Źródła Holocaustu

Pojęcie holocaustu wywodzi się od łacińskiego holocaustum, oznaczającego całkowite spalenie ofiary składanej bogom na ołtarzu ofiarnym. Termin znany był w źródłach starożytnych w kulturach Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego. Współcześnie słowo to powszechnie odnosi się do zagłady Żydów podczas II wojny światowej. Należy jednak dodać, że nie tylko naród żydowski doświadczył hekatomby Holokaustu. Podobnie doświadczyli tego Romowie, ale są oni rzadziej wspominani jako ofiary niemieckiej polityki Hitlera. Także inne narody, w tym naród polski, doświadczył tamtej tragedii. Polacy i inne narody miały być w bezpośrednio po Żydach, najpierw eksploatowane a następnie eliminowane. Europę miała zamieszkiwać „rasa panów”, czyli „nadludzi.”

Byłoby jednak wielkim uproszczeniem znajdywanie przyczyn Holokaustu narodu żydowskiego tylko w polityce niemieckiego dyktatora. Hitler i jego rządy stanowiły bowiem końcowy element szeregu czynników, jakie do tego etapu doprowadziły. Szukając źródeł Holocaustu badacze zwracają uwagę na pojawienie się w XIX wieku poglądów nazywanych scjentyzmem, bardziej znanym w odniesieniu do polskich warunków jako „pozytywizm”. Według niego źródłami wiedzy o rzeczywistości są nauki przyrodnicze. Scjentyzm usuwał tradycyjną metafizykę z jej elementami wiary, nauk humanistycznych i teologii. Romantyczny idealizm został zastąpiony „naukowym światopoglądem”, cokolwiek to miało znaczyć.

Ten pogląd nie rozwiązywał jednak podstawowej kwestii, jaką było poszukiwanie antidotum na wszelkie problemy społeczne tamtego czasu. Dał temu wyraz Oswald Spengler w swoim „Zmierzchu Zachodu”, w którym pisał: „Postęp nie zadowalał. Iść naprzód, ale po co? Człowiek nie poprzestawał na racjonalizmie, chciał nadać życiu ostateczną celowość, bowiem to ona stanowiła prawdziwy byt.”

Der Stürmer. Niemiecki tygodnik polityczny związany z NSDAP, wydawany w latach 1923–1945

Na gruncie naukowego światopoglądu w II połowie XIX wieku pojawiła się teoria nierówności rasy. Francuski pisarz Artur Gobineau podawał, że istnieją rasy uzdolnione, które są przeznaczone do przewodzenia oraz rasy mało zdolne, które mają się podporządkować. Kontynuując tę myśl Fryderyk Nietsche sformułował termin o „nadludziach” i „podludziach”, przypisując tym grupom określone przymioty i zadania. „Nadludzie”, o „silnych” wartościach, mają prawo (i obowiązek) wprowadzania własnych zasad i obalania zasad „podludzi”, jako istot słabszych. W tym miejscu należało dodać teorię walki o byt, jaka się toczy w przyrodzie, w której silniejszy wygrywa ze słabszym. Wystarczyło włączyć do nauk społecznych teorię Darwina i stworzyć „darwinizm społeczny”, by „unaukowić” pogląd, w którym „silny ma zawsze rację, a słaby ma się podporządkować albo zostać zgładzonym”. Takie ujęcie było fundamentem polityki wielu państw w XIX i XX wieku, że wspomnę o tępieniu Indian w Stanach Zjednoczonych, rzezi Ormian, Kurdów i Greków pod rządami tureckimi czy antyżydowskich pogromach w Rosji.

Podejście przyznające preferencje w przewodzeniu innym, „mniej znaczącym” narodom znajdowało zwolenników także wśród Żydów. Wynikało to z talmudycznego przekonania o narodzie wybranym. Między bajki należy włożyć sąd o tym, że Kościół katolicki inicjował antyżydowskie wystąpienia. Jak pisał rabin Rappaport w książce wydanej w 1980 „Jew and Gentile: The Philo-semitic”: Fakt, że żydowskie wspólnoty zawsze istniały pod rządami papieży dowodzi istnienia przychylnych dla nich aspektów w papieskiej polityce wobec Żydów. W papieskim mieście Rzym zasada tolerancji oznaczała ciągłe przetrwanie tamtejszej społeczności żydowskiej bez jednej przerwy spowodowanej przez wygnanie czy masakrę. Żydzi byli tolerowani z „miłości chrześcijańskiej” czy jako „żyjący świadkowie prawdy chrześcijańskiej”. Sami jednak byli skłonni uczestniczyć w różnych awanturach, często inicjując je przeciwko swoim dobroczyńcom. Czasy średniowiecza przynoszą wiele takich przykładów. A kiedy Marcin Luter na początku XVI wieku wystąpił z otwartą krytyką Kościoła katolickiego: „Niejeden gorący Żyd upatrywał w rokoszu luteranów przeciwko papiestwu ruinę chrześcijaństwa w ogólności i triumf judaizmu.” Wywołało to wrogie reakcje wśród katolików, co skutkowało antagonizmami ze społecznością żydowską.

Dlaczego Niemcy stały się „ojczyzną Holokaustu”?

W Niemczech, szczególnie w okresie jednoczenia i po zjednoczeniu w XIX wieku silne były nastroje skierowane przeciwko narodom nie-niemieckim. Miało to związek z budowaniem tożsamości narodowej Niemców jako jednolitej narodowo formacji. Tak więc obcym byli Polacy, przeciwko którym prowadzono politykę wysiedlania, hakaty i kulturkampfu, obcym byli Żydzi, stąd rozwój antysemityzmu. Obcym w Niemczech stawał się Kościół katolicki, bo podlegał Stolicy Apostolskiej. Niezależność Kościoła w Niemczech (szczególnie w Bawarii) była przyczyną znanego Polakom kulturkampfu, czyli „walki o kulturę”.

W tym miejscu należy przywołać twórczość niemieckiego kompozytora Ryszarda Wagnera i jego dzieła odwołujące się do germańskich mitów. Dla niego wielkość Niemiec wiązała się z bitnymi plemionami germańskimi, które w Lesie Teutoburskim na początku naszej ery pokonały legiony rzymskie, w czym upatrywano praźródło niemieckiego państwa. Wagner miał antyżydowskie poglądy, które prezentował dość powszechnie. Pisał: „Uważam rasę żydowską za urodzonych wrogów ludzkości i wszystkiego, co w niej szlachetne. Pokonają oni z pewnością Niemców. Jestem może ostatnim Niemcem, który wie, jak miłujący sztukę człowiek powinien przeciwstawić się judaizmowi, który już w tej chwili przejmuje kontrolę nad wszystkim.”

Powszechnie przyjmuje się, że u podłoża antysemityzmu w Niemczech, ale i w niemieckojęzycznych Austro-Węgrzech, leżała ekonomia. To był jednak tylko jeden z czynników. Faktycznie, banki, finanse, handel, także ten drobny, były zdominowane przez tę grupę narodową. Na pewno na negatywny wizerunek Żydów w biznesie miały wpływ różnego rodzaju afery finansowe w Niemczech na przełomie XIX i XX wieku. Te fakty oraz coraz większe przekonanie o „wyższości” niemieckiej nad innymi narodami sprawiało, że tu i ówdzie pojawiały się głosy, by „zabijać i trzebić” Żydów. I były to głosy polityków z prawa i lewa.

W 1879 roku anarchista z Hamburga Wilhelm Marr założył Ligę Antysemicką, która była skierowana przeciwko wszystkim „niższym” rasom semickim: Aramejczykom, Arabom, Chaldejczykom, Żydom. Od tej pory „antysemityzm” wszedł do słownika politycznego. Co ciekawe, antysemityzm Niemców nie przeszkadzał im, by podczas II wojny światowej budować jednostki Waffen SS złożone z semickich Arabów. Historyk Paul Johnson przytacza fragment książki wydanej w 1882 roku „Samoemancypacja”, żydowskiego autora Leona Pinskera: Żydzi mogą – i są – atakowani z każdego punktu widzenia: dla żywych Żyd jest umarłym, dla ludzi miejscowych obcym i włóczykijem; dla właścicieli – żebrakiem; dla biednych – wyzyskiwaczem i milionerem; dla patriotów – człowiekiem bez ojczyzny; dla wszystkich warstw społecznych – znienawidzonym rywalem.

Pomimo antyżydowskich postaw, sami Żydzi widzieli u Niemców wiele podobieństw do siebie. Tomasz Mann w „Doktorze Fauście” słowami Saula Fitelberga, Żyda z Lublina, pisał: Jesteśmy internacjonalistami – lecz jesteśmy proniemieccy, jak nikt na świecie, choćby dlatego, że musimy nieustannie stwierdzać podobieństwo roli, jaką odgrywa niemieckość i żydowskość na tej ziemi… Jednako są one znienawidzone, wzgardzone, przyjmowane z lękiem i zazdrością, jednako wprawiają w zamieszanie innych i siebie. Mówi się o erze nacjonalizmu. Ale w rzeczywistości istnieją tylko dwa nacjonalizmy: niemiecki i żydowski, a wszystkie inne są wobec nich dziecinną igraszką… Niemcy powinni pozostawić Żydom proniemieckość. Bo ze swoim nacjonalizmem, ze swoją pychą, pretensjami do nieporównywalności, nienawiścią do zrównania się i podporządkowania, z ustawiczną odmową wobec prób wprowadzenia ich w świat i społecznego włączenia się weń – wpakują się w nieszczęście, w iście żydowską katastrofę, je vous le jure, Niemcy powinni pozwolić Żydom na odegranie roli de médiateur pomiędzy nimi a społecznością, roli menedżera, impresaria, propagatora niemieckości – Żyd jest na pewno odpowiednim do tych celów człowiekiem, nie powinno się go wyrzucać, jest internacjonalistą, a przy tym proniemiecki.

Warto przypomnieć, że kiedy na przełomie XIX i XX wieku rywalizacja Niemiec i Rosji sprawiła, że Europa stanęła wobec wybuchu wojny, Żydzi niemieccy i rosyjscy zgodnie opowiadali się po stronie cesarstwa niemieckiego.

Przegrana Niemiec w Wielkiej Wojnie i następstwa wynikające z tego faktu były przyczyną szukania winnych. Dość szybko znaleziono ich u Żydów jako obcej mniejszości, dysponującej kapitałem międzynarodowym i oskarżanej o uczestnictwo w międzynarodowych spiskach. Tym bardziej, że wśród Żydów było wielu komunistycznych działaczy, którzy budowali po rewolucji Rosję sowiecką. W Niemczech, ogarniętych chaosem, hiperinflacją, bałaganem politycznym, poszukiwano antidotum na te choroby.

Fritz Lang i jego film z 1922 roku „Doktor Mabuse” obrazuje tamten chaos. Sławomir Płatek w materiale „Doktor Mabuse kontra państwo prawa” (Czas Kultury, 4, 2020), pisał: Mabuse jest pojemnym symbolem kogoś, kogo bali się Niemcy, a Niemcy bali się Żydów, komunistów, Polaków, homoseksualistów i tak dalej. Bali się też wolności obywatelskich i liberalizmu. Nie bali się natomiast Hitlera. Teoria o łączeniu tyranii z chaosem jest sprzeczna wewnętrznie i bezpodstawna historycznie. (…) To nie jest obraz Niemiec hitlerowskich. To jest obraz orgiastycznego chaosu Republiki Weimarskiej, tego samego, który jest scenerią Kabaretu. Ale nadchodzi „dobry” prokurator Wenk, wkrótce, z żołnierzami Wehrmachtu, zrobi porządek z fałszerzami pieniędzy i ogólniej – degeneracją. Wenk zlikwiduje także ów orgiastyczny świat, delegalizując prostytucję i homoseksualizm. (…) W ten właśnie sposób Lang przyczynił się do promocji nazizmu.

Poglądy Adolfa Hitlera i jego najbliższego otoczenia na Holokaust odtwarza się na ogół w oparciu o „Mein Kampf”. Żydzi według tego źródła byli sprawcami spisków w dziejach Europy, co skutkowało, według Hitlera, klęską Niemiec w Wielkiej Wojnie i wybuchem rewolucji bolszewickiej w Rosji. Jakie jest na to antidotum? Hitler podąża myślą Hansa Guenthera, niemieckiego badacza nad rasami, który w 1922 roku pisał: Obserwacja i badania dowodzą, że rozproszenie Żydów wśród narodów nieżydowskich powoduje ciągłe niepokoje i intensyfikuje wrogość pomiędzy Żydami i nie-Żydami aż do nienawiści. Zrozumienie tego faktu jest największą zasługą syjonistów. Syjoniści widzą jasno, że tylko zniesienie stanu współzamieszkiwania Żydów i narodów nie-żydowskich jest sposobem na uporządkowanie stosunków między nimi. Wydaje się że jest już dziś politycznie możliwe stworzenie w Palestynie ojczyzny dla narodu żydowskiego posiadającego prawno-międzynarodowe gwarancje istnienia.

Po przejęciu władzy w Niemczech założenia te realizował m.in. Adolf Eichmann. Urodzony w 1906 roku w Hajfie Adolf Eichmann pochodził z rodziny protestanckich Żydów. SS-mani, na widok nowego kolegi, który w 1934 roku trafił do berlińskiej centrali Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), wymienili między sobą uwagę: – Przecież on ma na gębie klucz do synagogi. Wprowadzający Eichmanna wyższy oficer odpowiedział: – Milczeć! To jest rozkaz Führera!

Osobą wprowadzającą Eichmanna w obowiązki urzędnika w RSHA był wysoki rangą oficer SS Leopold von Mildenstein, Żyd z urodzenia, który wśród syjonistów miał wielu przyjaciół. Podobnie jak oni, Mildenstein i jego podwładny Eichmann znali doskonale język hebrajski i jidysz. Byli potrzebni aparatowi III Rzeszy do przeprowadzenia akcji przesiedlenia Żydów z Niemiec do Palestyny. Eichmann otrzymał zadanie nawiązania kontaktów z najważniejszymi i największymi środowiskami syjonistycznymi poza granicami Niemiec.

Jednym z głównych ośrodków żydowskich, mających wpływ na Żydów na całym świecie, była Hagana. Jej komendant urodzony w Polsce Feivel Poikes, spotkał się z Eichmannem w Berlinie w lutym 1937 roku. Stanowisko Niemiec było zdecydowane, by wszelkimi środkami doprowadzić do wyjazdu Żydów do Palestyny i oczekiwano, że Hagana będzie w tym pomocna. Eichmann w tym samym roku odwiedził Palestynę i nawiązał kontakty z wpływowymi syjonistami, którzy także oczekiwali na przyjazd rodaków do Palestyny. W raporcie przedłożonym zwierzchnikom, Eichmann napisał: Narodowe kręgi żydowskie są bardzo zadowolone z radykalnej polityki niemieckiej w stosunku do Żydów, gdyż dzięki niej liczba ludności żydowskiej w Palestynie wzrosła do tego stopnia, że w dającej się przewidzieć przyszłości będzie tu więcej Żydów niż Arabów.

Kiedy się mówi o polityce Niemiec wobec Żydów w okresie III Rzeszy, podkreśla się jej formy represyjne, których zaczątkiem były „Ustawy Norymberskie” z 1935 roku, ograniczające prawa obywatelskie Żydów i sprowadzające ich do „ludzi drugiej kategorii”. Nie wspomina się natomiast, że ustawa była na rękę żydowskim środowiskom syjonistycznym, które dążyły do ściągnięcia swoich rodaków do Palestyny. Przemilcza się także fakt, że Niemcy organizowali, bądź byli współorganizatorami, różnych kursów dla Żydów chcących udać się na emigrację. Były to z reguły kursy rolnicze bądź rzemieślnicze, które przygotowywały uczestników do życia w palestyńskich warunkach. Zajęcie Austrii, a potem Czech dały Eichmannowi nowe możliwości organizowania wyjazdów Żydów z tych terenów. Eichmann brał także udział w operacji utworzenia swoistego „żydowskiego rezerwatu” na ziemiach polskich w okolicach Sanu. Zgromadzeni tam Żydzi mieli także opuścić te tereny i wyjechać przez Czechy i Austrię do Palestyny.

Eichmann jako osoba ściśle współpracująca z szefem RSHA Reinhardem Heydrichem, był uczestnikiem konferencji w Wansee w styczniu 1942 roku. Zapadły tam decyzje o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej w Europie”. Ostateczne rozwiązanie to eufemizm, który sprowadzał się do zagłady kilkunastu milionów Żydów znajdujących się na ziemiach pod panowaniem Niemiec i ich sojuszników. Eichmann otrzymał zadanie opracowania planów tej operacji, którą nazwano „Akcją Reinhard”.

Eichmann stał się mózgiem deportacji milionów Żydów do ośrodków zagłady. I chociaż ostatni „oficjalny” transport Żydów do Palestyny miał się odbyć jesienią 1941 roku, Eichmann w 1944 roku zaproponował Joelowi Brandemu, jednemu z czołowych przywódców żydowskiej organizacji „Waadah”, zajmującej się przerzutem Żydów z terenów okupowanych, swoistą transakcję. Chodziło o „sprzedaż” Żydów węgierskich do Palestyny.

Warto w tym miejscu przytoczyć fragment zeznania Branda na procesie Eichmanna w Jerozolimie: Eichmann kazał mnie wezwać do siebie, aby zaproponować mi interes. Jest gotów sprzedać mi milion Żydów. Towar za krew, tak się wyraził. Potem zapytał mnie, kogo chcę: mężczyzn, kobiety, starców: – Niech pan mówi. Kilka dni później zakończyliśmy rozmowy o transakcji. On powiedział: – A więc chce pan milion Żydów? Odpowiedziałem, że chcę mieć wszystkich, cały milion i o tym rozmawiajmy teraz. Eichmann powiedział: – 10 tysięcy ciężarówek, czyli stu Żydów za jedną ciężarówkę, tanio to pana wyniesie. Ale ciężarówki miały być fabrycznie nowe, z przyczepami i akcesoriami, przygotowanymi do jazdy w zimie. A gdybym jeszcze chciał zrobić coś specjalnego, byłby wdzięczny, gdybyśmy mogli przysłać kilka ton kawy, czekolady, herbaty, mydła i podobnych rzeczy. Powiedział, że moim aliantom może dać słowo honoru, że ciężarówki nie będą użyte na froncie zachodnim, lecz na wschodnim. Byłem zaskoczony, jakby ktoś dał mi obuchem w głowę, byłem równocześnie zrozpaczony i szczęśliwy. Wyjąkałem coś w rodzaju: – Kto mi uwierzy, kto mi da 10 tysięcy ciężarówek? Szczęśliwy i nieszczęśliwy, kotłowały się we mnie sprzeczne uczucia.

Do transakcji jednak nie doszło. Kiedy Brand dotarł do brytyjskiego Wysokiego Komisarza Palestyny Waltera Guinessa i przekazał propozycję, ten odpowiedział: Jak pan to sobie wyobraża? Co miałbym zrobić z milionem Żydów? Dokąd ich wysłać? Kto przyjmie tych ludzi? Dla Żydów było nieszczęściem, że Guiness pełnił funkcję Wysokiego Komisarza w Palestynie. Ten brytyjski arystokrata i polityk Partii Konserwatywnej był przeciwnikiem osiedlania Żydów w Palestynie. Dał temu wyraz już wcześniej, w czerwcu 1942 roku, kiedy w Izbie Lordów skrytykował projekt osiedlenia w Palestynie trzech milionów Żydów. Na tym tle między politykiem i syjonistami w Palestynie dochodziło do konfliktów. Brytyjski polityk skutecznie blokował osiedlenia Żydów, co miało konsekwencje dla realizacji umowy Niemców z syjonistami. Interes Wielkiej Brytanii w Palestynie był ważniejszy niż los milionów istnień żydowskich pod okupacją niemiecką i ich sojuszników w Europie.

Odmowa przyjęcia miliona Żydów była przyczyną dokonanego przez członków syjonistycznej organizacji Lehi (Bojownicy o Wolność Izraela) zamachu, w wyniku którego Guiness poniósł śmierć. Jako ciekawostkę podam, że członkowie tej organizacji przeszli szkolenie, prowadzone przez instruktorów Wojska Polskiego. Szkolenie odbyło się w latach 1938-1939 na Wołyniu i w okolicach Łodzi.

Hannach Arendt, niemiecka publicystka i filozof pochodzenia żydowskiego, w swojej książce „Eichmann w Jerozolimie” nie szczędziła gorzkich i krytycznych uwag pod adresem działaczy żydowskich: Ta rola przywódców żydowskich w zniszczeniu własnego narodu jest dla Żydów bez wątpienia najciemniejszym rozdziałem ich historii. W Amsterdamie i w Warszawie, w Berlinie i w Bukareszcie naziści mogli polegać na żydowskich funkcjonariuszach, którzy sporządzali listy osób i majątku, zbierali u deportowanych pieniądze na pokrycie kosztów deportacji i eksterminacji, pilnowali pozostawionych mieszkań, tworzyli siły policyjne, aby łapać Żydów i ładować ich do pociągów – aż do smutnego końca. Powołani przez oskarżenie świadkowie potwierdzili znany już wcześniej fakt, że to żydowskie komanda zatrudnione były bezpośrednio przy eksterminacji – to sonderkommanda pracowały przy komorach gazowych i krematoriach, wyrywały trupom złote zęby i obcinały włosy, wykopywały groby i później te same groby rozkopywały, by zatrzeć ślady ludobójstwa. To żydowscy technicy zbudowali nieużywaną później komorę gazową w Theresienstadt, gdzie żydowska „autonomia” była tak dalece posunięta, że nawet kat był Żydem.”

Za te i inne słowa Arendt była poddana surowej krytyce, a nawet napiętnowana przez część środowisk żydowskich.

Niemcy były ojczyzną Holokaustu i jego rozsadnikiem. To zatrute ziarno padło jednak na podatną glebę, satelici III Rzeszy na równi z „rasą panów” dokonywali mordów na Żydach i Romach.

Należy jednak pamiętać, że tak jak naród żydowski czy Romowie padli ofiarą teorii „podludzi”, podobny los czekał inne narody Europy, zaliczone do tego samego grona. Było tylko kwestią czasu, by Niemcy zrealizowali swój pomysł „Europy rasy panów.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *