Dwie daty – 966 i 1025 stanowią cezurę odnośnie początków państwa polskiego.
Pierwsza z nich to chrzest Polski, który jest jednoczesnym wejściem Polski do Europy łacińskiej. Tej Europy, która ukształtowała się na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskich wartościach. I my, Polacy, jesteśmy w tej Europie od ponad tysiąca lat. Według prof. Feliksa Konecznego Polska jako jedna z nielicznych na Starym Kontynencie skutecznie obroniła się przed zalewem obcych cywilizacyjnie wartości – sąsiadujących z Polską cywilizacji bizantyjskiej i turańskiej.
Druga data – 1025, której 1000. rocznicę obchodzimy w tym roku, dotyczy pierwszej koronacji polskiego władcy w dziejach naszego państwa. Korona królewska, to oznaka ustabilizowanej pozycji państwa na arenie międzynarodowej, co wiązało się z zachowaniem polskiej niezależności od innych. A w tamtym czasie nie było to łatwe! Bo chociaż zręby państwa gnieźnieńskiego (jak początkowo określano państwo Mieszka I, pierwszego historycznie poświadczonego władcy) budowano w pewnym oddaleniu od sąsiadów Polski, to już wtedy istniało realne zagrożenie ze strony germańskiego parcia na Wschód, pod pozorem szerzenia wiary chrześcijańskiej. I o ile księciu Mieszkowi I udało się ten proces powstrzymać, gdyby nie skuteczne i aktywne rządy jego syna – Bolesława zwanego Chrobrym, nie wiadomo, jak ten okres by się zakończył.
Trochę Chrobremu dopomogło szczęście – fakt, że w Niemczech na tronie cesarskim zasiadł Otton III. Ten młody władca miał koncepcję utworzenia zjednoczonej Europy w oparciu o szeroką współpracę, a nie drogą militarnych podbojów. I do tej współpracy zaprosił polskiego władcę – tak faktycznie należy rozumieć zjazd w Gnieźnie w 1000 roku. Podczas tego spotkania polski władca pokazał się z jak najlepszej strony – nie od dzisiaj wszak wiadomo, że wszelkie układy polityczne zawiera się podczas biesiad, a przy dyplomatycznym stole jedynie podpisuje już ustalony układ.
Za Chrobrym przemawiał fakt, że skutecznie szerzy wiarę chrześcijańską. Bolesław bowiem nie tylko wspierał misję biskupa Wojciecha w Prusach, ale po jego śmierci wykupił ciało, pochował w Gnieźnie i wspierał jego beatyfikację. Te fakty w ówczesnej Europie nie mogły ujść uwadze. I taki władca mógł liczyć na bonusy od cesarza. Takim bonusem była zgoda Ottona III na otrzymanie korony. Ponadto, cesarz ustanowił Chrobrego swoim namiestnikiem na całą Słowiańszczyznę.
Niestety, cesarz Otto III miał wielu wrogów, którzy wkrótce po zjeździe gnieźnieńskim zamordowali młodego władcę. Władza w Niemczech przeszła w ręce Henryka II, który miał odmienną koncepcję niż jego poprzednik. Powrócono do siłowego narzucenia zwierzchności, co skutkowało kilkunastoletnią wojną z Polską.
Podczas tego konfliktu, Chrobry starał się bronić koncepcji ustalonej z Ottonem. Nie udało się co prawda powrócić do niej, niemniej jednak Polska zachowała niezależność od Niemców. A kiedy zawarto pokój w 1018 roku w Budziszynie, Bolesław wyruszył na Kijów i przyłączył do Polski Grody Czerwieńskie. Więcej, z podbitego Kijowa wysłał do obu cesarzy na Wschodzie i Zachodzie poselstwa, które wyjaśniały okoliczności zajęcia Rusi, jako wypełnienie misji namiestnictwa polskiego władcy nad całą Słowiańszczyzną.
Długotrwałe walki oraz nieprzyjazne nastawienie cesarza Henryka II sprawiły, że dopiero pod koniec życia Chrobry mógł zabiegać o koronę królewską, którą uzyskał na kilka miesięcy przed śmiercią. Korona królewska była oznaką wywyższenia polskiego władcy wśród innych. Oznaczała przypieczętowanie stałej obecności i suwerenności Polski w Europie.
O tym, że niezależność Polski była zadrą dla innych, przekonano się niebawem. W 1031 roku na Polskę ruszyła jednoczesna nawała ze wschodu i z zachodu, co zmusiło syna Bolesława Chrobrego Mieszka II do wyjazdu z kraju. A kilka lat później na Polskę ruszyli Czesi, grabiąc m.in. relikwie św. Wojciecha. Tego samego Wojciecha, którego kilkadziesiąt lat wcześniej wypędzili, jako biskupa Pragi. I trzeba było czekać kilkadziesiąt lat, by inny Bolesław – Śmiały, poszedł w ślady swoich poprzedników, Chrobrego i Mieszka II, by koronować się w 1076 roku.

Oznaką aspiracji tamtych władców, by dorównać najpotężniejszym w Europie, były emisje monet – srebrnych denarów. W zasadzie do końca nie wiadomo, czy Mieszko I był pierwszym emitentem monet, czy denarki z jego imieniem nie odnoszą się do Mieszka II. Podobnie rzecz ma się z denarami przypisywanymi Chrobremu – może te także zostały wybite dopiero w czasach Śmiałego. Pamiętajmy jednak, że emisja monet pierwszych polskich władców miała charakter raczej prestiżowy niż ekonomiczny.