Do dziś Wałęsa jest niekwestionowanym autorytetem dla wielu ludzi i mediów. Dlaczego? Na ten temat można by napisać opasłą książkę. Ja ograniczę się do podania niektórych powodów.
– Pierwszy polski laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
– Pierwszy niekomunistyczny prezydent III RP.
– Pierwszy Polak, który przemawiał przed połączonymi Izbami Kongresu USA.
– Posiada dwie profesury, sto doktoratów i dwadzieścia razy tyle medali co Breżniew
– Nie jest w stanie zrealizować wszystkich zaproszeń płynących z całego świata.
– Niejeden, jak powiedział, przez całe życie nie zarobi tyle, co jedna godzina jego wystąpienia. Jak zaszczyci cokolwiek swoją obecnością, inkasuje ogromne pieniądze: – Za taki występ dostaję od dziesięciu do stu tysięcy euro. Ja zarabiam po parę milionów w ten sposób.
– W Miami, gdzie miał takie płatne wystąpienia, dokonał cudu: jak Chrystus chodził po wodzie (słowa Santo Subito same cisną się na usta).

– W 1980 roku przeskoczył dwumetrowy płot, i choć nie pamięta, w którym to było miejscu, nie umniejsza to jego wyczynu.
– W grudnia 1990 roku na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego został zaprzysiężony na prezydenta III RP. A w 2007 roku, też w grudniu, w Brukseli został członkiem 12-osobowej Grupy Mędrców – organu doradczego Unii Europejskiej w sprawie jej przyszłości. Premier Tusk przeforsował jego kandydaturę jako wybitnego wizjonera, ponieważ już wtedy Wałęsa miał pomysł na Europę: – Powinniśmy rozszerzać gospodarcze, obronne i różne inne struktury, zrobić z państw Polski, Niemiec jedno państwo Europa. To rozszerzenie struktur, przy którym gospodarka i demokracja powinny się zmienić. A jak się nie wie, co się buduje, to nawet szałasu nie można rozbierać, bo deszcz na głowę będzie padał.
– Gdyby w 2012 roku premier Tusk posłuchał Wałęsy, aby kazał pałować „Solidarność”, to zapewne dzisiaj nie miałby tylu kłopotów z opozycją.

– Mówi się, że gdyby prezydent Barak Obama znalazł chwilę na indywidualne korepetycje, jakich podobno chciał mu udzielić Wałęsa w zarządzaniu Stanami Zjednoczonymi, to zapewne zostałby wybrany na drugą kadencję. – Uważa siebie za laickiego proroka. Jest przekonany, że dopiero potomni docenią jego zasługi, a za sto lat w każdym mieście będzie stał jego pomnik.
– Bezpieka próbowała wykorzystać Wałęsę do niecnych celów, gdy tymczasem, jak oświadczył: – To bezpieka wykonywała moje polecenia, a nie ja. Chciałem pieniądze? To mi dawali. Chciałem mieszkanie? To mi dawali. To bezpieka służyła mnie.
– No i najważniejsze, obalił w Polsce komunizm!
Kto nie chciałby się spotkać z takim geniuszem? Zapewne miliony na całym świecie o tym marzą.Wałęsa, człowiek „prosto i ambitnie wychowany”, jak o sobie mówi, postanowił dać im szansę spełnić to marzenie. Ogłosił, że za 10 do 20 tysięcy, nie pamiętam złotych, czy dolarów, każdy będzie mógł go zaprosić na kolację. Media nie podały ilu było chętnych, ale na pewno utworzyła się długa kolejka. Sam rozważałem, czy nie wziąć kredytu i się nie zapisać. Niestety, nie mam zdolności kredytowej. Banki, powołując się na statystyki uznały, że już dawno powinienem być na tamtym świecie.
Niedawno Wałęsa pochwalił się, że jeden z największych biznesmenów tego świata, Donald Trump, zaprosił go do Miami na kolację. Ile za to zapłacił media nie podały. On zaproszenie przyjął, ale dziś tego bardzo żałuje z dwóch powodów. Wynudził się, jak mops, a po drugie nieopatrznie powiedział w TVP Info spółka z o.o. w likwidacji: – Panie, ja byłem robotnikiem, elektrykiem i zostałem prezydentem. To pan nie może? Cholera, uwierzył i został.

Niektórzy to mają szczęście – pomyślałem z zazdrością. I wtedy ja do siebie powiedziałem: – Ciebie na kolację nikt taki nie zaprosi. Weź sprawy w swoje ręce. To ty musisz zaprosić. Uznałem, że mądrego 🙂 zawsze warto posłuchać. Zaryzykowałem i zaprosiłem prof. Jana Majchrowskiego, do niedawna pełniącego obowiązki Prezesa Sądu Najwyższego, kierującego m.in. pracami Izby Dyscyplinarnej. Profesor zaproszenie przyjął nie stawiając żadnych warunków. Okazuje się, że niekoniecznie trzeba być Wałęsą, żeby mieć farta.
Podczas kolacji namawiałem Profesora, aby odszedł z sądownictwa i zaczął rozmawiać z ludźmi. Profesor mnie posłuchał, z tym, że ja, w przeciwieństwie do Wałęsy, tego nie żałuję, a w czasie spotkania ani przez moment się nie nudziłem.

4 grudnia 2024 roku prof. Majchrowski miał spotkać się z mieszkańcami Wrocławia w Klubie Spotkanie i Dialog i wygłosić wykład pt. „POLIdRUKI i POLItTRUKI, czyli kadry decydują o wszystkim”. Niestety z powodu choroby spotkanie musiał odwołać i przełożyć na początek przyszłego roku. Profesorze, czekamy i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.