Już nim jestem, bo nadchodzą czasy ciężkie i trudne

Spytałam go czy będzie patronem Polski? Już nim jestem, bo nadchodzą czasy ciężkie i trudne. Będę Wam pomagał. Gdy Polska będzie w niebezpieczeństwie ukażę się ogromnym tłumom ludzi. (…) Ludzie nie dość gorąco i nie tak, jak trzeba, zwracają się do mnie. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof, mogę nieść ulgę w cierpieniu. Czy męczeństwo bolało? Tak, w pierwszych chwilach cierpienie to nie mogło być odjęte, gdyż było dobrowolne. Po pewnym czasie ból znieczuliło wewnętrzne widzenie przyszłego życia, które Bóg okupił cierpieniem przewyższającym wszystkie cierpienia świata. Miłość Boga i Jego łaska daje wielką moc. Przygotujcie się, bo idą bardzo ciężkie czasy. Będzie to walka dobra ze złem, duchów jasnych z ciemnymi. Powiedz ludziom, że grożą im straszne rzeczy za to, że zaniedbują sprawy wewnętrznego życia. Możesz mnie zawsze poprosić, a wysłucham cię. Błogosławię cię od Boga.

Te słowa skierował 3 maja 1938 roku Andrzej Bobola do Fulli Horak, polskiej mistyczki, która przeżyła piekło łagrów rosyjskich. Dwa lata wcześniej s. Faustyna Kowalska doznała wizji trzech polskich świętych, w tym Andrzeja Boboli, stojących przed tronem Baranka Bożego, wstawiających się za Polskę (Dzienniczek, 689).

Te opisy dobitnie świadczą nie tylko o świętości Andrzeja Boboli, ale także potwierdzają jego męczeńską śmierć. Jego gorliwość apostolska, działalność misyjna, kaznodziejska i dydaktyczna była solą w oku nie tylko kozaków, którzy dokonali okropnej egzekucji w Janowie Poleskim – łącznie z wybiciem zębów, wyłupaniem oka, zdarciem skóry z ręki, a na plecach wycięciem skóry w formie ornatu, odcięciem nosa, warg, na koniec wreszcie wyrwaniem języka – ale również dla bolszewików po przegranej Bitwie Warszawskiej 1920. To właśnie ci wyznawcy ateizmu, którzy na bagnetach chcieli ofiarować Europie nowy system społeczny jako dobro ludzkości, byli przekonani, że to dzięki wstawiennictwu Boboli Polacy odnieśli miażdżące zwycięstwo i tym samym zahamowali marsz czerwonej rewolucji.

W akcie zemsty, a w zasadzie dziejowej sprawiedliwości, oczywiście tak jak ją rozumieli, wkroczyli do kościoła Matki Bożej Różańcowej w Połocku, by dokonać zbeszczeszczenia zwłok, które po przeszło dwóch wiekach od tragicznych wydarzeń zachowały się w bardzo dobrym stanie, nie posiadając oznak rozkładu. Barbarzyństwo znalazło swój upust w nienawiści, w wyzwoleniu najgorszych emocji poprzez mszczenie się na zwłokach Andrzeja Boboli, którymi rzucano o ziemię. A gdy ten bestialski czyn nie przyniósł efektu bolszewicy postanowili wywieźć ciało do Moskwy, by w gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia wystawić je na widok publiczny jako odbiegający od norm zdrowego rozsądku, a właściwie jako anomalię antropologiczną.

Zaangażowanie się Stolicy Apostolskiej pozwoliło po roku odzyskać ciało polskiego błogosławionego, które zostało przetransportowane koleją do Odessy, by drogą morską dotrzeć wpierw do Konstantynopola, a następnie do Brindisi, a stąd do Watykanu. Bolszewicy postawili Watykanowi jeden warunek, że ciało Andrzeja Boboli nie może trafić do Polski, by nie odbierało należnej mu czci. Dopiero po kanonizacji, która odbyła się w Rzymie 17 kwietnia 1938 roku, ciało św. Andrzeja Boboli zostało uroczyście przetransportowane z Rzymu do Polski.

Św. Andrzej Bobola to patron na czasy ciężkie i trudne. Każdy czas jest trudny i ciężki. Choć – my, Polacy jesteśmy wielkim, dumnym narodem – jak mówił w swoim sejmowym przemówieniu marszałek senior Kornel Morawiecki, to często jako Naród przechodzimy dziejowe burze. To nasi wrogowie wzniecają nad Polską polityczny huragan sądząc, że polski naród zatraci swą tożsamość i wtopi się w kosmopolityczną masę. Tak myślano wówczas, gdy traciliśmy niepodległość, tak myślą i dzisiaj, kiedy europejskie salony dążą do unifikacji państwowej. Ale nasza narodowa duma nie pozwala na zatracenie pamięci przeszłości i ciągle wskazuje na wyjątkowość polskiej kultury i tradycji, także tej niepodległościowej. Mimo zakusów zła wciąż istniejemy, bo mamy „historię długiego trwania”. Dlatego dzisiaj trzeba bronić społeczeństwo przed samobójstwem, trzeba wyjść naprzeciw złu z zasadami solidaryzmu społecznego i narodowego, i trzeba zewrzeć szeregi, by obronić się przed rewolucjami, które robione są zawsze przez zorganizowaną mniejszość.

Piszę te słowa w dniu, kiedy przypada liturgiczne wspomnienie św. Andrzeja Boboli, współpatrona Polski. Kiedy Naród zasypia, wróg czyni spustoszenie. Bądźmy mądrzy przed szkodą. Jako Naród każdy dziejowy huragan z perspektywy czasu traktujemy jak powiew, co przemija i nie wraca. Wraca z różnym natężeniem wywołującym olbrzymie szkody, a te niosą tragiczne konsekwencje kataklizmu. Najbliższe wybory niech pokażą światu, że dumy Polaków nie da się zdławić. Jesteśmy mądrym narodem i dokonajmy wyboru Polski na miarę naszych marzeń i aspiracji, a św. Andrzej Bobola niech będzie patronem tych dni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *