Historyczny dzień dla Stanów Zjednoczonych
Jeśli przyzwoity katolik w Chicago myślał przed konklawe o papieżu z Ameryki, to raczej się modlił, aby jakimś cudem nie został nim obecny arcybiskup i kardynał Blase Cupich. Bo ten dał się poznać od 2014 roku, kiedy został metropolitą Chicago, jako zwolennik LGBT, gender i wszelkich „progresywych” nowinek w Kościele katolickim. Zakazał odprawiania mszy po łacinie i wymyślił, że należy zamknąć 120 kościołów z ponad 300, gdyż –ponoć – biznesowo są pod kreską. Przy okazji zamknął nawet parafie, które w banku miały sporo gotówki, także takie, które były cudownymi zabytkami, jak budowane krwawicą polskich emigrantów kościoły Michała Archanioła i św. Wojciecha.
Prawdziwa niespodzianka
Wiadomość z Watykanu, że nowym papieżem będzie ktoś urodzony w Chicago, ale w sumie mało znany była – nie ma co ukrywać – zaskoczeniem, wręcz sensacją. Papież, mający 69 lat, urodził się jako Robert Francis Prevost w szpitalu Mercy w Chicago, wychowywał się w Dolton na południowych przedmieściach, jako syn Louisa Prevosta, superintendenta dystryktu szkolnego, i Millie Prevost, bibliotekarki. Dorastał z dwoma braćmi, Louisem i Johnem. Rodzina ma pochodzenie francuskie, włoskie i hiszpańskie. Uczęszczał do Villanova University, założonego przez Zakon Świętego Augustyna, i ukończył go w 1977 roku, aby dołączyć do zakonu augustianów. Większość dorosłego życia spędził w Peru i ma podwójne obywatelstwo. Zmarły papież Franciszek mianował go kardynałem w 2023 roku.
Jest pierwszym amerykańskim papieżem w 2000-letniej historii katolicyzmu rzymskiego. Brandon Johnson, „progresywny” burmistrz Chicago, któremu znacznie bliżej do „kliniki” aborcyjnej niż do jakiegokolwiek kościoła, witał historyczne decyzje ze Stolicy Piotrowej: „Wszystko, co dobre, w tym papież, pochodzi z Chicago! Gratulacje dla pierwszego amerykańskiego papieża Leona XIV! Mamy nadzieję, że wkrótce powitamy cię w domu”.
Padały ciepłe słowa, była radość i duma. Zastanawiano się, której drużyny baseballowej jest kibicem, bo w mieście są dwie. Pokazano skromny dom w Dolton, w którym się wychowywał i który właśnie był wystawiony na sprzedaż za 200 tysięcy dolarów. Był, bo szybko dom wycofano z rynku. Pokazano też kościół, gdzie był ministrantem, ale widok był żałosny – kościół od wielu lat jest zamknięty i pozostała ruina.
Trump gratuluje
Liberalno-lewicowe media z ostrożnością podeszły do nowej głowy Kościoła katolickiego, jakoby był „centrystą” i zbyt mało „postępowy”. Miał się sprzeciwiać aborcji i zachowawczo podchodzić do LGBT. To się szybko zmieniło, bowiem niektórzy zaczęli twierdzić, że Leon ma również kreolskie korzenie, rodzinne powiązania z Nowym Orleanem i Haiti, słowem – jest pierwszym… czarnoskórym papieżem. I od tej pory już nikt w Ameryce nowemu papieżowi niczego – nawet największych głupot – nie zarzuca.
„Progresywiści” polubili też nowego papieża za to, że ma być – rzekomo – przeciwnikiem Donalda Trumpa. Ba, wmawia się ludziom, że kardynałowie świadomie podjęli taką decyzję, aby zagrać na nosie prezydentowi. Prevost jako kardynał rzeczywiście kilka razy ujął się za migrantami i ludźmi ubogimi, ale wbrew oczekiwaniom radykalnej lewicy wcale nie musi to oznaczać, że jest krytycznie nastawiony do administracja Trumpa i że w ogóle go wybrano, aby był przeciwwagą dla prezydenta.
Trump szybko złożył gratulacje nowemu papieżowi, ale nie wspomniał o jego przynależności politycznej, być może nie wiedział. Okazuje się bowiem, że papież jest w stanie Illinois zarejestrowany jako republikanin. „Gratulacje dla kardynała Roberta Francisa Prevosta, który właśnie został mianowany papieżem – napisał Trump. – To wielki zaszczyt zdać sobie sprawę, że jest on pierwszym amerykańskim papieżem. Jakież to ekscytujące i jaki wielki zaszczyt dla naszego kraju. Nie mogę się doczekać spotkania z papieżem Leonem XIV. To będzie bardzo znaczący moment!”
Wiceprezydent JD Vance również pogratulował Leonowi: „Jestem pewien, że miliony amerykańskich katolików i innych chrześcijan będą się modlić za jego udaną pracę w przewodzeniu Kościołowi. Niech Bóg go błogosławi!”
Jaki będzie?
Oczywiście, szybko rozpoczęła się dyskusja, jakim papieżem może być Leon XIV. Na przykład kardynał z Nowego Jorku Timothy Dolan jest zdania, że papież będzie dążył do budowania mostów ze wszystkimi światowymi liderami, w tym z prezydentem Trumpem.
Chociaż obaj są Amerykanami, Dolan przyznał, że gdy inni kardynałowie pytali go o opinię na temat papieża Leona, musiał przyznać, iż tak naprawdę go nie zna. „Musiałem odpowiedzieć, że szczerze mówiąc nie znałem go. Oczywiście go znałem, a to, co usłyszałem, zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Nieco nieśmiały człowiek, dobry słuchacz, ktoś, kto mówi kilkoma językami, ksiądz z dużym doświadczeniem w Ameryce Łacińskiej, były przywódca swojego zakonu i wreszcie ktoś, kto spędził ostatnie kilka lat w Rzymie, znając funkcjonowanie biurokracji, jaką jest Kuria Rzymska” – powiedział Dolan.
Wybór papieża Leona XIV, który urodził się w Ameryce i spędził wiele lat służąc w Peru, oznacza papiestwo, które jest „inkluzywne i obejmujące” katolików na całym świecie, powiedział C.J. Doyle, dyrektor wykonawczy Ligi Akcji Katolickiej w Massachusetts.
Jego zdaniem, nowy papież może być również „trochę bardziej tradycyjny” niż zmarły papież Franciszek. „Myślę, że pójdzie śladami Franciszka w kwestiach migracji, synodalności, kary śmierci, zmian klimatycznych i tym podobnych. Ale w innych kwestiach, takich jak kwestie LGBTQ, papież Leon może być bardziej ortodoksyjny, bardziej tradycyjny” – powiedział Doyle.
Korespondent telewizji Newsmax w Rzymie Alex Salvi mówi, że papież Leon XIV może być zjednoczycielem Kościoła katolickiego, biorąc pod uwagę, że ma „postępowe” i tradycyjne poglądy. Wyjaśnia: „69-letni rodowity mieszkaniec Chicago, który spędził ostatnie 10 lat w Peru i został wyniesiony przez Franciszka do godności kardynała i niektórych z najbardziej wpływowych stanowisk w kościele, ściśle z nimi współpracuje w wielu kwestiach, takich jak imigracja i środowisko. Ale były też momenty, w których wykazywał bardziej tradycjonalistyczne skłonności, często balansując na granicy w kwestiach LGBTQ, a w 2012 roku nawet sprzeciwiając się włączeniu teorii płci do peruwiańskiego programu nauczania. I być może z tego powodu co najmniej 89 kardynałów udzieliło mu poparcia, prawdopodobnie widząc w nim zjednoczyciela, którego zadaniem jest zajęcie się najważniejszymi problemami Kościoła: gwałtownie rosnącym zadłużeniem, malejącą liczbą wiernych i podziałami w Kościele.”
Nadzieje w USA
Z kolei John Prevost opisuje swojego brata jako bardzo troszczącego się o biednych i tych, którzy nie mają głosu. Powiedział, że spodziewa się, że będzie „drugim papieżem Franciszkiem”. „Nie będzie skrajnie lewicowy i nie będzie skrajnie prawicowy – dodał. – Trochę pośrodku.”
Ci, którzy najlepiej znają Leona, mówią, że on, podobnie jak Franciszek, głęboko troszczy się o biednych i „klasę robotniczą” na całym świecie. Jest to również postrzegane jako znak dla amerykańskich katolików i ogólnie na Zachodzie, że Kościół jest zainteresowany zwiększeniem swoich szeregów w USA.
Francis Rooney, były ambasador w Stolicy Apostolskiej, powiedział, że papież Leon przyciągnie „młodych ludzi do powrotu” do kościoła. Dodał, że jedną z najsilniejszych cech papieża jest umiejętność nawiązywania kontaktu właśnie z młodszą publicznością.
„Kościół w USA rozwija się w powolnym, ale stałym tempie, a to prawdopodobnie spowoduje, że zacznie on przyspieszać – powiedział David Lantigua, współdyrektor Centrum Studiów nad Amerykańskim Katolicyzmem na Uniwersytecie Notre Dame. – Fakt, że jego pierwszym językiem jest angielski, da mu możliwość komunikowania się z kościołem w USA i da mu pewien poziom zaufania wśród amerykańskich katolików”.
Mathew Schmalz, profesor religioznawstwa w College of the Holy Cross, zauważył, że Leon wnosi „ciekawy kompromis, amerykański, latynoamerykański, europejski, z doświadczeniem na całym świecie”. „Skupi się na pokoju, dialogu i zachęcie – przewidział Schmalz. – Jego pochwała Franciszka jest znacząca. Nie spodziewam się, że będzie działał szybko, ale wniesie świadomość geopolityczną, aby poradzić sobie z administracją Trumpa.”
Dumne Chicago
Były prezydent Barack Obama, który spędził większość swojego dorosłego życia w Chicago, wydał oświadczenie wraz z żoną Michelle, gratulując „koledze z Chicago, Jego Świątobliwości Papieżowi Leonowi XIV. To historyczny dzień dla Stanów Zjednoczonych i będziemy się za niego modlić, gdy rozpocznie świętą pracę przewodzenia Kościołowi Katolickiemu i dawania przykładu tak wielu osobom, niezależnie od wiary” – powiedział Obama. JB Pritzker, który pełni funkcję gubernatora Illinois od 2019 roku, odniósł się do „pierwszego Amerykanina przewodzącego Kościołowi Katolickiemu” jako do „historycznego momentu”. „Pochodzący z Chicago papież Leon XIV zapoczątkowuje nowy rozdział, dołączam do tych w naszym stanie, witając w czasach, gdy potrzebujemy współczucia, jedności i pokoju” – oświadczył gubernator.
Tak, mieszkańcy Chicago i Illinois są dumni i dowartościowani. Kiedy papież Jan Paweł II odwiedził Chicago w 1979 roku, około 1,5 miliona ludzi zgromadziło się, aby zobaczyć Ojca Świętego, który odprawił trzygodzinną mszę w Grant Park. Gazeta „Chicago Tribune” nazwała to „największym tłumem, jaki kiedykolwiek zgromadził się w jednym miejscu w historii Chicago”. „I przez dziesięciolecia – czytamy – wizyta papieża wydawała się najlepszą, na jaką katolicy z Chicago mogliby liczyć. W czwartek jeden z synów Chicago został wybrany papieżem w Kaplicy Sykstyńskiej. Niewielu w jego rodzinnym mieście mogło sobie wyobrazić taki zaszczyt.” Gazeta dodaje: „Witamy i niech Bóg cię błogosławi, papieżu Leonie XIV. Wracaj wkrótce do domu”. Właśnie rozpoczęło się wielkie oczekiwanie.