Nauka, prawda, wolność

Zmarł Marek Wolf – Tata, Dziadek, wielki fizyk i matematyk, człowiek niezwykle ciekawy świata, który do ostatnich chwil pozostał wierny swojej pasji poznawania i rozumienia rzeczywistości.

Mój Tata był wybitnym naukowcem związanym z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Swoją drogę naukową rozpoczął na Uniwersytecie Wrocławskim, z którym najpierw był związany jako student, a następnie przez wiele lat jako wykładowca. Zajmował się fizyką teoretyczną – początkowo teorią strun, kwantową teorią pola i supersymetrią, a z czasem jego zainteresowania coraz mocniej kierowały się ku matematyce: teorii chaosu, fraktalom, eksperymentalnej matematyce oraz liczbom pierwszym.

Córka Magdalena Wolf-Teśluk z synkiem Maksymilianem

Szczególne miejsce w jego pracy zajmowała hipoteza Riemanna – jedno z największych nierozwiązanych zagadnień współczesnej matematyki. Wracał do niej przez lata, traktując ją nie tylko jako problem naukowy, ale także jako intelektualne wyzwanie i pasję.

Był autorem wielu publikacji naukowych, cenionym wykładowcą i mentorem. Prowadził zajęcia z mechaniki kwantowej, analizy matematycznej, teorii chaosu i metod matematycznych fizyki. Współpracował z ośrodkami naukowymi na całym świecie i brał udział w licznych projektach badawczych. W swojej pracy łączył głęboką intuicję z nowoczesnymi metodami obliczeniowymi.

Miał wielu przyjaciół wśród fizyków i matematyków, z którymi przez dziesięciolecia utrzymywał bliski kontakt – nie tylko towarzyski, ale także naukowy. Przez ponad trzydzieści lat bardzo blisko współpracował z dr hab. Krzysztofem Maślanką, z którym prowadził wieloletnie dyskusje dotyczące teorii liczb, hipotezy Riemanna oraz matematyki eksperymentalnej. Wspólnie pisali artykuły naukowe, prowadzili obliczenia komputerowe i inspirowali się nawzajem do podejmowania ambitnych problemów badawczych. Współpracował także z wieloma innymi naukowcami, m.in. z Andrew Odlyzko, Michaelem Rubinsteinem czy Arturem Kawalcem. Jedna z odkrytych przez niego stałych matematycznych otrzymała nazwę stałej Wolfa-Kawalca.

Był częścią niezwykłego środowiska wrocławskich fizyków, które w czasach PRL stanowiło nie tylko przestrzeń intensywnej pracy naukowej, ale także niezależnej myśli i odwagi intelektualnej. W tym kręgu nauka przenikała się z postawą obywatelską, a rozmowy o fizyce często prowadziły do pytań o wolność, prawdę i odpowiedzialność. Przyjaźnił się ze śp. prof. dr hab. Jerzym Przystawą oraz śp. dr Kornelem Morawieckim – wybitnymi przedstawicielami tego środowiska. Kornel Morawiecki był twórcą Solidarność Walcząca, najbardziej bezkompromisowej organizacji opozycyjnej lat 80., z którą współpracował mój tato w latach stanu wojennego. Zaś Jerzy Przystawa łączył działalność naukową z aktywnym udziałem w życiu publicznym i obywatelskim. To było środowisko ludzi, którzy nie godzili się na uproszczenia – ani w nauce, ani w życiu. Wspólnota doświadczeń tamtych lat, rozmowy, współpraca i przyjaźnie ukształtowały sposób myślenia mojego Taty – jego niezależność, krytyczne spojrzenie na rzeczywistość i głębokie przekonanie, że poszukiwanie prawdy, czy to w fizyce, czy w życiu, zawsze wymaga odwagi.

Pamiętam, że będąc małą dziewczynką, Tata zabierał mnie na różne spotkania i wydarzenia, w których uczestniczyli jego przyjaciele i ludzie tego środowiska – czasem były to rozmowy, czasem zgromadzenia czy demonstracje. Zawsze miał przy sobie aparat. Fotografia była jego wielką pasją – dokumentował ludzi, chwile i miejsca, zatrzymując w kadrze to, co dla niego ważne.

Studia. Praca tradycyjnie w szlafroku

Dla mnie był przede wszystkim Tatą – człowiekiem ciepłym, uważnym i pełnym poczucia humoru. Zawsze znajdował czas na rozmowę i potrafił tłumaczyć trudne rzeczy w prosty, zrozumiały sposób.

Kochał szachy i miał niezwykły dar przekazywania tej pasji innym. Mojego syna nauczył grać bardzo wcześnie, a na jego czwarte urodziny podarował mu komputer szachowy. Ten prezent stał się początkiem prawdziwej fascynacji i pięknej więzi między Dziadkiem a wnukiem.

Poza nauką miał także swoje rytuały i przyjemności. Jedną z nich była whisky, do której podchodził z taką samą ciekawością i uważnością jak do nauki. Interesował się jej smakiem, pochodzeniem i historią. Był członkiem programu „Friends of Laphroaig”, dzięki czemu posiadał symboliczny skrawek ziemi na szkockiej wyspie Islay i mógł odwiedzać destylarnię, odbierając swój symboliczny „czynsz” w postaci kieliszka whisky. Podczas wizyt w Szkocji – gdzie mieszkam od 13 lat, z ogromnym entuzjazmem odkrywał miejsca związane z jej tradycją – odwiedził m.in. muzeum whisky w Edynburgu, a każda wyprawa była dla niego kolejną okazją do poznawania świata. Nawet wtedy pozostawał sobą – ciekawym, uważnym i zawsze głodnym wiedzy.

Kochał także książki, fotografię i muzykę – szczególnie jazz oraz Chopina. Chętnie uczestniczył w wydarzeniach kulturalnych, tworzył własną bibliotekę i dzielił się nią z innymi, wierząc, że wiedza powinna żyć dalej.

Był człowiekiem niezwykle ciekawym świata – widział więcej, dostrzegał głębiej. Tam, gdzie inni widzieli codzienność, on widział strukturę, liczby i ukryty porządek.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 29 kwietnia 2026 roku we Wrocławiu. Rozpoczęły się Mszą Świętą w kaplicy przy kościele pw. św. Franciszka z Asyżu przy ul. Borowskiej, po czym Tata został odprowadzony na miejsce wiecznego spoczynku na cmentarzu parafialnym przy ul. Działkowej na Skowroniej Górze. Na pogrzebie spotkało się wielu przyjaciół z dawnych lat – fizyków, profesorów oraz osób związanych ze środowiskiem Solidarności Walczącej. Było to poruszające świadectwo relacji, jakie budował przez całe życie.

Pozostawił po sobie bogaty dorobek naukowy, ale dla nas najważniejsze jest to, jakim był człowiekiem – kochającym Ojcem i Dziadkiem. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci i sercach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *