Robocze, ważne obrady Stowarzyszenia Solidarność Walcząca
Blisko 100 osób uczestniczyło w walnym zebraniu Stowarzyszenia Solidarność Walcząca, które dotyczyło zmian w statucie oraz wypełnione było bieżącymi informacjami przewodniczącego Stowarzyszenia profesora Andrzeja Kisielewicza.
Zebrani zapoznali się ze zmianami w statucie. Nie było nad nimi żadnej dyskusji. Przyjęto propozycje dotyczące wyrównania kadencji władz i zasad działania sądu koleżeńskiego. Nie było głosów wstrzymujących, nie było głosów sprzeciwu.

Przewodniczący wspomniał zmarłych członków i opowiedział o spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim. Przyjęto ostatnio nowych członków. Andrzej Kisielewicz bardzo dużo czasu poświęcił sprawie systematycznego opłacania składek członkowskich. „Drobna wpłata informuje Stowarzyszenie, że człowiek żyje i nas wspiera”. Z sali wybrzmiała propozycja, aby przekazywać większe kwoty, bo większość z nas ma świadczenie z Urzędu ds. Kombatantów.
Hanna Łukowska-Karniej wraz z Cezariuszem Lesiszem wręczyli Krzyż Solidarności Walczącej. Od posiedzenia w październiku 2025 roku Hania jest Przewodniczącą Kapituły SW. Wówczas podjęto decyzję o przyznaniu odznaczeń dla: Cezarego Flisa, Anny Fischer de Fischering, Mariusza Hejnara. Tym razem odznaczenie odebrał Mariusz Hejnar. Jego sylwetka i historia została opisana w Gazecie Obywatelskiej.
Dodatkowo w tej kadencji będzie musiał obradować Sąd koleżeński, aby wyjaśnić spory między członkami stowarzyszenia.

Fotografie Tomasz Białaszczyk
Po zakończeniu walnego zebrania odbyła się część świąteczna. Był opłatek, życzenia bożonarodzeniowe i noworoczne. Blisko 200 osób śpiewało kolędy. Sala wypełniła się wieloma uśmiechami, wspomnieniami, serdecznością. Był czas na porozmawianie z gościem specjalnym, premierem Mateuszem Morawieckim, przewodniczącym Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości. On sam przedstawił pewien pomysł:
Gospodarcze NATO i Polska
Kochani, dziękuję, że jestem tutaj znowu z wami. To dla mnie oczywiście ogromna radość. Ludzie Solidarności Walczącej zawsze mieli szczególną atencję dla słowa, dla pewnej idei, to była nasza broń.

W latach osiemdziesiątych przecież po to były te wszystkie sitodruki, po to były te wszystkie offsety, po to była walka gazetkami, ulotkami – właśnie o ideę, o słowo, o wolność słowa. Chciałem się z wami podzielić takimi refleksjami. Jedną dotyczącą świata zewnętrznego, tego wokół nas, wokół Polski i drugą dotyczącą tego, co u nas w Polsce i jak ja na to patrzę.
Na zewnątrz wszyscy widzimy, wiemy, zbierają się czarne chmury. Nie wiadomo jak one groźne będą, czy burzowe, czy huraganowe, ale powinniśmy być na nie gotowi. I pewną propozycję – którą chciałbym przedstawić dla ustabilizowania sytuacji w naszym świecie, w wolnym świecie zachodnim, czyli Stany Zjednoczone i Europa – pewną propozycję mam, którą chcę dzisiaj pokrótce przedstawić.
Jak widzicie, Stany Zjednoczone z Europą się coraz mocniej kłócą, idą w różnych kierunkach. I naprawdę inni mogą z tego bardzo dużo wyciągnąć dla siebie korzyści. Tak – głównie Rosja i China. W związku z tym warto zaproponować jakąś formułę, która pozwoli znowu pogodzić te zwaśnione strony. No i jaka to może być formuła? Jak kłócą się strony, to można próbować zrobić coś na kształt okrągłego stołu. My z Solidarności Walczącej nie lubimy tego mebla, ale wiecie o co chodzi. To znaczy usiąść i się porozumiewać. Osobiście nie wierzę, żeby było możliwe porozumienie się dzisiaj właśnie w tej formie, bo sprawy za daleko zaszły.
Ale innym rozwiązaniem jest poszukanie jakiejś nowej płaszczyzny działania. Ucieczka do przodu. Taką ucieczką do przodu mogłoby być gospodarcze NATO.
Prezydent Trump wściekł się na Europę, że nakłada na niego, na Stany Zjednoczone dużo wyższe opłaty, cła i ograniczenia pozataryfowe niż vice versa. Ja to do pewnego stopnia nawet rozumiem, po chrześcijańsku wybaczamy, ale zaproponujmy nową formułę. Gospodarcze NATO to mogłaby być strefa wolnego handlu, wspólny obszar norm, standardów, celów polityki handlowej, inwestycyjnej, konkurencyjnej względem zewnętrznego świata.
Nowy oddech na kolejne dziesięć, może trzydzieści, a może nawet pięćdziesiąt lat, tak jak poprzedni porządek z Bretton Woods obowiązywał, dobrze działał dla świata, dla wolnego świata, dla zachodniego świata przez siedemdziesiąt kilka, osiemdziesiąt lat. Tak ten nowy porządek też mógłby zbudować nową perspektywę działań. Gospodarcze NATO, strefa wolnego handlu, nie kłóćmy się między sobą, bo inni za chwilę na tym skorzystają.
To w świecie zewnętrznym taka idea. A tutaj w Polsce podobna propozycja. Myślę, że i opozycja, czyli my, w większości, bo tutaj są też zwolennicy koalicji rządowej, i rząd – nie bardzo widzę, żeby mieli szansę usiąść za dzisiaj stołem, bo takie próby się pojawiały. Jak byłem premierem, to zapraszałem opozycję, ale tam nie było szczerej rozmowy, prawdziwego namysłu nad przyszłością.
Jednak Polska najlepiej się rozwija i chyba wszyscy byśmy sobie życzyli w ślad za tym, co nam tutaj wielebny ksiądz powiedział, żeby nie tylko ten pokój był w sercach, ale też, żeby pokój był w naszych miastach, naszych wioskach, w naszej Ojczyźnie. No i do tego potrzebne jest chyba też nowe pokolenie, nowe rozwiązania, nowe propozycje. Wiele takich propozycji opisywał mój kochany Tata, który odszedł już ponad sześć lat temu.
Myślę, że teraz jest taki właśnie czas, żeby mniej się koncentrować na tym, kto miał rację przy określonym stole, a więcej popatrzeć w przyszłość i zaproponować jakieś nowe rozwiązania. Pewnie, że jest walka polityczna. Ja będę walczył politycznie do ostatniego dnia, czyli do ostatniego mojego dnia na tej ziemi, ale sądzę, że zbliża się coś w rodzaju takiego nowego spojrzenia na naszą rzeczywistość.
Te przełomy wokół nas, ten technologiczny, nieprawdopodobny przełom. Andrzej mógłby nam wykład wygłosić – sztuczna inteligencja, uczące się maszyny, komputery kwantowe, to już puka do naszych drzwi. Ale też przełom polityczny, geopolityczny, gospodarczy, w związku z tym to wszystko tworzy naprawdę nową rzeczywistość wokół nas.
No i na tę nową rzeczywistość w czasie Adwentu, na który patrzę teraz jakby w podwójnym znaczeniu tego słowa. Po pierwsze nadchodzi Boże Narodzenie dla chrześcijan, dla ludzi wierzących, większości Polaków. Bardzo ważny dzień, bardzo ważny moment, bardzo ważny etap, etap skupienia, poszukiwania sensu życia, nadziei.
Powinniśmy zawsze to robić, ale tu mamy szczególny asumpt do tego, żeby na tym się skupić. To jest pierwszy wymiar Adwentu, religijny. Ale drugi wymiar Adwentu, skorzystam z tej wielowiekowej tradycji, to właśnie oczekiwanie na coś, co nadejdzie.
Nie wiemy do końca co. Musimy być czujni, co się wyłoni zza horyzontu tego trudnego świata, może pięknego, ale Polska jest w wyjątkowym momencie w swojej historii właśnie teraz. Możemy albo się stoczyć w dół, albo podnieść prestiż naszego państwa, podnieść status naszego państwa, wzmocnić się gospodarczo.
To jest połączenie – sierpień 1939 roku i czerwiec 1989 roku w jednym. W 1939 roku w sierpniu mogliśmy pójść tylko albo w dół, albo katastroficznie w dół, albo w ogóle, tak jak to Hitler siedem dni wcześniej powiedział generałom: niech nastąpi Vernichtung Polens, czyli niech Polska zostanie unicestwiona. Taki był sierpień 1939. W czerwcu 1989 mogliśmy iść – jak to słusznie 10 lat temu Artur Adamski zauważył – albo lekko w górę, albo trochę mocniej w górę, albo fantastycznie w górę. Nie poszliśmy tak fantastycznie w górę, jak w tamtym okresie poszła Korea, czy inne państwa, ale poszliśmy całkiem nieźle w górę. Ale to już jest wszystko za nami. Teraz jesteśmy w u progu 2026 roku i on może rozstrzygnąć o tym, czy pójdziemy w dół, czy pójdziemy w górę.
Te najbliższe miesiące, najbliższe lata to będą lata testu dla Polski. I w oczekiwaniu na dobre lata życzę wam, żeby każdy z nas osobiście dokonał tych dobrych wyborów, które się razem złożą na sumę dobrego wyboru dla naszej Ojczyzny. Wszystkiego dobrego!
***
Pod wieczór pojawiły się smutne refleksje, że zmiany w statucie to efekt braku wśród nas założyciela Solidarności Walczącej, Kornela Morawieckiego. Pierwotny pomysł, wzorowany na rozwiązaniach amerykańskich, że kadencja przewodniczącego stowarzyszenia jest inna, dłuższa niż zarządu, miał też swoje zalety, w szczególności gdy u steru stał człowiek-wizjoner z autentycznym autorytetem. Obecnie obie kadencje, zarówno zarządu, jak i przewodniczącego zrównano do trzech lat.
Troskę wywołało też wystąpienie przewodniczącego Andrzeja Kisielewicza. Stowarzyszenie pod jego kierownictwem nie zdobyło żadnych grantów, nie ma żadnych dochodów, a wręcz przeciwnie słychać, że bez składek członkowskich ciężko realizować bieżące płatności. Czy coś się stało? Przecież na poprzednim walnym informowano o 7-cyfrowej kwocie na koncie stowarzyszenia.
Kiedyś środowisko SW słynęło z aktywności, niezależności i drukowania. Dzisiaj parę razy w roku – nieźle karmi swoich członków i gości podczas świątecznych spotkań. Potencjał waleczności i zaangażowania drzemie w każdym z nas. Niech się nie zmarnuje. Ojczyzna w potrzebie!