Laureatka konkursu literackiego 2025 roku naszego dwutygodnika PJC. Zdobyła III nagrodę w dziedzinie poezji. Napisała o sobie:Jestem siedemnastoletnią absolwentką szkoły muzycznej klasy fortepianu, a obecnie uczennicą liceum, pasjonatką literatury klasycznej i entuzjastką sportów. Pochodzę z Konina, jednak ze względu na ambicje zdecydowałam się na uczęszczanie do wysokorankingowej szkoły w stolicy i obecnie mieszkam w bursie szkolnej. Cechuje mnie emocjonalny odbiór rzeczywistości. Wiersze zaczęłam pisać mając 13 lat. Utwory nadesłane na konkurs powstawały w ostatnich dwóch latach. Poruszam w nich bardzo skrajne tematy: depresyjny pesymizm albo światopogląd nader optymistyczny. Piszę, gdy odczuwam ogromny smutek lub wielkie szczęście, głównie wywoływane przez sferę miłosną.Dodajmy, poza sferą świadomej naiwności, spotykamy w tych strofach także nutę ironiczną, a także chyba autoironiczną, jakby przedrzeźnianie bohaterów tekstów. Gratulujemy laureatce i życzymy twórczego rozwoju.
Chwilowy podmuch Słońca
Za legendarnymi górami, lasami,
Gonili szarzy ludzie za marzeniami.
Nad celami życia, genezą stworzenia,
Rozważali pramyśliciele przy fajce.
I nie wymyślili tu sensu istnienia.
Ja niestety też biorę udział w tej bajce.
Jest tyle ciekawych perspektyw na życie:
– Adrenalina, przed prawem ucieczka,
– Inteligencja, pierwiastka odkrycie,
– Szczęśliwa rodzina, synek i córeczka,
– Kultura wysoka, sztuka, kontemplacja,
– Zmęczenie fizyczne, lekkoatletyka,
– Garnitur i kawa, pośpiech, korporacja,
– Wiara, pobożność, życie ascetyka,
– Podróże, ciągły ruch, auta, samoloty,
– Introwertyzm, cisza i jej akceptacja,
– Przyroda, zoologia, psy i koty,
– Aktorstwo, teatr, role, scena – akcja,
– Potężna władza, postrach, dyktatura,
– Sława, pieniądze i wielka kariera,
– Ekspresja swego wnętrza, subkultura.
– Brak tu limitu – każdy coś wybiera.
Co ja – mały człowiek – głupi, słaby,
Szary,
Okryty krajobrazem tej ciemnej zimy
Mam robić, tylko w pustce szukać swej
Winy?
Czy warto po sobie swój „pomnik”
Zostawić,
Innym się przysłużyć, być zapamiętanym?
Czy może tym jedynym życiem się bawić
I odejść usatysfakcjonowanym?
Czy lepiej gonić za wygranej echem,
Być szanowanym monsieur w garniturze,
Czy cieszyć się każdą drobnostką,
Oddechem,
Doceniać stabilność, oddać się naturze?
Tak ja – bohater – nad tym kontemplował:
„Daj mi podpowiedź, warszawska ulico!”
Lecz z biegiem czasu problem się
Schował,
Gdy świat znów wiosenne pokazał swe
Lico.
A pomogły temu słoneczne widoki,
Długie dni i rośliny zzieleniałe,
Ptaków świergot i bielutkie obłoki
I zaklinam, że zdanie moje jest stałe.
„Choć jak każdy sięgnąć chciałem
gwiazdy z nieba,
To spokój jest tym, czego było mi potrzeba”.
Lecz wiem doskonale, że gdy wraca zima,
Te myśli powrócą, cykl się nie zatrzyma.
Verspätung
(Spóźnienie)
Czekam znów na zimnym dworcu
Na mój pociąg opóźniony:
„Przyjedźże, proszę, w końcu,
Bo jestem bardzo zmęczony”.
Nuda ta mi nie przeszkadza,
Bo jest nudne życie moje.
Chociaż powiem, co się zgadza
– Tak zostanie i się boję.
Tak mi minął czas z myślami.
Atmosfera już jest luźna.
Już wiem, że to nie mój pociąg,
A me szczęście, co się spóźnia.
Fajnie
Ach, jakie piękne jest życie,
Gdy rano widząc odbicie
Swe stwierdzasz: „ładnie wyglądam”.
Jak żyć się chce człowiekowi,
Gdy świtem na dwór wychodzi:
„Cieszy mnie to, co oglądam”.
Jak dobrze człowiek się czuje,
Bez stresu, gdy kontempluje:
„Czy me marzenie się ziści?”.
Cudownie budzić się rankiem,
Bez lub ze swoim kochankiem,
Nie czując krzty nienawiści.
Dobrze jest czuć się spokojnie
Twierdząc: „wygrałem na wojnie
Z myślami w głowie i poza”.
Gdy cieszy cię widok ludzi,
Los twój do życia cię budzi,
A w głowie wiersz, a nie proza.