W Polsce i większości krajów Europy majątki parlamentarzystów są jawne. To standard „Starego Kontynentu”. Nie jest on jednak udziałem wielu krajów pozaeuropejskich. Skądinąd ujawnienie stanu majątkowego członków władz ustawodawczych zaleca Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Ostatnio MFW (IMF) wszedł w ostry konflikt z Pakistanem. Jego przyczyną było przyjęcie przez Islamabad poprawek, które chronią … majątek posłów i senatorów przed publiczną kontrolą. Pakistańska klasa polityczna, jak widać, potrafi zadbać o własne interesy. Można się pośmiać, że wprowadziła w ten sposób swoiste azjatyckie RODO. Jednak sprawa jest poważna, bo w tym sporze International Monetary Fund ma swoistego finansowego bata, którego może użyć przeciwko temu jednemu z dwóch największych muzułmańskich krajów na świecie. Oto bowiem Pakistan korzysta z programu „Extended Fund Facility”. Jego wartość wynosi, bagatela, 7 miliardów dolarów. Zamrożenie choćby części tych środków może być dla Islamabadu istotnym problemem. Wszak mówiąc Molierem: „Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”.
Jestem bardzo sceptyczny co do ingerencji organizacji międzynarodowych, w tym globalnych instytucji finansowych w wewnętrzne sprawy poszczególnych krajów – nawet wtedy, gdy są one beneficjentami środków danej organizacji – w tym wypadku MFW. Jednak trudno zrozumieć sytuację, w której państwo-biorca wprowadza regres prawny w obszarze szczególnie obserwowanym przez IMF i przez niego kontrolowanym.
W przypadku Pakistanu chodzi o poprawki do ustawy wyborczej sprzed dziewięciu lat. Pakistańskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło trzy miesiące temu regulacje zgłoszone przez posłów pakistańskiej Partii Ludowej (PPP). Nowa regulacja daje możliwość tamtejszym „marszałkom” ichnich Sejmu i Senatu do ograniczenia publicznego ujawniania zarówno aktywów finansowych i nieruchomości, jak i też zobowiązań posłów i senatorów. Dotychczas oświadczenia takie składane były tam – inaczej niż w Polsce, gdzie czyni się to do końca kwietnia – do końca roku. Oświadczenia owe publikowane są przez Pakistańską Komisję Wyborczą (ECP) w dzienniku urzędowym. Skądinąd dotyczy to zresztą nie tylko parlamentarzystów, ale także ich żon i osób pozostających na ich utrzymaniu.
Czemu piszę o egzotycznym Pakistanie i akcji, która zapobiega ujawnianiu majątku polityków, także tego ewentualnie pochodzącego z korupcji? Bo świat jest „globalną wioską” (Marshall McLuhan) i być może nie tylko w odległym Islamabadzie, ale też nad Wisłą i Odrą ktoś może wpaść na podobne pomysły…