Ćwierć milenium Stanów Zjednoczonych

Dwieście pięćdziesiąt lat temu, Deklaracja Niepodległości z 4 lipca 1776 roku, zredagowana przy sporym udziale Thomasa Jeffersona akcentowała prawo 13 kolonii w brytyjskiej Ameryce Północnej do wolności i niezależności politycznej od brytyjskiej Korony.

Wzorcowym dla niej odniesieniem była nieco wcześniejsza deklaracja praw Wirginii, której koncepcja związana jest z George’m Masonem oraz wspomnianym Thomasem Jeffersonem. Wyeksponowali oni prawo wyborcze równe dla wolnych obywateli, skoro ludzie są sobie równi z natury i mają prawo do wolności i własności. Odwoływanie się do natury i podziału władz wzorowano na angielskiej koncepcji Johna Locke’a. Zapisano również prawo obywateli do oporu wobec władzy politycznej nieszanującej wymienionych tu praw fundamentalnych.

Ważne jest różne podejście intencjonalne praw podstawowych w wydaniu amerykańskim wobec wzorca europejskiego, choćby we francuskiej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 28 sierpnia 1789 roku. Amerykanie uważali, że wspomniane prawa już są, zatem deklaracja je po prostu stwierdzała, zaś deklaracja francuska oznaczała prospektywny postulat konieczny do realizacji.

„Ojcowie założyciele” amerykańskiego ustroju korzystali z angielskiej myśli politycznej purytańskiej i anglikańskiej, a intencjonalnie m.in. z rozwiązań polskich i francuskich i to jeszcze w czasie przedkonstytucyjnym.

Na przykład konstytucja stanu Vermont z 1777 roku zawarła prawo obywatelskie tak oczywiste dla większości Amerykanów, jak prawo do noszenia broni oraz do samoobrony w egzekucji słusznego prawa, gdzie można doszukać się polskiego wzorca uprawnień „narodu szlacheckiego”. Nie tylko w Polsce szlacheckiej sankcjonowano prawo zorganizowanych obywateli do oporu wobec łamiącego prawo władcy, począwszy od przywileju mielnickiego z 1501 roku. Polska stała się wówczas państwem republikańskim. Fundamentalne prawo do oporu jako zasadę ustrojową wprowadziły artykuły henrykowskie z 1573 roku. Innym „polskim wynalazkiem”, z którego skorzystali konstytucjonaliści amerykańscy była idea wojska narodowego. W przypadku amerykańskim myśl ta przyświecała początkowo stanowym lub miejskim milicjom obywatelskim, będącym czymś w rodzaju polskiego pospolitego ruszenia.

Kontynuując polski wątek u progu powstania Stanów Zjednoczonych wypada wymienić generała o wielu talentach. Wykształcony w Polsce, przybył do Ameryki w 1776 roku, walczył o niepodległość USA i był najzdolniejszym inżynierem od fortyfikacji w Armii Kontynentalnej. Nietrudno się domyśleć, dlaczego w najważniejszej amerykańskiej akademii wojskowej w West Point stoi pomnik Tadeusza Kościuszki. Później w 1794 roku został Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej w powstaniu polskim przeciwko zaborcom. Inny przywódca powstańczy generał Kazimierz Pułaski organizował strukturę amerykańskiej kawalerii. Ślad polskiej tradycji kultywuje do dziś z podziałem na pułki i eskadry Kawaleria Powietrzna Stanów Zjednoczonych.

Waszyngton, 14 października 1926. Wręczenie Deklaracji Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych stronie amerykańskiej. Od lewej: Leopold Kotnowski, prezydent USA Calvin Coolidge, Jerzy Iwanowski (działacz społeczny), Jan Ciechanowski (ambasador RP w Waszyngtonie)

Podstawy funkcjonowania nowego niepodległego organizmu państwowego w Ameryce zawarto w artykułach konfederacji wieczystej 13 kolonii-stanów. Weszły one w życie dopiero 1 marca 1781, gdy zostały ratyfikowane przez wszystkie stany. Wówczas przyjęto nazwę tej konfederacji: Stany Zjednoczone Ameryki. Artykuły tego aktu ustrojowego zostały zastąpione dopiero przez Konstytucję USA z 4 marca 1789 roku. Wspomniane wyżej akty o znaczeniu ustrojowym rozpoczęły proces budowy amerykańskiego federalizmu, jednej z podstaw równoważenia się władzy lokalnej z centralną.

USA, z początku były konfederacją, ale rozwój państwa, a szczególnie jego uprzemysłowienie wymagało większej centralizacji. Również relacje międzynarodowe, także wojny z Meksykiem (1846-48) i Hiszpanią (1898), wzmocniły władzę wykonawczą, w tym prezydenta. Proces ten jednak nie zahamował rozwoju a wręcz umocnił siłę społeczeństwa samorządowego, który w Europie nieco opacznie kojarzony jest z pojęciem społeczeństwa obywatelskiego.

Podstawą amerykańskiej demokracji jest bowiem – co zauważył już w latach 30. XIX wieku wnikliwy obserwator, Alexis de Tocqueville – nie tylko federalizm i wewnętrzna samodzielność stanów, ale aktywność i przedsiębiorczość samych obywateli. Uważał, że „wolność” i „równość” to podstawa nie tylko demokracji w wydaniu amerykańskim. Chodziło mu o „równość szans”, bowiem „wszyscy ludzie, którzy chcą dzisiaj zapewnić swoim bliźnim niezależność i ludzką godność, muszą występować jako zwolennicy równości”. Jak daleko stąd do lewicowego egalitaryzmu, a jak blisko do powszechnego szacunku – zwłaszcza w Ameryce – dla przejawów ludzkiej aktywności i dążenia do doskonalenia się. Bierność obywatelska nie jest poważana w powszechnym odczuciu Amerykanów.

Bierność obywatela w systemie demokratycznym prowadzi zdaniem Tocqueville’a do postępującego uzależnienia się od innych, do swoistego poddaństwa. Różnorodność myśli i krytyki w nieskrępowanych mediach może temu nowoczesnemu poddaństwu przeciwdziałać. W jego ocenie gwarantuje to wielość tytułów prasowych, czyli wyjaśniając dziś językiem współczesnym – pluralizm, powszechny dostęp i różnorodność techniczna mediów. Warto we współczesnej Polsce przypatrzyć się temu słusznemu poglądowi.

By zachować sprawność władzy centralnej przy poszanowaniu stanowej swobody rozwiązań ustrojowych i decyzji, przyjęto niebawem, a ostatecznie w 1789 roku, skład centralnych organów uchwałodawczych. Kompromisowo przyjęto zasadę różnej desygnacji do federalnych izb przedstawicielskich: w Senacie jednakowa liczba przedstawicieli poszczególnych stanów bez względu na liczbę ludności, natomiast w Izbie Reprezentantów różna liczba reprezentantów stanowych zależna od liczby ludności danego stanu. To federalne rozwiązanie stało się wzorem dla wielu konstytucji nie tylko w Nowym Świecie, lecz również w Europie.

Reprezentacja przedstawicielska i procedura uchwalania ustaw zostały zrównoważone przez silną władzę i kompetencje Prezydenta. Już za czasów Waszyngtona porównywano jego władzę z Ludwikiem XIV. Prezydent powołuje własną administrację, która politycznie i kompetencyjnie przed nim odpowiada. Aparat federalny podlega ciągłej rozbudowie, co w pewien sposób współcześnie umniejsza rolę stanów. Egzekutywa amerykańska ma bowiem być silna, sprawna i skuteczna, ale działająca na podstawie prawa.

Silna pozycja władzy sądowniczej oraz struktura sądów skutecznie równoważą pozycję władzy prezydenckiej. Ponadto w amerykańskim systemie prawa, w odróżnieniu na przykład od Europy kontynentalnej, funkcjonuje tzw. prawo precedensu (precedensowy wyrok staje się regułą prawną do powszechnego stosowania), zwłaszcza w sprawach cywilnych i karnych. Zdecydowana przewaga precedensu prawnego jest niejako dodatkowym zabezpieczeniem fundamentu ustrojowego państwa: trójpodział władz i zasada nic o nas bez nas (obywateli). Nomenklatura czy też oligarchia sędziów w Ameryce nie ma szans rozwoju.

Prawa polityczne przypisane są obywatelom. Kardynalną kwestią w ponad 250-letnim rozwoju demokracji amerykańskiej jest realna definicja „obywatela”. U progu niepodległości USA, obywatelem był ten, kto posiadał realny wpływ na utrzymanie administracji państwowej, a więc dorosły mężczyzna, który płacił podatki. Jeden z ojców założycieli, Benjamin Franklin, mawiał: „na tym świecie pewnym są tylko śmierć i podatki”.

Zatem już przed 250 laty podstawowym problemem społecznym okazała się emancypacja mieszkańców. Owszem, murzyńskich niewolników uznawano w brytyjskich koloniach w Ameryce za ludzi, ale bardziej jako przedmiot własności. Indian z kolei wykluczano z kręgu ludzi cywilizowanych, a początkowo uznawano nawet, że nie warto ich edukować, co sprzeciwiało się przecież zarówno myśli kalwińskiej, jak anglikańskiej, które zainspirowały Deklarację Niepodległości z 1776 roku. Stany Zjednoczone ostatecznie 18 grudnia 1865 roku – a więc po prawie 90 latach, wraz z wejściem w życie 13. poprawki do federalnej konstytucji – zniosły niewolnictwo. W przypadku amerykańskiej ludności rodzimej, przez 250 lat wiele się zmieniło, ale rezerwaty dla Indian o różnym statusie pozostały do dziś. Powszechne, ogólnostanowe i federalne, prawo wyborcze dla kobiet uchwalono dopiero (19. poprawka do konstytucji USA) 18 sierpnia 1920 roku. Polki takie prawo uzyskały blisko dwa lata wcześniej.

Rozwój demokracji amerykańskiej, co należy podkreślić, jest niepowtarzalny. Przykład dużych krajów Ameryki Łacińskiej świadczy, że przejmowanie bezrefleksyjne rozwiązań północnoamerykańskich najczęściej wiedzie na manowce. Można oczywiście korzystać z cząstkowych rozwiązań ustrojowych z poszanowaniem różnic mentalnych, tradycji i etapu rozwoju społeczno-gospodarczego.

Istota bowiem ustroju USA i praktykowanej tam demokracji tkwi w aktywności politycznej, społecznej i gospodarczej obywateli.

Na koniec ciekawostka. Sto lat temu, w 150. rocznicę ogłoszenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, naród polski podziękował narodowi amerykańskiemu za pomoc w odzyskaniu przez Polskę w 1918 roku niepodległości. Silne wsparcie dyplomatyczne oraz materialne, uzyskaliśmy ze strony USA dzięki licznym staraniom Polaków, z których najważniejsze były zabiegi pianisty i męża stanu Ignacego Jana Paderewskiego.

W 1926 roku powstała „Deklaracja Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych – w podzięce za pomoc w stanowieniu Niepodległej”. Pod deklaracją widnieje blisko 1,3 mln podpisów, które – kilka lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – złożyli polscy obywatele. Ten największy imienny spis obywateli II Rzeczpospolitej zawiera ogromną liczbę podpisów dzieci i nauczycieli. Obecnie zdigitalizowany i udostępniony przez Fundację Ośrodka KARTA wykaz, pozwala wyszukiwać nazwiska swoich przodków. Zachęcamy gorąco – może Twoja prababcia lub pradziadek złożyli tam swój podpis.

www.polska1926.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *