W edukacji było źle, będzie gorzej
Niemal w połowie wakacji nastąpiła reforma rządu. Na swoim stanowisku została minister Barbara Nowacka. Tą decyzją zostały zaskoczone środowiska nauczycielskie, związki zawodowe i stowarzyszenia.
Zgadzam się z wypowiedziami pani Agnieszki Pawlik-Regulskiej. Jako prezes Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności oraz koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły w różnych mediach analizuje zmiany w edukacji. Rok szkolny 2024/25 to czas antyreformy i bałaganu. Nauczyciele byli pomijani w konsultacjach, zaskakiwani zarządzeniami i rozwiązaniami utrudniającymi wykonywanie zawodu. Podobne zdania głoszą inni nauczyciele, którzy w połowie wakacji martwią się, co ich czeka w nowym roku szkolnym.
1. Świadectwa z nieistniejącego ministerstwa
Na świadectwach ukończenia nauki zdarzyły się sygnatury, które – ku zaskoczeniu wielu – nie pochodzą od obecnego Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN), lecz od nieistniejącego już Ministerstwa Edukacji i Nauki (MEiN). Jest to symbol chaosu i braku przejrzystości w zarządzaniu edukacją. Braku konsultacji z działem prawnym, świadomymi informatykami. Wielu rodziców twierdzi, że w ministerstwie nie umieją czytać ze zrozumieniem. Można nawet postawić zasadne pytanie, czy aby te świadectwa są ważne?!
2. Prace domowe i autonomia nauczycieli
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji resortu edukacji była likwidacja zadawania prac domowych w szkołach podstawowych. Od kwietnia 2024 roku obowiązują przepisy poważnie ograniczające zadawanie prac domowych w podstawówkach, w klasach I-III zakazano ich całkowicie, a w klasach IV-VIII prace domowe nie są obowiązkowe i nie można wystawiać za nie oceny. Zarządzenie zostało podjęte bez konsultacji ze środowiskiem nauczycielskim, co osłabia ich autorytet i wpływ na proces dydaktyczny. Dzieci bez zadań domowych nie potrafią skupić się w domu. Nie doceniają włożonego trudu. Nie kalkulują poświęconego czasu. Nie kształtują emocji związanych z dobrą lub złą oceną ich wysiłku.
3. Dzieci z orzeczeniami – bez wsparcia
Kolejnym problemem jest brak odpowiedniego wsparcia dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Nauczyciele, nieposiadający przygotowania z zakresu pedagogiki specjalnej, są zmuszeni do pracy z uczniami wymagającymi indywidualnego podejścia, co prowadzi do frustracji i obniżenia jakości nauczania. Widać procesy, gdy uczniowie w takiej klasie przestają rywalizować o najlepsze oceny. Wszyscy równają w dół.
4. Szkoła jako placówka opiekuńcza
Szkoła przestaje pełnić funkcję edukacyjną, a coraz bardziej przypomina placówkę opiekuńczą. Zamiast dążyć do wiedzy i prawdy, celem staje się zadowolenie ucznia. To, w połączeniu z cyfryzacją i uzależnieniem od smartfonów, prowadzi do pogłębiających się problemów psychicznych wśród dzieci oraz obniżenia poziomu nauczania.
5. Zdalne nauczanie – początek końca relacji
Pandemia i wprowadzenie nauczania zdalnego były momentem przełomowym. Dzieci zostały odcięte od rówieśników i nauczycieli, co doprowadziło do dramatów rodzinnych i wzrostu problemów psychicznych. Powrót do tradycyjnego modelu nauczania nie rozwiązał wszystkich problemów, a cyfrowe uzależnienia pozostały.
6. Nowe zagrożenia: awatary, platformy i brak nauczycieli
W obliczu braków kadrowych pojawiają się pomysły zatrudniania nauczycieli online i prowadzenia lekcji przez awatary. Zintegrowana Platforma Edukacyjna (ZPE) ma umożliwiać prowadzenie zajęć zdalnych, grozi dalszym osłabieniem relacji nauczyciel-uczeń. Pojawiają się projekty, w których nauczyciel jest zatrudniony przez firmę usługową. Dzięki specjalnej platformie z ogromnego ekranu będzie mówił do dzieci zarówno w Warszawie, jak i w zapadłej wsi.
7. Ustawa „Kamilkowa” to utrata zaufania
Nowe przepisy, takie jak tzw. ustawa „Kamilkowa”, ograniczają możliwość fizycznego kontaktu nauczyciela z uczniem, nawet w sytuacjach wymagających wsparcia emocjonalnego. Zapłakane, roztrzęsione emocjonalnie dziecko ma podjąć decyzję zezwalającą na przytulenie, na naturalny ludzki odruch. Nauczyciel po studiach, z długoletnim stażem, w chwilach trudnych ma zakaz fizycznego kontaktu. Podważa to zaufanie do nauczycieli i stawia ich w roli potencjalnych zagrożeń.
8. Diagnoza funkcjonalna i inwigilacja rodzin
Nowym narzędziem w szkołach ma być diagnoza funkcjonalna, która obejmuje ocenę funkcjonowania dziecka w różnych sferach, a także analizę środowiska rodzinnego. Informacje te mają być gromadzone na platformie cyfrowej, co budzi obawy o prywatność i nadmierną inwigilację.
9. Podsumowanie: deformacja zamiast reformy
To, co dzieje się w polskiej edukacji, nie jest reformą, lecz deformacją. Mamy do czynienia z realizacją neomarksistowskiej wizji szkoły, w której osłabia się autorytet nauczyciela, marginalizuje rolę rodziny i promuje ideologie sprzeczne z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
10. Demografia
W polskiej szkole brakuje młodych nauczycieli. Znam dziesięciu nauczycieli, którzy mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nadal stoją przy tablicy. Nadal uczą polską młodzież. Jednocześnie w polskiej szkole brakuje uczniów. W liczbach bezwzględnych to obecność dzieci z Ukrainy istotnie wpływa na liczebność klas. Łączona edukacja to wiele komplikacji. Jednak ten stan szybko się nie zmieni.