Wystąpienie wdowy po Charliem Kirku.
(…) Dwa dni temu mój mąż, Charlie, udał się na spotkanie ze swoim Zbawicielem i Bogiem. Charlie zawsze powtarzał, że kiedy odejdzie, chce być zapamiętany ze względu na odwagę i wiarę. W jednej z ostatnich rozmów dał świadectwo o swoim Panu, Jezusie Chrystusie. Teraz i na wieki będzie stał u boku Zbawiciela, nosząc chwalebną koronę męczennika.
Charlie kochał życie, kochał Amerykę, kochał naturę, która zawsze pomagała mu zbliżyć się do Boga. (…) Ale przede wszystkim Charlie kochał swoje dzieci i kochał mnie całym sercem. Każdego dnia pytał: „Jak mogę Ci lepiej służyć? Jak mogę być lepszym mężem? Jak mogę być lepszym ojcem?”
Był idealnym ojcem. Był idealnym mężem. Charlie zawsze wierzył, że Boży plan dotyczący małżeństwa i rodziny jest zupełnie wyjątkowy. Była to największa radość jego życia. Powtarzał wszystkim młodym ludziom, aby szukali swoich przyszłych małżonków, zostali żonami i mężami oraz rodzicami. Chciał, aby każdy doświadczał nieba na ziemi poprzez miłość i radość płynącą z posiadania rodziny. Charlie zawsze mówił, że gdyby kiedykolwiek kandydował na urząd prezydenta, jego głównym priorytetem byłoby odrodzenie amerykańskiej rodziny. To był jego priorytet. Jednym z ulubionych fragmentów Biblii Charliego był List do Efezjan 5, 25: Mężowie, kochajcie swoje żony, tak jak Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie. Mój mąż oddał życie za mnie, za nasz naród, za nasze dzieci. Okazał najwyższą i prawdziwą miłość opartą na przymierzu. Tak samo jak nasz Pan.
Świat jest pełen zła, ale nasz Bóg jest tak dobry, tak niesamowicie dobry. Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go kochają, współdziała we wszystkim dla ich dobra; z tymi, którzy są powołani zgodnie z Jego zamysłem. Słyszałam świadectwa ludzi, których mój mąż zainspirował do zawarcia małżeństwa, założenia rodziny, poszukiwania relacji z Bogiem. To jest najważniejsze. Charlie głosił przesłanie patriotyzmu, wiary i miłosiernej miłości Boga.
Jeśli wcześniej misja mojego męża była potężna, to teraz będzie jeszcze potężniejsza. Ruch, który stworzył mój mąż, nie zginie. Nie pozwolę na to. Nie pozwolimy na to. Ruch ten stanie się silniejszy, odważniejszy, głośniejszy i większy niż kiedykolwiek. Jednym z największych talentów Charliego była jego zdolność, ta fenomenalna zdolność, do dobierania wspaniałych ludzi, którzy podążali za nim. Zawsze potrafił znaleźć tych, którzy umieli poradzić sobie z każdą porażką. Zawsze motywował ludzi wokół siebie do cięższej pracy i stawania się lepszymi. Jednym z jego mott było: Nigdy się nie poddawaj. Chcę więc powiedzieć, że nigdy się nie poddamy. Nasza jesienna trasa po kampusach będzie kontynuowana. W nadchodzących latach będzie jeszcze więcej tras. W świecie pełnym chaosu, wątpliwości i niepewności głos mojego męża pozostanie i będzie brzmiał głośniej i wyraźniej niż kiedykolwiek. Jego mądrość przetrwa.
Ulubionym słowem mojego męża było „działać”. Wzywał wszystkich, aby byli ludźmi czynu, którzy zasługują na przyszłość, na jaką zasługuje Ameryka. Więc wy, młodzi ludzie, którzy czuliście się zainspirowani wiarą mojego męża w wartość ciężkiej pracy, wiecie, czego Charlie by od was oczekiwał. Jeśli jesteście w liceum czy na studiach, znajdźcie lokalny oddział Turning Point USA. Dołączcie do niego. Angażujcie się. Ruch nie zniknie, a dzięki waszemu zaangażowaniu stanie się tylko silniejszy. Jeśli nie ma oddziału, tam gdzie mieszkacie czy studiujecie, załóżcie go. Jak mówił mój mąż każdego dnia, jeśli chcecie się zaangażować, najlepszym sposobem jest wejście na stronę tpusa.com. Jeśli jesteście pastorami, dołączcie do naszego ruchu TPUSA Faith. Jeśli jesteś rodzicem, gorąco zachęcam, aby przyjechać na AmericaFest w grudniu. Bardzo chciałabym cię tam zobaczyć. Charlie też by chciał. On tam będzie duchem.
Zabierzcie swoje dzieci. Zabierzcie swoją rodzinę. Jednak co najważniejsze, jeśli nie jesteście jeszcze w żadnym kościele, dołączcie do kościoła, który głosi, że Chrystus jest jedynym Panem i Zbawicielem. Nasza walka nie jest przede wszystkim walką polityczną, jest walką duchową. Charlie kochał swojego Zbawiciela całym sercem i chciał, aby każdy z was również Go poznał. Chciał, aby wszyscy wiedzieli, że jeśli wyznają, że Jezus Chrystus powstał z martwych, zostaną zbawieni. Nikt nie jest zbyt młody, aby poznać Ewangelię. Nikt nie jest zbyt młody, aby zaangażować się w ratowanie tego pięknego kraju. Kraju, który kochał i nadal kocha mój mąż. I nikt nie jest też zbyt stary. Nie ma ograniczeń wiekowych. Wiem, że mój mąż nadal tu jest. Czuwa nad nami.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałam. Nie mogłam zasnąć ostatniej nocy. Charlie, kochanie, obiecuję, że nigdy nie dopuszczę do tego, aby Twoje dziedzictwo zostało zmarnowane. Obiecuję, że sprawię, że Turning Point USA stanie się największą inicjatywą, jaką kiedykolwiek widział ten kraj.
Spoczywaj w ramionach naszego Pana, który otula Cię słowami, które Twoje serce zawsze pragnęło usłyszeć: Dobrze, sługo dobry i wierny.
Kiedy wczoraj wieczorem wróciłam do domu, Gigi, nasza córeczka, rzuciła mi się w ramiona. Rozmawiałam z nią, a ona powiedziała: „Mamusiu, tęskniłam za tobą”. Odpowiedziałam: „Ja też za tobą tęskniłam, kochanie”. Ona zapytała: „Gdzie jest tatuś?”. Co można w tej sytuacji powiedzieć trzylatce? Powiedziałam: „Kochanie, tatuś bardzo cię kocha. Nie martw się. Jest w podróży służbowej z Jezusem, żeby móc spiąć domowy budżet”.
Mój Boże, jestem pełna pokory, widząc Cię, Charlie, u boku Jezusa, w tłumie. Niebo jest zatłoczone, prawda? O to właśnie chodzi, o to, żeby niebo było zatłoczone. Nie mogę się doczekać, kiedy znów cię zobaczę. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy kochali mojego męża, wspierali go, pisali do niego maile każdego dnia podczas jego audycji radiowej. Przeczytał je wszystkie.
Niech Bóg Was błogosławi. I niech Bóg błogosławi Amerykę.