Rzeczpospolita aktywnością obywateli stoi
W trakcie swojej pierwszej homilii, jeszcze w Kaplicy Sykstyńskiej 9 V 2025, papież Leon XIV powiedział, że Chrystus „pokazał nam wzór świętego człowieczeństwa, który wszyscy możemy naśladować, wraz z obietnicą wiecznego przeznaczenia, które przekracza jednak wszelkie nasze ograniczenia i możliwości. Piotr w swojej odpowiedzi uchwycił obie te kwestie: dar Boży i drogę, którą należy przebyć, aby pozwolić się przemienić, nieodłączne wymiary zbawienia powierzone Kościołowi, aby głosił je dla dobra rodzaju ludzkiego. (…) Aby Kościół był coraz bardziej miastem położonym na górze, arką zbawienia płynącą po falach historii, latarnią morską, która oświetla noce świata. I to nie tyle dzięki wspaniałości jego struktur lub wielkości jego budowli, takich jak zabytki, w których się znajdujemy, lecz dzięki świętości jego członków. Tego ludu Bogu na własność przeznaczonego, aby ogłaszał chwalebne dzieła tego, który ich wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła”.
Przez odpowiedź Piotra rozumiemy słowa z czytań dnia: „Ty jesteś Mesjasz”. I tu papież Leon XIV wyróżnia dar Boży i drogę przemienienia. To mi się wydaje bardzo znamienne i potrzebne dzisiejszemu światu.
To, że współczesny człowiek nie chce się czuć owocem Bożego obdarowania, bardzo charakteryzuje obecnie rządzącą kulturę indywidualizmu. Człowiek chce być niezależny, aż do czynienia z siebie samego kreatora, decydującego, jaką chce posiadać płeć. Człowiek chce być niezależny, bo tych niedołężnych przeznacza na eutanazję, i gdyby uznał sam siebie za zależnego, musiałby sam się poddać eutanazji.
Z nauk ekonomicznych wyklucza się słowo „dar” i w jego miejsce używa słów „interes” czy „korzyść”. To ustawia całą gospodarkę, która wedle ideologii neoliberalizmu ma być wypełniona grą egoizmów i chciwości. Kto przegrywa, ten wypada. I właśnie o tak funkcjonującej gospodarce prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, twierdzi, że ona jest mało skuteczna, przynosząca zbyt niskie obroty.
Zupełnie inaczej te obroty się kształtują tam, gdzie człowiek będzie czuć się owocem Bożego obdarowania, gdyż odczuwając wdzięczność w naturalny sposób sam chce obdarowywać, tak bliźnich, jak i Boga, którego twarz widzi w bliźnich. W logice Bożego daru człowiek idzie do pracy nie z powodu pensji, ale z powodu tego, by czynić coś pożytecznego, aby obdarowywać, za co później sam zostanie obdarowany sprawiedliwą zapłatą. Wszystko funkcjonuje na zupełnie innych zasadach, zaś tak gospodarka, jak i życie społeczne wypełniają się owocną współpracą oraz potężną siłą oddolnej ludzkiej solidarności.
Papież w cytowanej homilii dar Boży zestawia z drogą przemienienia. Dokładnie, tu chodzi o to, abyśmy pozwolili się przemienić, bo tu nade wszystko działa przemieniający nas Bóg. To przemienianie jest super-darem, choć traconym przez tych wszystkich, którzy w ślad za herezja semipelagianizmu tylko sami siebie przemieniają, nawet nie dopuszczając myśli, że tu Bóg może coś pomóc. Oczywiście, u Papieża nie ma żadnej uwagi, jakoby tu chodziło o sprawę prostą i łatwą.
Aby doznać przemienienia trzeba wędrować drogą, chodzi więc o wędrówkę, zapewne długą i związaną z trudami. Leon XIV mówił swą homilię po włosku i na określenie drogi użył słowa „camino”. Nam to słowo kojarzy się z pielgrzymką i to jest dobre skojarzenie. W wyniku długiego pielgrzymowania stajemy się współbudowniczymi miasta położonego na górze, współnawigatorami statków ratujących życie, współoperatorami latarni morskich wskazujących drogę pośród mgły i ciemności.
„Współ”, bo razem z Bogiem, w przedłużeniu procesu wzajemnego się obdarowywania. I tak z ze słów „ty jesteś Mesjaszem” rodzi się wizja tego, by już tu na tej ziemi współtworzyć zaczątki Królestwa Niebieskiego, przy tym wiedząc o obietnicy wiecznego przeznaczenia. A pokazywanie tych zaczątków to głębokie ewangelizowanie świata. Świat już jest znudzony przekonywaniem go, że Bóg istnieje. Tego świat już nie chce słuchać. Natomiast gdy zobaczy żywą świętość, to świat może zafascynować.
Ewangelizujemy dzięki świętości, ale też pokazując, jak dalece świętość daje wyższą skuteczność gospodarczą oraz dobre owoce w każdej sferze życia.
W swej homilii podczas inauguracji pontyfikatu 18 V 2025 Leon XIV wśród plag gnębiących świat wymienił również „paradygmat ekonomiczny, który wyzyskuje zasoby Ziemi i marginalizuje najuboższych”. I tu słyszymy zgodność z tym, co prof. Zbigniew Krysiak mówi o niskiej skuteczności gospodarek funkcjonujących w oparciu o ideologię neoliberalizmu. Byłoby pięknie, gdyby w swym nauczaniu społecznym Leon XIV poszedł o krok dalej, poza samym tylko wskazywaniem na nieetyczność obecnie rozpowszechnionych rozwiązań gospodarczych i społecznych. Głosy o nieetyczności spływają po umysłach licznych ludzi jak woda po kaczce, bo też swego rodzaju sednem ideologii neoliberalizmu jest odmawianie ekonomii jakiegokolwiek wymiaru normatywnego, a tym samym traktowanie tak etyki, jak i aksjologii jako niepotrzebnych ekstrawagancji tylko psujących gospodarkę.
Głos Krysiaka i jemu podobnych idzie w innym kierunku, bo na gruncie ekonomii rozumianej pozytywnie wskazuje na niską skuteczność, niską owocność, po prostu na głupotę tego, co z całą powagą jest rozwijane po świecie. Ludzi o myśleniu neoliberalnym nie przekona się argumentami z zakresu etyki, natomiast możemy mieć pewne nadzieje, by ich przekonać gołymi liczbami wskazującymi na niską efektywność. Tutaj potrzeba zmiany paradygmatu ekonomicznego, i ogromnie się cieszę, że Leon XIV o tym w skrótowej formie powiedział podczas wygłoszonej homilii.
W podobnie skrótowej formie Papież opisał strategię i metodologię tego, jak zmieniać ów paradygmat ekonomiczny oraz przeciwdziałać innym plagom gnębiącym planetę. Powiedział: „my chcemy być, w tym cieście, małym zaczynem jedności, komunii, braterstwa”. Zauważmy, że tu nie ma żadnych naiwnych wezwań, aby rządzący dokonywali stosownych zmian, lub by poszukiwać kogokolwiek innego, kto by przyszedł i coś pozmieniał. Nie mamy się na nikogo oglądać. Zmian mamy dokonywać my sami, zaczynając od swej skromnej skali małego zaczynu, zaś z czasem przemieniając całe ciasto. To z czasem będzie wymuszało stosowne działania i na rządzących, gdy będą na plecach czuli oddech społeczeństw, które już nie chcą żyć w sposób mało efektywny, mało owocny, w sposób samobójczo prowadzący od kryzysów poprzez kryzysy ku wojnom i ostatecznie katastrofom.
W cytowanej homilii Leon XIV wyznaczył cel tego naszego działania: „aby budować nowy świat, w którym królować będzie pokój”. Stawką w tej grze jest pokój. Pokoju zaś nie zapewnią nam żadne negocjacje z Putinem, ale tylko nasze oddolne zaangażowanie, właśnie zaczynające się od małego zaczynu.
Z tego wyrasta widzenie Kościoła jako dającego światu szanse na nową, wyższą jakość gospodarowania, a także urządzania życia społecznego i politycznego. Orędzie Ewangelii przyniosło nową naukę o tym, że gdy się przestanie zachowywać wedle praw egoizmu, chciwości i zaborczości, to można zbudować coś lepszego, doskonalszego. W czytaniu mszalnym słyszymy słowa Jezusa z Apokalipsy: „Oto czynię wszystko nowe”. To idąc po linii tego wezwania nasi przodkowie utworzyli Europę, jako niepowtarzalny eksperyment, w ramach którego oprócz wielu wad objawiły się również wybitne zalety, właśnie wynikające z czerpania z orędzia Ewangelii.
Podwaliny dla tego budowania Europy dał św. Augustyn ze swoim słynnym dziełem „O państwie Bożym”. Nasi przodkowie mieli odwagę próbować czynić wszystko nowe, jako współpracownicy Zbawiciela. Robota jeszcze nie jest skończona. Teraz jest czas byśmy i my podjęli się pracy na naszych odcinkach, by budować nowy świat, wedle wezwania Leona XIV.
Jak wiadomo, nowy Ojciec Święty jest augustianinem, co w krótkim tekście cytowanej homilii wybrzmiało dwoma cytatami ze św. Augustyna. Ja tu już od siebie dokładam to wielkie dzieło „O państwie Bożym”, co jednak sam Papież na pewno by pochwalił. Przywołuję tę książkę nie bez powodu. Nie powstała ona bowiem w warunkach wszech ogarniającego komfortu i licznych powodów do samozadowolenia. Św. Augustyn napisał tę książkę w mieście Hippona oblężonym przez Wandalów, a to oblężenie ostatecznie zakończyło się zdobyciem i spaleniem miasta. Wytyczanie dróg budowania Europy odbywało się więc w warunkach nadzwyczaj dramatycznych. Jeżeli dziś na coś narzekamy, to nie możemy się równać z tym, na co mógł narzekać św. Augustyn.
Z tego można wyprowadzić wniosek, że potrzebna jest nam odwaga. To jest odwaga, by stawać się zaczynem, nie martwiąc się iż to tak skromna skala. To też jest odwaga, by sięgać do nauczania Kościoła, nie traktując iż to nauczanie skierowane jest do kogoś innego niż my sami. W tym nauczaniu są zasady katolickiej nauki społecznej, które Leon XIV przywołuje, cytując w homilii swego wielkiego poprzednika Leona XIII: „czyżbyśmy w krótkim czasie nie ujrzeli końca walki i przywrócenia pokoju, gdyby te zasady zapanowały w życiu społecznym?”