My nie błagamy o wolność, my o nią walczymy

Za tę wolność, którą w Polsce
Z łaskawości Twojej mamy,
Tobie, Boże dziękujemy,
Ciebie Boga wysławiamy.

W wojnie toczącej się w latach 1919-1920 Rzeczpospolita Polska musiała zmierzyć się nie tylko z siłą zbrojną Armii Czerwonej, ale również z potężnym naporem sowieckiej propagandy. Razem z działaniami militarnymi trwał wówczas także zaciekły bój o ludzkie umysły, o „rząd dusz”, o kształt Europy po hekatombie I wojny światowej. Geopolityka sprawiła, że na drodze ekspansji komunizmu na zachód Europy stanęła Polska.

Latem 1920 roku armie bolszewickie były już u bram Warszawy. Wydawało się, że nic nie zdoła powstrzymać nawały ze Wschodu. A jednak odrodzone państwo polskie okazało się bardziej odporne, a polskie społeczeństwo bardziej skonsolidowane niż się to wydawało Rosjanom. Przecież ledwie dwa lata temu, po 123 latach niewoli, udało się – Polsce swobody dać świt. Na tę chwilę czekały pokolenia i dlatego w tych dramatycznych chwilach pamiętano słowa Adama Mickiewicza, który pisał na emigracji:

Polak, chociaż stąd między narodami słynny,
Że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny.

Tak więc zagrożenie dopiero co odzyskanej niepodległości było czynnikiem niezwykle mobilizującym wszystkie warstwy społeczeństwa. W osobie Józefa Piłsudskiego Polska miała charyzmatycznego przywódcę umiejącego świetnie wykorzystać przypływ patriotyzmu. Rolę nie do przecenienia odegrał Kościół katolicki, który wezwał wiernych aby stawili zdecydowany opór złu, jakie niesie komunizm i poparli rządzących oraz armię. Papież Benedykt XV, którego ówczesna sytuacja napawała ogromną troską, także prosił katolików, aby we wszystkich świątyniach modlili się o ocalenie Polski.

W pamiętnikach generała Maxime’a Weyganda czytamy, że nigdy w życiunie widział onludzi tak modlących się jak wówczas w Warszawie i że tłumy szły w kierunku Radzymina – w kierunku huku dział, aby być w pobliżu swych żołnierzy. To było 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – najważniejsze święto maryjne. Tłumy gromadziły się w Częstochowie. Jednocześnie generał odnotował, że zarówno na Jasnej Górze, jak i w Warszawie modlili się ludzie starzy oraz kobiety i dzieci. Bowiem każdy, kto był zdolny do noszenia broni, walczył na froncie.

Na marginesie spostrzeżeń generała Weyganda warto dodać, że świat nigdy tak do końca nie rozumiał „szalonych Polaków”, ich wolnościowych zrywów opłacanych daniną krwi i życia. Znakomicie wyraził to znający i czujący polską duszę Joseph Conrad: Ginęli za coś zbyt głębokiego do wyrażenia słowami, zbyt potężnego dla zwykłych mierników, wedle których rozum oblicza korzyści życia i śmierci, zbyt świętego (…).

Również rok 1920 był historycznym świadectwem tego, że …my nie błagamy o wolność, my o nią walczymy. Tak o Polakach walczących na frontach II wojny światowej powiedział legendarny dowódca Dywizjonu 303 generał Witold Urbanowicz.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej ważnym orężem w walce o ludzkie umysły była propaganda, a w szczególności propaganda wizualna. Jak zauważył Adam Zamoyski: Jedną z jej form były posępne plakaty (…) sugerujące istnienie wielkiej wrogiej konspiracji zagrażającej wszystkim aspektom polskiego życia. Przedstawiano w nich ponury obraz ewentualnego sowieckiego panowania. W afiszach i plakatach antybolszewickich wroga przedstawiano jako barbarzyńcę, który dąży do ponownego zniewolenia narodu polskiego.

Zwykle druki te mają charakter narracyjny, odznaczają się dużą ilością szczegółów. Ich zamknięta forma nie pozostawia miejsca na aluzje czy niedopowiedzenia, nie porusza wyobraźni, kieruje do odbiorcy bezpośredni i jasny komunikat. Często działania Sowietów ukazywano w formie skrótowych reportaży. Na jednym z takich druków agitowano: „Jeśli dziś nie pójdziesz w pole z żołnierzem twym bratem, jutro oddasz wszystko pod bolszewickim batem”. Na innym informowano: „W Polsce chłop syty panem w swej zagrodzie, w Rosyi pod batem pracuje o głodzie”.

Z kolei przykładem plakatu werbunkowego jest plakat Zygmunta Kamińskiego „Do broni! Ojczyzna was wzywa!”. To obok plakatu Kamila Mackiewicza „Nam twierdzą będzie każdy próg” najbardziej znany poster z okresu wojny polsko – bolszewickiej. Zawiera prosty i zarazem bardzo sugestywny przekaz wizualny, a wykorzystanie hasła „Do broni!” przywodzi bezpośrednie skojarzenia z polskimi tradycjami walk narodowo-wyzwoleńczych. Zygmunt Kamiński znany jest przede wszystkim jako projektant obowiązującego dziś wzoru godła Rzeczypospolitej Polskiej. Jego projekt powstał w 1927 roku, zaś godło Polski w takim kształcie przywrócone zostało w 1990 roku.

Latem 1920 roku plakaty wzywające do obrony Ojczyzny zawładnęły przestrzenią publiczną. Wystawiano je w oknach wystawowych, wieszano na murach i drzewach. Były również noszone w patriotycznych pochodach. I tak:

W dniu Armii Ochotniczej prawdziwą sensację na ulicach Warszawy wywołały niesione w pochodzie i artystycznie wykonane barwne plakaty o motywach związanych z chwilą obecną i z hasłem, które dzisiaj od góry do dołu przenika społeczeństwo nasze: „do broni!”

Obecnie plakaty te umieszczono na placach i ulicach Warszawy. Stoją one, biją w oczy i wołają. Są jak głos sumienia. O najrozmaitszej treści, jedne wstrząsają grozą, inne wreszcie operują humorem i satyrą; wszystkie zaś podniecają wyobraźnię, brzmią jak pobudka i doskonale spełniają swe zadanie. Nie będą też z pewnością „głosem wołającym na puszczy.”

Hasło „Do broni!” – które powszechnie stosowała propaganda wizualna – zostało również użyte przez poetę-legionistę Józefa Relidzyńskiego w jego emocjonalnym wierszu „Do broni!”, który opublikowany został 17 lipca 1920 roku na łamach Tygodnika Ilustrowanego:

Do broni! Już wici płoną!
Do broni! Chwila ostatnia!
Od wschodu łuną czerwoną
Krew woła, woła krew bratnia…
Na skrzydłach orlich krzyk goni:
Do broni, bracia, do broni!

Za lud! Za święte mogiły!
Za kraj! Za ziemię tę laszą!
Za sny, co ojcom się śniły!
Za wolność waszą i naszą!…
Na skrzydłach orlich krzyk goni:
Do broni, bracia, do broni
!

Polacy niemal w ostatnim momencie odparli bolszewików i odwrócili realną groźbę sowieckiego podboju. Świetny manewr Piłsudskiego, jego obecność na linii frontu oraz entuzjazm żołnierzy przesądziły o zwycięstwie. To nieoczekiwane wydarzenie, zwycięstwo w bitwie rozstrzygającej o losach Europy – nazywane od samego początku Cudem nad Wisłą – społeczeństwo polskie przypisywało interwencji Bożej Opatrzności. Rzeczywiście postępom wojsk sowieckich towarzyszyły modlitwy całego narodu o ocalenie.

Plakaty z archiwum autorki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *