5 sierpnia 2025 roku meksykańska prokuratura poinformowała o odkryciu poćwiartowanych szczątków ludzkich należących do 32 ofiar. Znaleziono je w opuszczonym domu w stanie Guanajuato. 16 maja w stanie Jalisco zamordowano byłego kongresmena Luisa Armando Córdobę Díaza. Zaledwie kilka dni wcześniej, 14 maja, kandydatka na burmistrza Yesenia Lara Gutiérrez zginęła podczas podróży w Veracruz, a atak został pokazany na żywo na Facebooku.
Meksyk to nie tylko wakacyjne kurorty typu Cancun, kultura Azteków i Majów oraz Matka Boska z Guadalupe. Meksyk, ten współczesny, to także – a może przede wszystkim – przestępczość zorganizowana, kartele narkotykowe i morderstwa idące w dziesiątki tysięcy ofiar, morderstwa wyjątkowo brutalne. Rocznie ginie tutaj 30 tysięcy ludzi a przyczyną jest – mniejszy lub większy – związek z narkotykami.
Morderstwo za morderstwem
Choć to rzadkość, niezależni politycy, odważni sędziowie i prokuratorzy, także niezłomni dziennikarze niewiele mogą zrobić, gdyż najczęściej są likwidowani. Policja i władze nic nie robią, najczęściej z obawy o życie, a tak samo często z chęci zysku, bo korupcja jest zjawiskiem powszechnym. Największa przemoc dotyczy stanów Jalisco i Sinaloa, gdzie kartele praktycznie robią co chcą. Pod koniec października 2024 roku stan Sinaloa odnotował 14 morderstw w ciągu jednego dnia w związku z eskalacją przemocy po aresztowaniu w USA handlarza narkotyków Ismaela „El Mayo” Zambady. Ta fala przemocy obejmowała masowe zabójstwa, podpalenia i odkrycie ludzkich szczątków w chłodniach z symbolami gangów.
W październiku 2024 roku burmistrz Chilpancingo, Alejandro Arcos, został zamordowany zaledwie sześć dni po objęciu urzędu. Jego odciętą głowę znaleziono na dachu jego samochodu. Był jednym z ponad 20 polityków zabitych podczas kampanii wyborczej, choć niektóre dane mówią, że ofiar było dwa a nawet trzy razy tyle. Pod koniec października 2024 roku w ciągu 24 godzin zginęło dwóch dziennikarzy: Mauricio Solís w Michoacán i reporter w Colima. Solís został postrzelony chwilę po przeprowadzeniu wywiadu z burmistrzem.
Ataki te wpisują się w szerszy schemat przemocy związanej z kartelami, która sprawiła, że niektóre regiony Meksyku stały się jednymi z najniebezpieczniejszych w Ameryce Łacińskiej.
Fala przemocy trwa nadal, a w ciągu zaledwie miesiąca od aresztowania w Chicago synów siedzącego w amerykańskim więzieniu innego bossa narkotykowego „El Chapo” w całym Meksyku odnotowano ponad 150 morderstw. Bezradność władz i policji jest porażająca. Na przykład w pierwszym tygodniu rządów Claudii Sheinbaum, pierwszej kobiety prezydent w historii współczesnego Meksyku, dokładnie w ciągu sześciu dni października 2024 roku, w całym kraju odnotowano 488 morderstw, co daje średnio ponad 81 zabójstw dziennie.
Trzeba wspomnieć, że same wybory w Meksyku w 2024 roku charakteryzowały się także przeogromną przemocą. W okresie poprzedzającym kampanię i w trakcie kampanii poprzedzającej dzień wyborów 2 czerwca 2024 roku zamordowano nawet 60 polityków. Według szczegółowej listy, między listopadem 2023 a czerwcem 2024 roku zamordowano co najmniej 48 kandydatów na stanowiska polityczne i osób sprawujących funkcje publiczne. Inne ze źródeł podało, że zamordowano 59 kandydatów politycznych lub osób z nimi powiązanych, co dało łącznie ponad 268 zabitych polityków, ich współpracowników lub członków rodzin od grudnia 2023 do czerwca 2024 roku.
W partii rządzącej Morena odnotowano największą liczbę zabójstw – 11 jej członków zamordowano w trakcie kampanii.
30 tysięcy ofiar rocznie
Podawane w mediach szacunki przeważnie mówią o 25-30 tysiącach morderstw rocznie, choć czasami podaje się aż 45 tysięcy. Przemoc, co oczywiste, jest w dużej mierze napędzana przez organizacje przestępcze i kartele narkotykowe, które skonsolidowały działalność i rozszerzyły swoją kontrolę nad wybranymi terytoriami, co doprowadza do ciągłych strzelanin i dużej liczby zabójstw. Rok po roku, kraj zmaga się z falą porwań, zaginięć i innych form przemocy kryminalnej. Wspomniane 30 tysięcy osób rocznie ginie „regularnie” od mniej więcej 2018 roku.
W miastach takich jak Celaya przemoc osiągnęła poziom, w którym w ciągu jednego roku ginie prawie 500 osób, a codzienne strzelaniny i porwania zdarzają się w biały dzień, co dowodzi, że kartele potrafią działać niemal bezkarnie. Za tym wszystkim kryją się ogromne pieniądze. I głównie narkotyki.
Kartele Sinaloa i Jalisco odpowiadają za zdecydowaną większość handlu narkotykami do Stanów Zjednoczonych, w tym za przemyt fentanylu, który jest główną przyczyną przedawkowań w USA. Kartele kontrolują także przemyt broni i przerzut nielegalnych imigrantów do Ameryki, w tym handel ludźmi i prostytucję. Często można wyczytać, że wartość wszystkich meksykańskich karteli przekracza 500 miliardów dolarów i z roku na rok stają się one coraz większe i potężniejsze. To wydaje się przesadzone, ale nie ulega wątpliwości, że niektóre kartele, takie jak Sinaloa, osiągają miliardy dolarów przychodu rocznie. Oznacza to, że przynajmniej część z nich zarabia rocznie więcej niż globalne firmy technologiczne.
Dokładniejsze szacunki dotyczące bogactwa i rocznych dochodów karteli są bardzo zróżnicowane, ale żadne nie zbliżają się do kwoty 500 miliardów dolarów. Najwyższe dotyczące całego meksykańskiego handlu narkotykami wahają się od 18 do 39 miliardów dolarów rocznie, przy czym ta ostatnia kwota obejmuje zarówno meksykańskie, jak i kolumbijskie organizacje zajmujące się handlem narkotykami. Szacuje się też, że kartel Sinaloa, jedna z najpotężniejszych grup, generował w szczytowym okresie do 3 miliardów dolarów rocznych przychodów, choć niektóre źródła sugerują, że jego aktywa mogą przekraczać 20 miliardów dolarów.
Potężne zyski kartelu wynikają z ogromnych marż na narkotykach. Na przykład kilogram kokainy można kupić w Kolumbii za około 2 tys. dolarów, a sprzedać za ponad 30 tysięcy dolarów na amerykańskim rynku hurtowym. Chociaż majątek netto poszczególnych liderów karteli, takich jak Joaquín „El Chapo” Guzmán, szacuje się na 1 miliard dolarów, stanowi to ułamek całkowitej wartości organizacji. Ogólnie rzecz biorąc, handel narkotykami w Meksyku jest szacowany na wiele miliardów dolarów, ale dokładne liczby trudno ustalić ze względu na tajny charakter operacji.
Podziemne państwo
Kartele znane są z ekstremalnej i szeroko nagłaśnianej brutalności, która służy wielu celom. Ich przemoc nie jest przypadkowa, lecz celowo zaplanowaną taktyką mającą na celu umocnienie władzy, wzbudzenie strachu i kontrolę nad terytorium. Ta brutalność obejmuje ścinanie głów, tortury, rozczłonkowanie i publiczne eksponowanie ciał, często wiszących na mostach lub znalezionych w zamrażarkach, co stało się znakiem rozpoznawczym ich działalności.
Kartel Zetas, utworzony z byłych meksykańskich komandosów wojskowych, był pionierem tego poziomu przemocy na początku XXI wieku, stosując taktykę szokowania i przerażenia, aby zastraszyć rywali i wymusić kontrolę. Ta ciągła brutalność jest bezpośrednim rezultatem potrzeby utrzymania władzy przez kartele w rozdrobnionym i skorumpowanym systemie, w którym organy ścigania są często nieskuteczne lub współwinne. Siła karteli wynika z samych słabości państwa meksykańskiego, w tym wszechobecnej korupcji i niezdolności aparatu bezpieczeństwa do skutecznego działania.
Oto, jak meksykańskie kartele zdobyły władzę i stworzyły ogromne podziemne imperium. Jego końca nie widać.