Na początku nikt nie zwracał uwagi, nieco później zaliczano sprawę do tzw. teorii spiskowych. Kiedy ostatnio tajemniczymi zdarzeniami obiecał się zająć rząd federalny i jego agencje, mamy chyba do czynienia z czymś poważniejszym. Ostatecznie FBI zaczęło badać – jak to ujęto – niepokojącą liczbę zgonów naukowców i badaczy z dziedziny energetyki jądrowej w USA, którzy w pewnym momencie swojej kariery mieli dostęp do informacji niejawnych.
Głos zabrał nawet prezydent Donald Trump: „Mam nadzieję, że to zbieg okoliczności, ale dowiemy się tego w ciągu najbliższego półtora tygodnia”. O zainteresowaniu rządu zapewniła również Karoline Leavitt, rzeczniczka prasowa Białego Domu: „Nie pozostawimy w tej sprawie żadnego nieodwróconego kamienia, a Biały Dom będzie przekazywał nowe informacje, gdy tylko takowe się pojawią”. W tle pojawiają się zagraniczne służby, wywiady i… UFO.
Co się stało?
W ciągu ostatnich kilku lat co najmniej 11 naukowców jądrowych zmarło lub zaginęło w okolicznościach, które wydają się dziwne lub nietypowe. Jednym z przykładów jest budząca podejrzenia śmierć 34-letniej Amy Eskridge, do której doszło w 2022 roku. Zajmowała się ona badaniami nad antygrawitacją, a w 2020 roku ona oraz jej zespół badawczy zaczęli doświadczać nękania i gróźb związanych z prowadzonymi przez nią pracami. Dwa lata później – jak informowano – popełniła samobójstwo.
Zmarli lub zaginieni mieli dostęp do tajnych materiałów z dziedziny energetyki jądrowej oraz lotnictwa i kosmonautyki, niektórzy także medycyny.
Zaginięcie 68-letniego emerytowanego generała dywizji Sił Powietrznych Williama „Neila” McCaslanda to przypadek, wpisujący się w niepokojący trend. McCasland był głęboko zaangażowany w zaawansowane badania lotniczo-kosmiczne w Pentagonie i swego czasu dowodził Laboratorium Badawczym Sił Powietrznych w bazie lotniczej Wright-Patterson. Zaginął po wyjściu ze swojego domu w Albuquerque 27 lutego 2026 roku, pozostawiając telefon i okulary. W domu nie znaleziono natomiast jego portfela ani rewolweru kalibru 38. Według doniesień, przed zaginięciem wspominał, że doświadcza stanu określanego jako „mgła umysłowa”. Przed przejściem na emeryturę McCasland nadzorował tajny program związany z badaniami nad UFO.
60-letnia inżynier rakietowa Monica Reza, która utrzymywała kontakty z McCaslandem, zaginęła w czerwcu ubiegłego roku podczas wędrówki z dwojgiem przyjaciół w lesie koło Los Angeles. Wśród innych zaginionych osób znajdują się: Steven Garcia – kontraktor rządowy powiązany z Kampusem Bezpieczeństwa Narodowego w Kansas City, który zaginął po wyjściu z domu w zeszłym roku; Melissa Casias – pracownica administracyjna w Narodowym Laboratorium w Los Alamos, która zaginęła w zeszłym roku; a także Anthony Chavez – kolejny pracownik Narodowego Laboratorium w Los Alamos, który również zaginął w 2025 roku.
Władze nie potwierdziły oficjalnego związku między tymi przypadkami, z których najwcześniejszy datuje się na lipiec 2023 roku. Wówczas zmarł Michael David Hicks, fizyk z Laboratorium Napędu Odrzutowego (JPL) NASA, specjalizujący się w badaniach komet i asteroid. Przyczyny jego śmierci nie podano do publicznej wiadomości.
W bieżącym roku informowano o śmiertelnym postrzeleniu astrofizyka z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego (Caltech), Carla Grillmaira, do którego doszło w lutym, a także o sprawie Jasona Thomasa, badacza pracującego dla firmy Novartis, którego ciało wyłowiono z jeziora w stanie Massachusetts około trzech miesięcy po jego zaginięciu.
Podobne okoliczności towarzyszące niektórym zaginięciom, a także powiązania części zaginionych z badaniami nad UFO i pokrewnymi zagadnieniami, podsyciły spekulacje na temat ewentualnego udziału osób trzecich – działających w sposób skoordynowany – bądź też obcego wywiadu.
„Jeśli ktoś szpieguje te osoby i prowadzi przeciwko nim działania wywiadowcze, bądź też je porwał ze względu na posiadaną przez nie wiedzę – chcąc ją od nich wydobyć lub po prostu wyeliminować je z pracy, którą wykonują – to FBI powinno zająć się tą sprawą priorytetowo” – powiedział Chris Swecker, były zastępca dyrektora FBI. „Nie sądzę zatem, by zostali oni porwani przez obcych. Uważam, że jeśli istnieje jakiekolwiek racjonalne wyjaśnienie tej sytuacji – o ile w ogóle istnieje – to nie mamy tu do czynienia z przypadkowymi zdarzeniami, lecz ze szpiegostwem; ze szpiegostwem we współczesnym wydaniu” – dodał.
Śledztwo ruszyło
Przewodniczący Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów, James Comer, republikanin z Kentucky, ostrzegł, że „może dziać się coś złowrogiego”. Powiedział też, że gdy po raz pierwszy usłyszał o tych zaginięciach brzmiały one dla niego jak „jakaś szalona teoria spiskowa”. Jednak szczegóły sprawy skłoniły go do zmiany zdania i podjęcia kroków mających na celu zaalarmowanie wielu agencji rządowych.
„Wystosowaliśmy zawiadomienie do Departamentu Wojny, FBI, NASA oraz Departamentu Energii, domagając się ujawnienia wszelkich posiadanych przez te instytucje informacji na temat tego, co stało się ze wspomnianymi naukowcami – jako że to właśnie z tymi czterema agencjami związana była zdecydowana większość z owych jedenastu osób. Chcemy spróbować złożyć te elementy w całość – oświadczył. – Wiemy, że na całym świecie istnieje wiele państw, które z ogromną chęcią przejęłyby naszą wiedzę oraz nasze zdolności nuklearne. A ludzie, którzy stali na czele tych działań – ci ludzie albo nie żyją, albo zaginęli.”
Agencje federalne zapewniają, że wszystkie możliwe scenariusze pozostają przedmiotem wnikliwej analizy. Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Jądrowego potwierdziła, że bada doniesienia dotyczące obecnych i byłych pracowników, z których część miała dostęp do wrażliwych informacji z sektora lotniczego lub obronnego. Emerytowany generał brygady Sił Powietrznych Blaine Holt powiedział, że decyzja Białego Domu o wszczęciu federalnego śledztwa w sprawie zgonów i zaginięć wśród naukowców posiadających wysokie poświadczenia bezpieczeństwa może ujawnić głębsze podziały wewnątrz społeczności wywiadowczej. „Mam w tej kwestii mnóstwo pytań – oświadczył. Dwa incydenty, które wyglądały podobnie – to mógłby być przypadek. Ale jedenaście? W to nie uwierzę.”
Z kolei emerytowany kapitan marynarki wojennej Brent Sadler oznajmił, że nie wyklucza możliwości zagranicznego udziału w tych wydarzeniach, przestrzegł jednak, iż śledczy powinni kierować się wyłącznie dowodami. „Nic bym nie wykluczał i pozwoliłbym, aby w toku śledztwa zachowane zostały wszelkie procedury należytej staranności – stwierdził. – Prawdopodobieństwo wskazuje na to, że z dużą dozą pewności mamy do czynienia ze zbiegiem okoliczności, jednakże liczba tych przypadków oraz dostrzegalne podobieństwa – wynikające z charakteru pracy wykonywanej przez te osoby – zasługują moim zdaniem na oficjalne śledztwo.”
Czy sprawa ma związek z dostępem naukowców do niejawnych badań z dziedziny lotnictwa i kosmonautyki, obronności, a nawet UFO? Być może, co szybko rodzi podejrzenia o udział w tych zdarzeniach wrogich USA państw, takich jak Chiny, Rosja czy Iran. Nagromadzenie w krótkim czasie, bo zaledwie trzech lat, wielu przypadków śmierci i zaginięć przyciąga coraz większą uwagę i budzi coraz więcej pytań.