Przed wizytą premiera Węgier w Waszyngtonie Biały Dom kurtuazyjnie informował, że Donald Trump i Viktor Orbán mają „dobre relacje” i będą rozmawiać o kwestiach „będących przedmiotem wspólnego zainteresowania”. „Amerykanie mogą spodziewać się więcej korzystnych ofert po wizycie premiera Orbána obejmującej różne branże – bądźcie czujni!” – oznajmiał Biały Dom.
Obaj przywódcy w przeszłości nie szczędzili sobie komplementów i nazywali przyjaciółmi. Dobry kontakt między Budapesztem a Waszyngtonem nie powinien jednak przysłaniać rzeczywistości, o czym dobrze powiedziała Zsuzsanna Végh, specjalistka ds. programów Transatlantic Trusts w German Marshall Fund. „Z węgierskiej perspektywy – oceniła – a zwłaszcza z perspektywy partii rządzącej, sam fakt jego istnienia jest naprawdę znaczący i niezależnie od wszystkiego zostanie on przedstawiony jako ogromny sukces polityczny. Ale z amerykańskiej perspektywy, jeśli chodzi o znaczenie polityczne i gospodarcze, Orbán, moim zdaniem, nie jest tak ważny, jak Węgrzy lubią mówić i przedstawiać”. Trzeba jednak pamiętać, że Trump nie ma w Europie zbyt wielu przyjaciół i dla niego każdy przychylny przywódca państwa, nawet jeśli nie jest mocarstwem, może liczyć na względy.

Pamiętajmy, że Orbán jako pierwszy z zagranicznych przywódców poparł Trumpa i odwiedził jego kurort Mar-a-Lago na Florydzie po tym, jak obecny prezydent ogłosił po raz trzeci start w wyborach. Jednak pierwsza w tej kadencji wizyta Orbána miała miejsce dopiero po 10 miesiącach urzędowania drugiej administracji Trumpa, co wielu interpretowało jako afront wobec węgierskiego przywódcy. Niekoniecznie jednak tak musiało być.
Teraz przybył Orbán do Białego Domu z pokaźnym pakietem spraw, w tym z najważniejszym – uzyskania zgody na pominięcie amerykańskich sankcji wobec krajów kupujących ropę i gaz z Rosji. Trump, przy okazji nie byłby sobą, gdyby czegoś w zamian nie uzyskał.
Sankcje na bok
I do porozumienia doszło, bo dojść musiało. Kluczowym tematem rozmów był wniosek Węgier o zwolnienie z nowych sankcji USA wobec rosyjskich firm naftowych, które mają wejść w życie 21 listopada 2025 roku. Orbán, który przyleciał ze 180-osobową delegacją, zabiegał o utrzymanie importu energii z Rosji. Po spotkaniu USA przyznały Węgrom zwolnienie, zezwalające na dalsze zakupy rosyjskiej ropy. Zaskoczenia nie było. Podczas gdy węgierscy urzędnicy, w tym minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó, twierdzili, że zwolnienie jest „pełne i nieograniczone” lub bezterminowe, amerykańskie źródła konsekwentnie głoszą, że zwolnienie jest ważne przez rok.
Jednocześnie Orbán oznajmił, że Węgry będą kupować paliwo jądrowe od amerykańskiej firmy Westinghouse Electric Company dla swojej elektrowni jądrowej Paks. Oznacza to strategiczną zmianę w kierunku dywersyfikacji dostaw paliwa jądrowego, choć Węgry będą nadal kupować również paliwo rosyjskie. W zamian za zwolnienie z sankcji Węgry zobowiązały się do zakupu amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG) w ramach kontraktów o wartości około 600 milionów dolarów. Ta umowa gospodarcza wspiera eksport energii z USA, jednocześnie umożliwiając Węgrom utrzymanie stabilności energetycznej.
Obaj przywódcy rozmawiali też o wojnie na Ukrainie, przy czym premier Węgier oświadczył, że do zwycięstwa Ukrainy potrzebny będzie „cud”. Orbán powtórzył ofertę Węgier dotyczącą organizacji przyszłego szczytu Trump-Putin w Budapeszcie, choć poprzedni plan został anulowany w październiku z powodu impasu w rozmowach pokojowych.
Administracja Trumpa w pełni przywróciła także udział Węgier w amerykańskim programie ruchu bezwizowego, który został częściowo zawieszony za czasów Joe Bidena. Ten krok wzmacnia dwustronne zaufanie i ułatwia podróżowanie między oboma narodami.
Trump publicznie poparł gościa przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech w 2026 roku, chwaląc jego przywództwo i politykę imigracyjną. Stwierdził, że Orbán „odniesie duży sukces w nadchodzących wyborach”, stawiając go za wzór suwerenności narodowej. Pochwalił go także jako silnego lidera, który „ma rację w kwestii imigracji”.
Wymiana uprzejmości
Publiczna część spotkania była pokazem kurtuazji i wzajemnych komplementów. Trump nazwał Orbána „wielkim przywódcą”. Z kolei węgierski premier, który miał najwięcej do zyskania, wielokrotnie wspominał o „złotym wieku” relacji USA-Węgry pod rządami Trumpa i kilkakrotnie zaatakował Bidena, co Trump prawdopodobnie docenił. Amerykański prezydent zdawał się również bronić Orbána przed jego europejskimi krytykami i ostracyzmem wobec Budapesztu. „To wspaniały przywódca i cieszy się powszechnym szacunkiem. Niekoniecznie lubiany przez niektórych przywódców, ale udowodniono, że ci przywódcy się mylą – powiedział. – Jeśli spojrzeć na Europę, widać, że popełniła ogromne błędy w kwestii imigracji. To naprawdę bardzo im szkodzi. On nie popełnił błędu w kwestii imigracji. Jest więc szanowany przez wszystkich, a niektórzy go lubią”.
Trump, jak wiadomo, wezwał Europę do całkowitego zniesienia zależności od rosyjskiej energii, teraz skupił jednak wszelką krytykę na Europie jako całości i zdawał się podzielać argument Budapesztu, że jest on zależny od dużego rurociągu dostarczającego ropę z Rosji. „Nie mają dostępu do morza. To wielki kraj, to duży kraj, ale nie mają dostępu do morza – powiedział. – Węgry są w innej sytuacji, ale wiele krajów europejskich kupuje ropę i gaz z Rosji i robią to od lat”.
Bronią wycofania wojsk
Jeden z ważniejszych momentów spotkania, przeoczony przez media, dotyczył spraw militarnych. Trump i sekretarz wojny Pete Hegseth bronili decyzji Białego Domu o redukcji amerykańskich żołnierzy w Rumunii, co wywołało sprzeciw niektórych kongresmanów i obawy wśród sojuszników NATO, dotyczące wschodniej flanki sojuszu. Zmiana następuje w okresie zaostrzenia napięć z Rosją i ciągłej wojny na Ukrainie, co rodzi pytania o zaangażowanie USA w obronę europejską.
Kilka tygodni temu Amerykanie ogłosili wycofanie około 800 żołnierzy brygady piechoty z Rumunii, Słowacji, Węgier i Bułgarii, chociaż około 1000 żołnierzy amerykańskich nadal pozostanie w Rumunii. Pentagon twierdzi, że ta zmiana jest częścią zmiany rotacji, a nie redukcji ogólnego poziomu sił zbrojnych USA. Trump, podczas spotkania z premierem Węgier, powiedział: „Wprowadzamy zmiany. Przenosimy się, to ta sama liczba, całkowita liczba, ale przenosimy ludzi. Lubię Rumunów. Uważam, że to wspaniali ludzie”.
Hegseth powiedział z kolei, że decyzja została skoordynowana z NATO, Dowództwem Sił Zbrojnych USA w Europie i Białym Domem. „W Rumunii pozostaną wojska” – oświadczył i dodał, że sojusznicy zostali powiadomieni z wyprzedzeniem.
Pentagon niedawno stwierdził, że decyzja ta „nie jest wycofaniem się Ameryki z Europy ani sygnałem osłabienia zaangażowania w NATO i Artykuł 5”, lecz oznaką „zwiększonego potencjału i odpowiedzialności Europy”.
Orbán pochwalił Trumpa za przywrócenie dwustronnych stosunków Stanów Zjednoczonych z Węgrami po tym, jak były prezydent Joe Biden „bardzo zaszkodził” tym relacjom. „Jesteśmy tu po to, aby otworzyć nowy rozdział w stosunkach dwustronnych między Stanami Zjednoczonymi a Węgrami, ponieważ za rządów demokratów wszystko legło w gruzach po twoim odejściu” – powiedział.
Spotkanie wzmocniło ich sojusz polityczny, a Viktor Orbán mógł opuszczać Waszyngton z zadowoleniem. „Myślę, że Orbán może być najbliższym przyjacielem Trumpa wśród zagranicznych przywódców. Trump pamięta o swoich przyjaciołach, a Orbán jest tego świadomy” – powiedział Fred Fleitz, wiceprzewodniczący programu American Security w America First Policy Institute, który pełnił funkcję szefa sztabu Rady Bezpieczeństwa Narodowego i zastępcy asystenta Trumpa w jego pierwszej kadencji. I tak zapewne jest.