9.07.2026 Warszawa
Konferencja prasowa PiS w sprawie ochrony świadków. Wypowiedź Mateusza Morawieckiego i Pawła Jabłońskiego.
Mateusz Morawiecki: Są odważni ludzie, którzy gotowi są te różne patologie, różne machlojki, matactwa ujawnić. To bardzo ważny mechanizm, który zakłada, że taka osoba rzeczywiście będzie później chroniona przez państwo. Ponieważ wyobraźmy sobie sytuację, wobec jakiej staje taka hipotetyczna osoba, która chce zgłosić nieprawidłowości, jakieś bardzo poważne błędy, a zazwyczaj patologie, korupcje lub matactwa, mataczenie w danej instytucji.
Staje ta osoba wobec instytucji, wobec wielkiego przedsiębiorstwa, wobec działu HR, wobec kancelarii prawnych, czasami wobec całego państwa albo jakiegoś szpitala, na przykład Południowego, albo wobec urzędu miasta, gminy, urzędu starostwa. I taka osoba nie może się czuć bezbronna, nie może się czuć bezradna. Taka osoba musi wiedzieć, że stoi za nią państwo polskie, które chce, żeby w państwie polskim funkcjonowały uczciwe, na wskroś uczciwe zasady.
Dlatego proponujemy daleko posunięte różnego rodzaju działania. One wszystkie – których szczegóły za chwilę przedstawi Paweł Jabłoński, Maria Kot, Krzysztof Lipiec – mają jeden podstawowy wspólny mianownik:
Państwo nie może być silne wobec słabych, wobec bezbronnych, wobec zwykłych ludzi, a z kolei bardzo wyrozumiałe wobec prezydentów miast, wobec bardzo silnych ludzi, wielkich właścicieli, bogatych ludzi. To nie jest państwo, o które walczymy. Państwo, o które walczymy, to państwo, które jest zdecydowane, silne czasami, tam, gdzie trzeba, wobec silnych, a wyrozumiałe wobec słabszych.
Wobec tych, którzy są pogubieni, czasami bezradni. I właśnie w tak rozumianym systemie instytucjonalnym państwa polskiego, chcemy wzmocnić rolę tych odważnych ludzi, którzy bardzo często – bo nie zawsze, zdajemy sobie sprawę z tego, jak życie wygląda, czasami ci ludzie się mylą, jak to każdy z nas – ale bardzo często ci ludzie stają w obronie prawdy, stają przeciwko korupcji.
Są indywidualnymi osobami, które walczą z całą machiną przeciwko nim. Dlatego będziemy proponowali najrozmaitsze zabezpieczenia, różne mechanizmy, które mają wzmocnić ten układ, który przy tym nierównym rozkładzie sił między osobą indywidualną, a instytucją, a firmą, przedsiębiorstwem, kancelarią prawną, wreszcie jakimś ministerstwem, szpitalem, bądź państwem polskim – stoją jako słaby podmiot. Chcemy, żeby ten słabszy podmiot był wzmocniony, bo poprzez to całe państwo polskie będzie mocniejsze.
Paweł Jabłoński: Szanowni Państwo, w zeszłym tygodniu ogłosiliśmy razem z posłem Januszem Cieszyńskim mechanizm wsparcia dla sygnalistów, którzy wiedzą o nieprawidłowościach. Przede wszystkim oczywiście w opiece zdrowotnej. To zaczęło się od sprawy Szpitala Południowego, od prosektorium. Ale od razu mówiliśmy, że jesteśmy otwarci na zgłoszenia niezależnie od tego, jakiej sprawy to dotyczy czy dotyczy to instytucji państwa, samorządu, firm. I przez ten niecały tydzień, który upłynął od tego czasu, ja dostałem na specjalną skrzynkę mojej kancelarii – która prowadzi tutaj działalność pro bono, taką pomoc dla sygnalistów świadczymy – dostałem kilkadziesiąt zgłoszeń.
Ludzi, którzy piszą o bardzo różnych nieprawidłowościach, często o sprawach kryminalnych, przestępstwach, o tym, że wiedzą o tym, że coś się dzieje. Ale w tych wszystkich pismach, w tych wszystkich zawiadomieniach jest jeden wspólny mianownik. Ten wspólny mianownik to jest strach.
Strach przed tym, co się może stać, jeżeli przełożony, pracodawca, prezydent miasta, burmistrz, jakiś minister dowie się o tym, że ktoś miał odwagę to zgłosić. Mamy ustawę o ochronie sygnalistów, przyjętą nie tak dawno temu przez Sejm. Niestety, jak pokazują te ostatnie miesiące, kompletnie niedoskonałą. Bo w teorii jest wszystko pięknie. Jest napisane, że każdy może się zgłosić, każdy ma prawo do ochrony, każdy jest pod ochroną od tzw. działań odwetowych, czyli np. nie może być zwolniony z pracy, nie może być przeniesiony na inne stanowisko. A jak jest w praktyce?
Widzieliśmy to choćby ostatnio – sprawa doktora Emila Jędrzejowskiego ze Szpitala Południowego, którego sam prezes Rady Ministrów, Donald Tusk, publicznie dyskredytował, który został zresztą już w 2025 roku zwolniony z pracy, po tym jak informował Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym.
Kolejna sprawa w warszawskim ratuszu. Pracownik zarządu dróg miejskich, który poinformował, dostał status sygnalisty, ale inna komórka w tej samej instytucji – przecież ZDM to jest organ miasta stołecznego Warszawa – powiedziała, że ich to nie obchodzi, że ktoś gdzieś indziej dał mu status sygnalisty – zwolnili go z pracy. Wcześniej bardzo głośna sprawa w Instytucie Pileckiego, gdzie też z powodów politycznych prześladowano sygnalistów, którzy otrzymali ten status. Dlaczego tak jest? Dlatego, że obecne przepisy na to pozwalają.
W teorii jest wszystko napisane tak jak trzeba. Jak ktoś podejmie działania odwetowe, może być wręcz ścigany karnie za to, ale w praktyce ci prześladowcy – bo tak ich trzeba określić, jak ktoś prześladuje pracownika, sygnalistę, osobę, która ma odwagę zgłosić nieprawidłowości – to jest właśnie prześladowcą. Dokonuje nielegalnych działań odwetowych. I dzisiaj te działania odwetowe niestety cały czas są de facto bezkarne. De jure zakazane, de facto cały czas są stosowane.
Dlatego w ostatnich tygodniach analizowaliśmy bardzo dokładnie, co należy zmienić. Sprawdzaliśmy, jak wygląda to w innych krajach, jak to wygląda w państwach, które wprowadzały te przepisy wcześniej. To nie wszędzie działa bardzo dobrze. Są różne systemy.
Ale przygotowaliśmy pakiet założeń do zmiany ustawy o ochronie sygnalistów i kilku innych ustaw. Na czym te główne kwestie polegają, co jest potrzebne? Przede wszystkim osoba, która decyduje się na ten bardzo odważny krok, żeby zgłosić jakieś naruszenia, musi mieć zagwarantowaną ochronę prawną. Musi mieć bezpłatną pomoc prawną. Są tacy prawnicy, którzy bezpłatnie pomagają. Ja też się staram, jak tylko mogę, takim sygnalistom, którzy zgłoszą się pomagać. Ale doskonale wiadomo, że tego typu spraw są w całej Polsce setki, jeśli nie tysiące. Musi być ten mechanizm wsparcia.
Takim miejscem – wydaje się najbardziej adekwatnym – jest Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Tylko, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma na to osobnego budżetu. On nie ma możliwości, żeby tej pomocy efektywnie udzielać. Więc jednym z elementów tego pakietu będzie wzmocnienie Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. To jest ta propozycja wyjściowa…