Ten, który wierzył w Boga i w zwycięstwo

Chwila śmierci ks. Skorupki jest punktem zwrotnym w bitwie pod Ossowem i w dziejach wojny 1920 roku. Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami. Nie dla innych przyczyn, ale dlatego właśnie cały naród czci ks. Skorupkę, jako bohatera narodowego. Szczegóły śmierci ks. Skorupki opowiadali mi młodzi żołnierze, których odwiedziłem w szpitalu jako rannych. Bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali znowu, że widzieli księdza w komży i z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Boską. Jakżesz mogli strzelać do Matki Boskiej, która szła przeciwko nim. Ten moment kulminacyjny w bitwie pod Warszawą nazwano tegoż dnia „Cudem nad Wisłą”.

Słowa arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego o roli księdza Ignacego Skorupki oddają obraz znaczenia tego kapłana w Bitwie Warszawskiej.

Postać księdza Ignacego Skorupki zasługuje, by znalazł się On na równi wśród tych polskich duchownych, którzy odegrali w naszych narodowych dziejach przełomową rolę. Urodził się 31 lipca 1893 roku w Warszawie. Jego ojciec, Adam Skorupka herbu Ślepowron, był zubożałym szlachcicem rodem z Podlasia, który pracował jako urzędnik w warszawskim magistracie. Matka, Eleonora Pomińska, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. To jej zasługą było ukierunkowanie syna na drogę kapłaństwa. Rodzina żyła bardzo skromnie, na robotniczej Woli, gdzie często dochodziło do awantur wśród równie biednych i pozbawionych pracy mieszkańców. Tylko dzięki matce i wewnętrznemu samozaparciu w dążeniu do celu, jaki postawił sobie przyszły kapłan, Ignacemu udało się ukończyć piątą klasę gimnazjum i wstąpić do Niższego Seminarium Duchownego.

Ksiądz Ignacy Skorupka.

W 1914 roku przełożeni wysłali dobrze rokującego kleryka do cieszącej się prestiżem Akademii Duchownej w Petersburgu, gdzie kontynuował studia. W następnym roku do miasta przyjechała opuszczona przez męża i schorowana matka Ignacego wraz z młodszym rodzeństwem. Konieczność opieki nad chorą i zapewnienia bytu rodzinie przyczyniły się prawdopodobnie do tego, że Ignacy Skorupka nie zdał egzaminów i został usunięty z Akademii.

Pocieszeniem stało się uzyskanie na początku 1916 roku święceń kapłańskich, jednak kilka miesięcy później zmarła młodemu księdzu ukochana matka. Bez ukończonych studiów Ignacy został skierowany do pracy duszpasterskiej wśród polskich uchodźców. Czuł się w obowiązku, by zapewnić im nie tylko opiekę duchową, ale i organizować pomoc potrzebującym w codziennych sprawach. Niespodziewanie I wojna światowa kończyła się klęską wszystkich trzech zaborców. W ogólnym zamęcie związanym także z rewolucją z 1917 roku ks. Skorupka organizował polskie grupy repatriacyjne, w których rodacy ze Wschodu wracali do ojczyzny. Powrócił do Polski w 1918 roku ostatnim dużym transportem wraz ze swoimi podopiecznymi.

Praca wśród polskich uchodźców w skrajnie trudnych rosyjskich warunkach dała młodemu duchownemu praktykę w organizowaniu pomocy potrzebującym, do tego w obcym kulturowo środowisku. On sam wspominał potem, że była to „szkoła życia”.

W Polsce najpierw skierowano go do pracy duszpasterskiej w Łodzi. Tu spotkał się z wszechogarniającą szarzyzną i niemocą: „widzę biedę, a nie wspomagam, widzę zło, a czuję niemoc, bom obcy i cudzy. Zła jest tak dużo wszędzie, obok mnie się gnieździ i zagląda do mojej duszy. Mój kolega rzucił sutannę. Rzucił ją jak łachman. Boli mnie to bardzo”. Radość odnalazł w pracy z dziećmi; najpierw jako kapelan dla sierot prowadzony przez Siostry Franciszkanki, następnie w szkole prywatnej. Jednocześnie przyjął obowiązki archiwisty w Kurii Warszawskiej, zajmując się porządkowaniem zasobów archiwalnych.

Pod wpływem doniesień z wojny z bolszewikami młody kapłan wniósł prośbę do władz kościelnych o skierowanie na front. Arcybiskup Kakowski odrzucił ją uzasadniając odmowę zarówno młodym wiekiem duchownego, jaki występującymi potrzebami pracy w Warszawie. Dopiero prośba ks. Skorupki do biskupa polowego Stanisława Galla, sprawiła, że mógł on zostać skierowany do pracy w wojsku. Było to nowe wyzwanie, które duchowny realizował z żarliwością i zapamiętaniem. W kazaniu podczas mszy świętej 31 lipca 1920 roku mówił:

Bóg i Matka Boska Częstochowska, Królowa Korony Polskiej nie opuści nas i ześle nam człowieka takiego jak Kordecki, jak Joanna d’Arc. Człowiek ten stanie na czele armii, doda odwagi i nastąpi zwycięstwo. Blisko jest ten dzień. Nie minie 15 sierpnia, dzień Matki Boskiej Zielnej, a wróg będzie pobity.

Ksiądz Skorupka został przydzielony do II Batalionu 236. Pułku Ochotniczego Legii Akademickiej pod dowództwem por. Mieczysława Słowikowskiego, który wspominał: „Batalion nasz stanowili ochotnicy z Warszawy i najbliższych okolic. To była młodzież harcerska, uczniowie i studenci, profesorowie wyższych uczelni, rzemieślnicy, robotnicy obok urzędników i ludzi zawodów wyzwolonych. Wszyscy bez różnicy wieku i stanu tworzyli oddział przeniknięty jedną tylko myślą walki o wolność dopiero co odzyskanej ojczyzny. Kapelan, ks. Ignacy Skorupka, swoją codzienną, niestrudzoną pracą budził w nich wiarę w nasze zwycięstwo”.

Pułk został skierowany w okolice Ossowa, gdzie przebiegał front. Do walki przystąpił 14 sierpnia. Na czele szedł ks. Ignacy Skorupka, ubrany w mundur i narzuconą na niego komżę opasany fioletową stułą, w ręku trzymał krzyż. Kiedy tyraliera dostała się pod silny ogień bolszewicki, młodzi żołnierze wpadli w popłoch i zaczęli się wycofywać. Wówczas, wedle świadków, ksiądz Skorupka podnosząc w górę trzymany w ręku krzyż, zawołał: „Naprzód chłopcy! Za Boga i Ojczyznę!”.

Okrzyk był na tyle silny, że pozostający najbliżej księdza żołnierze podjęli hasło i z impetem ruszyli do przodu. Był to kluczowy moment bitwy pod Ossowem. Chwilowy chaos został zażegnany, żołnierze przeszli do kontrataku zakończonego sukcesem. W trakcie walki nie zauważono, że ten który swoim żywiołowym apelem odwrócił sytuację i podjął kontratak, upadł trafiony pociskiem. Jest kilka wersji śmierci duchownego. Jedna z nich mówi, że ks. Skorupka zginął podczas udzielania ostatniego namaszczenia jednemu z śmiertelnie rannych. Porucznik Słowikowski tak pisał:

Chcąc zająć odpowiednią pozycję strzelecką, wydałem rozkaz „Chłopcy, biegiem marsz! Na wzniesienie przed nami”. Pobiegliśmy, ksiądz Skorupka z nami. W biegu tym zdawało mi się, że kapelan potknął się o bruzdę i upadł na ziemię. Nie oglądałem się na niego, gdyż zaczynał się już bój.

W komunikacie Sztabu z 15 sierpnia można przeczytać: „Ze szczególnym uznaniem należy podkreślić bohaterską śmierć ks. kapelana Ignacego Skorupki z 8. Dywizji Piechoty, który w stule i z krzyżem w ręku przodował atakującym oddziałom”. Nabożeństwo żałobne miało miejsce w katedrze polowej 17 sierpnia 1920 roku, po czym ciało poległego zostało złożone na Powązkach. Ks. Skorupka został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Virtuti Militari.

Grób rodzinny na Powązkach.

W swoim testamencie ks. Ignacy Skorupka napisał:

„Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca… Proszę mnie pochować w albie i stule…”

Piękny wiersz pozostawił potomnym Mieczysław Zielenkiewicz

Ksiądz – bohater

Nie wódz, nie żołnierz, sługa jeno boży,
Krzyż był mu bronią, a kapłaństwo sprawą,
Miłość Ojczyzny – hetmańską buławą
I duch rycerski, który w czynie ożył.
Poszedł na czele w bój z hordą sowietów
I padł przeszyty ostrzami bagnetów.

Dziś ksiądz – bohater na niebieskim żołdzie
Rząd dusz sprawuje w nieśmiertelnej sławie,
Krzesanej w słońcu i wojennej wrzawie,
Polska się przed nim pochyliła w hołdzie,
Wszystkie zwycięskie chylą się sztandary
Przed nim, obrońcą wolności i wiary.

I padł przeszyty ostrzami bagnetów
Nie wódz, nie żołnierz, sługa jeno boży,
A imię jego między święte włoży
Naród rycerzy i naród poetów,
Albowiem o tych pieśń królewska śpiewa,
Których czyn stwarza, olśni i zdumiewa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *