Czy Europa potrafi obronić się sama?

21 stycznia 2026

Prezydent RP Karol Nawrocki w drugim dniu Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos wziął udział w dyskusji „Can Europe Defend Itself”, dotyczącej wyzwań, przed którymi stoi współczesna Europa.

W dyskusji uczestniczyli również Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte, Prezydent Finlandii Alexander Stubb, Prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego Nadia Calviño oraz Dyrektor Generalny Sanofi Paul Hudson.

Prezydent Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że Europie najbardziej potrzebne są solidarność i dobre relacje transatlantyckie: „jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to Stany Zjednoczone płacą 65% na NATO, Europejczycy 35%, więc musimy brać pod uwagę, co Donald Trump mówi o bezpieczeństwie świata, bo on odpowiada za nie jako lider i musimy go wspierać”.

„Polska zwiększyła wydatki na obronność do prawie 5% PKB, bo czujemy się odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo. Zapewniam, że Polska niepodległość i suwerenność jest bardzo mocna. Wierzę w naszych żołnierzy, naszą gotowość walki z każdym, kto chciałby najechać nasz kraj. Ale wierzę też w Sojusz Północnoatlantycki. Stany Zjednoczone są bardzo ważne dla wschodniej flanki NATO” – powiedział.

„To, że rozmawiamy o Grenlandii nie znaczy, że nie myślimy o Ukrainie. Polska wspiera Ukrainę w ramach NATO i Unii Europejskiej. Traktujemy to jako najważniejszy problem w Europie. Jestem zadowolony, że powoli, ale jednak zmierzamy ku długoterminowemu pokojowi w Ukrainie. Musi do tego dojść. Rozumiemy, jak ważna jest kwestia Ukrainy, jak wielkie jest zagrożenie ze strony Rosji” – dodał Karol Nawrocki.

Wypowiedź Prezydenta RP dla polskich mediów

22 stycznia 2026

Drodzy Państwo, przede wszystkim dziękuję wszystkim dziennikarzom, którzy towarzyszyli mi w czasie wizyty na Światowym Forum Ekonomicznym. Państwo regularnie informowali opinię publiczną, jak wyglądają kolejne spotkania, więc dzisiaj tylko w kilku słowach podsumuję.

Myślę, że wyjeżdżamy z pełnym przekonaniem, że stanowisko Polski, ale też wszystkie kwestie ekonomiczne zostały w Davos podkreślone. Udało się osiągnąć te cele, które założyliśmy sobie przed wyjazdem.

Jak doskonale wiemy, najważniejszym komponentem na Forum Ekonomicznym w Davos są kwestie gospodarcze, więc spotkałem się m.in. z przedstawicielami wielu firm, które prowadzą swoją działalność w Polsce, które inwestują w Rzeczpospolitą, które współpracują z polskim biznesem. Spotkałem się z Panem Prezesem Cisco. To duża firma, która przygotowuje się do otwarcia laboratorium nowych technologii w Krakowie, ale która z powodzeniem w Polsce funkcjonuje, zatrudnia już około 4 tysięcy pracowników. W zasadniczej części są to polscy inżynierowie. Mamy, jak Państwo wiedzą, jednych z najlepszych na świecie specjalistów od nowych technologii, informatyków, przedstawicieli branży nowych technologii – więc w ostatnich trzech dniach skupiłem się też na tym, aby pokazać z jednej strony zainteresowanie Polski przełomowymi technologiami, a z drugiej pokazać, że w Polsce jest i klimat, i kapitał ludzki, który zagraniczni inwestorzy mogą wykorzystywać.

Davos to także spotkania polityczne. Odbyłem masę spotkań z prezydentami, z premierami wielu państw, z którymi rozmawiałem o wielu bardzo istotnych kwestiach. W tych dyskusjach pojawiał się także ten format, który jest dla mnie szczególnie ważny, w którym Polska jest liderem – a więc Inicjatywa Trójmorza. Zachęcałem oczywiście inwestorów do tego, aby wspierać trzynaście krajów Inicjatywy Trójmorza. Polska jest w tej Inicjatywie jednym z dwóch liderów razem z Chorwacją, więc był to też czas, aby wzmacniać format, który jest strategicznie ważny dla Rzeczypospolitej, całą wschodnią flankę NATO i państwa, które odpowiadają za bezpieczeństwo całej Europy.

Spotkania polityczne z prezydentami, z premierami, a także z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem – o tym wczoraj informował Pan Minister Przydacz. Było to dobre czterdziestominutowe spotkanie, w czasie którego Pan Prezydent Trump potwierdził wszystkie sojusznicze zobowiązania, wszystko to, o czym rozmawialiśmy w czasie mojej pierwszej wizyty w Białym Domu – o wojskach amerykańskich w Polsce (przypomnę: mamy blisko 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich), o inwestycji w rozwój infrastruktury wojskowej dla żołnierzy amerykańskich na Dolnym Śląsku, w Bolesławcu. O to zabiegałem, jadąc do Prezydenta Trumpa jako nowo wybrany Prezydent Polski. W tym zakresie nic się nie zmieniło, z tego bardzo się cieszę. Oczywiście z Prezydentem Trumpem dyskutowaliśmy także o kwestiach ekonomii, obecności Polski w Grupie G20, co pokazuje, jak ważnymi partnerami są Polska i Stany Zjednoczone. Myślę, że nasze spotkanie tylko potwierdziło doskonałe relacje nie tylko między dwoma narodami – które są strategiczne od wielu dekad czy nawet kilku wieków – ale także osobistą relację między dwoma prezydentami, a w istocie dbam o relacje transatlantyckie w imieniu Rzeczypospolitej jako najwyższy przedstawiciel polskiej dyplomacji.

Dzisiaj odbyła się inauguracja Rady Pokoju – wielkiego, ważnego projektu Prezydenta Donalda Trumpa. Ja jako strażnik Konstytucji znam reguły przystępowania Polski do międzynarodowych organizacji. Tego typu podpis Prezydenta wymaga oczywiście wcześniejszej akceptacji przez polski parlament, pewnej inicjatywy Rady Ministrów, wyraziłem więc ogromne zainteresowanie Radą Pokoju. To dla Polski jest prestiż, że jest zapraszana do gremiów, które mają rozstrzygać także kwestie Bliskiego Wschodu, kwestie wojny między Izraelem a Palestyną. To jest wyraz wielkiego szacunku do polskich żołnierzy, do polskiej dyplomacji, do Prezydenta Polski, do całego polskiego narodu. Natomiast w związku z kwestiami konstytucyjnymi, porządkiem ustrojowym w Polsce swojego podpisu nie złożyłem, ale jak Państwo widzieli, brałem udział w tym wydarzeniu.

No i to chyba na tyle – w skrócie, co mogę powiedzieć o mojej pierwszej wizycie na Światowym Forum Ekonomicznym. Możemy być przekonani, drodzy Rodacy, że Polska w Davos była reprezentowana godnie, z dostrzeżeniem przez liderów całego świata naszego potencjału wojskowego, militarnego, ekonomicznego. Możemy być z siebie dumni.

Pytania wybranych dziennikarzy

Redaktor Urbanek, Telewizja Polsat News:

Panie Prezydencie, chciałem zapytać o wczorajszą rozmowę z Donaldem Trumpem: czy z Pana strony padła kwestia zagrożenia ze strony Rosji, konkretnie także wojny w Ukrainie? Teraz trwają rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem. Mogą być pewne rozstrzygnięcia, jeżeli chodzi o te kwestie. Jakie rozstrzygnięcia byłyby dobre z punktu widzenia Polski? I dopytam – bo zbliża się rocznica wybuchu wojny w Ukrainie – czy to jest okazja do tego, żeby doszło do rewizyty? Czy Pan już ma taki termin ponownej wizyty w Kijowie?

Niebawem spotkam się z Panem Prezydentem Zełenskim przy okazji innego formatu – myślę, że w najbliższy weekend. Jeśli chodzi o rocznicę, to nie mam takich planów, aby jechać do Kijowa czy na Ukrainę. Natomiast kwestia Ukrainy, ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, wojny na Ukrainie jest dla Polski najbardziej istotną kwestią pod względem bezpieczeństwa. O tym także rozmawialiśmy z Prezydentem Trumpem. A jakie rozstrzygnięcia byłyby dla Polski najlepsze? Oczywiście zatrzymanie śmierci i żołnierzy, i cywilów na Ukrainie – myślę, że dla całego świata jest to rzeczą niezbędną, stąd też dzisiaj ta Rada Pokoju. Dla Polski bardzo ważne jest trwałe porozumienie, trwały pokój pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską. Bo ja – tak jak powtarzam publicznie, jak mówię także w czasie rozmów z Prezydentem Trumpem zupełnie otwarcie – w żaden sposób nie ufam Władimirowi Putinowi. Dla Polski pokój – który będzie tylko możliwością do zmobilizowania sił Federacji Rosyjskiej i ataku za 5, 10, 15 lub 20 lat – nie jest dobrym rozwiązaniem. Moje poglądy tu są stałe – niezależnie od tego, z Prezydentem którego państwa czy z którą redakcją rozmawiam.

Redaktor Tracz, telewizja TVN:

Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałem zapytać, czy uspokoiły Pana wczorajsze deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii? Donald Trump powiedział, że nie użyje siły. Czy według Pana w takim razie sprawa Grenlandii po części jest już załatwiona i nie mamy się tutaj czego obawiać, że dojdzie do jakiegoś konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwami NATO przez to „rozsadzenie” w pewnym sensie NATO od środka?

Żeby zostać uspokojonym, Panie Redaktorze, musiałbym być zaniepokojony wcześniej, a ja zaniepokojenia nie zdradzałem. Oczywiście uczestniczyliśmy wszyscy w niepotrzebnym podkręcaniu nastrojów także w Europie poprzez wizytę żołnierzy NATO z UE na Grenlandii. Ja nie czułem takiego zagrożenia, aby w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, który budowany jest w 65% finansami z USA, mogłoby dojść do jakiegoś konfliktu o Grenlandię pomiędzy sojusznikami w ramach NATO, w obliczu tylu zagrożeń, które są na całym świecie, a także w obliczu tego, co dzieje się dzisiaj na Ukrainie. Wczorajsze słowa Prezydenta Donalda Trumpa dają nadzieję, że – tak jak mówiłem przez ostatnie tygodnie – sprawa zostanie rozstrzygnięta na drodze dyplomatycznej w dyskusji pomiędzy Panią Premier Danii, Prezydentem USA, w zainteresowaniu także samych mieszkańców Grenlandii i władz Grenlandii. Więc nie tyle czuję się uspokojony, co czuję, że część naszych partnerów z Europy Zachodniej powinna trochę w tej kwestii odpuścić takie niepotrzebne ani dla NATO, ani dla UE gesty niechęci wobec Stanów Zjednoczonych. Polski na pewno w tym obozie Państwo nie zobaczą; my uznajemy, że chcemy być częścią UE, to rzecz naturalna – jestem przecież Prezydentem i politykiem proeuropejskim. Natomiast uważam, że Unia Europejska ma możliwość funkcjonowania ekonomicznego, militarnego, wojskowego, może czuć się bezpiecznie jedynie w silnej relacji transatlantyckiej ze Stanami Zjednoczonymi.

Redaktor Stańczyk, Telewizja Republika:

Witam serdecznie, chciałem dopytać o Pana opinię po wczorajszym spotkaniu z prezydentem Trumpem. Bo jeszcze przed przylotem do Davos mówiono, że Trump przyjeżdża, żeby zburzyć porządek światowy, który został zbudowany po II wojnie światowej. Tymczasem słyszymy, że nie będzie opcji militarnej na Grenlandii, nie będzie ceł dla krajów, które wysyłają tam wojska, a Rada Pokoju ma być uzupełnieniem ONZ. Czy myśli Pan, że w tej polityce „America First” jest teraz trochę więcej miejsca na współpracę międzynarodową?

Ja do tych absurdów, które pojawiały się w opinii publicznej dodałbym jeszcze to, że wszyscy byli przekonani, że dzisiaj na scenie zobaczymy, nie wiem, Władimira Putina, przewodniczącego Xi i Aleksandra Łukaszenkę. To też się nie wydarzyło, drodzy Państwo. Więc oczywiście życie dyplomacji, życie pomiędzy przywódcami państwa, życie publiczne – jest tu pewien rodzaj dysonansu między tymi dwoma światami. Jak widzimy, porządek świata międzynarodowego nie został zniszczony. Powstała nowa organizacja, która ma konkretne zadania, ale też już ma konkretne osiągnięcia. Dzisiaj widzieliśmy doskonałą prezentację, która pokazuje, jak wyglądało dojście do samej Rady Pokoju, jak wiele wysiłku ekonomicznego, finansowego, dyplomatycznego to wymagało. Więc ja oczywiście przyglądam się Radzie Pokoju jako w istocie uzupełnienie pewnej inercji także tych organizacji, które nie radzą sobie z rozwiązywaniem wielu sytuacji na arenie międzynarodowej.

Nawet w ONZ i w czasie wielu bilateralnych spotkań wyrażałem swoją opinię; oczywiście jesteśmy członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych, Prezydent Polski tam występuje, szanujemy tę organizację. Natomiast jako Prezydent Polski muszę przypomnieć, że ta piękna stabilizacja po roku 1945 na całym świecie sprawiła też, że takie państwa jak Polska i inne państwa Europy Środkowej w tej stabilizacji bez wojny pozostawały pod butem sowieckim. Moi przodkowie i Polacy po roku 1945 umierali w więzieniach, w lasach, na ulicach, walcząc o wolność, były wykonywane na nich wyroki śmierci. Więc my akurat jesteśmy w grupie państw, które po 1945 roku tego spokoju nie zaznała – za sprawą strategicznych, geopolitycznych decyzji na arenie międzynarodowej. Świat był światem bez wojny w czasie zimnej wojny, ale my chyba nie czuliśmy wolności. Ten porządek świata, o którym dzisiaj dyskutujemy, mimo że dzisiaj usankcjonowany – i dobrze, że ONZ funkcjonuje – zostawia gdzieś jednak na marginesie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, której narody bardzo cierpiały, wolni nie byliśmy.

Więc patrzę na Radę Pokoju jako na w istocie uzupełnienie pewnego mechanizmu międzynarodowego. I I tak jak mówię, jestem przekonany, że ta organizacja ma swój wielki walor i jest dla Polski, dla Polaków rodzajem dostrzeżenia naszej pozycji w regionie jako lidera Europy Centralnej.

Redaktor Kowalski, TVP Info:

Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałem zapytać Pana o opinię – bo za chwilę kończy się Davos, Pan brał udział w wielu spotkaniach, przede wszystkim z prezydentem Donaldem Trumpem – były głosy mówiące o tym, że to będzie przełomowy szczyt. Pytanie jest takie: czy po tych Pana rozmowach, także po tym, co usłyszeliśmy od niektórych liderów europejskich, mamy nowe otwarcie w relacjach pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi? Czy jednak będzie to kontynuacja tego, co mieliśmy do tej pory?

Trudno mi, Panie Redaktorze, odpowiadać w imieniu liderów Unii Europejskiej. Ja też pomimo kontaktu z nimi konsekwentnie wyrażam swoje rozczarowanie niektórymi działaniami UE. Przypominałem podczas panelu, że Unia Europejska przespała ważne lata. Gdy w 2008 roku atakowano Gruzję, gdy w 2014 roku Rosja anektowała Krym, Unia Europejska zajmowała się ekologią, Zielonym Ładem, imigrantami, których upychano po kolejnych państwach Europy Zachodniej. Chwała Panu, że nie trafili oni do Polski. Więc mnie odpowiadać w imieniu Unii Europejskiej jest trudno. Ja raczej staram się reformować Unię Europejską i powiedzieć, że perspektywa działalności całej Unii powinna pójść bardziej w kierunku Europy Środkowej i Wschodniej. Bo my tutaj nie pomyliliśmy się co do kwestii zagrożenia Federacją Rosyjską, nie robiliśmy dealów z Federacją Rosyjską na tym poziomie, jak kraje Europy Zachodniej. Choć wielu polityków, jak wiemy, próbowało i dokładało do tego wiele energii. Więc nie będę rzecznikiem Unii Europejskiej w tym zakresie.

Polska od lat mówiła tą narracją, którą dzisiaj opowiada na arenie międzynarodowej prezydent Donald Trump. I Polska, i kraje Europy Środkowej i Wschodniej nie były słuchane. A zwracaliśmy uwagę na te same rzeczy, mówiąc, że za moment może wybuchnąć wojna. My zajmujemy się nie tym, co jest najbardziej istotne.

Więc trudno mi jest mówić w imieniu Unii Europejskiej. Nie wiem, co zrobią liderzy UE. Część liderów także na oficjalnych spotkaniach, w których brałem udział nadal myśli, że największym problemem w Europie i na świecie są zmiany klimatyczne. Ja tak nie uważam; myślę, że jesteśmy w obliczu wielkich konfliktów na całym świecie.

I od razu wyrażę swój smutek, Panie Redaktorze, bo pewnie i tak tego nie puścicie w Telewizji Polskiej. Cieszę się, że Pan Redaktor jest sympatyczny, Pan Redaktor się do mnie uśmiecha, ale pewnie w telewizji publicznej w likwidacji powiecie – nie wiem – że miałem niezawiązaną sznurówkę lub coś takiego. Ale życzę powodzenia. Pozdrawiam Telewizję Polską w likwidacji, jeśli mnie usłyszycie.

Bardzo państwu dziękuję. Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *