List starego męża zaufania do młodego członka obwodowej komisji wyborczej

Czternaście lat temu, podobnie ja Ty teraz, myślałem, że w wyborach wygrywają ci kandydaci i ugrupowania, którzy zyskają większe uznanie wyborców. Tak było do wyborów parlamentarnych w 2011 roku, w których pełniłem funkcję męża zaufania w jednej z komisji obwodowych we Wrocławiu.

Wskutek łamania przepisów i ignorancji członków komisji, przewodniczący wraz z jednym z członków komisji chciał udać się do informatyka celem wprowadzenia wyników głosowania do systemu informatycznego, a wyniki te były w formie luźnych notatek sporządzonych ołówkiem. Gdy wykazałem, że suma głosów oddanych na poszczególne komitety i głosów nieważnych jest o 40 większa niż liczba kart wyjętych z urny, komisja musiała liczyć wszystkie głosy powtórnie. Okazało się, że ta nadwyżka była przypisana jednemu z komitetów, których głosy liczyło tych dwu panów, którzy mieli wprowadzać dane do komputera.

Od tej pory zacząłem interesować się przeprowadzaniem wyborów, a od 2015 roku biorę w tym czynny udział. Widziałem wiele prób – zarówno udanych jak i nieudanych – fałszowania wyborów. Doszedłem do wniosku, że jedynym skutecznym i uniwersalnym sposobem ograniczenia tego podłego procederu jest trzymanie się zasad zapisanych w Kodeksie Wyborczym. Dlatego tak ważna jest znajomość tych praw przez wszystkich przeprowadzających wybory.

Rolą męża zaufania powinno być reagowanie na łamanie zasad i zwracanie na to uwagi przewodniczącego oraz wpisywanie uwag do protokołu. Nie należy tego uważać za akcję wymierzoną w komisję, lecz za utrudnianie działania oszustom. Spotykam się często z zarzutami członków komisji, że uważam ich za oszustów. Jest to dla mnie bardzo krzywdzące – jak mogę oceniać nieznane mi osoby? Mogę natomiast oceniać przestrzeganie przepisów sprzyjających uczciwości wyborów i oceniać, czy działania lub zaniechania członków komisji sprzyjają oszustwom wyborczym.

Jeśli jesteś za tym, aby sprawami naszej Ojczyzny zarządzali wybrańcy, a nie ci, którzy lepiej sfałszowali wybory (nota bene sfałszowane wybory to oksymoron), doceń pracę męża zaufania i nie bądź jego wrogiem a sprzymierzeńcem. Uwierz, że jest możliwe sprawne i zgodne z przepisami przeprowadzenie wyborów. Niektórzy narzekają, że ich praca jest niedoceniana, że diety za naprawdę ciężką pracę są za małe. Mają rację, ale pod jednym warunkiem: że zrobili wszystko, aby wybory były wyborami. Jeśli podjęli się pracy w komisji tylko dla diety, każda kwota jest za duża.

A co z tymi, którzy przyszli oszukiwać? Na takich nie ma kary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *