Powiedzenie, którego używamy, by wykazać brak sensu w dobieraniu argumentów przez naszego rozmówcę czy instytucję, dzisiaj mogłoby nabrać innego znaczenia. Krym to klucz do rozmów pokojowych zaproponowanych Rosji przez Trumpa. Rzym, a ściśle biorąc Watykan, może stać się po konklawe istotny w rozwiązywaniu kryzysów międzynarodowych, również tego na Ukrainie. A jednak chaos, który opisuje pytanie naszych przodków, pozostaje.
Przywołanie tego pytania dla opisu kolejnych zdarzeń politycznych, czy to nie przesada? Tak, oczywiście. I zarazem nie. Dlaczego bowiem emocjonujemy się zbliżającym się konklawe, próbując – paradoksalnie – coś wyciągnąć ze słów Donalda Trumpa, który nie tylko pojawił się na pogrzebie Papieża Franciszka, ale rozmawiał na nim zarówno z Zelenskim jak i von der Leyen? Przywódcy polityczni i religijni z całego świata wysłali kondolencje wkrótce po śmierci Franciszka 21 kwietnia. Premier Izraela Benjamin Netanjahu czekał prawie cztery dni. Wiadomo dlaczego. Pontyfikat Franciszka był odmienny od dwóch poprzednich, które modelowo tworzyły dialog międzywyznaniowy. Franciszek był oskarżany przez niektóre wspólnoty żydowskie za brak zrozumienia dla perspektywy izraelskiej. Milczenia, spóźnienia, jak i przypadkowe rozmowy są rejestrowane przez agencje informacyjne jak i media społecznościowe. Czy Watykan jest ważniejszy niż przed chwilą sądziliśmy?
Rzym
Przegląd opinii instytutów naukowych, think tanków i wszelkich gremiów opiniotwórczych wskazuje, że w tej kwestii daleko tym instytucjom do jakiejkolwiek zgody. Klisze tasuje się nie proponując żadnego rozwiązania. Skupmy się na początku na Rzymie. Czy wpływ Watykanu na to co dzieje się na świecie ma jakiekolwiek znaczenie? Nic bardziej w takiej analizie nie pomaga, jak zbieranie głosów ekspertów z potężnych ośrodków kształtowania opinii publicznej.
Thomas Reese SJ z Woodstock Theological Center (Georgetown University), jezuita, osoba uznana za eksperta od spraw watykańskich, mówił niedawno dla Foreign Policy: „Wpływ Watykanu na politykę międzynarodową znacząco zmalał w ostatnich dekadach. Sekularyzacja w Europie i innych częściach świata zmniejszyła zdolność papieża do mobilizowania opinii publicznej w sprawach politycznych. Dziś jego wpływ jest bardziej symboliczny niż realny”. Tak to jest z wypowiedziami niesubordynowanych jezuitów. A jeszcze kilka lat temu Reese podkreślał rolę papieża w odprężeniu USA-Kuba. To była wysoka dyplomacja w stylu watykańskim – mówił o tamtych wydarzeniach. Bo Watykan ma bogatą historię dyplomacji i wyjątkową rolę prawdziwej armii duchownych Watykanu, składających się z wykwalifikowanych dyplomatów. Ale czy nie przekonują nas dziś podobne opinie?
Jose Casanova z Berkeley Center for Religion, Peace and World Affairs pisał: „Watykańska dyplomacja stała się coraz bardziej marginalna w rozwiązywaniu głównych kryzysów międzynarodowych. Choć papież nadal jest wysłuchiwany, jego zdolność do wpływania na kluczowe decyzje polityczne znacząco się zmniejszyła wraz z postępującą sekularyzacją Zachodu.” Katherine Marshall z World Faiths Development Dialogue i Berkley Center (Georgetown University) przytomnie zauważa, że wpływ Watykanu jest bardzo zróżnicowany regionalnie. „Podczas gdy w Europie Zachodniej jego znaczenie maleje, w Afryce i częściach Azji rośnie, co odzwierciedla zmieniającą się geografię katolicyzmu. Ta regionalność wpływów jest kluczem do zrozumienia współczesnej roli Stolicy Apostolskiej.”
Francis Rooney, były ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej twierdzi, że (Foreign Policy w 2022): „Pomimo sekularyzacji, Watykan pozostaje unikalnym aktorem międzynarodowym, posiadającym globalną sieć informacyjną oraz zdolność do mediacji, której brakuje wielu państwom. Jego soft power jest nadal znaczący, szczególnie w rozwiązywaniu konfliktów tam, gdzie inne podmioty zawodzą.”
Ten spór nie jest banalny, gdyż opowiedzenie się za jedną, czy drugą tezą, może wpłynąć na dynamikę wydarzeń. Rola Watykanu we wpływie na agresję rosyjską na Ukrainie powinna być daleko większa. Nie była. Czy z kolei warto walczyć o Krym?
Krym
Tu zdania są równie podzielone jak na temat roli Watykanu w świecie. Jarosław Guzy, siłą rzeczy znawca relacji wschodnich, mówi w rozmowie ze mną:
– Krym oczywiście jest częścią większej układanki w domniemanym porozumieniu pokojowym, które rysuje się blado. A to dlatego – tutaj krąg się zamyka – że Krym stał się jej centralnym punktem. I Rosjanie nie mają żadnych praw do Krymu, po prostu poza prawem zdobywcy i to jest kolejny raz, kiedy próbują swoje prawo zdobywcy usankcjonować.

Michael Kimmage z Catholic University of America twierdzi, że rezygnacja z Krymu byłaby strategicznym błędem, który podważyłby podstawowe zasady prawa międzynarodowego. „Uznanie aneksji Krymu przez Rosję stworzyłoby niebezpieczny precedens, sugerujący że zmiany granic siłą mogą być z czasem zaakceptowane przez społeczność międzynarodową.” (Foreign Affairs, kwiecień 2022). Andriy Zagorodnyuk, były minister obrony Ukrainy, obecnie przewodniczący Centre for Defence Strategies przestrzega przed tym, by Krym stał się kartą przetargową. „To integralna część Ukrainy, której odzyskanie ma kluczowe znaczenie nie tylko dla naszego bezpieczeństwa narodowego, ale także dla całego porządku międzynarodowego.” (Foreign Policy, sierpień 2022)
Opinia, dla nas naturalna, wcale nie jest dominująca. Oto Thomas Graham z Council on Foreign Relations twierdzi: „Choć aneksja Krymu była nielegalna, należy rozważyć realistyczne podejście. Zamiast nieustępliwego stanowiska, które blokuje jakiekolwiek rozwiązanie dyplomatyczne, Europa i USA powinny skupić się na zabezpieczeniu pozostałych terytoriów Ukrainy i poszukiwaniu rozwiązań, które mogłyby obejmować specjalny status dla Krymu” (Foreign Affairs, wrzesień 2022). Samuel Charap z RAND Corporation: „Istnieje rozbieżność między zasadami a rzeczywistością. Chociaż aneksja Krymu była nielegalnym aktem, utrzymywanie absolutnie nieustępliwego stanowiska może przedłużać konflikt bez perspektyw rozwiązania. Krym może wymagać wyjątkowego podejścia, być może łącznie z formułą przejściową, która nie wymaga od żadnej ze stron rezygnacji z fundamentalnych stanowisk.” (Survival, marzec 2023)
„Musimy przeciwdziałać takim opiniom – twierdzi Guzy – my jesteśmy państwem frontowym. Nie możemy się godzić na naruszenie porządku międzynarodowego, więc opinia, by Krym nie stał się kartą przetargową, jest dla nas fundamentalna. Jak mogą wyglądać losy Krymu realnie przez najbliższe lata? Tego nie wiemy. Ale możemy zakładać przełom w polityce wewnętrznej amerykańskiej, który może wpłynąć na politykę rosyjską. Tam sytuacja wcale nie jest stabilna. Mówimy o dyktaturach, że są one jak szkło, to znaczy bardzo twarde, sztywne, aż w pewnym momencie się rozbijają i robi się z tego bezkształtny pył. Warto o tym pamiętać.”
Ta karczma „Rzym” się nazywa
W powiedzeniu „gdzie Rzym, gdzie Krym” wcale nie chodziło o kolebkę byłego imperium, a obecnie stolicę Włoch, ale o karczmę „Rzym”, która znajdowała się gdzieś w połowie drogi na półwysep. I to w niej właśnie pojawił się według Adama Mickiewicza diabeł, który miał w niej aresztować pana Twardowskiego. Ale dalej w tych słowach chodzi, żeby przydzielić pewnym pojęciom prawdę i prawdziwą wartość.

Te pojęcia nie tylko do pewnego stopnia powinny reagować na zmieniające się polityczne mody. Nie powinny się deformować pod wpływem politycznych krzyków z sąsiedniej ulicy. Racja stanu musi być czymś bardziej trwałym. Musimy być świadomi, że opinie ekspertów na temat Krymu odzwierciedlają głęboki podział między zasadniczym podejściem opartym na sprawiedliwości i prawie międzynarodowym a podejściem elastycznym (zbyt elastycznym), które stara się uwzględniać tzw. realia geopolityczne. Europa Środkowo-Wschodnia i Ukraina muszą opowiadać się za utrzymaniem stanowiska o integralności terytorialnej Ukrainy, wbrew opiniom z innych miejsc, które mówią o deeskalacji konfliktu, utożsamiając ją ze spektrum partykularnych interesów państw oddalonych bardziej od granicy wschodniej. W karczmie „Rzym” dochodzi do pewnego przełomu, bo diabeł stara się zmusić Twardowskiego do przestrzegania reguł. To, że mu się nie udaje, to zupełnie inna historia.
(…)
Diablik to był w wódce na dnie,
Istny Niemiec, sztuczka kusa;
Skłonił się gościom układnie,
Zdjął kapelusz i dał susa.
Z kielicha aż na podłogę
Pada, rośnie na dwa łokcie,
Nos jak haczyk, kurzą nogę
I krogulcze ma paznokcie.
„A! Twardowski; witam, bracie!”
To mówiąc bieży obcesem:
„Cóż to, czyliż mię nie znacie?
Jestem Mefistofelesem.”
(…)
Adam Mickiewicz, Pani Twardowska