O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako o spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza. Nie znaczy to jednak, że są ludem wybranym i korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. Tą wolą było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu – cel ich wybrania. A oni Go odrzucili.
SKRÓT ARTYKUŁU
ks. prof. Waldemar Rakocy CM: Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak reszta ludzkości
Oryginalny tekst pod linkiem:
Wśród chrześcijan występują w tych kwestiach różnice zdań i zaognione dyskusje. W Polsce częścią tego sporu jest dialog z judaizmem. Z jednej strony mamy stanowisko ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, z drugiej – ks. kard. Grzegorza Rysia. Pragnę odnieść się do tego sporu, bo można go rozstrzygnąć jedynie na gruncie argumentów biblijnych i teologicznych.
1. Wybraństwo – kategoria zbawcza, nie etniczna
W zamyśle Bożym przynależność etniczna nigdy nie równała się wybraństwu w znaczeniu ludu Bożego. Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną. Uczestniczy w nim ten, kto odpowiada na Boże wezwanie. Celem wybrania Izraela było obwieszczenie światu przyjścia Mesjasza. I z tym celem było związane jego wybranie.
Historyczne wybranie ludu izraelskiego jako miejsca Bożego objawienia jest powodem do chluby, ale nie gwarantuje automatycznie wybraństwa w sensie wejścia do ludu Bożego. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry takiego udziału. Stwierdza to jasno apostoł Paweł: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem” (Rz 9,6b). Innymi słowy: nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nimi ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie – obecna w Starym Testamencie koncepcja „wiernej Reszty”. I dalej: „nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” (Rz 9,8a). Biologiczne pochodzenie od Abrahama nie decyduje o przynależności do ludu Bożego. Decyduje ono jedynie o przynależności do etnicznego Izraela.
Gdyby było inaczej, Bóg byłby niesprawiedliwy: Żyd apostata z racji urodzenia uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony. Takie są konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa. W czasach Jezusa judaizm doszedł już do takiego właśnie błędnego przekonania.
Niepoprawnym jest przede wszystkim określenie „naród wybrany”. Pismo Święte nie zna takiego terminu – posługuje się pojęciem „lud wybrany”. Sobór Watykański II w deklaracji Nostra Aetate używa wobec Żydów czasów Starego Testamentu określenia „lud wybrany”, a nie „naród”. Określenie „naród wybrany” jest niepoprawne teologicznie, ponieważ ma konotację etniczną, ograniczającą etnicznie dostęp do Bożej łaski, co jest sprzeczne z ekonomią zbawienia.
O dzisiejszym Izraelu można mówić jako o spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza. Są grupą etniczną wybraną w pewnym momencie historii jako miejsce Bożego objawienia. Następnie część z nich – aż do momentu przyjścia Chrystusa – była ludem wybranym w ramach etnicznego Izraela („wierna Reszta”). Obecnie lud wybrany, lud Boży, stanowią ci, którzy przyjęli Chrystusa. Tworzą oni Kościół, który wywodzi się nie z etnicznego Izraela jako całości, lecz z owej „wiernej Reszty”.
Obecny stan wyznawców Prawa Mojżeszowego obrazuje apostoł Paweł metaforą drzewa oliwnego (Rz 11,16b-24). Żydzi są od niego odcięci. Są według apostoła „nieprzyjaciółmi Boga” (Rz 11,28a), co w języku biblijnym oznacza zerwanie z Nim relacji. Mogą być na powrót wszczepieni, jeśli przyjmą Chrystusa. Bóg ich miłuje, a „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29). „Nieodwołalne Boże wezwanie” nie znaczy, że Żydzi po odrzuceniu Chrystusa nadal korzystają z przywileju wybraństwa. Znaczy to jedynie, że przyjmując Chrystusa, mogą ponownie w nim uczestniczyć.
Zasada ta stosuje się również do wspólnoty Kościoła. Ktoś może odwrócić się od Chrystusa i pozbawić się łaski stanowienia ludu Bożego.
2. Przymierze na Synaju – etap zamknięty
Przymierze na Synaju wygasło i ustało z racji nowego przymierza zawartego w Chrystusie, do którego przygotowywało: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zaniku” (Hbr 8,13). Utrzymywanie, że przymierze na Synaju nadal trwa, jest uznaniem za niepotrzebne przymierza zawartego w Chrystusie.
Przymierze to było według apostoła Pawła „posługiwaniem śmierci” i „posługiwaniem potępieniu” (2 Kor 3,7-9) oraz zaprowadzało stan niewoli z racji ludzkiej grzeszności (Ga 3,23; 4,24). Mówiło, jak należy postępować, ale nie dawało siły do podążania wskazaną drogą. W ten sposób pogrążało człowieka w grzechu. Musiało więc wygasnąć. Zostało zastąpione relacją z Bogiem w Chrystusie.
Należy przy tym uważać na pewną manipulację językową. Posługiwanie się stwierdzeniami, że Bóg nie odwołał przymierza na Synaju (bo ono samo wygasło), prowadzi adresata do wniosku, że skoro nie zostało odwołane, to nadal trwa. To nieprawda. Bóg go nie odwołał, ale ono samo wygasło, spełniwszy swą rolę.
Utrzymywanie, że przymierze na Synaju jest stale aktualne, prowadzi do tworzenia dwóch równoległych dróg zbawienia: jednej z Chrystusem, drugiej bez Niego. Jest to występowanie przeciwko zbawczemu planowi Boga.
3. Poznanie Boga – tylko w Chrystusie
Izraelitom objawił się Bóg prawdziwy, ale odrzucając Chrystusa, odrzucają prawdziwego Boga. Kto odrzuca Syna, nie ma też Ojca (1 J 2,23), bo Bóg jest jeden. Izrael odwołuje się do prawdziwego Boga, ale Go nie zna, ponieważ Bóg objawił się w pełni w Chrystusie. To, co o Bogu poznał biblijny Izrael, jest mglistą wiedzą w porównaniu z poznaniem Go w Synu Bożym (J 10,30; 14,9).
Odrzucając Syna Bożego, Izrael odrzucił Boga Jahwe, bo Jezus razem z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem Jahwe: „Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich” (J 8,24). Nie można trwać przy Bogu, odrzucając Syna Bożego.
Chrystus nie jest dopełnieniem wiary Żydów w Boga (brakujące 30%), ale całym poznaniem Boga (100%). Z tej racji „w nikim innym nie ma zbawienia” (Dz 4,12).
4. Potrzeba Chrystusa – jednakowa dla wszystkich
Żyd potrzebuje Chrystusa i nawrócenia w Nim do Boga tak samo jak wszyscy inni ludzie. Dlaczego? Ponieważ odkupienie jest nowym stworzeniem w Chrystusie (Ga 6,15; 2 Kor 5,17). Nie jest wydoskonaleniem starego porządku zbawczego, ale powołaniem go do istnienia na nowo. Każdy musi do niego wejść: zarówno poganin, jak i Żyd, bo nikt wcześniej w nim nie trwał.
Apostoł Paweł obrazuje to w 2 Kor 3,10: „Wobec przeogromnej chwały [rzeczywistości nowotestamentowej] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową”. Stary Testament przy Nowym jest jak światło świecy przy świetle słońca – traci całkowicie swój słaby blask.
Przykładem nowego stworzenia jest Kościół – nowy byt, w którym jesteśmy członkami Ciała Chrystusa. Innym przykładem jest nowa relacja z Bogiem na wzór testamentu – jednostronnego, nieodwołalnego obdarowania. To radykalna nowość, a nie tylko ulepszenie.
5. Funkcja Bożych przykazań
Między chrześcijaństwem a judaizmem występuje w tym temacie istotna rozbieżność. Według judaizmu przykazania mają pomóc człowiekowi osiągnąć stan sprawiedliwości przed Bogiem. Według chrześcijaństwa – głównie nauczania św. Pawła – celem przykazań było uświadomienie człowiekowi jego grzeszności: „Przez Prawo [jest] tylko większa znajomość grzechu” (Rz 3,20b). Przeprowadzany rachunek sumienia prowadzi każdego do wniosku, że jest grzesznikiem, a nie świętym.
Dlaczego celem przykazań nie było doprowadzenie człowieka do sprawiedliwości? Ponieważ przykazania nie mają takiej mocy. Pouczają, jak postępować, ale nie dają siły do pójścia tą drogą. Ich celem było uświadomienie grzeszności, by człowiek szukał ratunku w Odkupicielu.
Rozumienie przykazań przez Żydów jako czyniących człowieka sprawiedliwym doprowadziło ich do przekonania o byciu lepszymi i zamknęło na Odkupiciela. Moc do życia zgodnego z wolą Boga płynie od Ducha Świętego. Dlatego Duch Święty został udzielony w święto Pięćdziesiątnicy, upamiętniające nadanie Prawa na Synaju. To jasny sygnał: Duch przejmuje funkcję przykazań. Ich treść nadal obowiązuje („Nie zabijaj”, „Nie cudzołóż”), ale to Duch pozwala wypełnić Bożą wolę i zaprowadza w nas Boże życie.
Na koniec ostrzeżenie dla chrześcijan: wysiłek włożony w życie zgodne z Bożą wolą nie może prowadzić do wyniosłości względem innych. Przeciwnie – ma prowadzić do jeszcze mocniejszego bicia się w pierś i pokornego uznania, że pomimo wysiłków jesteśmy grzesznikami i zbawić nas może jedynie Chrystus. Inaczej popełnimy błąd Izraela.
6. „Starsi bracia”?
Zdarza się nadużywać słów Jana Pawła II wypowiedzianych 13 kwietnia 1986 roku: „[…] w pewnym sensie można by powiedzieć – nasi starsi bracia”. Papież nie powiedział, że Żydzi są naszymi starszymi braćmi, bo nie są nimi – byliby, gdyby przyjęli Chrystusa. Poprzez warunkowy charakter wypowiedzi papież wyznacza granicę między judaizmem a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne rozwijające się niezależnie i nie ma między nimi braterstwa wiary w sensie dosłownym.
7. Odpowiedzialność za śmierć Chrystusa
Historycznie odpowiedzialni za ukrzyżowanie Jezusa byli Żydzi i Rzymianie. Ewangelie nie pozostawiają co do tego wątpliwości. Chrześcijanie zaś są winni śmierci Chrystusa w tym sensie, że nasze grzechy doprowadziły do Jego śmierci ekspiacyjnej (KKK 598). Należy rozgraniczać odpowiedzialność historyczną od winy w sensie religijnym.
Posłużę się analogią: to, że II wojnę światową wywołali Niemcy, nie znaczy, że wszyscy Niemcy ponoszą za to odpowiedzialność, ale nie znaczy to też, że Niemcy nie wywołali II wojny światowej. Podobnie – nie rozumiemy winy Żydów jako winy zbiorowej, ale jako winę tych, którzy usilnie zabiegali o wyrok śmierci dla Jezusa.
8. Postawa wobec judaizmu
Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, ale prawda zbawcza nie może być wyciszana. Nie wolno usprawiedliwiać odrzucenia Chrystusa, ale trzeba pomóc w otwarciu się na Niego. Przykład: w latach 20. XIX wieku Żydzi z synagogi w Strasburgu postanowili przeczytać Nowy Testament. Trzech rabinów i kilkanaście osób przyjęło Chrystusa. Gdy pojawia się otwartość na prawdę, łaska działa.
Dialog z judaizmem nie może być rozmową jednostronną, w której chrześcijanie pochylają się nad wiarą żydowską, a Żydzi zamykają się na myśl chrześcijańską. Prowadzi to do judaizacji chrześcijan i utwierdza Żydów w przekonaniu o posiadaniu racji. Ustępstwa czyni ten, kto nie ma racji – dlatego nasze ustępstwa utwierdzają ich w błędzie.
Chrześcijaństwo i judaizm to dwa porządki religijne rozwijające się równolegle i w opozycji do siebie. Pomocny dla zrozumienia Ewangelii jest Stary Testament, ale nie rozwijający się przez dwa tysiące lat judaizm. Kto przyjął Chrystusa, poznał całą Bożą prawdę. To Żydzi potrzebują studiować Nowy Testament, by zrozumieć własną tradycję.
9. „Za wielu” czy „za wszystkich”?
W tekstach Nowego Testamentu (Mt, Mk, Łk i 1 Kor 11) znajdują się formy „za wielu” (hyper pollōn) i „za was”. Nigdy nie mówi się o Ciele i Krwi wydanych „za wszystkich”. Według Ewangelii Mateusza, Jezus ma na myśli tych, w których dzieło odkupienia odniesie skutek – którzy skorzystają z łaski i wejdą w relację z Bogiem. Bóg nie działa daremnie. Forma „za wielu” naprowadza na właściwe rozumienie odkupienia. Wszystkim została otwarta droga do Boga, ale odkupieni – wprowadzeni w relację – zostali ci, którzy odpowiedzieli pozytywnie.
Wszystkim życzę coraz bardziej pogłębionego rozumienia Bożych prawd i w rezultacie mocniejszego przylgnięcia do Chrystusa, Odkupiciela ludzkości.
***
Ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM (ur. 1960) jest emerytowanym profesorem Wydziału Teologii KUL. Kierował Katedrą Hermeneutyki Biblijnej oraz Katedrą Egzegezy Pism Apostolskich NT. Zasiadał w Zarządzie Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Autor książek i ok. 150 artykułów dotyczących tematyki biblijnej, członek kilku krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych.
Skrót: Mateusz Jerzmański