Gdy 16 października 1978 roku po raz pierwszy w dziejach Kościoła nasz rodak, Karol Wojtyła, został papieżem, rozpoczęły się starania o zgodę komunistycznych władz PRL na przyjazd Ojca Świętego z pielgrzymką do Polski. Trudne negocjacje dotyczyły przebiegu oraz terminu pielgrzymki, który ostatecznie ustalono na 2-10 czerwca 1979 roku. Planowaną wizytę Jana Pawła II do Ojczyzny tak po latach wspominał Kornel Morawiecki:
Było dla mnie oczywiste, że przybycie papieża do Polski będzie niezwykłym wydarzeniem o wręcz nieobliczalnych skutkach. Wiosną 1979 roku byłem w Warszawie, skontaktowałem się ze środowiskiem KOR. Pytałem, czy przygotowują na okazję jakieś transparenty, ulotki. Bardzo chciałem wziąć udział w tych działaniach.
Zaskoczyło mnie, że pielgrzymka papieża nie wzbudzała w nich większego zainteresowania. W ogóle nie doceniali faktu, który ja uważałem za wyjątkowy, bardzo doniosły! Zdumiewały mnie opinie w rodzaju: „przyjedzie, pojedzie i cóż z tego”. Wracałem do Wrocławia bardzo rozczarowany.
Podzieliłem się swoimi odczuciami z Jurkiem Petryniakiem, moim starym przyjacielem, którym pozostawałem w stałym kontakcie od lat sześćdziesiątych. Od razu zaproponował wykonanie transparentu. O ile dobrze pamiętam, pomysł na jego treść pochodził ode mnie. Postanowiliśmy, że będzie to duże biało-czerwone płótno z napisem WIARA i NIEPODLEGŁOŚĆ.

Transparent uszyła żona Kornela, Jadwiga Morawiecka wraz z małżonką Jerzego, Bronią Petryniak. W przeddzień przybycia papieża do stolicy z Kornelem pojechała męska ekipa kilku przyjaciół i znajomych. Oprócz Petryniaka był jego kilkunastoletni kuzyn, Zbyszek Duszak, Wojciech Winciorek, Zbigniew Oziewicz, Janusz Goryl, Garret Sobczyk.
Kornel Morawiecki znów wspomina:
Szczerze powiedziawszy, pierwszego dnia Warszawa nieco mnie rozczarowała. Wszędzie krążyły plotki o zagrożeniach, jakie wiążą się z uczestnictwem w mszy papieskiej. (…) Zabiegi te przyniosły przynajmniej częściowy skutek. Zwycięstwem SB było to, że na mszy św. na placu Zwycięstwa nie było więcej niż 200 tys. ludzi. W czasie mszy nie widziałem innych transparentów, nasz też nie był rozwinięty przez cały czas. Bardzo szybko pojawili się faceci żądający schowania transparentu, który rzekomo zasłaniał widok. Nie było wątpliwości, że to esbecy. Spokojnie więc tłumaczyłem, że transparent nikomu nie przeszkadza, podchodziłem do stojących na nami i oni to potwierdzali. W efekcie, mimo natarczywości esbeków, napis WIARA NIEPODLEGŁOŚĆ widniał nad tłumem do końca spotkania z papieżem.
A co wówczas powiedział do swoich rodaków Namiestnik Chrystusa na Ziemi?
(…) Dane mi jest dzisiaj, na pierwszym etapie mojej papieskiej pielgrzymki do Polski, sprawować Najświętszą Ofiarę w Warszawie, na placu Zwycięstwa. Liturgia sobotniego wieczoru, w przeddzień Zesłania Ducha Świętego przenosi nas do wieczernika w Jerozolimie, w którym nazajutrz apostołowie – zgromadzeni wokół Maryi, Matki Chrystusa – mają otrzymać Ducha Świętego. Otrzymają Ducha, którego Chrystus im wyjednał przez krzyż, aby w mocy tego Ducha mogli wypełnić Jego polecenie. „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20). W takich słowach Chrystus Pan przed swym odejściem ze świata przekazał apostołom swe ostatnie polecenie, swój „mandat misyjny”. I dodał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20).
(…) Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię.
(…) Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. „Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus” (Piotr Skarga, Kazania sejmowe). Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi.
(…) Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.
(…) W dniu dzisiejszym na tym placu Zwycięstwa w stolicy Polski proszę wielką modlitwą Eucharystii wspólnie z wami, aby Chrystus nie przestał być dla nas otwartą księgą życia na przyszłość. Na nasze polskie jutro.
(…) To wszystko: dzieje Ojczyzny, tworzone przez każdego jej syna i każdą córkę od tysiąca lat – i w tym pokoleniu, i w przyszłych – choćby to był człowiek bezimienny i nieznany, tak jak ten żołnierz, przy którego grobie stoimy… To wszystko: i dzieje ludów, które żyły wraz z nami i wśród nas, jak choćby ci, których setki tysięcy zginęły w murach warszawskiego getta. To wszystko w tej Eucharystii ogarniam myślą i sercem i włączam w tę jedną jedyną Najświętszą Ofiarę Chrystusa na placu Zwycięstwa.
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:
Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen.

Bezpośrednio po uroczystościach w 1979 roku na pl. Zwycięstwa komuniści rozebrali krzyż. Dwadzieścia lat później, 13 czerwca 1999 roku, w czasie szóstej z kolei pielgrzymki Ojca Świętego do Polski na placu Józefa Piłsudskiego (dawnym pl. Zwycięstwa) znów stanął ten sam krzyż. A nasz Jan Paweł Wielki mówił:
Czyż nie jest odpowiedzią Boga na nasze wołanie to, co się w tym czasie dokonało w Europie i w świecie, poczynając od naszej Ojczyzny? Jeżeli przed 20 laty mówiłem, że Polska naszych czasów stała się ziemią szczególnie odpowiedzialnego świadectwa, to dziś trzeba dodać, że musi to być świadectwo czynnego miłosierdzia, zbudowane na wierze w Zmartwychwstanie.
W czasie tej Mszy św. miała miejsce najliczniejsza w historii papieskiego pontyfikatu beatyfikacja. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników z czasów II wojny światowej. Na koniec nawiązał do swoich słów sprzed dwóch dekad:
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Po 20 latach, dzisiaj na progu trzeciego milenium i w przyszłości. Niech zstąpi, niech zstępuje i stale odnawia oblicze ziemi, tej polskiej ziemi.
Ostatecznie krzyż papieski stanął przed kościołem św. Maksymiliana Kolbe na warszawskim Mokotowie. Identycznie jak w czasie Mszy świętej 2 czerwca 1979 roku wisiała na nim symboliczna czerwona stuła.

W Wielki Piątek, 3 kwietnia 2026 roku o godz. 15, czyli w godzinę śmierci Pana Jezusa, krzyż papieski zapłonął. Mówią, że od zniczy zapalonych tam dzień wcześniej z okazji rocznicy śmierci św. Jana Pawła II. Czy to możliwe? Czy nikt nie chlusnął u stóp krzyża benzyną? Przed setkami krzyży palą się znicze i nie płoną.
Dla ludzi myślących, dla ludzi sumienia nie ma przypadków. Są znaki czasu. Nie bądźmy ślepi, nie bądźmy obojętni. Nie pozwólmy, aby pozbawiano nas nadziei. Nie dajmy odebrać sobie wspólnoty narodowej. Walczmy o każdego naszego rodaka, o każdą polską rodzinę, o wychowanie naszych dzieci.
Każdy z nas najlepiej wie, jak mękę i smutek Wielkiego Piątku przemieniać mozolnie w Niedzielę Zmartwychwstania.
Brońmy krzyża! Brońmy WIARY! Brońmy NIEPODLEGŁOŚCI!