Zapisano zbrodnie i winy,
pozwolono im zdradzić raz jeszcze,
do Urzędu szły szumowiny,
onucami śmierdziało powietrze.
Wylęgała się Polska Ludowa,
Zawsze Wiernym – strzał w potylicę.
nowy naród chce partia wychować,
pogłębiano ubeckie piwnice.
A za nimi Smiersz i Łubianka,
bezpowrotne Sybiru drogi,
i pijani sołdaci na tankach,
noce strachu i dni pełne trwogi.
Byli tacy, co tylko, by przeżyć,
żeby dachu kawałek nad głową,
skłonni władzy na słowo uwierzyć,
budowali Polskę Ludową.
Lecz dla wielu nie było powrotu,
ziemia ojców ich wielkim marzeniem
śmierć tańczyła w rytm pulemiotów,
z marzeniami schodzili pod ziemię.
Dzisiaj szydzą z nich, że „przeklęci”
a ich wargi pogardą skrzywione,
z teczek ich antenaci wyjęci,
co w pośpiechu nocami palone.
Grzegorz Nowicki