Wrocławskie obchody 11 lipca – pamięć, która jednoczy

Od kilku lat we Wrocławiu obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA, przypadającego 11 lipca, a od bieżącego roku mającego rangę święta państwowego, mają charakter dwutorowy. Uroczystości oficjalne odbywają się o godzinie 10.00 pod Pomnikiem-Mauzoleum, a ich organizatorami są: Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, Dolnośląski Urząd Wojewódzki, Garnizon Wrocław oraz – od niedawna – Instytut Pamięci Narodowej. Wydarzenie to bywa również obejmowane patronatem Marszałka Województwa Dolnośląskiego. Wieczorem Wrocław przemawia głosem pamięci społecznej. Odbywa się konferencja z udziałem historyków, badaczy oraz świadków historii, po której ulicami miasta przechodzi Marsz Pamięci w kierunku Pomnika-Mauzoleum. W wydarzeniu tym uczestniczą przedstawiciele organizacji społecznych, Młodzież Wszechpolska, uczestnicy Katyńskiego Rajdu Motocyklowego oraz mieszkańcy miasta.

Stanisław Srokowski w artykule pt. „Wrocław potrafi!”, opublikowanym w numerze 66 (352) czasopisma „Prawda jest ciekawa” z dnia 11 lipca 2025 roku, podejmuje próbę wartościującego rozróżnienia pomiędzy dwiema formami obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA: oficjalną oraz społeczną. Autor wyraźnie akcentuje swoją sympatię wobec tej drugiej, podkreślając: „Wrocław społeczny! Nie ten urzędowy, biurokratyczny” – sugerując tym samym, iż to oddolna inicjatywa obywatelska stanowi formę bardziej autentyczną, głębiej zakorzenioną w emocjach i historycznej świadomości zbiorowej. Jak sam pisze: „Piszę o Wrocławiu społecznym, o ludziach wrażliwych, czujących, rozumiejących polskie dzieje.”

W moim przekonaniu takie rozróżnienie — na „Wrocław urzędowy” i „Wrocław społeczny” — jest nie tylko sztuczne, ale również niesprawiedliwe. Piszę to nie w roli wiceprezesa Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, które od lat 90. XX wieku współorganizuje oficjalne obchody 11 lipca, lecz przede wszystkim jako świadek i uczestnik procesu budowania pamięci — zarówno w wymiarze instytucjonalnym, jak i obywatelskim. Trudno bowiem mówić o „urzędowym chłodzie”, skoro to właśnie dzięki wspólnemu wysiłkowi Stowarzyszenia, lokalnych władz, przedstawicieli Sił Zbrojnych, Instytutu Pamięci Narodowej oraz wielu środowisk społecznych udało się nadać temu dniowi należną rangę — również w wymiarze państwowym. Granica pomiędzy „społecznym” a „urzędowym” Wrocławiem okazuje się często pozorna, ponieważ za oficjalnymi uroczystościami stoją konkretni ludzie — wrażliwi, zaangażowani, świadomi historycznego dziedzictwa i odpowiedzialności, jaką ono ze sobą niesie.

Próba wartościującego przeciwstawienia obu wymiarów obchodów — oficjalnego i społecznego — nie tylko zubaża całościowy obraz tego, czym w istocie jest współczesna pamięć zbiorowa, ale również osłabia tak potrzebną w tym dniu jedność środowisk zaangażowanych w jej pielęgnowanie. W moim przekonaniu walka o pamięć nie jest jedynie publicystycznym hasłem — stanowi realny, wielowymiarowy wysiłek organizacyjny, podejmowany z myślą o trwałej przemianie naszej rzeczywistości. Nie tylko w wymiarze społecznym, lecz także politycznym. Jeśli bowiem rzeczywiście zależy nam na skutecznej realizacji celów społecznych, nie możemy uchylać się od polityki. Przeciwnie — musimy mieć pełną świadomość, że pamięć historyczna, kształtowanie postaw obywatelskich oraz upominanie się o prawdę są działaniami o głęboko politycznym charakterze. To nie partia ani urząd nadają danemu działaniu wymiar polityczny, lecz jego realny wpływ na świadomość zbiorową, debatę publiczną oraz decyzje podejmowane tu i teraz.

Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów nie popierało i nie popiera żadnej konkretnej partii politycznej. Nie jest to naszą rolą ani celem. Szukamy natomiast partnerów w sferze polityki — osób i instytucji, dzięki którym możliwe jest przełamywanie rzeczywistych barier: legislacyjnych, administracyjnych, mentalnych. Bez otwartego dialogu z przedstawicielami życia publicznego, bez obecności w przestrzeni politycznej, nie sposób skutecznie upominać się o prawdę, domagać sprawiedliwości, prowadzić edukacji historycznej ani kształtować dojrzałej kultury pamięci. Co więcej, to nie my — jako obywatele, świadkowie historii i depozytariusze pamięci — mamy dostosowywać się do polityków ani do reguł narzucanych przez doraźne wymogi poprawności politycznej. To politycy powinni dojrzewać do naszego punktu widzenia — zakorzenionego w faktach, ludzkiej wrażliwości i elementarnym poczuciu sprawiedliwości. A to dojrzewanie jest możliwe wyłącznie poprzez dialog i gotowość do przekraczania granic własnego środowiska ideowego.

Dlatego z mojego punktu widzenia tak istotna jest obecność przedstawicieli różnych szczebli władzy publicznej, duchowieństwa oraz instytucji państwowych pod Pomnikiem-Mauzoleum. Ekumeniczna modlitwa, odbywająca się w tym miejscu, ma szczególne znaczenie – nie tylko religijne, ale przede wszystkim symboliczne i wspólnotowe. Wskazuje bowiem, że problematyka ta nie ogranicza się wyłącznie do doświadczenia narodu polskiego. Ukraiński nacjonalizm stanowił zagrożenie dla wszystkich mieszkańców Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej – Polaków, Żydów, Czechów, Ormian i przedstawicieli innych grup etnicznych oraz wyznań. Uświadomienie tego faktu stanowi istotny krok w stronę budowania szerokiego, ponadśrodowiskowego frontu poparcia dla prawdy o tej części naszej historii.

Obecność osób pełniących funkcje publiczne nie ma wyłącznie charakteru kurtuazyjnego czy protokolarnego — stanowi gest o głębokim znaczeniu symbolicznym i politycznym. Uczestnicząc w uroczystościach, nie tylko legitymizują wypowiadane tam słowa, lecz również potwierdzają wagę i sens samego Pomnika-Mauzoleum, któremu, przypomnijmy, wielu z dzisiejszych decydentów otwarcie się sprzeciwiało w przeszłości. Ich dzisiejsza obecność oznacza uznanie – zarówno dla miejsca pamięci, jak i dla idei, która za nim stoi. To niepodważalny dowód, że praca u podstaw – konsekwentnie prowadzona przez dziesięciolecia – posiada moc realnej zmiany. Pokazuje również, że historia, choć przez długi czas marginalizowana lub wypierana, może powrócić do przestrzeni publicznej z należną jej godnością i autorytetem.

Postawa polityków, ich obecność i zaangażowanie, nie mają wyłącznie charakteru lokalnego. Przeciwnie – są komunikatem skierowanym na zewnątrz. Gesty te są bowiem nie tylko rejestrowane przez krajowe media, ale także uważnie obserwowane przez naszych sąsiadów – w tym przez Ukraińców, Niemców i inne narody regionu. Widzą oni, że państwo polskie przemawia w tej sprawie jednym głosem, że wydarzenia pod Pomnikiem-Mauzoleum nie są wyłącznie inicjatywą społeczną czy lokalną, lecz przyjmują formę oficjalnego stanowiska Rzeczypospolitej Polskiej. To jednoznaczny sygnał: Polska pamięta – i nie zamierza tej pamięci poświęcać na ołtarzu doraźnych interesów politycznych, bieżących kalkulacji czy wymogów tak zwanej poprawności politycznej.

To proces – dla niektórych zbyt powolny, zbyt mało dynamiczny, niedostosowany do emocjonalnego tempa oczekiwań. Jednak historia dowodzi, że czasem tak właśnie bywa. Mimo trudności i pozornej inercji, efekty działań są widoczne – choćby na przykładzie ustawy o Narodowym Dniu Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA, która została uchwalona dopiero po wielu latach starań i zabiegów. Jeszcze dekadę temu brakowało nawet zgody co do samej idei ustawowego uhonorowania tej daty. Dziś to święto ma rangę państwową – a ten fakt sam w sobie stanowi dowód, że konsekwencja, wytrwałość i cierpliwa praca u podstaw mają głęboki sens.

W tym roku w obchodach oraz we Mszy Świętej uczestniczył Pan Yurii Tokar, Konsul Generalny Ukrainy. Oceniam to jako znaczący i symboliczny sukces. Przedstawiciel państwa ukraińskiego miał możliwość bezpośredniego kontaktu ze świadkami wydarzeń z lat 1939–1947 oraz osobistego zetknięcia się z naszą wrażliwością, pamięcią i tożsamością historyczną. To właśnie w takich spotkaniach – nieprzypadkowych, nieprzygotowanych wyłącznie na potrzeby protokołu dyplomatycznego – rodzi się autentyczne porozumienie. Dialog i szacunek są fundamentami trwałego zrozumienia, a obecność ukraińskiego dyplomaty w tym kontekście stanowi istotny krok w tym kierunku.

Przy całym uznaniu dla społecznych form wyrazu – których znaczenia nie sposób umniejszać – należy uczciwie przyznać, że głębokie, strukturalne porozumienie i dochodzenie do swoich celów politycznych nie zrodzi się wyłącznie z marszów i manifestacji. Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by na Ukrainie zaszła rzeczywista zmiana, musimy prowadzić rozmowę – nie tylko we własnym gronie, nie jedynie z tymi, którzy podzielają nasz punkt widzenia, ale przede wszystkim z tymi, na których postawę chcemy realnie oddziaływać, i których głos jest w stanie zmienić otaczającą nas rzeczywistość.

Tylko poprzez taki dialog – otwarty, uczciwy, oparty na faktach i wzajemnym szacunku – można wypracować grunt pod pojednanie, które nie będzie fikcją ani doraźnym gestem, lecz świadomym i wspólnym wyborem przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *