząd niemiecki ogłosił, że w obliczu zagrożenia przekaże Ukrainie pięć tysięcy hełmów, jednocześnie odmawiając dostaw broni. Decyzja ta spotkała się z krytyką zarówno na Ukrainie, jak i w wielu państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Wkrótce potem, 26 lutego 2022 roku, dwa dni po rosyjskim ataku, Mateusz Morawiecki wraz z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą pojechali do Berlina, aby wstrząsnąć sumieniem Niemców i wywrzeć presję na rzecz większego wsparcia Ukrainy. Spotkali się z kanclerzem Niemiec – Olafem Scholzem, który podtrzymał stanowisko Niemiec.

Jestem dumny, że Polska była pierwszym krajem, który udzielił Ukrainie tak wymiernej pomocy. Już 15 marca 2022 roku, niespełna trzy tygodnie po rosyjskiej inwazji, premier Mateusz Morawiecki wraz prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim zorganizowali wyjazd do Kijowa, aby porozmawiać o potrzebach walczącej Ukrainy. Podróż odbyła się pociągiem, do którego zaprosili premiera Czech Petra Fialę i premiera Słowenii Janeza Janšę. Ze względów bezpieczeństwa wizyta była utrzymywana w ścisłej tajemnicy.

Nasza pomoc wojskowa miała ogromne znaczenie dla przebiegu wojny w 2022 roku. Rząd Mateusza Morawieckiego przekazał znaczące ilości czołgów, sprzętu artyleryjskiego i pojazdów wojskowych. To dzięki szybkim dostawom broni udało się ukraińskiej armii powstrzymać rosyjską ofensywę i ocalić państwo ukraińskie. Skalę polskiej pomocy militarnej wiosną 2022 roku opisał ukraiński użytkownik @WendenGall. Podkreślił, że z dostarczonego przez Polskę sprzętu można by sformować silną brygadę pancerną, trzy brygady zmechanizowane, brygadę artylerii, eskadrę myśliwców MiG-29, eskadrę śmigłowców Mi-24, a także dywizjony przeciwlotnicze i znaczące rezerwy czołgów. Polska wzmocniła również możliwości bojowe 26 tysięcy ukraińskich żołnierzy, szkoląc ich na swoich poligonach.

Oficjalne dane polskiego rządu w dużej mierze potwierdzają te wyliczenia. Według raportu Polska Pomoc Ukrainie 2022-2023, przygotowanego przez kancelarię premiera oraz MON, w samym 2022 roku Polska przekazała Ukrainie 240 czołgów, głównie w wersjach T-72, 82 systemy artyleryjskie, setki bojowych wozów piechoty oraz ogromne ilości amunicji. Wartość samego sprzętu wojskowego dostarczonego w pierwszym roku wojny wyniosła ponad 7 miliardów złotych. Takie koszty poniosła Polska, kraj na dorobku, podczas gdy bogate Niemcy zaoferowały pięć tysięcy hełmów. Powiedzieć, że to kpina, to jakby nic nie powiedzieć.

To miała być wojna kilkutygodniowa, w wyniku której Rosja zajmie większą część Ukrainy, w tym Kijów. Dysponowała w tym celu odpowiednim potencjałem. Dzięki pomocy udzielonej Ukrainie tak się nie stało. Premier Morawiecki nie tylko dozbroił ukraińską armię, ale również dość skutecznie przekonywał inne kraje do konieczności udzielenia takiej pomocy. Dzięki ogromnemu wsparciu innych krajów, przede wszystkim USA i Wielkiej Brytanii, ukraińska armia przeprowadziła wielką ofensywę charkowsko-chersońską, podczas której wyparła Rosjan praktycznie z całego obwodu charkowskiego oraz za Dniepr z Chersonia, odzyskując kilka procent okupowanego terytorium.

Po tym sukcesie pomyślałem, że gdy wojna się skończy Ukraińcy z wdzięczności będą zrzucać z cokołów pomniki Bandery, a w to miejsce stawiać pomniki Mateusza Morawieckiego. Ale byli tacy – i są do dziś – którzy uważają, że ówczesny premier, zanim zaoferował Ukrainie pomoc, powinien postawić prezydentowi Zełenskiemu warunki: potępienia Bandery oraz zgody na ekshumację jego ofiar. Ja tak nie uważam. Moim adwersarzom odpowiadam: – Wyobraź sobie taką sytuację. Na klatce schodowej widzisz leżącego i krwawiącego człowieka, który prosi cię o pomoc. Jest nim Twój sąsiad. Bardzo zły sąsiad. Co zrobisz? Udzielisz mu pierwszej pomocy i wezwiesz pogotowie ratunkowe, czy powiesz:Pomogę ci, ale wpierw mnie przeproś za całe zło, które wyrządziłeś mojej rodzinie, i obiecaj, że to się już nie powtórzy. Myślę, że każdy przyzwoity człowiek natychmiast udzieliłby mu pomocy, mając nadzieję, że sąsiad doceni uratowanie mu życia i z czasem dojdzie do dobrosąsiedzkich stosunków.

5 kwietnia 2023 roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas oficjalnej wizyty w Warszawie otrzymał od prezydenta Andrzeja Dudy Order Orła Białego „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”. Sądzę, że wówczas większość Polaków, również ja, uważała, że ten order Zełenskiemu się należy, przede wszystkim za heroiczną walkę narodu ukraińskiego z rosyjskim najazdem.

Dziś wielu z nich krytykuje prezydenta Dudę za tę decyzję. Ja nie. Dziś mamy inną wiedzę. Kto się wówczas spodziewał, że za tę naszą pomoc władze ukraińskie, z prezydentem na czele, „odwdzięczą” się nam, nadając elitarnej jednostce wojskowej imię Bohaterów UPA? Do tych wszystkich krytyków mam pytanie: ilu z Was głosowało na Wałęsę w wyborach prezydenckich w 1990 roku? Czy gdybyście wtedy wiedzieli, że Wałęsa to TW Bolek, to też zagłosowalibyście na niego?

Jakie mamy doświadczenia w kontaktach z Ukraińcami? Różne. Większość z nich chwali sobie pobyt w Polsce. Doceniają spokój i naszą kulturę. Tu znaleźli pracę, płacą podatki i korzystają z opieki medycznej oraz pomocy socjalnej. Ich dzieci chodzą do polskich szkól i korzystają z takich samych praw, jak polscy uczniowie. Niestety, jest też pewien procent Ukraińców, którzy wykorzystują naszą empatię i naiwność. Nie potrafię zrozumieć ich nieprzyjaznego stosunku do nas. Wynika on, jak sądzę, głównie z różnej oceny naszej wspólnej historii. Nie do zaakceptowania jest dla mnie demonstracyjne okazywanie uwielbienia dla Stepana Bandery – przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, czynienia z niego bohatera narodowego. Czy oni nie wiedzą, czy nie chcą wiedzieć, że organizacja ta w latach 1943-1944 zamordowała ponad sto tysięcy naszych rodaków tylko dlatego, że byli Polakami? I że dokonała tych zbrodni w sposób niezwykle okrutny? Trudno uwierzyć, że człowiek może być zdolny takiego bestialstwa.

Niektórym z nich wydaje się, że sam status uchodźcy daje im prawo do dodatkowych przywilejów. Związek Ukraińców w Polsce regularnie krytykuje nasz kraj, mimo że otrzymuje miliony złotych z budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dodatkowe dziesiątki tysięcy złotych przekazują polskie samorządy oraz spółki Skarbu Państwa. Prezes tego Związku publicznie atakował Prezydenta RP za zawetowanie ustawy dotyczącej miliardów złotych na świadczenia socjalne dla Ukraińców, twierdząc, że wpisuje się on w politykę Kremla. Niedawno domagał się przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących obywateli Ukrainy, którzy przez cztery lata nie musieli odprowadzać składki zdrowotnej.

A jak oni nam się odwdzięczają za naszą gościnność i empatię? Najwyraźniej w myśl przysłowia: daj komuś palec, to zażąda całej ręki. W Internecie widziałem filmiki, na których kilkunastoletnia młodzież ukraińska na terenie polskiej szkoły śpiewa pieśni na cześć Bandery. W połowie czerwca na krakowskim rynku zorganizowali wystawę w podziękowaniu Niemcom za wsparcie w wojnie z Rosją. O Polsce ani słowa. Kto wyraził na to zgodę? Tupet i bezczelność to najłagodniejsze słowa, jakie cisną się na usta. Kiedy ostrzegano Zełenskiego, że nadanie jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” rozdrażni Polaków, miał podobno powiedzieć: „Pierd*lić Polskę i Polaków”. To jest wdzięczność, tak jak on ją rozumie.

Czy Ukraińcy kiedykolwiek pozwolą nam odnaleźć ofiary UPA, które chcielibyśmy pochować zgodnie z chrześcijańską tradycją? Zdaniem znanego polskiego polityka – nigdy. Dlaczego? Bo, jak powiedział, ukraińskie elity panicznie boją się tej ekshumacji – wiedzą, co ta ziemia kryje. Już pierwsze ekshumacje przeprowadzone w latach 2012/2014 przez polskich archeologów ukazały wyjątkowe okrucieństwo tej zbrodni. Leżą tam tysiące kości – dzieci, kobiet i mężczyzn – zabitych łomami, kijami, młotami czy widłami. Zezwolenie na ekshumację ujawniłoby skalę tego ludobójstwa. Wówczas trudno byłoby zaprzeczyć, że dokonali go ci, których dziś Ukraina czci jak bohaterów narodowych. Oni się boją, że świat przestanie patrzeć na nich wyłącznie przez pryzmat wojny, że przestanie im współczuć.

Jest bardzo prawdopodobne, że z tych właśnie powodów Zełenski świadomie doprowadził do konfliktu polsko-ukraińskiego, aby mieć pretekst do odmowy zgody na ekshumacje. Ukraina jest chyba jedynym państwem na świecie, które nie dało takiej zgody innemu państwu. Dzięki odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego świat, który nie miał pojęcia o wołyńskiej rzezi, wreszcie się dowie, że było to ludobójstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem.

Pytanie, czy Ukraina z pomnikami Bandery, Szuchewycza i innych morderców może zostać członkiem Unii Europejskiej, jest dla mnie pytaniem retorycznym. Nie jest prawdą, co mówią niektórzy, że to Polska eskaluje konflikt z Ukrainą. Gdyby Ukraina nie prowadziła polityki opartej na kulcie Bandery i UPA, to zapewne nie byłoby tego sporu. Nie ma problemu konfliktu polsko-ukraińskiego. Jest problem europejskości Ukrainy.

Daliśmy Ukrainie miliardy złotych, przekazaliśmy broń, otworzyliśmy granice i przyjęliśmy miliony uchodźców. W zamian coraz częściej słyszymy nowe roszczenia, spotykamy się z arogancją i lekceważeniem. Coraz więcej Polaków mówi: Dość! Czas stanowczo bronić własnych interesów i domagać się szacunku. Czas przyjąć uchwałę potępiającą gloryfikację banderyzmu, której projekt PiS złożył w Sejmie 9 czerwca 2026 roku. Czas zmienić art. 256 Kodeksu karnego, aby osoby gloryfikujące UPA lub posługujące się symbolami, odznaczeniami lub emblematami ukraińskich nacjonalistów podlegały odpowiedzialności karnej. Czas na deportację ludzi, którzy na terenie Polski używają takich symboli.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że 19 czerwca tego roku Prezydent Polski Karol Nawrocki, po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego, odebrał prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu to odznaczenie, jednocześnie zaznaczając, że Polska nadal będzie wspierać Ukrainę.

Zdecydowana większość Polaków podziela decyzję swojego prezydenta. Gdy władze Ukrainy zorientowały się, że nasze możliwości dalszego dozbrajania ukraińskiej armii się kończą, zaczęły kąsać rękę, która ich karmiła. Społeczeństwo jest oburzone. Uważam, że to oburzenie moglibyśmy wyrazić, organizując w centrach większych miast wystawy o ludobójstwie na Wołyniu, o serdeczności, z jaką przyjmowaliśmy setki tysięcy uchodźców i o tym, jak wielka była polska pomoc dla Ukrainy. Jestem przekonany, że taka wystawa zrobiłaby ogromne wrażenie nie tylko na rodakach, ale i na zagranicznych turystach oraz Ukraińcach tu mieszkających.

Kończąc chciałbym się zwrócić do Ukraińców przebywających w Polsce: nie dziwcie się, jeżeli wielu moich rodaków będzie teraz miało do Was stosunek chłodny, a może nawet nieprzyjazny. Podziękować za to możecie swojemu prezydentowi, któremu dedykuję tę sentencję Publiusza Korneliusza Tacyta: Właściwością ludzkiej natury jest nienawidzić tego, kogo się skrzywdziło. Ja ze swojej strony deklaruję, że nadal będę miał do Was życzliwy stosunek, pod warunkiem, że będziecie szanowali polskie prawo, naszą historię i nasze tradycje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *