Czy w przywództwie jest miejsce na duchowość?

Prowadzenie: Krzysztof Ziemiec

Uczestnicy: Paulina Bednarz-Łuczewska, Thomas Simpson, Łukasz Mirosław.

Poniżej przytaczamy obszerne fragmenty wypowiedzi pana dr Łukasza Mirosława, specjalisty ds. technologii, mieszkającego i pracującego w Zurychu.

DOBOROWE TOWARZYSTWO

Krzysztof Ziemiec: Nasz kolejny gość, pan dr Łukasz Mirosław, od ilu lat mieszka w Szwajcarii?

Łukasz Mirosław: Trzynastu.

Jest praktykiem biznesu, bo pracuje dla Microsoft. Tu w Karpaczu reprezentuje Pan katolickie forum ekonomiczne (https://www.wecf.info/). Teraz mam wrażenie, że mamy przed sobą człowieka, który ma szansę przejść do historii, czyli stworzyć Katolickie Forum Ekonomiczne. Czy należy to rozumieć jako rzucenie rękawicy temu forum w Davos, które jest, no, nie katolickie, nie chrześcijańskie, prawda? I czy to znaczy, że w biznesie szeroko pojętym brakuje duchowości, brakuje tego pierwiastka wiary?

Bardzo dobre pytanie. Trzynaście lat w Szwajcarii daje też możliwość poznania, jak robią to inni. Na przykład Żydzi, którzy mają całą dzielnicę w Zurichu, robią wszystko taką drogą. Jeżeli jest jakiś młody człowiek, kończy uniwersytet, to od razu pojawia się grupa dobrych „wujów”, po prostu znajomych, którzy dają mu po ileś tam tysięcy, żeby założył sobie start-up i dają mu możliwość zdobycia kilku pierwszych klientów i od razu jest wielka współpraca i wielki networking. I zadaliśmy sobie wśród naszych katolickich przyjaciół w Szwajcarii pytanie, dlaczego my nie robimy podobnych rzeczy? Dlaczego my nie jesteśmy w stanie stworzyć platformy, gdzie katolicka myśl społeczna mogłaby być prezentowana? I tak się narodził właśnie pomysł tej konferencji.

Ponieważ mamy zaplecze medialne, szwajcarska firma medialna (https://www.filmastory.ch/), która wykonała projekty dla IBM, Google, dla Tesli i wielu innych firm – jest w stanie dotrzeć z tą naszą nauką, z naszą wizją do 50 milionów ludzi w Europie, 100 milionów na świecie. To jest nasz target. Więc będziemy tworzyć to wszystko w super profesjonalny sposób, tak jak się robi dobre konferencje, których już kilka stworzyłem w ramach mojej pracy zawodowej.

I teraz wracając do pytania, czy duchowość jest potrzebna? Nasi koledzy z Davos już mieli okazję zaprezentować swoje rozwiązania i rekomendacje. Ich efekty mogliśmy wszyscy obserwować w różnych dziedzinach. Teraz nadszedł czas na nasze propozycje.

Teraz nadszedł czas, abyśmy my katolicy z otwartą przyłbicą mogli pokazać, jak patrzymy na ważne aspekty naszego społeczeństwa. I tutaj wybraliśmy temat „Ethical AI”, tj. aspektów etycznych AI, dlatego, że każdy ma kontakt z tą technologią, każdy być może się trochę jej boi. Są różne teorie, co się wydarzy za ileś lat. Czy powstanie Artificial General AI (AGI), czyli ogólna sztuczna inteligencja. Jest bardzo dużo zamętu.

Zgromadziliśmy 12 ekspertów, w większości katolików i jeden protestant. Profesorów z amerykańskich uczelni, kanadyjskich, ale również szefów firm, którzy są bardzo aktywni w tej branży. I chcemy pokazać, że bardzo ważne jest, żeby tworzyć te modele w sposób transparentny, tak, żeby można było je testować i odpytywać pod kątem również moralnych aspektów, aby nie dochodziło do takich wypadków, jak ostatni, gdzie model LLM namawiał do samobójstwa, o którym pewnie słyszeliśmy w mediach.

Więc wracając do Pana pytania, uważam, że duchowość nie jest dodatkiem, ale jest rdzeniem przywództwa. Zapewnia po pierwsze moralny kompas, po drugie pokorę i zdolność służby, po trzecie odwagę w kryzysie.

Jeżeli chodzi o moralny kompas, żyjemy w czasach wielkiego zamętu, wielkiego szumu informacyjnego. Będzie nam coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu i coraz łatwiej będzie nas można oszukać. Dlatego ten moralny kompas jest niezbędny, żeby potrafić odróżnić kłamstwo od prawdy. Żeby odróżnić ziarno od plew i informację od szumu.

Jeżeli chodzi o pokorę i służbę – pokora i służba pozwala na skupienie się na tym, co najważniejsze, w momencie, kiedy możemy robić tyle różnych rzeczy. Rozmawiałem w ramach swojego podcastu (https://cloudandtech.substack.com/) z CIO firmy Burhardt Corporation. On powiedział, że w dzisiejszych czasach na poziomie executives to, co jest ważne, i to, co jest trudne, to jest utrzymanie tzw. hyperfocus. Czyli mamy tyle różnych rozpraszaczy wokół nas, że firmy, które muszą się wykazać się efektywnością, nie mogą się rozpraszać, muszą się skupić na swojej strategii, podobnie szefowie tych firm muszą się skupić na konkretnym zadaniu, na konkretnej wizji, traktując innych z szacunkiem i będąc otwartym na krytykę i korektę. Bez tej pokory i bez tej służby jest to bardzo trudne.

Ostatni element to odwaga w kryzysie. Nawiązując tutaj do polityki, o której pan redaktor mówił. Myślę, że jak się ma pewne priorytety dobrze ustawione, to nie są straszne różne ataki, czy w mediach społecznościowy, czy poza nimi. Po prostu idziemy do przodu, nie patrzymy na boki, mamy koncentrację na naszym celu i ten właśnie hyperfocus.

Pan jest praktykiem biznesu z dużymi korporacjami. Niejednokrotnie spotykamy się z takim przekonaniem, że duchowość jest raczej obciążeniem w biznesie niż czymś, co pomaga. Że droga na skróty, wykluczająca duchowność, przynosi w krótkotrwałym okresie, wymierne duże i szybkie zyski. Wielu przedsiębiorców opiera swój biznes na dużej nieuczciwości. Z drugiej strony, jak patrzymy na korporacje, to myślę, że duchowość jest dzisiaj bardzo często zastępowana czymś, co się nazywa ESG (czyli Environmental – Środowiskowy, Social – Społeczny i Governance – Ład korporacyjny). Na szczęście nie pracuję w korporacji, więc się na tym nie znam, ale wiem, na czym to polega. Jakiś totalitaryzm pod płaszczykiem wartości społecznych. Jak istotna jest dzisiaj, w świecie często krwawego biznesu, duchowość?

Na początku może powiem o takim spostrzeżeniu, że wielki biznes ma short-term memory loss, czyli myśli bardzo krótkowzrocznie i patrzy tam, gdzie coś się dzieje.

Więc to nie jest tak, że oni z definicji działają amoralnie, oni po prostu reagują na sygnały, które idą ze świata. Teraz jest moda na zieloną energię, więc wszyscy idziemy w zieloną energią, jest moda na ESG, więc każda firma chce mieć jakąś swoją strategię wokół tych wskaźników. Są to działania będącą reakcją na obowiązujące trendy i bardzo szybko może się zmienić ich kierunek. Rzeczywiście biznes myśli nie od strony moralności, ale myśli od strony zyskowności albo policzalnych wskaźników, które pozwalają zmierzyć efektywność ekonomiczną.

Czy jest tam miejsce na moralność? Myślę, że w aspektach międzyludzkich tak, bo wszyscy jesteśmy ludźmi, jesteśmy złożeni z ciała, duszy i ducha. Więc ja, jako być może jeden jedyny katolik w sześćsetosobowej firmie, cały czas nawiązuję do duchowości.

Faktycznie tak jest?

Tak, nie znalazłem tam żadnego katolika w szwajcarskim oddziale. A jak sobie daję radę? Uśmiecham się, zostaję otwarty i idę do przodu. Nie myślę za bardzo o konsekwencjach rozmawiając z innymi. Przez to właśnie, że jako katolicy mamy to zaplecze głębokiego spokoju, który pozwala nam nie przejmować się wieloma aspektami zmian, które są często w korporacjach, albo presji, i to otwiera też ludzi na takie głębsze rozmowy i myślę, że wracając do pana pytania, w tym świecie chaosu i szumu informacyjnego, który jest wokół nas, ten spokój i otwartość na innych się wyróżnia.

Każdy z nas powinien sobie stworzyć – łącznie z liderami, przywódcami – wizję w kontekście naszych przekonań i najgłębszych tęsknot. Kim jestem i jaki chciałbym mieć wpływ na ten fragment rzeczywistości wokół nas. Ponieważ z tej wizji wypływa strategia, w jaki sposób chcę osiągnąć ten swój cel, a ze strategii wypływają działania.

Myślę, że to jest ważne, żeby każdy z nas sobie takie ćwiczenie zrobił, bo bardzo łatwo zaczynać od działań i wtedy jesteśmy jak ten przysłowiowy ptak w klatce, który się tylko miota i odbija od ściany, bo często nam się wiele rzeczy nie udaje. A jeżeli poprosimy „wiadomo Kogo” o szefostwo, to pojawia się spokój i wiemy, w jakim kierunku idziemy. Jak się coś nie uda, to być może tak miało być. Jak się coś z kolei udaje, to najwyraźniej trzeba tam więcej energii włożyć. Więc myślę, że ta duchowość jest ważnym elementem przywództwa.

Jeszcze może pozwolę sobie na odpowiedź na Pana wcześniejsze pytanie, jak dotrzeć do młodego pokolenia.

Jestem też współzałożycielem Chrześcijańskiego Centrum Kultury Maryi Królowej i wiemy, że do grupy młodych najlepiej dotrzeć przez kulturę. Teraz, jak pan wspomniał, ta kultura jest sekularna, czyli ateistyczna – absolutnie z dala od naszych wartości. Dlatego mamy bardzo różne projekty, aby znaleźć się w tej przestrzeni, co młodzież. W obszarze kultury wspieramy muzyków chrześcijańskich dystrybucją ich muzyki (MusicMQ.center), wspieramy platformę streamingową https://katoflix.pl/, gdzie mamy ponad sto filmów, a obecnie planujemy stworzenie katolickiego napoju, który by pozwalał kierunkować młodych.

Mamy też cały networking partnerów katolickich, którzy działają w Stanach Zjednoczonych w obszarze nowych technologii i chcielibyśmy zbudować podobny w Polsce. Jest teraz czas na budowanie mostów, na budowanie relacji, networkingu, bo rzeczywiście liczba osób wierzących spada. Będzie nas coraz mniej, ale za to będzie to doborowe towarzystwo i w tym doborowym towarzystwie możemy dużo osiągnąć, jeżeli mamy właśnie jasną wizję, co chcemy i jesteśmy otwarci na współpracę.

Jakiś czas temu uczestniczyłem na KUL w dyskusji, po której w kuluarach zapytałem pewnego mądrego księdza profesora, czy żyjemy w czasach ostatecznych. Odpowiedział: Panie Krzysztofie, kto wie, być może, ale możliwe, że te czasy ostateczne będą jeszcze trwały 300 lat. To jest dla mnie nauczka, żeby nie używać zbyt wielkich kwantyfikatorów. Jednak pewno zgodzimy się, że przeżywamy kryzys, czujemy jakiś element schyłkowy. Czy zatem jest jakiś zwrot w stronę duchowości? Czy ludzie widzą potrzebę, żeby zwrócić się w stronę wartości?

Naprawdę trudno powiedzieć. Natomiast z pewnością możemy zaprosić tych młodych ludzi do kultury spotkania i do kultury ciekawości, bo myślę, że to jest to, co dzisiaj im doskwiera. Młodzi ludzie są głodni, żeby usłyszeć, w którym kierunku powinni podążać.

Kultury spotkania i ciekawości. Bardzo dziękuję za ten optymizm na koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *