Dlaczego Ich zamordowano?

Dzisiejsze władze polskie niczego w tej chwili nie wiedzą o tym, aby w przeszłości ktokolwiek w tajemniczy sposób zaginął, nie wiedzą też o tym, aby władze polskie poszukiwały i miały kogoś poszukiwać.

To słowa rzecznika rządu Jerzego Urbana z konferencji prasowej z 21 lipca 1987 roku. Goebbels stanu wojennego – jak Urbana nazwał w 1992 Ryszard Bender – ze znaną wszystkim nonszalancją potraktował pytanie jednego z zagranicznych dziennikarzy dotyczące losu około sześciuset Polaków, którzy zaginęli w lipcu 1945 roku, w wyniku operacji sowieckiego NKWD, Armii Czerwonej i podległych sowieckiemu dowództwu polskich jednostek Urzędu Bezpieczeństwa i „ludowego” wojska.

Budynek szkoły w Wiżajnach, gdzie przetrzymywano aresztowanych – zbiory IPN

Operacja, nazywana Obławą Augustowską albo Obławą Lipcową była, według słów historyka IPN dr Marka Jedynaka, „największą zbrodnią na przedstawicielach narodu polskiego, której dokonali sowieci po 1945 roku”. Dodajmy – zbrodnią dokonaną na Polakach, wśród których tylko część stanowili żołnierze podziemnych jednostek wojskowych. Bo większość zaginionych, a w tej chwili należy powiedzieć zamordowanych, była to ludność cywilna, w tym kobiety i kilkanaście niepełnoletnich dzieci.

Kiedy na początku lat 90. XX wieku prezydent Rosji Borys Jelcyn przekazywał ówczesnemu rządowi polskiemu dokumenty związane z ludobójstwem katyńskim, pojawiła się najlepsza okazja, by wyjaśnić także okoliczności zaginięcia Polaków w lipcu 1945 roku. Niestety, ówczesne rządy III RP jakoś nie kwapiły się do tego. Dlaczego? Nie wiadomo. Bo to, że władze PRL przez kilkadziesiąt lat milczały na ten temat, jest chyba jasne – milczały w tej kwestii tak samo, jak w przypadku Katynia. Warto pamiętać, że wśród osób, które uczestniczyły w operacji lipcowej w 1945 roku, znajdowali się przedstawiciele obozu władzy z lat osiemdziesiątych, z najbliższego kręgu gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Jednym z nich był gen. Mirosław Milewski.

Rozśrodkowanie jednostek sowieckich podczas akcji 11 lipca 1945 – zbiory IPN

Teresa Kaczorowska w książce „Obława Augustowska” przywołuje wspomnienia Mariana Tananisa, jednego z żołnierzy oddziału Armii Krajowej Obywatelskiej (AKO), będącej kontynuacją Armii Krajowej, pod dowództwem sierżanta Władysława Stefanowskiego ps. „Grom”. Tananis wspomina:

Wśród Polaków wspomagających Rosjan podczas Obławy aktywny był też Mirosław Milewski (1928-2008), który od 1944 roku pracował w stalinowskim aparacie bezpieczeństwa. Zaczynał w Urzędzie Bezpieczeństwa w Augustowie, brał udział w pacyfikacji Puszczy Augustowskiej. Za pomoc w likwidacji podziemia niepodległościowego został w PRL wynagrodzony. Przeszedł wszystkie szczeble kariery – został generałem SB, ministrem spraw wewnętrznych (1980–1981), sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR (1981–1985), należał do bliskich współpracowników gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

Jego nazwisko przewija się także w kontekście licznych afer i zbrodni, m.in. przedawnionej afery „Żelazo”, czy zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki. W 1985 roku Milewski został usunięty ze wszystkich stanowisk w partii i państwie i przeniesiony na emeryturę. Po zmianie systemu komunistycznego został w 1990 roku aresztowany, ale na krótko. Dożył w Warszawie sędziwego wieku – w spokoju i dostatku, bez poniesienia jakiejkolwiek kary. Co prawda toczył się przeciwko niemu proces przed sądem w Giżycku, ale Milewski zmarł zanim zapadł prawomocny wyrok.

„Najgorsi są zdrajcy – podkreśla w Sejnach jeszcze raz Tananis. – Zdrajcy to nie ludzie…”

Ustalenia polskich badaczy wskazują, że pomordowani przez Sowietów Polacy mogli zostać pochowani na terenie Białorusi, w okolicach dawnej leśniczówki Giedź. Teren ten w 1945 roku znajdował się po polskiej stronie, po czym, z niewyjaśnionej przyczyny, został włączony do sowieckiego państwa. Dzisiaj wiadomo już, że najbardziej prawdopodobną przyczyną włączenia tego terenu do Sowietów był zamiar ukrycia tamtej zbrodni – wszak wiadomo, że po stronie sowieckiej Polacy nie będą szukać. Tym bardziej, że był to teren graniczny a więc pozbawiony możliwości swobodnego wejścia, patrolowany przez wojska pogranicza.

Spis aresztowanych – zbiory IPN

Dr Marek Jedynak mówi, że: „Obecnie zarówno Federacja Rosyjska, jak i Republika Białorusi odmawiają pomocy w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Nie odpowiadają na pisma, ani zapytania składane przez Instytut Pamięci Narodowej, które były kierowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych”.

Jakie były przyczyny sowieckiej operacji na terenie Polski?

Powszechnym było w latach czterdziestych, szczególnie w pierwszym okresie po zakończeniu wojny, że sowieckie wojsko i NKWD – bez przeszkód ze strony podległej Sowietom, tylko z nazwy, „polskiej” władzy – zwalczały niepodległościowe oddziały działające w konspiracji. Lecz Obława Augustowska była szczególna pod kilkoma względami. Badacze wskazują na ten obszar jako teren, przez który przejeżdżały pociągi sowieckie wiozące zrabowane przez nich „trofiejne”, czyli zdobyczne rzeczy do Związku Sowieckiego. Ponadto, jak wskazują także, operacja mogła mieć związek z przejazdem Józefa Stalina na konferencję poczdamską. W tym celu należało oczyścić tereny z „niebezpiecznych elementów”, czyli z polskiej partyzantki. A w okolicach Augustowa i Sejn partyzanckie oddziały antykomunistyczne były w szybkiej rozbudowie. Stało się tak na skutek aresztowań Polaków przez NKWD i podległe im „polskie” jednostki bezpieczeństwa. Doszło nawet do tego, że na przełomie kwietnia i maja 1945 roku tereny te faktycznie zostały przejęte przez polską partyzantkę.

Zlikwidowano m.in. posterunki Milicji Obywatelskiej, patrolowano drogi dojazdowe do większych miast, rozbijano oddziały UB. Władza „ludowa” trzymała się tylko w Suwałkach i Augustowie, gdzie stacjonowały garnizony NKWD i wojska polskiego, podległe Sowietom. Istnieją rozbieżności co do daty samej operacji, najczęściej za termin rozpoczęcia podaje się 11 lipca 1945 roku, przy czym w relacjach świadków wskazywano także 8 bądź 12 lipca. Akcja obejmowała teren powiatów: augustowski, suwalski oraz północ powiatu sokólskiego i tereny pogranicza polsko-sowieckiego.

W operacji wzięły udział, oprócz wydzielonych jednostek sowieckiego NKWD, także oddziały „SMIERSZ” (Smiert Szpionam – śmierć szpiegom), czyli specjalne jednostki sowieckiego kontrwywiadu wojskowego. Użycie tych oddziałów, znanych z bezkompromisowych metod „wykrywania szpiegów” na tyłach, świadczyło o specjalnym traktowaniu operacji przez sowieckie czynniki bezpieczeństwa. Siły UB i „ludowego” wojska polskiego zabezpieczały i pomagały sowieckim jednostkom w całej akcji.

Do końca nie wiadomo, ile osób zatrzymano. Z pewnością można mówić o kilku tysiącach zatrzymanych Polaków. W depeszy gen. Abakumowa do Berii z 21 lipca 1945 roku jest mowa o 7049 zatrzymanych osobach. Przewożono ich do aresztów i przesłuchiwano przy użyciu tortur. Jednym z takich miejsc, gdzie przetrzymywano i torturowano zatrzymanych był tzw. Dom Turka w Augustowie, w którym znajdowała się najpierw siedziba NKWD, a potem Urzędu Bezpieczeństwa. W wyniku selekcji, wydzielono około sześciuset zatrzymanych, których dalszy los nie jest znany. Wymieniona depesza Abakumowa mówi o 592 zatrzymanych „bandytach”, co wskazuje na to, że osoby te zostały zamordowane.

Osiemdziesiąt lat czekają rodziny ofiar na wyjaśnienie tamtego ludobójstwa. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego ich zamordowano, bo nie wiemy według jakich kryteriów wyselekcjonowano ofiary. Może zginęli tylko dlatego, że byli Polakami?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *