Spośród czterech stalinowskich szefów sowieckich służb specjalnych tylko jeden zmarł śmiercią naturalną. Polak, Wacław Mienżynski, skierowany do Czeki jeszcze przez Lenina jako zastępca Feliksa Dzierżyńskiego, kierował GPU – NKWD przez 8 lat i, jak na bolszewika-leninowca, dożył na tej posadzie sędziwego wieku – 60 lat. Zmarł w 1934 roku na zawał serca, pozostawiając swą posadę – Henrykowi Jagodzie, któremu dane było być na tej posadzie zaledwie 2 lata. Po Jagodzie przyszła kolej na Nikołaja Jeżowa. Obaj byli posłusznymi wykonawcami woli i kryminalnych pomysłów Józefa Stalin, obaj pozostawili swój wyraźny ślad w historii jako architekci „wielkiego terroru”, co jednak nie uchroniło ich od kuli kata. Pierwszy zginął w podziemiach Łubianki w 1938 roku, drugi w 1940 roku.
Następca Jeżowa, gruziński bolszewik Ławrientij Beria, wydawało się, że dobrze uświadomił sobie, jakie niebezpieczeństwo kryje się w posadzie kierownika sowieckiego aparatu terroru i zadbał o odpowiednie środki bezpieczeństwa. Po aresztach jego poprzedników donosy na swych szefów składali ich najbliżsi współpracownicy, sądząc, że podobne donosicielstwo może uratować ich samych od miecza partii. Była to skrajnia naiwność, bowiem Stalin na gwałt potrzebował kozłów ofiarnych dla wybielenia swych zbrodni, dlatego prawie zawsze wysoko postawieni NKWD-ziści ginęli w wirze kolejnych czystek. Ich śmierć była swoistym podsumowaniem „wielkiego terroru”, który oni sami organizowali na polecenie wodza partii.
Beria natomiast po objęciu stanowiska szefa NKWD zdecydował podjąć odpowiednie kroki w celu uniemożliwienia ewentualnej rozprawy z nim.
Po pierwsze, niezwłocznie przystąpił do tworzenia wokół siebie kręgu całkowicie oddanych współpracowników, którzy w razie zagrożenia osobiście mogli stanowić swoista „gwardię przyboczną”, zdolną odeprzeć każdy atak partii lub jej wodza na szefa służb specjalnych. Po drugie, Beria rozpoczął gromadzenie dokumentów kompromitujących zarówno samego Stalina, jak i innych członków Biura Politycznego w celu ich szantażowania w razie zagrożenia. Po trzecie, Beria zadbał o wzmocnienie wojsk NKWD tak, aby mogły stworzyć realną przeciwwagę regularnej armii w razie konfliktu między NKWD, a partią.
Wkrótce okazało się, że to wszystko, są środki nieskuteczne. Ławrientij Beria został aresztowany 26 czerwca 1953 roku, zaledwie 3 miesiąca po śmierci Stalina, w wyniku spisku w Biurze Politycznym na czele z Nikitą Chruszczowym, który prawdopodobnie miał najwięcej podstaw obawiać się swego kolegi w Politbiurze. Oficjalna wersja śmierci wszechwładnego szefa sowieckich służb specjalnych brzmi następująco: po przeprowadzonym wielomiesięcznego śledztwa został uznany winnym wielu zbrodni przeciwko partii komunistycznej i państwu sowieckiemu i skazany na karę śmierci za zdradę stanu. Rozstrzelano go 24 grudnia 1953 roku w dzień wydania wyroku. Czy ta wersja jest zgodna z prawdą historyczną?
Marszałek Żukow w swych wspomnieniach pisze, że Beria podczas śledztwa i procesu sądowego zachowywał się bardzo brzydko, bez godności. Błagał sędziów o darowanie mu życia, płakał, a kiedy prowadzono go na rozstrzelanie, kompletnie się rozkleił, zrobił kupę w spodni, cały był upaprany… Ochrona z trudem doprowadziła go do celi straceń. Jest to wersja mało wiarygodna. Żukow miał jak nikt inny podstawy nienawidzić Berię, który na polecenie Stalina kierował dochodzeniem w sprawie nieuprawnionego wzbogacenia się marszałka, kiedy ten stał na czele sowieckich wojsk pokonujących Niemcy. Wiadomo, że marszałek do Moskwy wywiózł kilka wagonów zrabowanych dzieł sztuki i rozmaitych wartościowych przedmiotów. Po ujawnieniu tej afery Stalin, bez względu na wojenne zasługi Żukowa, pozbawił go posady w Niemczech i wysłał do Odessy na dowódcę drugorzędnego odesskiego okręgu wojskowego. Żukow nie bez podstaw obarczał za swą zsyłkę Berię.
Inna wersja śmierci Berii pochodzi od jego syna Sergo. Informację na ten temat Beria-młodszy uzyskał od jednego ze śledczych, Mitrofana Kuczawy, prowadzącego sprawę jego ojca,. Twierdził on, że próba aresztowania Berii w czerwcu nie powiodła się. Ochrona rezydencji Berii w centrum Moskwy stawiła zaciekły opór żołnierzom wojsk pancernych przybyłych go aresztować. Wywiązała się strzelanina. Sam Beria strzelał z karabinu maszynowego do ostatniej chwili i został zabity podczas szturmu. Później rolę oskarżonego podczas śledztwa i procesu Berii grał jego sobowtór. Sergo Beria również był przekonany, że ciało jego ojca zostało rozpuszczone w kwasie solnym tak, żeby nie został żaden ślad tej zbrodni.
Kolejna wersja śmierci Berii związana jest z niezwykłą karierą wojskową Pawła Batickiego. Ten ówczesny generał wojsk przeciwlotniczych brał udział w aresztowaniu Berii w czerwcu, a w sierpniu dostał kolejny awans na generała-pułkownika. W przeddzień procesu (wiadomo było, że wyrok może być tylko jeden – kara śmierci) zgłosił się na ochotnika bycia katem Berii. Na sali sądowej, tuż po ogłoszeniu wyroku, Baticki podszedł do Berii i bez ostrzeżenia strzelił mu prosto w czoło.
Ostatnia wersja śmierci Berii pochodzi od ludzi zaangażowanych w śledztwo i proces sądowy i wygląda na najbardziej wiarygodną. Wbrew opinii marszałka Żukowa, Beria w czasie śledztwa wcale nie załamał się, a na odwrót trzymał się twardo i próbował bronić swych racji. Na procesie przyznał się częściowo jedynie do swej działalności agenturalnej w czasie wojny domowej na rzecz rządu musawatystów w Azerbejdżanie, a także do słabości wobec kobiet. Odrzucił natomiast oskarżenie o bycie szpiegiem angielskim, o mordowanie zgwałconych przez siebie kobiet i inne zarzuty. Zaprzeczył, że jako szef GPU Gruzji rozprawił się w latach 30. z miejscowymi przywódcami komunistycznymi, by zatrzeć ślady swej współpracy z Anglikami. Nie zgodził się z zarzutem, że nakazał powszechne stosowanie tortur, kiedy w latach 1938 – 1945 kierował NKWD. Oświadczył, że wykonywał rozkaz Stalina w sprawie stworzenia tajnego laboratorium chemicznego na Łubiance, gdzie zatrudnieni przez NKWD naukowcy opracowywali receptury trucizn i testowali je na więźniach, skazanych na karę śmierci. Kpił również z zupełnie absurdalnego zarzutu o sabotowaniu pracy przemysłu zbrojeniowego. Jako dowód obalający ten zarzut podawał fakt unikalnego sukcesu kierowanego przez niego przemysłu jądrowego. 12 sierpnia 1953 w Związku Sowieckim przeprowadzono pierwszą w historii eksplozję bomby wodorowej. Amerykanie dokonali podobnej próby dopiero niecały rok późnej.
Wyrok w jego sprawie był jednak przesądzony. Trybunał wojskowy pod przewodnictwem marszałka Koniewa skazał go na śmierć. Po jego ogłoszeniu Beria natychmiast został odprowadzony do celi straceń. Po drodze nie załamywał się i nawet zwrócił się do sędziów z pytaniem: Dlaczego nie pozwolono mu na ostatnie życzenie? Wypowiedział dziwne słowa: „po raz ostatni dajcie mi pokochać kobietę”. Po wprowadzeniu do celi straceń został natychmiast zastrzelony przez generała Batickiego z jego broni osobistej – niemieckiego pistoletu typu parabellum. Strzał był między oczy.
Od śmierci jednego z najbliższych Stalinowi przywódców minęło ponad 65 lat. Jednak 25 lat po upadku komunizmu i rozpadzie Związku Sowieckiego historia jego aresztowania, śledztwa, wyroku i rozstrzelania nadal stanowi jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic państwowych. Co więcej, na tle braku wiedzy w społeczeństwie na temat okoliczności rozprawy z jednym z najbardziej wpływowych ludzi w stalinowskim państwie totalitarnym powstają liczne teorie spiskowe i mity przedstawiające Ławrientija Berię w zupełnie innym świecie.
Po śmierci Stalina Związek Sowiecki istniał jeszcze przez kolejne 37 lat. Były to lata powolnego pogrążania się sowieckiego systemu totalitarnego w coraz głębszym kryzysie politycznym, ekonomicznym i społecznym. Upadek Związku Sowieckiego w 1991 roku był jedyną formą przezwyciężenia tego kryzysu i podjęcia próby budowania przez narody cywilizowanego demokratycznego ustroju, zdolnego zapewnić obywatelom nowopowstałych państw godne i dostatnie życie. Proces ten, jak się okazało, był o wiele bardziej złożony i bolesny, niż się wydawało w roku 1991.
Czy możliwe, aby Beria, mimo swych licznych zbrodni, był politykiem, który po śmierci Stalina rozumiał jak nikt inny złożone problemy poststalinowskiego ZSRS i już wtedy w 1953 roku próbował znaleźć wyjście z pełzającego kryzysu?
W swoim przemówieniu na XX zjeździe partii w 1956 roku, zwanym zjazdem destalinizacji, Nikita Chruszczow na temat Berii powiedział: „Beria rozpracował szczegółowy plan likwidacji sowieckiego ustroju społecznego. Nie mógł tego zrobić za życia towarzysza Stalina, dlatego rozpoczął jego realizację tuż po jego śmierci. Przystąpił do dyskredytacji polityki wielkiego Lenina, przygotowywał przejęcie władzy i ustanowienie dyktatury kontrrewolucyjnej. Beria kierował na kierownicze stanowiska ludzi należących do swego spisku. W swym zdradzieckim antysowieckim celu Beria i jego spiskowcy planowali przeprowadzenie reform skierowanych na aktywizację resztek burżuazyjno-nacjonalistycznych niedobitków”.
Z punktu widzenia obiektywnego analityka oraz na tle tego, co dziś wiemy o istocie komunizmu i jego zbrodniach podobną ocenę Berii przez Chruszczowa można uznać jako pozytywną. Dodajmy, że to nie Chruszczow, lecz Beria podejmował pierwsze próby destalinizacji. Na mocy wielkiej amnestii, inicjowanej przez Berię wiosną 1953 roku, wyszło na wolność z obozów i więzień ponad 1,2 mln ludzi. W ciągu 3-4 miesięcy, kiedy Beria znajdował się u władzy, zrezygnowano z procesów politycznych. Na wolność wyszli i zostali uniewinnieni lekarze kremlowscy, za życia Stalina oskarżeni o próbę zabicia „ojca narodów”. Beria wystąpił z inicjatywą przyjęcia kilku ustaw, które uniemożliwiłyby prześladowanie ludzi z powodów politycznych. Było to pośrednie przyznanie się do zbrodniczego charakteru „wielkiego terroru” i innych aktów represji za czasów Stalina.
Beria był zwolennikiem polityki odprężenia z Zachodem. Miał zamiar odnowić stosunki z Jugosławią marszałka Josipa Broz Tity. Uważał za niecelowe powstanie państwa socjalistycznego we wschodnich Niemczech i dopuszczał połączenie Zachodnich i Wschodnich Niemiec w jedno państwo.
W polityce wewnętrznej Beria planował wyraźną liberalizację życia kołchozowego, likwidację ograniczeń paszportowych dla chłopów, którym za Stalina odebrano prawo swobodnego osiedlania się. Przypomnijmy, że kołchoźnicy prawnie otrzymali paszporty wewnętrzne (dowody osobiste) w Związku Sowieckim dopiero w latach 70.
Beria prawdopodobnie dostrzegał negatywny wpływ ideologii na działalność gospodarczą, był zwolennikiem większej swobody dla kierowników przedsiębiorstw państwowych oraz za ograniczeniem centralnego planowania.
Najdalej w kwestii rehabilitacji Berii idzie rosyjski historyk Sergej Kremlew, autor książki poświęconej szefowi sowieckich służb specjalnych. Uważa, że Beria był jedyna osobą w Biurze Politycznym świadomym nieuniknionego upadku sowieckiego systemu politycznego. Jego zreformowanie mógł przeprowadzić tandem Malenkow – Beria. Teoretycznie role naczelnego wodza mógł odgrywać Rosjanin Georgij Malenkow, Beria natomiast miał znajdować się jakby w cieniu, ale jednocześnie decydować o wszystkim. W tej sytuacji Chruszczow prawdopodobnie by pozostał w Biurze Politycznym, ale nigdy nie objąłby stanowiska pierwszego sekretarza. Beria, według Kremlowa, mógł skierować rozwój kraju zupełnie w innym kierunku, unikając otwartej konfrontacji z Amerykanami i koncentrując wysiłek narodu i państwa na poprawie mechanizmów gospodarczych. Możliwe, że ten wybór wcześniej, czy później mógł doprowadzić do wprowadzenia reform rynkowych i rezygnacji z kolektywizacji wsi. Kremlow uważa, że upadek i śmierć Berii symbolizowały dla Związku Sowieckiego i dla całego świata straconą szansę na wcześniejszy upadek sowieckiego systemu totalitarnego i wyraźne odprężenie w stosunkach międzynarodowych.
W dzisiejszej Rosji próba rehabilitacji Berii i przedstawianie go jako niedoszłego reformatora i nawet antykomunistę – przeciwieństwo Chruszczowa – odzwierciedla nostalgię znacznej części społeczeństwa za imperialną przeszłością. Jest to również próba częściowego wybielenia sowieckiego aparatu terroru i służb specjalnych, z których wywodzi się obecna głowa państwa. Przypisywanie Berii ambicji reformatorskich ma na celu stworzenie mitu straconej szansy na uratowanie imperium sowieckiego przez złagodzenie systemu totalitarnego.
W rzeczywistości Ławrentij Beria planował rekonstrukcję ustroju tylko w jednym celu – aby zachować miejsce przy kremlowskim stole, wygrać bitwę ze swoimi przeciwnikami w partii komunistycznej i ocalić własne życie. Okazało się, że w tej śmiertelnej kremlowskiej grze Beria został po mistrzowsku ograny przez konkurentów w schedzie po Stalinie. Ograny w stylu iście stalinowskim.