15 lat pamięci i walki o prawdę na temat katastrofy smoleńskiej

Solidarni 2010

Ewa Stankiewicz, stojąca na czele ruchu Solidarni 2010, podsumowała 15 lat działalności inicjatywy, która skupia wokół siebie osoby poszukujące prawdy o katastrofie smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku.

Stankiewicz podkreśla, że lęk przed powtórzeniem się zbrodni jest uzasadniony, bo przez ostatnie 16 lat państwo zawiodło. Nierozliczenie tej zbrodni, niepociągnięcie do odpowiedzialności współsprawców, czy też podejrzanych, którzy w tej chwili rządzą Polską – skutkuje stanem zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i obecnego Prezydenta. Stąd konieczność nieprzerwanego działania.

Obecnie Solidarni 2010 realizują wiele inicjatyw: tworzą filmy, organizują marsze, protesty i pikiety, uczestniczą w kontrolach wyborczych, prowadzą wykłady, konferencje oraz wydają publikacje. Regularnie publikują też apele dotyczące ważnych dla kraju wydarzeń.

Przez prawicowe media – takie jak Klub Ronina, telewizja wPolsce24, a także liczne gazety i portale – przetoczyła się dyskusja dotycząca roli ruchu Solidarni 2010. Polecamy naszym Czytelnikom ciekawe fragmenty rozmowy z Ewą Stankiewicz, którą do telewizji wPolsce24 zaprosił Tadeusz Płużański.

Tadeusz Płużański: Moim i państwa gościem jest Ewa Stankiewicz, twórca ważnego ruchu społecznego Solidarni 2010. Witam serdecznie panią redaktor – publicystka, reżyser, autorka wielu ważnych filmów dla polskiej tożsamości, polskiej historii, również filmów o Smoleńsku – a dzisiaj kolejna miesięcznica smoleńska, no i rocznica Solidarnych, obchodzicie piętnastolecie. Może wrócimy do tych ważnych chwil, bo przecież Solidarni 2010 za pani redaktor poduszczenie powstali w wyniku reakcji, w wyniku odpowiedzi na brak ruchu w sprawie największej tragedii współczesnej Polski, czyli tragedii smoleńskiej. Czy Solidarni musieli powstać, żeby walczyć o prawdę o Smoleńsku?

Ewa Stankiewicz: Tak, Solidarni 2010 powstali w reakcji na bierność państwa w sprawie zbrodni zabicia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, dowództwa polskiej armii, w sumie dziewięćdziesięciu sześciu osób. Brak reakcji, nierozliczenie tej zbrodni, niepociągnięcie do odpowiedzialności współsprawców, a głównie podejrzanych, którzy w tej chwili rządzą Polską – skutkuje stanem zagrożenia dla bezpieczeństwa naszego państwa i stąd niestety konieczność działania cały czas. To jest już chyba sto osiemdziesiąty ósmy marsz, w którym maszerujemy dzisiaj o godzinie 19, zapraszam wszystkich, żeby dołączyć po mszy w katedrze św. Jana w Warszawie. Przechodzimy pod pałac prezydencki. To jest wzięcie na siebie jakiegoś zadania, które powinno wypełnić państwo.

Tadeusz Płużański: Pokażę tutaj taki okolicznościowy folder zaproszenie – piętnasta rocznica Stowarzyszenia Solidarni 2010. Są tutaj słowa ks. Stanisława Małkowskiego, jakże ważne, może zacytujemy te słowa.

Ewa Stankiewicz: „Przegrać, aby mocą prawdy zwyciężyć. Każde doświadczenie zła może być przyjęte i zrozumiane jako znak wskazujący na zwycięskie Boże miłosierdzie. Chociaż zamiarem przeciwnika była krzywda wyrządzona Polsce, określana mianem drugiego Katynia to jednak Bóg do tego zła dopuścił, aby Polskę boleśnie zranioną obudzić, bo jeszcze nie zginęła”. To są słowa księdza Stanisława Małkowskiego, który był z nami od samego początku, wspierał nas duchowo. W tej chwili jest bardzo ciężko chory. Łączymy się z nim duchowo.

Natomiast niestety, odnosząc się do tego słowa „przegrać”, ja mam nadzieję, znaczy to my nie możemy odpuścić, bo to jest sprawa bezpieczeństwa naszego państwa. Natomiast chciałam zapytam ciebie, może odwrócę tutaj na sekundę role, powiedz mi, czy ty masz takie przekonanie, że po tej zbrodni, po zabiciu polskiego Prezydenta na terenie Rosji, czy czujesz się bezpiecznie, że ci sami ludzie nie są w stanie zabić dziś prezydenta Karola Nawrockiego w podobnej zbrodni.

Tadeusz Płużański: Zadajesz bardzo ważne pytanie. Ja się całkowicie zgadzam z wnioskami komisji Sławomira Cenckiewicza, która została zawieszona przez Donalda Tuska. Ona wnioskowała o odsunięcie szeregu osób, łącznie z tymi najważniejszymi – Donaldem Tuskiem – od jakichkolwiek funkcji publicznych ze względu na możliwe wpływy rosyjskie. Więc trudno się w takiej sytuacji czuć bezpiecznie. Oczywiście o to bezpieczeństwo musimy zapewne wspólnie walczyć, no i tutaj wielka chwała twojej inicjatywie – Solidarnym 2010. Myślę, że wy wciąż jesteście potrzebni.

Ewa Stankiewicz: Lęk przed powtórzeniem się tej zbrodni jest lękiem bardzo wielu ludzi, setek tysięcy, jeśli nie milionów i on jest bardzo uzasadniony. Jest to niestety świadectwo porażki działania państwa przez ostatnie 16 lat w sprawie tej zbrodni. Dowodów jest bardzo dużo, poszlak jest bardzo dużo. Dowodów na to, że ten samolot uległ eksplozjom i rozpad tego samolotu i śmierć ludzi – jest bardzo dużo. Są loki powybuchowe, obraz pola szczątków, modelowa konstrukcja wraku, modelowa konstrukcja lewego skrzydła, wyrwane drzwi i zakopane do ziemi na metr w głąb, tkanka ludzkiego mózgu wtryśnięta do wewnątrz konstrukcji, zdarte ubrania z części ciał, relacje świadków. Tych dowodów jest mnóstwo.

Nie będę zdradzać ostatnich dowodów, bo nie chcę sobie przypisywać autorstwa, ale chodzi o to, że państwo polskie chce mieć zamknięte oczy w tej sprawie a to jest wtórne upokorzenie ofiar. Bo nie tylko zabito tych ludzi, ale nie wyciągnięto lekcji z ich śmierci na rzecz bezpieczeństwa państwa. To jest nie do przyjęcia.

Nawiązałbym do tego, co powiedziałaś, rzeczywiście, to jest taka typowa metoda sowiecka: zabić ludzi a potem zabić o nich pamięć, zatrzeć wszelkie ślady. Przecież za chwilę mamy 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dokładnie to samo z nimi zrobiono i robi się do dzisiaj. Towarzysz marszałek Czarzasty dzisiaj wnosi do sejmu projekt tzw. Nowej Lewicy, czyli de facto starej komuny, żeby dawać odszkodowania ofiarom żołnierzy wyklętych. Czyli to jest całkowite odwrócenie sytuacji, odwrócenie pojęć dobro i zło. Bohater – zdrajca, ten, który walczył o wolność, a ten, który go mordował.

(…)

Ewa Stankiewicz: Ja czuję się po prostu upokorzona, że taka osoba, jak Marcin Kierwiński, ma taką władzę w Polsce. Powtarzam jeszcze raz – to są współsprawcy zbrodni śmierci zabicia polskiego prezydenta na terenie Rosji. Główni podejrzani w mojej opinii dzisiaj rządzą Polską i ja mam bardzo duży żal i pretensje do formacji, która – no niestety, znaczy stety, bo bardzo dużo dobrego zrobiła przez osiem lat – że nie zabezpieczyła Polski przed tymi gangsterami, przed ludźmi, których role w zabiciu polskiego Prezydenta należy dogłębnie zbadać. To jest przed nami, jeśli się tego nie zrobi Polska nie będzie krajem bezpiecznym.

Chcę wymienić te nazwiska bardzo głośno i wyraźnie.

To jest: Bronisław Komorowski – i celowo go umieszczam na pierwszym miejscu, nawet przed Donaldem Tuskiem, aczkolwiek uważam, że pierwszy ślad, do którego dotarliśmy, ślad wdrażania decyzji zamachu na życie prezydenta mamy już we wrześniu 2008 roku i to jest kilka dni po spotkaniu Tuska z Ławrowem. Wtedy pojawia się informacja, jeszcze na długo przed ogłoszeniem przetargu o tym, że ten samolot będzie przekierowany do Samary w Rosji, na remont tam, gdzie zostały podłożone ładunki wybuchowe.

Wracam do listy. To jest: Bronisław Komorowski, to jest Donald Tusk, Radosław Sikorski, Bogdan Klich, Jerzy Miller, Tomasz Arabski, Zenon Kosiniak-Kamysz, który pilotował przekierowanie tego samolotu do zakładów, gdzie podłożono w tym samolocie ładunki wybuchowe. Nie Władysław, tylko Zenon. Zenon Kosiniak-Kamysz, stryj Władysława, obecnego wicepremiera. Tomasz Turowski, Marian Janicki, Paweł Graś, Grzegorz Wiśniewski, Ryszard Raczyński, Dariusz Sienkiewicz, Marcin Idzik. Janusz Nosek, który również odgrywa rolę w przewlekaniu i zablokowaniu dostarczenia Polsce Embraerów, które miały być przed 10 kwietnia 2010 roku w Polsce dostępne. Widzimy taką grę operacyjną, która ma na celu jakby pozbawienie prezydenta możliwości transportu jakimkolwiek innym samolotem, jak tylko tym Tupolewem, który jest naszpikowany ładunkami wybuchowymi. Janusz Nosek, podkreślam, Krzysztof Bondaryk, Radosław Kujawa.

Formacja ta dzisiaj rządzi Polską, to jest konsekwencja nieukarania, w ogóle niezbadania ich roli w tej zbrodni, pozostawienia ich bezkarnymi, a zbrodnia nieukarana to jest zaproszenie do kolejnej zbrodni, to jest prawo natury. To się nie ma prawa nie wydarzyć, kolejna zbrodnia, jeśli się nie ukaże zbrodniarza za poprzednią.

Tadeusz Płużański: Dzisiaj Kierwiński robi czystki w SOP-ie, mówi, że musi posprzątać po PiS, zrobić tam porządek, a my się rzeczywiście obawiamy, czy te czystki w SOP służą Polsce, służą polskiej racji stanu, czy właśnie osłabiają bezpieczeństwo państwa, najważniejszych osób, w tym głowy państwa, prezydenta Karola Nawrockiego. Jutro Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Trzy tematy, które zaproponował pan prezydent Karol Nawrocki – oby był bezpieczny zawsze i wszędzie – to jest kwestia Rady Pokoju, którą zaproponował Donald Trump, to jest kwestia pożyczki SAFE, pytanie, komu ma służyć, kogo ma ochraniać. Pojawiły się głosy, że to jest ochrona Niemców, interesów niemieckich, no a mamy dozbrajać Ukrainę, to wszystko z naszych kieszeni, z naszych podatków. I ostatnia kwestia – towarzysz marszałek Włodzimierz Czarzasty i próba wyjaśnienia jego związków z Rosją. On się nie pojawia na twojej liście, ale jest to były funkcjonariusz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i te związki z Moskwą, z Kremlem są bardzo prawdopodobne i być może trwają do dzisiaj. Towarzysz marszałek nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa. (…)

Pytanie do Ewy, która wymieniła szereg osób, które nie powinny pełnić ważnych urzędów w państwie, czy marszałek Czarzasty, który nie znalazł się na tej liście, powinien pełnić swoje funkcje? Raz, z racji swojej przeszłości komunistycznej i tych kontaktów, które być może trwają do dzisiaj. Dwa, z racji tego, że nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa i z jakiegoś powodu się miga przed wypełnieniem owej ankiety, winę zrzucając na prezydenta Nawrockiego, że trzeba prześwietlić głowę państwa. Jak oceniasz rolę Czarzastego w dzisiejszym układzie władzy, czy on powinien być tam, gdzie jest?

Ewa Stankiewicz: Samo niewypełnienie ankiety powinno go skreślić natychmiast w ciągu kilku minut z tego stanowiska, które zajmuje. Uważam, że dla mnie to jest też zagrożenie państwa, jego obecność na tym stanowisku. Człowiek, który uważa, że Rosjanie wyzwalali Polskę, gdzie „Smiersz” szedł zaraz za żołnierzami i zabijał tworzone niezależnie polskie władze i wprowadzał terror i nową okupację. To widać po prostu jego mentalność.

Skomentuję to dosyć publicystycznie, ale na bazie dokumentów. Teraz powstała taka publikacja: „Sekretne wydatki carycy Katarzyny II” – na bazie archiwum z czasów zaborów. Niestety pobieranie wprost pieniędzy od rosyjskiego zaborcy, od carycy, od ambasady Moskwy w Polsce jest bardzo niechlubną tradycją polskich marszałków za zaborów, po prostu osób hodowanych przez Rosję. No i mam najczarniejsze skojarzenia.

Odsyłam wszystkich do naukowego opracowania, gdzie są podane kwoty, ile polscy marszałkowie brali pieniędzy od carycy, jaka to jest niechlubna tradycja, z którą, no nie wiem, czy udało się zerwać.

Tadeusz Płużański: Bardzo ważna jest ta perspektywa historyczna, tego, że Polska była pod zaborami, potem pod okupacją sowiecką. I dzisiaj mamy takie relikty przeszłości, jak towarzysz marszałek Czarzasty, szef Ordynackiej, takiej młodzieżówki komunistycznej. I dzisiaj wysforował się dzięki Tuskowi na drugą osobę w państwie.

Wracamy do Solidarnych 2010. Wasza rola jest wymieniona tutaj na ulotce. 15 lat działania dla Polski. Szereg punktów: ile osób zaangażowanych w projekt, ile protestów, marszów, pikiet, manifestacji, walka o uczciwe wybory, powołanie ruchu kontroli wyborów, setki wykładów historycznych, spotkań, konferencji, wydawnictwa i tak dalej, ale również walka o prawdę w wielu sprawach. (…)

Dzisiaj ciągani po sądach, represjonowani, oskarżani są nie tylko politycy, co jest też przekroczeniem przyjętych norm. Nigdy nie było takiej zemsty politycznej, jak teraz w czasach Tuska czy Żurka, ale ścigani są księża katolicy, ścigani są urzędnicy państwowi, tylko z racji tego, że pracowali w czasach Zjednoczonej Prawicy. Jak to widzisz z perspektywy ważnej organizacji społecznej, czyli Solidarnych 2010? Wciąż chyba trzeba o tę prawdę i sprawiedliwość się bić.

Ewa Stankiewicz: Widzę to nawet nie jako zemstę, ja nawet nie lubię tego słowa, bo zemsta to jest za coś, jak się coś zrobiło, no to ktoś się mści. Ale tutaj to nie jest zemsta, to jest po prostu brutalna nagonka, walka – dla mnie kartelu, takiego jakiegoś gangsterskiego – o kontrolę. Całkowite bezprawie, demolka systemu wymiaru sprawiedliwości, który i tak nie był świetny.

Tadeusz Płużański: Na koniec bardzo chciałem podziękować Ewie Stankiewicz za tę piękną inicjatywę powołania Solidarnych 2010. To jest jedna z najważniejszych organizacji społecznych, która działa w naszym kraju i będzie działała. Może Ewo, jakbyś mogła przeczytać fragment, to są podziękowania też od ciebie, dla tych, którzy z tobą pracowali.

Ewa Stankiewicz: Tak, chciałam bardzo serdecznie podziękować wszystkim ludziom, którzy nas jakkolwiek wspierają, nawet tylko w modlitwie, czy w rozmowie z przyjaciółmi. Bo wy wszyscy, którzy rozumiecie, jak ważne jest rozliczenie zbrodni smoleńskiej, jesteście naszymi przyjaciółmi. Wydrukowaliśmy na okoliczność piętnastolecia takie podziękowanie dla państwa, które postaram się teraz odczytać.

Drogi przyjacielu, dziękujemy za solidarność z Solidarnymi 2010 i za wspólne piętnaście lat walki o prawdę o zamachu smoleńskim 10 kwietnia 2010. Dobro, bezpieczeństwo i suwerenność naszej ojczyzny to misja Solidarnych 2010.

I tutaj przesłanie dla wszystkich państwa, bo wczoraj na tym spotkaniu rocznicowym, zastanawialiśmy się, jak być skutecznym. To jest przesłanie, że my musimy się uwolnić od takiego niewolniczego myślenia, że nic nie możemy.

Wolność to jest stan ducha, powstaje w głowie i zaczyna się od marzeń, wymaga odwagi i pracy. Jeśli uwolnijmy się od tego niewolniczego myślenia, że nic nie możemy, na pewno razem jesteśmy w stanie zwalczyć tę gangrenę, która toczy nasz kraj. Zawalczyć o praworządność, o prawość. O prawdę i o sprawiedliwość. Bo ci ludzie na każdym kroku wycierają sobie gęby sloganami, jednocześnie gwałcąc podstawowe wartości, które powinny zagościć w naszym kraju.

I za to trwanie z nami bardzo państwu dziękuję i wzywam do tego, żeby się nie poddawać, bo stawką jest nasze państwo, nasze istnienie i egzystencja.

Tadeusz Płużański: Bardzo dziękuję za wizytę, za te piękne słowa, które są właściwie istotą człowieczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *