Auschwitz – miejsce, w którym miało nie być Boga.
Ile dni można wytrzymać w głodowej celi? Jak będąc nagim, głodnym, poniżonym – wierzyć i przekazywać wiarę współwięźniom. Jak bez jednego płuca, bez wody – umierać bez złorzeczenia?
Anthony D’Ambrosio, amerykański reżyser i scenarzysta oraz Michał Kwaśny, polski aktor wraz z profesjonalną ekipą filmową wspieraną przez wolontariuszy próbują zrozumieć i zinterpretować postawę świętego Marii Kolbego. „Triumf serca” to blisko dwugodzinny obraz, który od 12 września wyświetlany jest w polskich kinach. Film jest oparty na tragicznymi losami więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz Birkenau. Jeden z nich o numerze 16670 dobrowolnie zgłosił się, aby zastąpić przypadkowo wybranego współwięźnia.
29 lipca 1941 roku po ucieczce współwięźnia wybrano dziesięciu skazańców. Ich śmierć głodowa miała odstraszyć innych od ucieczki z niemieckiego obozu koncentracyjnego. Dożylny zastrzyk z fenolu 14 sierpnia zakończył życie polskiego franciszkanina. Jak wyglądały te dni cierpienia – nie wiemy do dzisiaj. Scenarzysta zainspirowany życiem ojca Maksymiliana Kolbego opierając się na skromnych dokumentach i relacjach przedstawił prawdopodobny fabularyzowany opis zawierzenia i męczeństwa.

Życie za życie (1991), Dwie Korony (2017), Triumf serca (2025) to trzy tytuły filmów wyświetlanych w salach kinowych w Polsce i na całym świecie, które mierzą się z tym tematem. Krzysztof Zanussi, Michał Konrad oraz Anthony D’Ambrosio każdy na swój sposób opowiedzieli o niezwykłym polskim franciszkaninie, który potrafił tworzyć rzeczy na miarę współczesnych międzynarodowych korporacji, który stworzył Niepokalanów, który osobiście poznał Rosję, Włochy, Japonię i na koniec – niemiecki totalitaryzm.
Polskich widzów może razić, że święty Maksymilian mówi po angielsku, że kilka scen, zdań mogło trafniej naświetlać ten bolesny temat. Jednak co wyjątkowe – głównie amerykańska wspólnota wiernych sfinansowała tę produkcję. Ona widziała to dzieło wcześniej. Być może dzięki współczesnym środkom wyrazu, poruszającym zdjęciom a także uproszczeniom zainteresuje widzów na całym świecie.
Dla mnie to spojrzenie na o. Maksymiliana Marię Kolbe, który był człowiekiem z krwi i kości, który popełniał błędy i osiągał niesamowite sukcesy, który był ważnym głosem polskiego katolicyzmu w Polsce przed II wojną światową. Mam nadzieję, że dzieło przyczyni się do dalszego krzewienia Jego kultu. Dzięki beatyfikacji przez papieża Pawła VI od 17 października 1971 jest znany w kolejnych kościołach i wspólnotach katolickich. Po „błyskawicznej” kanonizacji 10 października 1982 roku stanowczą decyzją Jana Pawła II prowokuje współczesnych na całym świecie do zadawania pytań: jak ja bym się zachował w tamtych czasach? co mi podpowiada wiara? czy dzisiaj obok nas są ludzie, którym trzeba pomóc nawet ryzykując własny życie?
Maksymilian nie zostawił obojętnych ludzi sztuki. Od lat inspiruje malarzy, rzeźbiarzy literatów, scenarzystów, dokumentalistów, reżyserów i innych. Także dzięki filmom kolejne pokolenia – widząc obraz wychudzonego człowieka w okularach, ubranego w szaroniebieski pasiak, spoglądającego zza kolczastych drutów i trzymającego koronę białą i czerwoną – ujrzą swoje życie w blasku poświęcenia polskiego rycerza Niepokalanej.