Kiedy w grę wchodzi krzywda dzieci, informacje nigdy nie są dobre. Pod koniec czerwca br. prokurator generalny Florydy James Uthmeier opowiadał o efektach Operation Dragon Eye (operacji smocze oko). Przyznał, że była to „największa operacja ratunkowa dzieci w historii USA” i „jedna z najbardziej niesamowitych rzeczy, w jakich kiedykolwiek miał okazję uczestniczyć”. W tym przypadku, uratowano 60 dzieci. Akcja trwała dwa tygodnie i dotyczyła ofiar, które wcześniej uznano za zaginione.
Akcja na Florydzie
„Wiele z tych dzieci uciekło z domu, inne padły ofiarą porwań. Wiele padło ofiarą handlu ludźmi. Wiele z tych dzieci doświadczyło jednych z najstraszniejszych rzeczy – padło ofiarą strasznego znęcania się” – mówił prokurator. Dodał: „Pomożemy im wrócić do zdrowia. Dzięki Bogu za funkcjonariuszy organów ścigania, którzy przeprowadzili tę obławę i wsadzili ośmiu mężczyzn za kratki. Nadal badamy kolejne tropy dotyczące handlu ludźmi, które pojawiły się w tej operacji”.
Wyjaśnił przy okazji, że część dzieci pochodziła z „uboższych społeczności” i trafiła do systemu opieki zastępczej. „Niektóre z tych porwań zostały dokonane przez członków rodziny, chłopaka, byłego partnera lub kogoś, kto przyszedł i ukradł dziecko matce – oznajmił. – Te 60 porwań miało miejsce w środkowej Florydzie”.
Władze podały, że odnalezione dzieci miały od 9 do 17 lat. Aresztowanym osobom postawiono szereg zarzutów, w tym handel ludźmi, narażanie dzieci na niebezpieczeństwo, posiadanie narkotyków i handel nimi. Warto zaznaczyć, że handel ludźmi w celach seksualnych nadal stanowi ogromne zagrożenie na Florydzie, a stan ten znajduje się w pierwszej trójce w kraju pod względem liczby zgłoszonych przypadków handlu ludźmi w ogóle, obok Kalifornii i Teksasu.
Odnaleziono ponad 100 dzieci
Na początku maja poinformowano z kolei o wynikach Operation Restore Justice (operacji przywracanie sprawiedliwości). W ciągu pięciu dni aresztowano 205 przypuszczalnych pedofilów i uratowano 115 dzieci. Sprawą zajęły się tym razem instytucje federalne, czyli FBI i Departament Sprawiedliwości. Szef FBI Kash Patel oznajmił, że zarówno FBI, jak i Departament Sprawiedliwości „po cichu zintensyfikowały działania w 55 biurach terenowych, aby zwalczać przestępców, którzy atakują dzieci”. „Operacja Przywrócenia Sprawiedliwości to mocny przekaz: jeśli skrzywdzisz dzieci w Ameryce, nie znajdziesz schronienia. Nie ma gdzie się ukryć” – powiedział , dodając ostrzeżenie: „Będziesz ścigany i będziesz oskarżony”.
Natomiast sekretarz Pam Bondi oznajmiła: „Departament Sprawiedliwości nigdy nie przestanie walczyć o ochronę dzieci i nie spoczniemy, dopóki nie znajdziemy i nie postawimy przed sądem każdego pedofila, który żeruje na najsłabszych”. Bondi dodała, że w przypadku skazania osoby te będą musiały zmierzyć się z „maksymalną karą więzienia”. „Znajdziemy was, aresztujemy i postawimy wam zarzuty. Jeśli polujecie na dziecko w internecie, nie uciekniecie nam – ostrzegła. – FBI i Departament Sprawiedliwości będą was ścigać i ścigać”.
W Minneapolis na przykład aresztowano policjanta stanowego i żołnierza rezerwy armii za tworzenie materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci w mundurze. W Norfolk w stanie Wirginia nielegalny imigrant z Meksyku został oskarżony o przewóz nieletniej przez granice stanowe w celach seksualnych. W Waszyngtonie aresztowano byłego funkcjonariusza policji metropolitalnej pod zarzutem handlu nieletnimi ofiarami.
„Dosyć tego – powiedział Patel. – Jeśli skrzywdzisz nasze dzieci, nie znajdziesz schronienia. Nie ma miejsca, do którego nie przyjdziemy, żeby cię dopaść. Nie ma miejsca, w którym nie będziemy cię szukać i nie ma celi, do której cię nie wsadzimy, jeśli skrzywdzisz nasze dzieci – to priorytet tej administracji”.
Niestety, takich przypadków jest więcej.
Wielkie poszukiwania
Za czasów prezydenta Joe Bidena przekroczyły granicę, głównie południową z Meksykiem, miliony imigrantów, z których część udało się zarejestrować a część po prostu przedostała się nielegalnie na terytorium USA. Szacunki są bardzo rozbieżne, a te najostrożniejsze mówią o 8-14 milionach imigrantów. Wśród nich znalazły się tysiące dzieci i nastolatków, które przybyły bez jakiejkolwiek opieki. Już w trakcie podróży przeżyły piekło, najczęściej znęcanie się, bicie, gwałty. Ich los jeszcze przed dotarciem do Ameryki naznaczony był tragedią.
Jeśli ci mali imigranci nie mieli w USA rodziny, służby przekazywały je pod kuratelę instytucji opiekuńczych, stanowych lub prywatnych, ale także pod opiekę zupełnie obcych ludzi zwanych sponsorami, którzy wyrazili chęć przyjęcia ich pod dach. Jeszcze za poprzedniego prezydenta pojawiały się niepokojące informacje, gdyż najczęściej tracono z nimi kontakt i kontrolę nad ich życiem.
Nowa administracja prezydenta Donalda Trumpa obiecała odnalezienie tych dzieci i nastolatków. W maju zeznawał w Kongresie Robert F. Kennedy Jr., sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS). Oświadczył, że polityka Bidena była „największym czynnikiem sprzyjającym przemocy wobec dzieci” w historii Ameryki. Wyznał, że polityka poprzedniej administracji dotycząca programu dla dzieci cudzoziemców bez opieki – w ramach którego dzieci imigrantów są przekazywane HHS w celu opieki i przesiedlenia do krewnych w USA – doprowadziła do potencjalnego zaginięcia 500 000 dzieci. „Szacunki Biura Inspektora Generalnego, uważane za bardzo zaniżone, wskazują na 291 000 zaginionych dzieci. Rzeczywista liczba jest znacznie wyższa; może sięgać nawet pół miliona” – ujawnił Kennedy.
Nie było tajemnicą, że były sekretarz HHS, Xavier Becerra, prowadził bardzo liberalną politykę, która priorytetowo traktowała wydawanie takich dzieci dorosłym sponsorom bez szczegółowej procedury sprawdzającej i bez jakichkolwiek związków rodzinnych z ewentualnymi podopiecznymi. Zrezygnowano ze stosowania długoletnich protokołów chroniących takie dzieci przed handlem ludźmi do pracy przymusowej, handlem w celach seksualnych i wykorzystywaniem seksualnym. „Mój poprzednik celowo przedkładał szybkość nad bezpieczeństwo, dlatego zrezygnowali ze wszystkich wymogów dotyczących identyfikacji sponsorów – powiedział Kennedy. – Sponsorzy nie musieli okazywać ważnego dokumentu tożsamości, nigdy nie pobierano od nich odcisków palców, więc nie wiemy, czy mają kartotekę kryminalną. Nie przeprowadzono testów DNA, więc twierdzenia, że zabierali członka rodziny, były… wątpliwe.”
Kennedy opisał przypadek mężczyzny z Cleveland w stanie Ohio, który przejął opiekę nad 16-letnią imigrantką, którą następnie zgwałcił, zapłodnił i umieścił w swoim domu, gdzie kontynuował gwałty. Mężczyzna ubiegał się następnie o opiekę nad nastoletnim chłopcem i dwójką dzieci imigrantów. „To się powtarzało. Jedna agencja umieściła 592 dzieci u 120 opiekunów. 400 dzieci zostało przetransportowanych do miasta z zakładem mięsnym w Kansas – powiedział sekretarz. – Administracja Bidena wiedziała o tym, widzieli te same zdjęcia co my i nic nie zrobili”. Kennedy oświadczył, że pod jego kierownictwem departament powołał grupę zadaniową ds. przestępstw i wszczął już 500 śledztw, z których 80 trafiło do sądu.
Nieco wcześniej, bo w kwietniu na posiedzeniu gabinetu sekretarz stwierdził dosadnie, że HHS za rządów Bidena „współpracowało w handlu dziećmi”, wykorzystywaniu seksualnym i niewolnictwie. „Położyliśmy kres roli HHS jako głównego wektora handlu dziećmi w tym kraju – dodał. – Za rządów Bidena HHS stał się współtwórcą handlu dziećmi, wykorzystywania seksualnego i niewolnictwa. Położyliśmy temu kres i bardzo aktywnie staramy się odnaleźć te dzieci – 300 000 dzieci, które zostały utracone przez administrację Bidena”.
Sygnalistka departamentu, Tara Lee Rodas, zauważyła w 2024 roku, że dzieci te „przygotowują się do wyczerpującej pracy na nocnych zmianach w rzeźniach, restauracjach i fabrykach”, dodając, że „niektóre dzieci mogą dziś umrzeć w pracy, której nie wykonują, gdyż nie posiadają wiedzy lub umiejętności niezbędnych do spłacenia niekończących się długów przemytnikom i handlarzom ludźmi”. Rodas dodała również, że dzieci „sprzedawane są w celach seksualnych”. „Przez co najmniej dekadę HHS ponosi odpowiedzialność za cierpienie niezliczonej liczby dzieci” – kontynuowała.
Warner Todd Huston z Breitbart News informował w lutym, że „administracja Trumpa obawia się, że wiele z tych dzieci trafiło w ręce przestępców seksualnych i handlarzy ludźmi”. Dobrze mimo wszystko, że za czasów Donalda Trumpa przynajmniej dostrzeżono problem i podejmuje się działania, aby tragediom najmniejszych i bezbronnych zapobiec.