W skuteczność sankcji nałożonych na Rosję mało kto już wierzy, jednakże rysująca się coraz poważniej perspektywa tzw. sankcji wtórnych, proponowana przez niektórych amerykańskich kongresmanów i senatorów warta jest zastanowienia.
„Putin wciska nam mnóstwo kitu (ang. bull shit), jeśli chcecie znać prawdę – oświadczył niedawno Donald Trump. – Zawsze jest bardzo miły, ale okazuje się, że to bez znaczenia.” Rosyjska inwazja na Ukrainę i wynikająca z niej wojna „nigdy nie powinny były się wydarzyć. Wiele osób ginie i to powinno się skończyć” – dodał. Ale przy okazji powiedział coś ważniejszego, co świadczy, że nieprzejednaną postawą Władimira Putina jest coraz bardziej sfrustrowany.
Zapytany, czy bierze pod uwagę proponowaną przez senatora Lindsey’a Grahama, republikanina z Karoliny Południowej, ustawę o nowych sankcjach, stwierdził, że „rozważa je”. Graham mówi, że spodziewa się rychłego podjęcia działań w Senacie i nałożenia surowych sankcji na Rosję, jeśli nie zostaną podjęte kroki w kierunku zawarcia zawieszenia broni. Ustawa obejmuje 500-procentowe cła na import z krajów, które nadal kupują rosyjską ropę naftową i produkty naftowe, a także gaz ziemny lub uran. Pozostałe części projektu zabraniają obywatelom USA kupowania rosyjskich obligacji skarbowych. Sankcje wtórne, obejmujące kraje trzecie, są jakościowo inne od dotychczasowych. Mogą być uchwalone jeszcze w lipcu, przed sierpniową przerwą wakacyjną na Kapitolu.
Duży środkowy palec
Na początku lipca Trump odbył szóstą w tej kadencji rozmowę z Putinem, po której chyba nikt nie spodziewał się przełomu, zresztą oznajmił po niej, że „nie poczynił żadnych postępów” w sprawie potencjalnego zawieszenia broni. „Mieliśmy rozmowę. To była dość długa rozmowa. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, w tym o Iranie, a także o wojnie z Ukrainą. I nie jestem z tego zadowolony” – oświadczył.
Kurt Volker, były ambasador USA przy NATO, twierdzi, że Putin pokazał Trumpowi „duży środkowy palec”, rozpoczynając masowe ataki na Ukrainę w ciągu kilku godzin po zakończeniu rozmowy. Ale on tak postępuje nie tylko po rozmowach z prezydentem USA, ale też po każdorazowym spotkaniu rosyjskich i amerykańskich dyplomatów.
„Trump zrobił wszystko, co możliwe, aby pójść na ustępstwa i złożyć Putinowi oferty – mówi Volker. – Stawiał wszystko na jedną kartę, aby przekonać Putina do rozmów, doprowadzić do zawieszenia broni i zapewnić Putinowi jak najlepsze warunki, a Putin po prostu to odrzucił.” Volker zna się na sprawie, był w pierwszej kadencji Trumpa specjalnym pełnomocnikiem ds. Ukrainy. Należy on do tej części politycznego establishmentu, która opowiada się za niezachwianymi dostawami na Ukrainę broni i amunicji, ale nie za darmo. „To nie amerykańscy podatnicy zapewnią to w przyszłości – mówi. – Będzie to finansowane z pożyczek dla Ukrainy, pożyczek europejskich lub umowy dotyczącej wydobycia minerałów.” Dostrzega także konieczność uderzenia w budżet Putina. „On nadal zarabia na ropie i gazie oraz transakcjach finansowych – twierdzi. – Musimy jak najszybciej nałożyć sankcje wtórne, które zaproponował w Senacie Lindsey Graham.”
Karty ma Trump
Z kolei obecny ambasador USA przy NATO Matt Whitaker uważa, że pomimo tego, iż Putin nadal atakuje Ukrainę, to jednak Trump nadal trzyma wszystkie karty. „Nie ma militarnego rozwiązania tej sytuacji, a Władimir Putin nie będzie naciskał na Donalda Trumpa – twierdzi. – Kluczem do sukcesu jest to, że obie strony, Ukraina i Rosja, muszą usiąść do stołu i rozwiązać ten problem. Potrzebne jest rozwiązanie dyplomatyczne.” Jego zdaniem, Trump udowodnił, że potrafi być mediatorem, ale to obie strony konfliktu muszą zdecydować, czy chcą zakończyć wojnę. Zwrócił uwagę, że Senat prawdopodobnie uchwali pakiet sankcji wobec Rosji. „To będzie miało ogromne znaczenie, a prezydent Trump nadal będzie miał wszystkie karty w ręku” – mówi Whitaker.
Pentagon ogłosił niedawno, że wstrzymuje dostawy na Ukrainę niektórych pocisków przeciwlotniczych, artylerii precyzyjnego rażenia i innej broni w ramach ewaluacji własnych zapasów i w związku z obawami, że te zapasy zbyt mocno się zmniejszyły.
Trump jednak zmienił tę decyzję i zapowiedział, że Stany Zjednoczone będą musiały wysłać więcej broni na Ukrainę. „Musimy – powiedział dziennikarzom o dodatkowych dostawach broni dla Ukrainy. – Muszą być w stanie się bronić.”
Podczas posiedzenia gabinetu dodał: „Putin nie traktuje ludzi właściwie. Zabija zbyt wielu ludzi. Dlatego wysyłamy na Ukrainę broń obronną i wyraziłem na to zgodę.”
Rubio krytykuje
Amerykanie odpuścili kilka miesięcy temu naciski na rozmowy pokojowe, widząc że nie przynoszą one efektu. Sam sekretarz stanu, Marco Rubio, jasno się wyraził, że nie będą latać po całym świecie, jeśli rozmowy nic nie dają. Spotkał się jednak kilka dni temu w Kuala Lumpur w Malezji z Siergiejem Ławrowem, rosyjskim ministrem spraw zagranicznych.
Rubio zdawkowo oświadczył, że odbył „szczere i konstruktywne spotkanie”, ale szybko nawiązał do frustracji Trumpa z powodu braku postępów w rozmowach.
Sekretarz został zapytany o doniesienia, że Ławrow przedstawił nowe podejście do Ukrainy. Nie podał jednak szczegółów, mówiąc jedynie, że może ono „potencjalnie” otworzyć drogę do pokoju. „Cóż, to nie jest nowe podejście – powiedział. – To nowy pomysł, nowa koncepcja, którą przedstawię prezydentowi do omówienia. To nie prowadzi automatycznie do pokoju, ale może potencjalnie otworzyć drzwi do pewnej drogi. Ale jak już powiedziałem, prezydent wyraził się jasno. Mam na myśli to, że jest sfrustrowany brakiem postępów w wojnie, która jego zdaniem nigdy nie powinna się wydarzyć – bardzo kosztownej, bardzo krwawej. Prezydent chce położyć kres wojnom. Nie przepada za wojnami. Uważa, że wojny to strata czasu i strata życia. I będziemy nadal robić wszystko, co w naszej mocy i angażować się w każdy możliwy produktywny sposób, aby położyć kres tej wojnie.”
Nie zapomnieli o Ukrainie
Trump, który ostatnio nie za często wypowiada się na temat wojny na Ukrainie, potwierdził, że USA zawarły porozumienie z NATO w sprawie wysyłki broni na Ukrainę i że sojusz wojskowy poniesie główny ciężar kosztów. „Wysyłamy broń do NATO, a NATO płaci za tę broń w 100 procentach – powiedział w wywiadzie dla NBC News. – Następnie NATO przekaże ją Ukrainie.” Prezydent dodał, że porozumienie zostało zawarte w czerwcu na szczycie NATO w Hadze i dotyczy głównie baterii Patriot, kluczowego mechanizmu obrony przed pociskami balistycznymi.
Odkąd Trump wywarł presję na Europę, aby zwiększyła wydatki na obronność i uniezależniła się od Stanów Zjednoczonych, Unia Europejska podpisała plan wydatkowania 162 milionów dolarów. Unia dąży do przezbrojenia Europy w ciągu pięciu lat – cel, który wydaje się prawie niemożliwy, ale jest sygnałem ostrzegawczym dla Rosji. Jednocześnie Senacka Komisja ds. Sił Zbrojnych (SASC) zatwierdziła pakiet pomocy obronnej dla Ukrainy w wysokości 500 milionów dolarów. Ustawa musi jeszcze przejść przez Izbę Reprezentantów i Senat, gdzie pomoc wojskowa dla Ukrainy jest przedmiotem szerszych dyskusji.
Coś się zmieni
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson (republikanin z Luizjany) i lider większości w Senacie John Thune (republikanin z Dakoty Południowej) zapowiedzieli, że są gotowi podjąć szybkie działania legislacyjne w sprawie sankcji. „Władimir Putin wykazał niechęć do rozsądku i poważnej rozmowy o wynegocjowaniu pokoju i uważam, że musimy wysłać mu sygnał, takie jest moje zdanie” – powiedział Johnson. Thune oznajmił z kolei, że Senat współpracuje z Białym Domem nad ustawą, która da prezydentowi możliwość nacisku na zakończenie wojny. Ustawa, jak wspomnieliśmy, nałożyłaby ogromne cła na rosyjską ropę, gaz i uran oraz cła na kraje kupujące produkty objęte sankcjami.
„Prawdziwym celem ustawy jest uderzenie w klientów Putina – mówi senator Graham, współautor ustawy. – Chiny i Indie kupują 70 procent rosyjskiej ropy, gazu i innych produktów ropopochodnych. Zawsze uważałem, że wojna skończy się, gdy Chiny zwrócą się do Putina i powiedzą: Dość, teraz to nam szkodzicie”.
Trump zapowiedział, że na dniach ogłosi ważną decyzję dotyczącą Rosji. Amerykańskich wojsk nie wyśle na Ukrainę, bo amerykańscy obywatele nie będą umierać za Donbas. Ale w sprawie wojny – choć Ukraina nie jest obiektem największego zainteresowania amerykańskiej polityki zagranicznej – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Amerykanie, gdyby tylko chcieli, mają wciąż wiele argumentów, aby poradzić sobie z Putinem.