WEF Davos 2026
22 stycznia 2026
Panie i Panowie, spokój i cisza panujące tutaj, na „magicznej górze” w Davos, stanowią wyraźny kontrast w stosunku do świata, którego stary porządek rozpada się w zawrotnym tempie. Chciałbym podzielić się z Państwem tym, jak nowy rząd niemiecki postrzega te tektoniczne zmiany, które mają ogromny wpływ na naszą wolność, bezpieczeństwo i dobrobyt.
Nowa era już się rozpoczęła. Najbardziej drastycznym jej przejawem jest dotychczasowa agresja Rosji na Ukrainę. Zmiany sięgają jednak znacznie głębiej. Chiny, dzięki strategicznej dalekowzroczności, wkroczyły do grona wielkich mocarstw. Globalna pozycja Stanów Zjednoczonych jako lidera jest zagrożona. Waszyngton reaguje na to radykalną zmianą swojej polityki zagranicznej. Wkroczyliśmy w erę polityki wielkich mocarstw. Międzynarodowy porządek ostatnich trzech dekad – oparty na prawie międzynarodowym – zawsze był niedoskonały. Dzisiaj jego fundamenty zostały zachwiane.
Nowy świat wielkich mocarstw budowany jest na władzy, sile, a w razie potrzeby – na użyciu siły. Nie jest to miejsce przyjazne. Nie musimy akceptować tej nowej rzeczywistości, mamy wybór, możemy kształtować przyszłość. Aby odnieść sukces, musimy stawić czoła trudnej rzeczywistości i wytyczyć nasz kurs z jasnym realizmem.
Dwa dni temu Mark Carney powiedział w tej sali: „Nie możemy już polegać wyłącznie na sile naszych wartości. Musimy również dostrzegać wartość naszej siły”. Podzielam tę opinię.
Europejscy przyjaciele, nasza dzisiejsza siła opiera się na trzech filarach: bezpieczeństwie, konkurencyjności i jedności. Po pierwsze, musimy zainwestować ogromne środki w naszą zdolność do obrony. Po drugie, musimy szybko zwiększyć konkurencyjność gospodarek. Po trzecie, musimy zacieśnić współpracę między Europejczykami i partnerami o podobnych poglądach. I właśnie to robimy.
Idąc naprzód, nie możemy zapominać o jednej rzeczy, a mianowicie, że świat, w którym liczy się tylko siła, jest niebezpiecznym miejscem – najpierw dla małych państw, potem dla średnich mocarstw, a w końcu dla wielkich. Nie mówię tego lekko. W XX wieku mój kraj, Niemcy, podążał tą drogą aż do gorzkiego końca. Wciągnął świat w czarną otchłań. Pamiętajmy więc, że naszą największą siłą pozostaje zdolność do budowania partnerstw i sojuszy między równymi sobie, opartych na wzajemnym zaufaniu i szacunku.
Przypominam, że po 1945 roku Stany Zjednoczone Ameryki zainspirowały nas, Niemców, do przyjęcia tej logiki. Na tej podstawie NATO stało się najsilniejszym sojuszem w historii. Dlatego pozostajemy wierni tej idei. W ostatnich dniach administracja Stanów Zjednoczonych stanowczo domagała się większego wpływu na Grenlandię. Waszyngton argumentował, że jest to konieczne, aby przeciwdziałać zagrożeniom bezpieczeństwa na dalekiej północy. Cieszymy się, że USA poważnie traktują zagrożenie ze strony Rosji w Arktyce, które jest wyrazem rywalizacji między mocarstwami. Jest ono skierowane zarówno przeciwko Europie, jak i USA. Doświadczamy go w postaci ataków hybrydowych na Morzu Bałtyckim oraz w wojnie Rosji przeciwko mieszkańcom Ukrainy.
Podzielamy przekonanie, że jako europejscy sojusznicy NATO musimy zrobić więcej, aby zabezpieczyć daleką północ. Leży to we wspólnym interesie transatlantyckim. Niemcy właśnie to robią. Nasi sąsiedzi, partnerzy w Europie, w tym Dania i mieszkańcy Grenlandii, mogą liczyć na naszą solidarność. Będziemy chronić Danię, Grenlandię i północ przed zagrożeniem ze strony Rosji. Będziemy przestrzegać zasad, na których opiera się partnerstwo transatlantyckie, a mianowicie suwerenności i integralności terytorialnej. Popieramy rozmowy między Danią, Grenlandią i USA oparte na tych zasadach. Omawialiśmy to w ostatnich dniach z prezydentem Trumpem, premier Frederiksen, sekretarzem generalnym Markiem Rutte i innymi osobami. Celem tych rozmów jest uzgodnienie ściślejszej współpracy między sojusznikami.
Z zadowoleniem przyjmuję wczorajsze oświadczenie prezydenta Trumpa. To właściwa droga, ponieważ wszelkie groźby przejęcia terytorium europejskiego siłą są nie do przyjęcia. Ponadto nowe cła podważyłyby fundamenty stosunków transatlantyckich. Jeśli zostaną one wprowadzone, odpowiedź Europy będzie jednolita, wyważona i stanowcza. W naszych działaniach kierujemy się jasnymi wytycznymi.
Po pierwsze, w nowej erze wielkich mocarstw Europa musi stanowczo i suwerennie trzymać się razem. Po drugie, nie powinniśmy rezygnować z NATO. Podczas historycznego szczytu NATO w Hadze w czerwcu ub.r. stworzyliśmy materialne warunki do tego. Europa zainwestuje setki miliardów euro w swoje bezpieczeństwo.
Teraz musimy odbudować zaufanie, na którym opiera się Sojusz. Europa wie, jak ono jest cenne. Głęboko wierzymy, że może ono stanowić najsilniejszą przewagę konkurencyjną Stanów Zjednoczonych w erze wielkich mocarstw. Demokracje nie mają podwładnych. Mają sojuszników, partnerów i zaufanych przyjaciół.
W świecie wielkich mocarstw wieje ostry wiatr. Ten świat będzie dla nas trudny i niebezpieczny. Czujemy to wszyscy. Ale musimy mieć też świadomość, że możemy go kształtować. Dlatego też, zachowując rozwagę, kreatywność i odwagę, postawmy na nasze atuty. Inwestujemy ogromne środki w bezpieczeństwo. Przywracamy konkurencyjność naszej gospodarce. I trzymamy się razem w Europie. Pomoże nam to lepiej stawić czoła wyzwaniom.
Będziemy stanowczo bronić naszej suwerenności. A nasi sąsiedzi w Europie mogą liczyć na naszą solidarność. Pomimo wszystkich frustracji ostatnich miesięcy nie powinniśmy pochopnie rezygnować z partnerstwa transatlantyckiego. My, Europejczycy, my, Niemcy, wiemy, jak cenne jest zaufanie, na którym opiera się NATO. W epoce wielkich mocarstw również USA będą potrzebowały tego zaufania. Autokracje mogą mieć poddanych, demokracje mają partnerów i niezawodnych przyjaciół. Będziemy wytrwale pracować w tym kierunku.
Pod moim przewodnictwem rząd niemiecki wyznaczył sobie dwa cele. Po pierwsze, Niemcy muszą odzyskać siłę gospodarczą. Po drugie, chcemy, aby Europa ponownie stała się kluczowym graczem – w polityce globalnej, gospodarce, a zwłaszcza w dziedzinie obronności. Musimy być w stanie się bronić i musimy to zrobić szybko. Cele te wzajemnie się uzupełniają. Konkurencyjność gospodarcza i zdolność do kształtowania polityki globalnej to dwie strony tego samego medalu. Niemcy mogą przewodzić Europie tylko wtedy, gdy są silne gospodarczo. A wpływ geopolityczny Europy i nasza zdolność obronna w dużej mierze zależą od dynamiki gospodarczej kontynentu.
Nasza polityka musi być teraz wyjątkowo ambitna i odważna. Musimy osiągnąć postęp w czterech obszarach jednocześnie. Musimy nadal wspierać Ukrainę w jej walce o sprawiedliwy pokój. Musimy stać się zdolni do samodzielnej obrony w Europie. Musimy zmniejszyć zależności, które obecnie czynią nas podatnymi na zagrożenia. Oraz chcemy zapewnić, aby nasza gospodarka mogła w pełni wykorzystać swój potencjał w zakresie innowacji i wzrostu. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy będziemy działać razem jako Unia Europejska. Zapewniam Państwa: Niemcy zobowiązują się do podjęcia szczególnej odpowiedzialności w tej kwestii. Dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu wydatków Niemiec na obronność do 5% PKB.
Wzmocnienie naszych zdolności wojskowych oznacza potwierdzenie suwerenności. Poprzez wzmacnianie obronności zmniejszamy zależności gospodarcze i technologiczne. W tej agendzie nie ma miejsca na izolacjonizm i protekcjonizm. Zamiast tego mówimy o strategicznie skoordynowanych powiązaniach na całym świecie. Ambicje handlowe Europy są jasne. Chcemy być sojuszem oferującym otwarte rynki i możliwości handlowe. Chcemy wzmocnić zasady uczciwego handlu i równych szans. Europa musi być przeciwieństwem sponsorowanych przez państwo nieuczciwych praktyk handlowych, protekcjonizmu surowcowego, zakazu stosowania technologii i arbitralnych ceł. Cła muszą ponownie zostać zastąpione zasadami, a zasady te muszą być przestrzegane przez partnerów.
W tej kwestii UE osiąga ogromne postępy. Podpisano umowę z Mercosurem. Nawiasem mówiąc, głęboko ubolewam, że Parlament Europejski postawił nam wczoraj kolejną przeszkodę. Ale zapewniam Państwa, że nic nas nie powstrzyma. Umowa z Mercosurem jest sprawiedliwa i wyważona. Nie ma dla niej alternatywy, jeśli chcemy osiągnąć wyższy wzrost gospodarczy w Europie. Najprawdopodobniej umowa ta zostanie tymczasowo wprowadzona w życie. Za kilka dni przewodnicząca Komisji Europejskiej uda się do Indii, aby ustalić zasady umowy o wolnym handlu między subkontynentem a UE.
Nie mam wątpliwości, że era wielkich mocarstw stanowi szansę dla nas i dla wszystkich krajów, które przedkładają regulacje nad arbitralne rządy i dostrzegają większe korzyści w wolnym handlu niż w protekcjonizmie i izolacjonizmie. Europa łączy siły z nowymi partnerami, co widać w naszych wysiłkach zmierzających do sfinalizowania umów handlowych z Meksykiem i Indonezją. Aby jak najlepiej wykorzystać te nowe partnerstwa, musimy uporządkować sprawy wewnętrzne. Jesteśmy świadomi problemów. Zarówno Niemcy, jak i Europa zmarnowały w ostatnich latach niesamowity potencjał wzrostu gospodarczego, opóźniając reformy oraz nadmiernie ograniczając swobodę przedsiębiorczości. Zamierzamy to zmienić. Bezpieczeństwo i przewidywalność mają pierwszeństwo przed nadmierną regulacją i nieuzasadnioną perfekcją.
Musimy znacznie ograniczyć biurokrację w Europie. Jednolity rynek został kiedyś stworzony, aby stać się najbardziej konkurencyjnym obszarem gospodarczym na świecie. Zamiast tego staliśmy się światowym mistrzem nadmiernej regulacji. To musi się skończyć. W związku z tym zmobilizowałem przywódców UE do zwołania specjalnego szczytu 12 lutego, podczas którego zamierzamy wytyczyć kierunek działań. Giorgia Meloni i ja sformułowaliśmy zestaw propozycji, które chcielibyśmy, aby zostały uwzględnione. Proponujemy hamulec dla biurokracji i zmodernizowany budżet UE, w którym konkurencyjność zajmuje centralne miejsce. Chcemy dynamicznej Europy i administracji zorientowanej na usługi.
Chcemy by Niemcy znów stały się konkurencyjne jako miejsce dla biznesu i inwestycji, zarówno w przemyśle, jak i dla małych i średnich przedsiębiorstw. Zapewniamy wsparcie dla innowatorów, usuwając przeszkody i ułatwiając im dostęp do rynków kapitałowych. Obniżyliśmy koszty energii. W zakresie dostaw energii elektrycznej skupiamy się na połączeniu energii odnawialnej, magazynowania energii i nowoczesnych elektrowni gazowych. W nadchodzących latach zobaczymy ogromne inwestycje w najnowocześniejsze elektrownie, linie energetyczne i dostawy ciepła. Przyspieszymy działania na rzecz rozbudowy i modernizacji infrastruktury. Na ten cel przeznaczamy 500 mld euro.
W centrum naszych działań leży transformacja cyfrowa. Sztuczna inteligencja wymaga skali przemysłowej. Niemcy dysponują jednym z największych na świecie zbiorów danych przemysłowych. To tylko jeden z powodów, dla których inwestujemy w wysokowydajne gigafabryki AI, przyspieszamy rozbudowę centrów danych i tworzymy infrastrukturę cyfrową dla konkurencyjnej gospodarki opartej na sztucznej inteligencji. Nasza polityka badawcza i technologiczna opiera się na nowej agendzie high-tech. Jesteśmy światowymi liderami w wielu dziedzinach najnowocześniejszych badań. Chcemy zapewnić, aby innowacje trafiały na rynek w sposób bardziej spójny, budując przemysł przyszłości. Chcemy być wiodącą lokalizacją inwestycyjną dla globalnego kapitału.
Świat wokół nas zmienia się w niespotykanym dotąd tempie. Kierunek, w którym zmierza, musi nas niepokoić. Świat wielkich mocarstw to nowa rzeczywistość. Europa zrozumiała to przesłanie. Niemcy również. Musimy sprostać tym wyzwaniom. Mój rząd wykona swoją pracę i będzie realizował ambitny program reform skupiający się na bezpieczeństwie, konkurencyjności i jedności europejskiej.
Tłumaczenie i skróty: redakcja PJC