Nowa strategia obrony narodowej Pentagonu

Czas na twardy realizm

Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Donald Trump oświadczył, że USA „nigdy nic nie otrzymały” od NATO i „nigdy o nic nie prosiły”. Powiedział też, że „Stany Zjednoczone płacą za praktycznie 100% kosztów NATO”. Dwa dni później Pentagon przedstawił nową strategię obrony narodowej – to 34 odtajnione strony. Dokument przeszedł praktycznie bez echa, a na pewno mówiło i mówi się o nim mniej, niż zaprezentowana w grudniu narodowa strategia bezpieczeństwa USA, całościowy plan strategiczny Białego Domu. W poprzednim numerze PJC czytelnicy mogli zapoznać się z notatką BBN na temat nowej strategii obronnej USA.

„Jak powiedział prezydent Trump, najważniejszym priorytetem amerykańskiej armii jest obrona terytorium Stanów Zjednoczonych – czytamy w założeniach Pentagonu. – Dlatego departament będzie priorytetowo traktował właśnie to zadanie, w tym obronę interesów Ameryki na całej półkuli zachodniej”.

„Odstraszanie” Chin

Nową strategię można streścić w czterech punktach: 1. Obrona terytorium USA. 2. Odstraszanie Chin w regionie Indo-Pacyfiku „poprzez siłę, a nie konfrontację”. 3. Zwiększenie podziału obciążeń z sojusznikami i partnerami USA. 4. Wzmocnienie amerykańskiej bazy przemysłu obronnego. Jak zaznaczono, armia amerykańska priorytetowo potraktuje ochronę ojczyzny i odstraszanie Chin, zapewniając jednocześnie „bardziej ograniczone” wsparcie sojusznikom w Europie i gdzie indziej. Innymi słowy, przy zmianie priorytetów Departament Wojny uważa obecnie bezpieczeństwo terytorium USA i półkuli zachodniej za swoje główne zadanie. Jest to znaczące odejście od dotychczasowej polityki Pentagonu, zarówno pod względem nacisku na sojuszników biorących na siebie zwiększone obciążenia przy mniejszym wsparciu ze strony Waszyngtonu, jak i łagodniejszego tonu wobec tradycyjnych wrogów, Chin i Rosji.

„Ponieważ siły amerykańskie skupiają się na obronie wewnętrznej i regionie Indo-Pacyfiku, nasi sojusznicy i partnerzy w innych krajach wezmą główną odpowiedzialność za własną obronę przy krytycznym, ale bardziej ograniczonym wsparciu ze strony sił amerykańskich” – czytamy. W poprzednich wersjach strategii – publikowanych co cztery lata – zagrożenie ze strony Chin było wymieniane jako najważniejszy priorytet w dziedzinie obronności. Na przykład w NDS, opublikowanym za czasów prezydenta Joe Bidena, opisano Chiny jako najważniejsze wyzwanie dla Waszyngtonu i stwierdzono, że Rosja stanowi „ostre zagrożenie”.

Teraz Pentagon uznał, że USA będą odstraszać Chiny w regionie Indo-Pacyfiku poprzez „siłę”, a nie „konfrontację”. Jednocześnie zadeklarowano dążenie do „szerszego zakresu” komunikacji wojskowej z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą, koncentrując się na wspieraniu stabilności strategicznej z Pekinem oraz „deeskalacji i zapobieganiu konfliktom”.

„Będziemy jednak również realistycznie oceniać tempo, skalę i jakość historycznego rozbudowywania sił zbrojnych Chin – stwierdzono. – Naszym celem nie jest zdominowanie Chin, ani też ich zdławienie czy upokorzenie. Raczej nasz cel jest prosty: zapobiec temu, aby ktokolwiek, w tym Chiny, mógł zdominować nas lub naszych sojuszników – w istocie, stworzyć warunki militarne niezbędne do osiągnięcia celu Narodowej Strategii Bezpieczeństwa, jakim jest równowaga sił w regionie Indo-Pacyfiku, która pozwoli nam wszystkim cieszyć się pokojem.”

Nowy dokument nawołuje do „stosunków pełnych szacunku” z Pekinem, nie wspominając o sojuszniku USA, Tajwanie, który Chiny uważają za swoje terytorium. Ta zmiana priorytetów stanowi różnicę w stosunku do strategii z 2018 roku, przyjętej za pierwszej kadencji Trumpa, która określała Chiny jako poważnego przeciwnika w erze „rywalizacji wielkich mocarstw”. To skupienie się na Chinach było podtrzymywane przez administrację Bidena w 2022 roku.

Rozkłada odpowiedzialności

Pentagon uznaje ponadto Koreę Południową za zdolną do odegrania głównej roli w odstraszaniu Korei Północnej przy „krytycznym, ale bardziej ograniczonym” wsparciu USA. „Korea Południowa ma również wolę, aby to zrobić, biorąc pod uwagę, że stoi w obliczu bezpośredniego i wyraźnego zagrożenia ze strony Korei Północnej – zaznaczono. – Ta zmiana w rozkładzie odpowiedzialności jest zgodna z interesami Ameryki w zakresie unowocześnienia rozmieszczenia sił zbrojnych USA na Półwyspie Koreańskim”. W Korei Południowej stacjonuje ponad 28 tys. amerykańskich żołnierzy, a kraj ten zatwierdził plan zwiększenia wydatków na obronność o 7,5% w tym roku.

Podkreślenie, że USA będą bronić swoich interesów na półkuli zachodniej zbiegło się z niedawnym pojmaniem prezydenta Wenezueli i planami przejęcia Grenlandii oraz zapewnieniami dostępu wojskowego i handlowego do Kanału Panamskiego. Stwierdzono, że Waszyngton będzie współpracował w „dobrej wierze” ze swoimi sąsiadami, ale także „zapewni, że będą oni szanować i przyczyniać się do obrony naszych wspólnych interesów”. „A tam, gdzie tego nie zrobią, będziemy gotowi podjąć ukierunkowane, zdecydowane działania, które konkretnie będą służyć interesom USA” – stwierdził departament w dokumencie, który został zatwierdzony przez Biały Dom.

Strategia głosi, że ​​Pentagon „zagwarantuje amerykańskim siłom zbrojnym i podmiotom komercyjnym dostęp do kluczowych obszarów, w szczególności do Kanału Panamskiego, Zatoki Amerykańskiej i Grenlandii”.

Pentagon stwierdził również, że chociaż Iran poniósł „poważne” straty w ostatnich miesiącach, w tym znaczne uszkodzenia trzech głównych obiektów nuklearnych po amerykańskim ataku w czerwcu 2025 roku, kraj ten dąży do odbudowy swoich sił zbrojnych, a jego przywódcy pozostawili otwartą „możliwość, że ponownie spróbują zdobyć broń jądrową”.

„Izrael od dawna demonstruje, że jest zarówno chętny, jak i zdolny do obrony własnego terytorium przy kluczowym, ale ograniczonym wsparciu ze strony Stanów Zjednoczonych – czytamy. – Izrael jest wzorowym sojusznikiem i mamy teraz okazję, aby jeszcze bardziej wzmocnić jego zdolność do samoobrony i promowania naszych wspólnych interesów, opierając się na historycznych wysiłkach prezydenta Trumpa na rzecz zapewnienia pokoju na Bliskim Wschodzie”.

Nowa strategia wzywa sojuszników USA do większego zaangażowania, twierdząc, że partnerzy „zadowalali się” dotychczasowym finansowaniem ich obrony przez Waszyngton, choć jednocześnie zaprzecza, jakoby ta zmiana sygnalizowała dążenie USA do „izolacjonizmu”. „Wręcz przeciwnie, oznacza to skoncentrowane i prawdziwie strategiczne podejście do zagrożeń, przed którymi stoi nasz naród” – napisano w dokumencie. Wyjaśniono, że Waszyngton, czyli kolejne rządy federalne, od dawna zaniedbywały „konkretne interesy” Amerykanów. Dodano, że USA nie chcą utożsamiać amerykańskich interesów „z interesami reszty świata – że zagrożenie dla osoby znajdującej się na drugim końcu świata jest takie samo jak dla Amerykanina”. Zamiast tego, sojusznicy, zwłaszcza Europa, „przejmą inicjatywę w walce z zagrożeniami, które są mniej poważne dla nas, ale bardziej dla nich”.

W dokumencie stwierdzono, że USA postrzegają Rosję jako „trwałe, ale możliwe do opanowania” zagrożenie dla wschodnich członków NATO i że Pentagon będzie nadal odgrywał „kluczową rolę w samym NATO, jednocześnie dostosowując rozmieszczenie sił i działania USA na europejskim teatrze działań, aby lepiej uwzględnić rosyjskie zagrożenie dla amerykańskich interesów, a także możliwości naszych sojuszników”.

Możemy także przeczytać, że podejście administracji Trumpa będzie „fundamentalnie różnić się od wielkich strategii poprzednich administracji po zakończeniu zimnej wojny”.

Dodano również: „Koniec z utopijnym idealizmem; czas na twardy realizm”. To doskonałe podsumowanie szczerości Białego Domu, Pentagonu i samego Donalda Trumpa. Warto to docenić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *