Państwo w likwidacji

Unicestwiając państwo PiS nie zauważyli, że demolują Rzeczpospolitą, co zyskuje poparcie 34% społeczeństwa, a tylko 40% jest przeciw.

Ośmiogwiazdkowa administracja 13 grudnia rozrosła się do monstrualnych rozmiarów (ponad 140 stanowisk ministerialnych), osiągając rekordowe zadłużenie państwa (289 mld zł – to więcej niż w ciągu ośmioletnich rządów PiS). Sejmowa debata budżetowa toczyła się pod nieobecność premiera i ministra finansów. W projekcie budżetu obcięto środki na IPN, nie przewidziano też funduszy na ekshumację ofiar Ludobójstwa Wołyńskiego, choć PO-litycy zapewniali, że rozwiązali ze stroną ukraińską problem chrześcijańskich pochówków. Niezależnie od tego, budżet może być niekonstytucyjny, skoro nie przewiduje finansowania Trybunału Konstytucyjnego. Znamienne, że przy całym dziadostwie budżetowym, nie zapomniano o kosztach rekomunizacji (przywracanie esbeckich przywilejów emerytalnych).

Ludzie będą mieli więcej, w sklepach będzie taniej – zapowiadał Donald Tusk w kampanii wyborczej. Przedwyborczy dobrobyt pozostał w obietnicach. Tymczasem na Śląsku część nauczycieli nie dostała wynagrodzenia – brakuje ok. 40 mln zł. Niezrażeni tym kandydaci na kandydatów w wyborach prezydenckich, udając niezależnych polityków, choć są funkcjonariuszami partyjnymi, znów obiecują. Zwolennicy aborcji biadolą o zapaści demograficznej. Przekonują, że nie chcą wewnętrznej wojny, a domagają się przyspieszenia „rozliczeń”. Bajaniom o „przyjaznym systemie podatkowym” towarzyszą insynuacje, jakoby prezes NBP miał wpływ na cenę masła. Z jednej strony głupota, z drugiej oderwanie od rzeczywistości. PO-konwencja przedwyborcza kosztowała 4 mln zł, gdy powodzianie czekają na pomoc. Obradom towarzyszyła demonstracja hutników i górników, ale zamiast ratowania przemysłu jest ustawa o języku śląskim.

Barbarzyńcy polityczni dorwali się do władzy. Nie uznają konstytucyjnych instytucji (SN, TK, KRRiT). Nielegalna prokuratura wszczyna postępowania dyscyplinarne za przestrzeganie prawa. Wymiar sprawiedliwości jest w stanie chaosu i anarchii w rezultacie walki o „praworządność”. Rafał Trzaskowski, niezależny kandydat na prezydenta, zresztą wiceprzewodniczący PO – „partii na serio demokratycznej” – rozwija perspektywy: „jesteśmy w stanie obudzić całą Polskę”, „wygrać z PiS-em”. W ferworze przedwyborczej gorączki pada wiele słów oderwanych od rzeczywistości, często na zapotrzebowanie elektoratu nienawiści i hejtu. Tymczasem poza spotkaniami przedwyborczymi – niezależnie od krajowej zapaści gospodarczej – eskaluje amoralny imperializm, prowadzony przez organizacje międzynarodowe (ONZ, WHO, UE). Ideologiczna kolonializacja krajów brukselskich postępuje. Z rzadka tylko dochodzi do głosu opozycyjny rozsądek – chcemy fachowców, nie genderowców.

Ekonomika chwilówkowa

Resort klimatu likwiduje przemysł drzewny i meblarski, ograniczając pozyskiwanie drewna. Ekologiści wykluczają żeglowność Odry pod pretekstem „renaturyzacji” rzeki i ochrony przyrody. Produkcja samochodów elektrycznych została zaniechana. Gdy przewiduje się przejęcie szczecińskiego terminalu portowego przez firmy niemieckie, a gdyńskiego przez holenderskie, Donald Tusk obiecuje rozbudowę terminala gdańskiego.

Rolnicy wychodzą na ulice – domagają się zablokowania umowy z krajami Mercosur, także wstrzymania szaleństwa zielonego ładu. Gospodarka nie chroni ani państwa, ani obywateli. Szacuje się, że już ponad 800 tys. ludzi znajduje się na granicy ubóstwa. W tej sytuacji zarabiają firmy pożyczkowe. Ludzie podjęli o 50% więcej chwilówek, niż w ub.r. Niewątpliwie dziadostwo sprzyja radykalizacji wyborów politycznych, nie mówiąc o rujnowaniu państwa. Niemniej lewicowi politycy uważają, że chwilówki są stymulatorem gospodarki, bo zwiększają bodźce konsumpcyjne. Opozycja inaczej ocenia administrację 13 grudnia. Jesteście koalicją nieudaczników, sprzedawczyków i złamanych obietnic – kwituje Mateusz Morawiecki.

Administracja 13 grudnia zajęta już to wdrażaniem brukselskich ideologii klimatycznych, już to audytowaniem, rozliczaniem i zwalczaniem politycznych przeciwników, zdaje się zapominać o bieżącej gospodarce. Ta zaś wymaga szczególnej uwagi, gdy brukselski klimatyzm wywindował ceny energii. Stąd ucieczka wieku firm zagranicznych z naszego kraju. Wszystko to jednak nie tłumaczy zapaści Orlenu, która stała się symbolem nieudolności administracji 13 grudnia. W zeszłym roku była to piąta najbardziej dynamiczna firma światowa. W tym roku notuje bezprecedensowe straty. W II kw. 2023 roku zysk wynosił 6 mld zł, w tym roku straty sięgnęły 34 mln zł. Także inna sztandarowa inwestycja – CPK – ma niewielkie szanse rozwojowe, skoro rząd przekazał tylko 3,5 mld zł na prace projektowe terminalu (potrzeby są o połowę większe).

Byłoby nie od rzeczy, by budowane w naszym kraju elektrownie nisko – i bezemisyjne (czyste technologie węglowe) były zwolnione z zielonych haraczy emisyjnych. Ktoś musiałby to jednak przeforsować na forum brukselokratów. Na razie nie widać takich starań, chociaż wiadomo, że bez elektrowni węglowych zabraknie energii i ciepła. Tymczasem krajowe firmy narzekają na słabnący popyt i rosnące koszty. Nic dziwnego, że wskaźnik PMI utrzymuje się poniżej 50 pkt (aktualnie – 48,9 pkt). Zagrożenia – brak płynności finansowej, w konsekwencji upadłość – coraz bliższe.

Związkowcy z „S” bronią miejsc pracy w elektrowniach (Rybnik, Łaziska, Kozienice, Dolna Odra). Pracownicy mają być zwalniani wbrew umowom społecznym. Co innego bowiem ochrona środowiska, a co innego brukselski ekoterroryzm zagrażający gospodarce. Zamiar wygaszania górnictwa, gdy 70% energii pochodzi z elektrowni węglowych (ok. 20% z OZE) jest oczywistym absurdem. Tymczasem zielone absurdy dotkną także rolnictwa. Przewiduje się 100 euro podatku od krowy (emituje gazy cieplarniane). Na razie w Danii.

Rozumienie prawa

Tzw. bodnarowcy zagubili dokument, który mają w aktach. Dziennik budowy ośrodka „Profeto” znajduje się w aktach postępowania. Szukanie dowodów po zakończeniu śledztwa, to nowe praktyki stosujących prawo, tak jak go rozumieją. Sejmowe komisje śledcze działają niezgodnie z przeznaczeniem czy konstytucją, ale to bynajmniej nie przeszkadza zabawiającym się w nich posłom do grożenia przesłuchiwanym świadkom, nakładania na nich jakiś kar dyscyplinarnych, i to nawet za cenę autokompromitacji. Komisja ds. Pegasusa targnęła się na członka zarządu NBP, zlecając siłowe doprowadzenie go przed jej oblicze, z naruszeniem zasad demokratycznego państwa prawnego i niezależności banku centralnego. Prof. Piotr Pogonowski wyjaśnił posłom ich bezprawie, choć w trakcie przesłuchania każdy pozostawał przy swoim zdaniu. PKW raz uznaje Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, innym razem kwestionuje jej istnienie i zasiadających w niej sędziów. Gdy tak dalej pójdzie, nie uzna wyboru prezydenta, oddając tym samym jego pełnomocnictwa w ręce rotacyjnego marszałka sejmowego.

Policja nie chroni uczestników ceremonii upamiętniających katastrofę smoleńską, lecz prowokatorów. Nie egzekwuje przestrzegania ustawowej odległości między grupami manifestujących. Nie jest służbą porządkową, lecz staje się policją polityczną. Podobnie było przy zajmowaniu mediów publicznych. Był to bezprecedensowy w cywilizowanym świecie akt bezprawia (wyłączenie sygnału), łamanie konstytucji (prawo obywateli do informacji) oraz zamach na infrastrukturę krytyczną państwa. I jeszcze ten kruczek – „media publiczne w likwidacji” – to przecież kpina z praworządności. A podatnicy płacą za media, których nie da się oglądać.

Bezpieczeństwo

Buńczuczne zapowiedzi administracji 13 grudnia, że będzie przeciwko umowie UE-Mercosur pozostają – jak na razie – w warstwie słownej. Mimo deklarowanego sprzeciwu, nie montuje się mniejszości blokującej na forum brukselskim. Gdy dynamicznie wzrasta liczba przestępstw, popełnianych przez cudzoziemców (w 2020 roku ponad 15 tys. przypadków, w 2023 roku – ponad 17 tys.), premier utrzymuje, że migracja może nam przynieść korzyści. W rezultacie implementacji brukselskiego ekoterroryzmu (wdrożenie ETS 2), przeciętna rodzina zapłaci rocznie za ogrzewanie średnio 2,5 tys. zł więcej. I jakby tego było mało, sejmowa komisja śledcza negliżuje działania polskich służb specjalnych, co dla rosyjskich sąsiadów jest mikołajkowym podarkiem.

Po zamachu na prokuraturę, obywatele nie mogą czuć się bezpieczni, bo wymiar sprawiedliwości nie broni ich praw. Co więcej, rzecznik prokuratury grozi dziennikarzowi, zadającemu niewygodne pytania. Tradycyjna rodzina i prawa rodzicielskie zostały zaatakowane przez resort edukacji. Demoralizacja młodzieży to wstęp do procesu totalnej manipulacji społeczeństwem. Mimo protestów rodziców, resort nie ustępuje.

Tymczasem administracja 13 grudnia zawiesza program Czyste Powietrze, zagrażając bezpieczeństwu energetycznemu obywateli. Ludzie, którzy zainwestowali w zielone technologie, korzystając z rządowych dotacji – pozostali na przysłowiowym lodzie. Zagrożeniem dla ludzi są także dziko żyjące zwierzęta (co pół godziny zdarzenie drogowe z ich udziałem), ale resort klimatu zwalcza myśliwych. W sytuacji gdy media polskojęzyczne nie zapewniają społeczeństwu rzetelnych informacji, administracja 13 grudnia prześladuje media niezależne: niewpuszczanie Republiki na konferencje prasowe, akcja CBA na Fundację Lux Veritatis, Tusk zapowiadający wpisanie TVN i Polsat na listę firm strategicznych.

Pamięć

Gdy polityka pamięci stała się wyznacznikiem suwerenności państw, resort edukacji wprowadza niemiecko-polski podręcznik do historii. Tymczasem niemieccy kulturtraegerzy już dawno skolonializowali polską politykę historyczną do tego stopnia, że domaganie się reparacji nie przystoi reprezentantom polskiego rządu.

Administracja 13 grudnia reklamuje dobrosąsiedzkie relacje polsko-ukraińskie. Strona ukraińska deklaruje, że nie ma przeszkód ze zniesieniem obowiązującego od 2017 roku moratorium na ekshumacje polskich ofiar ludobójstwa ukraińskiego. Tymczasem to w tym roku IPN przekazał stronie ukraińskiej dziewięć wniosków o ekshumacje, które pozostały bez odpowiedzi.

Nie ulega wątpliwości, że państwo, które nie prowadzi własnej polityki historycznej, wpisuje się w obcą. Przekonują o tym perypetie z wiedeńskim pomnikiem króla Jana III Sobieskiego, który uratował państwo austriackie przed turecką nawałą. Rzeźba autorstwa prof. Czesława Dźwigaja znalazła nawet aprobatę wiedeńskiego samorządu, ale zwyciężyła polityczna poprawność. Tymczasem ukraińscy Kozacy, których naliczono około 170, mają dwa pomniki swojej waleczności w bitwie wiedeńskiej. W tym przypadku polska dyplomacja historyczna zawodzi, ale resort edukacji nie próżnuje, kształcąc nowe pokolenia bez tożsamości, bez właściwości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *