Realista i romantyk

Babie lato; Che?mo?ski, JÛzef (1849-1914); 1875 (1875-00-00 - 1875-00-00); Pobrano z systemu MUZA Muzeum Narodowego w Warszawie; malarskie / farba / olej; wyroby z w?Ûkien / tkanina / p?Ûtno; obraz: wys. 119,5 cm, szer. 156 cm, z ram?: wys. 146 cm, szer. 184 cm, grubo?? 11 cm; MP 423 MNW; Wszystkie prawa zastrze?one.

Józef Chełmoński (1849-1914)

Nie dożył odzyskania przez Polskę niepodległości. Zmarł cztery miesiące przed wybuchem I wojny światowej, która zakończyła się dla nas upragnioną wolnością. Ale bez takich genialnych twórców kultury i ducha nie zdołalibyśmy ocalić polskości. A polskością przesiąknięta jest na wskroś cała twórczość Józefa Chełmońskiego. Jednego z największych polskich malarzy, którzy swoimi dziełami wytyczali kierunki malarstwa światowego. Jeszcze za jego życia poznali się na nim koneserzy sztuki w Europie i Ameryce.

Miał nieprawdopodobne zamiłowanie do polskiej ziemi. Z wielkim pietyzmem i starannością ukazywał obrazy z życia polskiej wsi, sceny rodzajowe, pędzące konie, chłopów przed karczmą, rozległe nostalgiczne pejzaże. Któż nie zna jego słynnych dzieł: Babiego lata, Bocianów czy Burzy. Mniej znane są natomiast subtelne krajobrazy czy szereg dzieł ukazujących ptaki w ich naturalnym środowisku.

Willa w ogrodzie – Kuklówka. Po 1889 roku, Muzeum Narodowe w Warszawie

W Muzeum Narodowym w Krakowie kończy się właśnie przekrojowa i bardzo obszerna prezentacja twórczości Józefa Chełmońskiego. Krakowska ekspozycja zamyka cykl trzech wystaw monograficznych poświęconych malarzowi, wcześniejsze miały miejsce w Warszawie i Poznaniu. Pokazano na niej szeroki wybór obrazów olejnych, akwarel i rysunków pochodzących zarówno z kolekcji muzealnych jak i prywatnych.

Z powodu ogromnego zainteresowania wydłużono godziny dostępności wystawy do 20.00. Równocześnie krakowska ekspozycja jako jedyna jest czynna we wszystkie dni tygodnia, łącznie z poniedziałkami. Dostępność biletów można sprawdzić i dokonać zakupu na stronie bilety.mnk.pl

Józef Chełmoński urodził się w zubożałej rodzinie szlacheckiej w folwarku Boczki koło Łowicza (od niedawna zwanych Boczkami Chełmońskimi). Obydwoje rodzice byli utalentowani artystycznie. Pierwszych lekcji rysunku udzielał mu podobno ojciec, jednak to matka, Izabela z Łoskowskich Chełmońska, sama rozmiłowana w sztuce i literaturze, swoją – jak wspominała wnuczka – nieziemską istotą o słodyczy charakteru nie mającej granic – utwierdziła młodego Józefa w jego decyzji poświęcenia się sztuce.

Józef Chełmoński, Kurka wodna, 1894, Muzeum Narodowe w Warszawie

W 1867 roku artysta przeniósł się do Warszawy. Po ukończeniu gimnazjum zapisał się do Klasy Nauki Rysunku i Szkicowania, pobierając także prywatne lekcje w pracowni malarskiej Wojciecha Gersona, współzałożyciela Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Ten wymagający nauczyciel pozostawił niezatarte piętno w twórczości Chełmońskiego, który w liście do przyjaciela miał wspomnieć, że zawdzięcza mistrzowi wszystko.

W 1872 roku rozpoczął się okres podróży Chełmońskiego.

Dzięki wsparciu finansowemu Maksymiliana Gierymskiego podjął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Spotkał tam wybitnych polskich artystów: Józefa Brandta, Adama Chmielowskiego oraz Stanisława Witkiewicza, którzy promowali jego prace. Niemniej Chełmoński nie czuł się dobrze w Monachium. Nie odpowiadały mu zarówno klimat jak i stosunki w mieście. Niemiecka krytyka oceniała jego obrazy jako zbyt emocjonalne i żywiołowe. Pojechał zwiedzić Włochy, odbył też wycieczki na Podole i Ukrainę. Krajobrazy stamtąd powracały w płótnach malarza do końca życia.

W 1874 roku Chełmoński wrócił na krótko do Warszawy i założył wraz z Antonim Piotrowskim, Stanisławem Witkiewiczem oraz Adamem Chmielowskim pracownię artystyczną na najwyższym piętrze Hotelu Europejskiego. Zyskała ona później miano „kuźni polskiego malarstwa realistycznego”. W następnym roku prace jego ukazały się na wystawie w Zachęcie, niestety nie spotkały się z uznaniem krytyków i publiczności.

Kolejnym etapem życia Józefa Chełmońskiego był Paryż, gdzie spędził z niewielkimi przerwami łącznie blisko 12 lat. Sam wyjazd umożliwił mu swym wsparciem Cyprian Godebski. Początki nad Sekwaną nie należały do łatwych, jednak wkrótce jego twórczość ukazująca życie polskiej wsi wzbudziła zainteresowanie Salonu Paryskiego, a nawet amerykańskich marchandów i kolekcjonerów. Sukces artystyczny i finansowy skłonił artystę do założenia rodziny. W 1878 roku poślubił Marię Korwin-Szymanowską i przez pierwszych kilka lat młodzi zażywali szczęśliwego, dość szalonego a nawet rozrzutnego życia. Z czasem zmiana przepisów cłowych dotyczących dzieł sztuki pogorszyła ich sytuację materialną. Nastały ciężkie czasy i Chełmoński postanowił w 1887 roku wrócić do kraju.

Na Mazowszu, w Kuklówce niedaleko Grodziska, za pożyczone pieniądze kupił skromny modrzewiowy dworek. Sam mówił o nim „folwarczek”. Drastyczna zmiana w statusie materialnym i otoczeniu nie spodobała się żonie, dramatyczne momenty dotyczyły też śmierci trojga z siedmiorga ich dzieci. Małżonkowie rozstali się, a Chełmoński nie uznał swej ostatniej córki, Wandy, podejrzewając żonę o zdradę.

Zamieszkał w Kuklówce, początkowo ze starszymi córkami, później zupełnie sam. Wycofał się z życia towarzyskiego, ograniczając kontakty do starych przyjaciół, m.in. Wojciecha Piechowskiego, Leona Wyczółkowskiego, Adama Chmielowskiego, Jana Stanisławskiego i Kazimierza Alchimowicza. Z czasem zaczął bywać u Heleny i Józefa Krasińskich, właścicieli Radziejowic oraz nawiązał serdeczną przyjaźń z księdzem Franciszkiem Barnabą Pełką, proboszczem parafii Ojrzanów. Poprzez Krasińskich zawarł znajomość z Pią Górską, której udzielał lekcji malarstwa i spędzał trochę czasu w Woli Pękoszewskiej u państwa Marii i Jana Górskich.

Na strychu urządził pracownię i oddał się całkowicie malarstwu. Wałęsał się po okolicznych lasach i moczarach. Przysłuchiwał się odgłosom ptactwa i plusku wody. Rozsiadał się w cieniu drzew i przyglądał się pracy chłopów na roli i pastuszków pilnujących stad owiec. Towarzyszyła mu ukochana przyroda, przydrożne kapliczki, psy i bociany. Nie stronił też od pracy na roli i w gospodarstwie.

Zmarł w swoim domu i został pochowany zgodnie z ostatnią wolą na cmentarzu w Ojrzanowie, obok przyjaciela, księdza Barnaby Pełki, kilka kilometrów od Kuklówki.

On chciał złowić wieczność, szukał prawdy obiektywnej, samej esencji, syntezy. Jakby sprawdzał, potwierdzał swoje własne, czysto osobiste wyobrażenia o naturze, swoją malarską wiedzę o kształtach i barwach przedmiotów – jakby zestawiał z wrażeniami, z chwilą (Masłowski, 1973).

Zostały tak naprawdę ostatnie dni, aby pojechać na wystawę do Krakowa i na własne oczy zobaczyć zaklętą w obrazach polskość – jej moc i urodę nieśmiertelną. Warto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *