Wzmocnić pozycję ustrojową Prezydenta!

Od dłuższego czasu odbywają się debaty konstytucyjne pod patronatem najwyższych organów państwowych. Rozpatrują blaski i cienie obowiązującej od 1997 roku Konstytucji RP oraz jej stosowanie.

Refleksja związana z uczestnictwem w kilku z tych spotkań skłania mnie do stwierdzenia, że nowa konstytucja najprawdopodobniej nie uzyskałaby politycznej akceptacji rozgorączkowanego politycznie i podzielonego w opinii Narodu. Postulowałbym zatem jedynie zmiany, a zmiany te są konieczne nade wszystko z uwagi na niedookreślenie przepisów konstytucyjnych w kilku istotnych sprawach. Przyczyn tego prawnego zjawiska należy upatrywać w politycznym kompromisie, który zaakceptowały główne siły polityczne w Polsce w dobie procedowania i ostatecznego przyjmowania Konstytucji w 1997 roku.

Do nich należy m.in. pozycja ustrojowa i kompetencje Prezydenta RP. Jest bezpośrednim przedstawicielem Narodu, będąc organem, przez który Naród sprawuje władzę (Art. 4 ust.2 Konstytucji). Wiemy również, że Prezydent uosabia ciągłość władzy państwowej oraz stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa (art.126 ust.2) Jest to jego cel i obowiązek. Wiemy też obserwując praktykę polityczną i stosunki międzynarodowe ostatnich 20 lat, że suwerenność niejedno ma imię i różne są jej przejawy, które wymagają ochrony.

Obecnie konstytucyjna procedura (art.62) przesądza, że wybór Prezydenta Polski ma charakter referendalny, w praktyce decyduje rozstrzygnięcie większości uzyskanej w II turze wyborów przez jednego z dwóch najpoważniejszych kandydatów (art.127). Wpisuje się to w dawną tradycję ustrojową Rzeczpospolitej, kiedy najwyższego reprezentanta państwa i zwierzchnika sil zbrojnych wybierał cały tzw. naród polityczny. I niech tak zostanie. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wyboru prezydenta przez parlament jako wynik konsensusu politycznego w jego ławach.

Nie da się w krótkim popularnym artykule ogarnąć całości tak ważkiego problemu nawet pobieżnie. Można jednak ogólnie zaznaczyć, że choć Prezydent RP ma silny mandat polityczny z uwagi na jego desygnację w wyborach bezpośrednich przez Naród, to w Polsce obowiązuje ustrojowy system rządów gabinetowych (procedura w art. 154 Konstytucji), a samodzielna kompetencja Prezydenta do powołania premiera jest tylko w przypadku wyjątkowym, opisanym w art. 155 Konstytucji.

Z nowszych rozwiązań konstytucyjnych można podać przykład Finlandii i Węgier. W finlandzkiej konstytucji z 1999 roku system gabinetowy działa obok silniejszej niż w Polsce pozycji prezydenta kraju (wybierany też bezpośrednio; również przewiduje się dwie tury). Natomiast w konstytucji węgierskiej z 2011 roku, prezydent wybierany jest przez parlament i ma wyraźnie słabszą pozycję ustrojowo-polityczną niż w Finlandii. W porównaniu z polskim rozwiązaniem, w pewnych zakresach kompetencyjnych i prerogatywach posiada nieco większy zakres uprawnień, a w pewnych mniejszy.

System gabinetowy jest praktykowany również wśród polskich sąsiadów. To Prezes Rady Ministrów proponuje skład Rady i wyznacza zakres resortowy kompetencji jego ministrów. Oczywiście można rozważać czy w ramach konstytucyjnego wymogu współdziałania obydwu organów władzy wykonawczej (art.133 ust.3) należałoby wzmocnić uprawnienia Prezydenta poprzez prawo składania jego własnej propozycji przedkładanej premierowi do uzgodnienia, a dotyczącej na przykład tzw. resortów siłowych, szczególnie zaś obsady ministerstwa obrony narodowej. Taką kompetencję można z powodzeniem zmieścić przy niewielkich konstytucyjnych zmianach w procedurze powoływania rządu. W takim przypadku byłby to „ukłon” w kierunku rozwiązania fińskiego i pewne odejście w Polsce od ustrojowej zasady systemu rządów gabinetowych. Powyższa propozycja wpisywałaby się w pozycję polityczną Prezydenta sprawującego urząd z bezpośredniego mandatu Narodu oraz z jego rolą jako najwyższego zwierzchnika Sił Zbrojnych (art.134).

Ogólnie rzecz biorąc chodzi o wzmocnienie jego pozycji bez naruszania zasad ustrojowych wynikających choćby z wymogu współdziałania władz, ich podziału, a także z konstytucyjnej gwarancji (art.26 ust.2), iż Siły Zbrojne podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli.

Dalej skupię się tylko na kilku wybranych problemach. Zgodnie z art. 125 Konstytucji RP prawo składania wniosku o referendum ogólnokrajowe ma Sejm w określonym trybie, a także Prezydent za zgodą Senatu. Sądzę, że warto wzmocnić Prezydenta w tej procedurze, tak aby samodzielnie bez dodatkowych warunków mógł składać taki wniosek referendalny, ale w specjalnie określonym trybie. Szczególnie dotyczy to wniosku o referendum w sprawach ratyfikacji umowy międzynarodowej (art. 90 ust.3). Byłaby to konkretna realizacja ogólnej kompetencji Prezydenta (art.126 ust.2) wynikającej z jego obowiązku „stania na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa”.

Z kolei art. 126 ust. 3 informuje, ze Prezydent wykonuje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji, ale także wynikających z ustaw zwykłych. Moim zdaniem, ważne kompetencje prezydenckie opisane w ustawach i skonkretyzowane rozwiązania proceduralne – powinny być podniesione do rangi przepisu konstytucyjnego. Dotyczy to również konkretnych uzgodnień wynikających z realizacji konstytucyjnego współdziałania Rady Ministrów z Prezydentem. Chodzi o to, by przeciwdziałać sporom władz wykonawczych, tj. między Prezydentem a Rządem. Owszem, Konstytucja w sprawach sporów kompetencyjnych przewiduje procedurę skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Lepiej jednak pewne kwestie skonkretyzować zawczasu niż w określonej sytuacji politycznej odwoływać się do Trybunału.

Doskonale ten problem uwidacznia obecny spor w zakresie polityki zagranicznej, zwłaszcza w kontekście art. 133 ust.3 względem ogólnej kompetencji Rady Ministrów (art. 146 Konstytucji). Nie tylko w tej kwestii przepisy konstytucyjne wymagają jasności i konkretyzacji. Spór polityczny między Prezydentem a Rządem, w przypadku polskiej kohabitacji nie może prowadzić do bierności lub zaniechania. Zasada współdziałania zawiera bowiem obowiązek aktywności po obydwu stronach, dotyczy także spraw bezpieczeństwa państwa nie tylko w zakresie wykonywanym przez ministerstwo obrony narodowej.

Postuluję zatem rozwinięcie (art.134 ust.6) czyli podniesienie do rangi konstytucyjnej zasadniczych rozwiązań ustawowych dotyczących Sił Zbrojnych, ale również Biura Bezpieczeństwa Narodowego (art.135). W związku z art. 230 Konstytucji można rozważyć, czy Prezydenta i w jakim zakresie należałoby wyposażyć w prawo wprowadzenia na części lub na terenie całego kraju – stanu wyjątkowego, ale po uzgodnieniu z Radą Ministrów.

W przypadku Najwyższej Izby Kontroli Prezydent powinien mieć choćby pośredni wpływ na obsadę Prezesa tego organu, ale tak aby nie naruszać prerogatyw Sejmu (w szczególności art. 202 ust.2 i art.205 ust.1). Nie wchodząc w szczegóły rozwiązania mogą tu być różne.

Z innych bardziej konkretnych prerogatyw Prezydenta należałoby uściślić przepis art. 139 Konstytucji (prawo łaski), tak aby dotyczył uprawnienia na każdym etapie postępowania wobec osoby, względem której prezydenckie prawo łaski miałoby być zastosowane.

Nowsze rozwiązania konstytucyjne zastosowane w innych krajach, a dotyczące m.in. zadłużenia państwa, skłaniają do rozważenia problemu kompetencji Prezydenta w procedurze uchwalania ustawy budżetowej, np. w formie kierowania przez niego wniosku o wyrażenie opinii przez Radę Polityki Pieniężnej.

Omówiłem tu tylko niektóre kwestie i nie wskazuję innych celowych zmian w Konstytucji, na przykład w przedmiocie powoływania nowych organów państwa (np. Rady Gospodarczej), czy też zwiększenia kompetencji na przykład Rady Polityki Pieniężnej. Starajmy się jednak bezustannie poszukiwać lepszych rozwiązań ustrojowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *