Na wrocławskim cmentarzu parafialnym przy ul. Brochowskiej spoczywa śp. Kazimierz Zastawny, obecnie w otoczeniu później pochowanych zmarłych członków rodziny. Jest to jedyna wrocławska ofiara Grudnia 1970 roku i jedna z dwóch pochodzących z Dolnego Śląska.
Kazimierz Zastawny urodził się w 1946 roku w Sobociskach koło Wrocławia. Szkołę podstawową ukończył już w samym Wrocławiu. Naukę kontynuował w szkole branżowej, uzyskując w 1963 roku zawód ślusarza.

W trakcie odbywania zasadniczej służby wojskowej w jednostce w Wałczu poznał swoją przyszłą żonę, Mirosławę. Tam w 1967 roku wzięli ślub i przeprowadzili się do Wrocławia. Zamieszkali w ciasnym mieszkaniu rodziców Kazimierza przy ul. Ziemniaczanej na wrocławskim osiedlu Bieńkowice.
Niespełna rok przed śmiercią Kazimierz pojechał za chlebem do Gdańska. Miał nadzieję, że dzięki pracy w stoczni otrzyma wcześniej mieszkanie. Po kilku miesiącach zmienił pracę zatrudniając się jako ślusarz w Fabryce Urządzeń Okrętowych Techmet w Pruszczu Gdańskim.

Codziennie dojeżdżał do pracy. Według zeznań nielicznych pośrednich świadków, tragicznego 15 grudnia 1970 roku wraz z kolegą śp. Kazimierz oddalał się z rejonu dworca kolejowego – miejsca zadymionego gazem łzawiącym. Głowę i oczy osłaniał kurtką, uciekał przed dokuczliwym gazem, nie uczestniczył w proteście, zmierzał po prostu po pracy do domu. Dosięgła go zbrodnicza milicyjna kula.
Jako jedna z pierwszych ofiar został kilka dni później skrycie pochowany w Gdańsku, w obecności najbliższej rodziny i dwóch przygodnych świadków. Dopiero po roku rodzina ekshumowała trumnę ze zwłokami i przeniosła na brochowski cmentarz parafialny we Wrocławiu. W rocznicę śmierci śp. Kazimierza Zastawnego również tym razem uczestniczyłem w brochowskiej uroczystości Grudnia 1970.
Od wielu lat przed Jego grobem w rocznicę śmierci oddają Mu hołd przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, IPN, władz miejskich Wrocławia, radni Miasta i Województwa oraz parafianie z wrocławskich osiedli Brochów i Bieńkowice. Modlitwie zawsze przewodniczy brochowski proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża. W tym roku uroczystość odbyła się z udziałem asysty wojskowej Akademii Wojsk Lądowych i pocztu sztandarowego.
Sama tradycja modlitewnego spotkania sięga grudnia 1980 roku. W czasie stanu wojennego rocznicowa obecność przed grobem była aktem odwagi miejscowych parafian. Wspólne modlitwy w rocznicę śmierci później zanikły, w wyniku esbeckiego szantażu wobec rodziny Zmarłego, ale zostały uroczyście odnowione po 1989 roku. Od wielu lat mają uroczystą oprawę i zawsze odbywają się w obecności Przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Dolny Śląsk, pocztu sztandarowego i miejscowych władz.
Od niespełna roku na ścianie bieńkowickiego domu przy ul. Ziemniaczanej, gdzie zamieszkiwał Zmarły, wystawiona jest tablica pamiątkowa. Również w tym miejscu złożono kwiaty, zapalono znicz i odmówiono modlitwę.
Cześć Jego Pamięci, wieczna hańba dla zbrodniarzy.