Jagodno we Wrocławiu 7.08.2026
Szanowni Państwo! Władza to jest program, to jest plan, to jest miłość do ojczyzny i to jest ciężka praca. I dlatego właśnie z pewnym zamysłem tutaj do was przyjechałem. Bo Jagodno rzeczywiście stało się takim symbolem aktywności obywatelskiej.
Staliście tutaj szanowni państwo do godziny którejś tam w nocy w nadziei na zmianę. W nadziei na pewien plan gospodarczy, na rozwój, na dobrobyt. I nie zamierzam w ogóle rozmawiać dzisiaj o tym, kto na kogo wtedy głosował. To jest dzisiaj nieistotne. Każdy w swojej sercu świetnie wie, jak wyglądała wtedy rzeczywistość. Dzisiaj przyjechałem po to, żeby powiedzieć wam o paru konkretnych sprawach.
Po pierwsze jak ja rozumiem rozwój i co to jest ten Rozwój Plus. Po drugie o pewnym porozumieniu, o tym co trzeba zrobić, żeby tą obywatelską postawę, którą się Polacy wykazują, żeby ją kontynuować. Po trzecie chcę opowiedzieć o pewnym systemie, który w Polsce zapanował. I nazwę również ten system. I wreszcie zakończę podsumowaniem, raz jeszcze o Jagodnie jako pewnego rodzaju symbolu. Więc zaczynamy.
Dobrobyt dla Polaków
Co to jest ten rozwój gospodarczy, Rozwój Plus? Dzisiaj słyszymy ze wszystkich ekranów informację, że Polska jest w G20. Słyszeliście o tym wiele razy. Otóż co to znaczy? To znaczy dobrobyt, że się przekłada to G20 jakoś na wasze portfele? Jadąc tutaj widziałem nowe dane dotyczące rynku pracy. Bezrobocie w najlepszym miesiącu roku, kiedy zwykle są tworzone miejsca pracy, bezrobocie wzrosło do poziomu 5,9%. Mamy do czynienia ze wzrostem bezrobocia mimo dobrej, szczęśliwej dla rządzących koniunktury.
To oznacza, że coś jest chorego w tym rodzaju prowadzenia nawy gospodarczej i finansowej, którą realizuje obecna ekipa rządząca. To nie jest rozwój, który przekłada się na dobrobyt. Każdy z was teraz może sięgnąć do waszego chata GPT i popatrzeć na to, czy Polska jest w G20, jeśli chodzi o oszczędności indywidualne. A może jesteśmy w G20, jeśli chodzi o przychody na głowę mieszkańca? W sile nabywczej pieniądza, proszę bardzo: 35. miejsce. W wartościach bezwzględnych: 44. miejsce. A w oszczędnościach jesteśmy bardzo daleko. I tu widzicie państwo, co oznacza ten brak rozwoju tak naprawdę.















Musimy doprowadzić do takiego rozwoju, który będzie się przekładał na wasze portfela. Na dobrobyt wszystkich Polaków. O to chodzi, żeby wszyscy Polacy mogli korzystać na rozwoju gospodarczym. Dobrobyt Polaków. Sezon na dobrobyt dla Polaków. Chciałbym, żeby tym moim Jagodnem otwarty został sezon na dobrobyt do Polaków. Żebyśmy za te 14 miesięcy tę koalicję rządzącą, która tutaj na Jagodnie tyle nadziei narobiła państwu, rozdając te pizze, tak jak ja dzisiaj to zrobiłem, żebyśmy mogli powiedzieć im – dziękujemy już państwu. Wracajcie tam, skąd przyszliście. Bo prawdziwy rozwój musi oznaczać to, czego tu doświadczacie państwo na Jagodnie. Nie wystarczy wybudować domy, mieszkania. Trzeba jeszcze doprowadzić drogi, komunikację miejską. Trzeba mieć wystarczającą liczbę żłobków, przedszkoli, szkół. Trzeba zieleni, miejsc pracy. Tego wszystkiego potrzeba. To jest rozwój. Tego chciało Jagodno, prawda? No właśnie.
Ale niestety i Jagodno, i cała Polska dostały antyrozwój. Dostały coś odwrotnego. A ja chcę, żeby Polska naprawdę miała taki system gospodarczy, finansowy, jak było w czasach, kiedy byłem premierem. Kiedy rok po roku dochód rozporządzalny Polaków wyraźnie rósł. Kiedy w waszych portfelach zostawało coraz więcej pieniędzy, a miejsc pracy było tyle, że był rynek pracownika, a nie rynek pracodawcy. Do takich czasów musimy wrócić.
Wygrana Karola Nawrockiego
Teraz powiem kilka zdań o porozumieniu. Wczoraj minął rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Rzeczypospolitej. Brawo dla Karola. Ale pomyślcie chwilę o tym jego zwycięstwie, o jego drodze, o jego walce. Kiedy był opluwany z każdej strony, szkalowany. Kiedy mało kto dawał mu szansę na zwycięstwo, a on rósł. Rósł z każdym miesiącem, aż w końcu przekonał do siebie nie tylko większość Polaków, ale większość młodego pokolenia. I my musimy doprowadzić do tego samego, żeby większość Polaków głosowała na prawicę, na obóz patriotyczny.
Także po to jestem tutaj na Jagodnie, które uważane jest raczej za liberalne, za lewicowe. Niektórzy mówili, po co jedziesz do paszczy lwa. Ja się świetnie czuję w Paszczy Lwa, jak widać. Wspaniale. Ale wspominam o Karolu, żeby powiedzieć, że gdyby on został ze swoim przekazem, został tylko na przekazie do tych, którzy byli przekonani, to by miał w pierwszej turze niecałe 30%, a w drugiej pewnie czterdzieści kilka i tak by się skończyło. Karol Nawrocki potrafił wyciągać rękę, potrafił przemawiać do ludzi z drugiej strony barykady Prawa i Sprawiedliwości, które wystawiło Karola jako obywatelskiego kandydata na prezydenta. Potrafił rozmawiać z młodymi, starszymi, z ludźmi z wielkich aglomeracji i z mniejszych ośrodków i to jest nasze zadanie. To jest też zadanie Stowarzyszenia Rozwój Plus, z którego wyłoni się wkrótce nowa formacja polityczna. Tak, będziemy nowym obozem politycznym, żeby poszerzyć ofertę całej prawicy.
Tak jak zrobił to Karol Nawrocki i dzięki temu miał powyżej 50%. Tak samo musimy zrobić my, skoro było boksowanie w miejscu, a potem jakiś okres upokorzeń, wypychania. Zostawmy ten rozdział za sobą. Kto wie, może właśnie jakiś palec Boży w tym był i przez to wypchnięcie będziemy w stanie, my ze Stowarzyszenia Rozwój Plus, docierać szerzej do różnych grup ludzi, do różnych środowisk. Po to, żeby pokonać i pogonić ten rząd patałachów, cyników i Kacprzyków. Do tego potrzebne jest szerokie otwarcie, wizja gospodarcza, dotarcia do pragnień Polaków, do potrzeb Polaków, do preferencji Polaków. Tego, co Polacy dzisiaj tak naprawdę potrzebują – szybkiego rozwoju.
Ale uwaga, nasza formacja jest formacją prawicową, obozu patriotycznego nie bez powodu. Bo wierzymy w to, że ambicja i rozwój muszą iść w parze z tożsamością, dbałością o wiarę, o naszą tradycję, o naszą kulturę. Musimy szybować na dwóch skrzydłach i tacy będziemy. Ambicja plus tożsamość, odpowiedzialność i wartości, konkrety i aspiracje i realizacja tych aspiracji zgodnie z konkretnym planem. Przypomnijcie sobie to, co się działo w inwestycjach samorządowych w czasie, kiedy ja byłem premierem. Przypomnijcie sobie programy społeczne, obniżanie podatku, przypomnijcie sobie, ile przeznaczaliśmy na bezpieczeństwo, co zostawiliśmy w spadku naszym następcom. Ktoś musiał na te wszystkie wydatki zarobić. To dlatego widzicie dzisiaj tę gigantyczną dziurę budżetową u mojego następcy – obecnego premiera. To jest ogromny problem.
Tuskizm
Dlatego przejdę teraz do trzeciej części. Opisanie pewnego systemu i nazwę ten system, żeby ta nazwa, którą Stowarzyszenie Rozwój Plus, którą Mateusz Morawiecki nadaje temu obecnemu systemowi, żeby utrwaliła się w pamięci, w umysłach i w sercach ludzi. Bo zobaczycie, że wtedy prościej będzie te wszystkie przecherstwa, cynizmy, draństwa nazwać, określić, zdefiniować.
Ten system nazywam tuskizmem. Co to znaczy? Ten system tuskizmu oznacza kilka rzeczy podstawowych. Po pierwsze i najważniejsze, brak podejmowania decyzji nawet w sprawach fundamentalnych dla Polaków. Czyli przeczekać, nic nie robić, schować głowę w piasek. Jak jest afera w Szpitalu Południowym, wyjechać na tydzień, nie podejmować decyzji, zrzucić z sań innych. Druga cecha – i tu przedsiębiorcy wszyscy będziecie świetnie wiedzieć, co mam na myśli – zamówienia publiczne kierowane w ogromnej, lwiej części do zagranicznych kontrahentów. A zatem mamy do czynienia ze światem postawionym na głowie. Zamiast polskie pieniądze, które mogłyby służyć polskim przedsiębiorcom i wzmacniać polską gospodarkę, lwia część tych pieniędzy ląduje w zagranicznych zamówieniach. Ciężko zarobione wasze pieniądze, wasze podatki.
Trzecia cecha to brak rozwiązywania problemów zwykłych ludzi. Jak przyjeżdżają rolnicy do Warszawy protestować, premier wychodzi na balkon i z pogardą mówi: „tylko tylu was tu przyjechało? Myślałem, że będzie więcej”. Co to jest za polityka? To jest szacunek do ludzi? Przynajmniej wyjdź, porozmawiaj. A to zresztą ciekawe, szanowni państwo, jak ja byłem premierem, to miałem protesty rolników, stoczniowców, transportowców, górników, hutników. Dzisiaj JSW bankrutuje, górnictwo bankrutuje. Rolnicy: pszenica po 700, kukurydza 650. Poniżej kosztów produkcji. Polska stal szoruje po dnie. Gdzie są protesty dzisiaj? Ja się pytam. Związkowcy, hej! Związkowcy różnych związków zawodowych. Do roboty. Tacy odważni byliście, jak ja byłem premierem? Bo ja do was wychodziłem i nigdy nikogo, żadnego protestu nie zlekceważyłem. Z każdym rozmawiałem. Umowy społeczne podpisywaliśmy. Dopłaty do pszenicy do 1400 zł. Do kukurydzy tak samo, do zbóż. Dopłaty do nawozów. Bo prowadziliśmy nawę gospodarczą tak, żeby ludzie czuli to w swoich portfelach. Żeby rodziny czuły tą opiekuńczą rękę państwa w czasach kryzysów. I wystarczało pieniędzy na wszystko.
Gigantyczna dziura budżetowa
A teraz kolejną cechą tego systemu jest ta gigantyczna dziura budżetowa. Jeszcze państwo tego nie czujecie, bo na konta emerytów wpada emerytura. Na konta nauczycieli, policjantów, pielęgniarek wpada pensja. Więc myślicie sobie, co tam deficyt budżetowy. Nie, tutaj z Jagodna chcę powiedzieć głośno: deficyt budżetowy niszczy szansę na dobrobyt, niszczy szansę na wzrost gospodarczy, niszczy szansę na dalsze obniżki podatków.
To jest kolejna cecha tuskizmu. Jeszcze wymienię kilka. Cynizm, cyniczne podejście do różnych grup zawodowych. Powiedziałem o rolnikach, o górnikach, o hutnikach, ale to nie tylko to. Ściema, kolejna cecha. Mistrzowie świata w przykrywaniu problemów różnymi wymyślonymi hasłami PR-owymi, propagandą pompowaną przez różne agendy rządowe.
Drodzy Państwo, nie będzie w Polsce dobrze tak długo, jak nie zapanuje normalny system gospodarczy. Nie system ściemy, zamiatania problemów pod dywan, olewania polskich przedsiębiorców i cynizmu, który uderza w Polaków. Dość z systemem tuskizmu.
I obiecałem też jeszcze na koniec, przed rundą pytań, wrócić do tamtego czasu, do Jagodna, do tamtej bitwy, co stało się symbolem obecnej koalicji rządzącej. Szanowni Państwo, to były nadzieje, które zostały całkowicie pogrzebane. Widzimy to dzisiaj w sondażach, które pokazują – nie tych partyjnych – tych, które pokazują stosunek Polaków do rządu. Stosunek Polaków do polityki gospodarczej, do stanu finansów publicznych. Tak źle jeszcze nie było, ale teraz tu z Jagodna musi popłynąć takie moje wezwanie.
Walczmy wszyscy z tym systemem, z tym złym rządem, żeby rzeczywiście był rząd przede wszystkim patriotyczny, rząd, który będzie się troszczył o Polaków tutaj w kraju i na arenie międzynarodowej. Bo Jagodno miało też nadzieję na politykę otwarcia Polski na wielkie wody międzynarodowej polityki. Nic się takiego nie stało.
Upokorzenie dla Polski
Słuchajcie, mój następca – i powiem, nie mam żadnej satysfakcji, bo uosabia sobą Urząd Rzeczypospolitej – został wsadzony do wagonu drugiej klasy, do innego pociągu przez Merza, Keira Starmera, poprzedniego premiera Wielkiej Brytanii i Macrona. To jest symbol upokorzenia. Tak nisko upadła Polska. Nigdy bym sobie na to nie pozwolił, to się działo jeszcze na terytorium Polski. Zatrzymałbym te pociągi i w życiu bym nie pozwolił na taki wyjazd z Polski, na jaki pozwolił sobie mój następca, bo w ten sposób upokorzona została Rzeczpospolita.
A myślę, że tu na Jagodnie wszyscy młodzi i nie tylko młodzi wyborcy wtedy marzyliście, że Polska będzie się liczyła. Stąd powiedziałem wam o tej w sumie maskaradzie związanej z G20. G20 jest wypadkową poziomu naszej demografii, przecież my jesteśmy średnio na głowę mieszkańca dużo biedniejsi niż Słoweńcy, niż Czesi, a oni nie są w G20, niż Austriacy, niż Szwedzi, oni też nie są w G20, niż Finowie, niż Norwegowie, niż Duńczycy, oni nie są w G20.
O prawdę w polityce
Niech stąd popłynie nasze mocne wezwanie o prawdę w polityce, o zaangażowanie, o politykę gospodarczą, która doprowadzi do podniesienia dobrobytu Polaków. Niech popłynie wezwanie o mądrą politykę gospodarczą, międzynarodową, budżetową i inwestycje. Takie inwestycje, jakie były obiecane także tu na Jagodnie.
Wszystko to, z czym mamy dzisiaj do czynienia, wiąże się z systemem, który został w szczelny sposób zbudowany razem z mediami. Naszą bronią są te media, które dla potrzeb politycznych bardzo się przydają, ale niestety ogłupiają naszą młodzież. Także precz ze smartfonozą, ale my korzystajmy z tych mediów w walce politycznej. Różne nasze wpisy, komentarze. To jest nasza broń. Tak wygrał Karol Nawrocki. My nie mamy dostępu do żadnej większej telewizji, wręcz przeciwnie. I z prawa, i z lewa, i telewizje liberalno-lewicowe będą próbowały nas zniszczyć. I inne telewizje, jak widać czasami. Nie przejmujemy się, idziemy do przodu z otwartą przyłbicą, z ofertą dla Polaków, z planem politycznym, z miłością do naszej ojczyzny i z wiarą w zwycięstwo. Dziękuję bardzo.
Czy jesteście Państwo gotowi do rozmowy? Kto chciałby zadać pytanie albo kto chciałby nam coś powiedzieć? Bardzo proszę. Wszyscy będą mogli. Tu młody człowiek jest pierwszy.
Pytania i odpowiedzi
Pytanie 1: Zanim przejdę do pytania, chciałbym taki wstęp dać, bo Pan premier tu mówił, że Jagodno to paszcza lwa. Niektórzy w mediach mówili, że Jagodno uratowało demokrację. Dla mnie Jagodno jest miejscem kapitulacji państwa polskiego w zakresie mieszkalnictwa. Miałem okazję czytać Pana program Rozwój Plus i jestem głęboko zaniepokojony propozycjami, które tam padają, od kolejnych dopłat, po niezrozumienie faktycznego problemu mieszkaniowego. Jeśli ma być nowa jakość w polityce, to powinny być totalnie inne rozwiązania, które przyjęły się na zachodzie. Czyli kwestia nie kolejnych dopłat do deweloperów, nie kolejnego pompowania rynku, tylko wyjście z kontrofertą. Wyjście z faktycznymi inwestycjami, które są skierowane na rodzinę, na społeczeństwo, a nie na pompowanie zysku deweloperów. Bo deweloper buduje tylko po to, żeby zarobić i nic go nie interesuje, czy dziecko będzie miało możliwość pójść się pobawić. I generalnie, jak pan to widzi, czy faktycznie pańskie ugrupowanie byłoby w stanie powstrzymać patodeweloperkę? Bo tu też mam dość duże wątpliwości, ponieważ za czasów pana rządu był błędny kredyt, bezpieczny kredyt 2% plus jeszcze leciała deregulacja wymagań i skończyliśmy na przykład z mieszkaniami, które mają pokoje po 7 metrów. Nie da się w takich mieszkaniach wychowywać dzieci. A deweloperzy tylko chodzą po mediach i mówią: dać państwową ziemię, dalej deregulować, dalej dopłaty.
Mateusz Morawiecki: Już odpowiadam. Szanowni państwo, dwie sprawy w kontekście tego pytania. Po pierwsze, ja pokazywałem zrąb naszego programu mieszkaniowego, ale nie ma jeszcze całego programu, także musiał pan czytać prawdopodobnie Powered by Poland. Ale odniosę się do tego pytania. Otóż, ja podkreślam, po tych programach, które realizowaliśmy, mieszkaniowych, najważniejsze jest postawić na podaż mieszkań. Choć zaraz się zajmę też tym, o czym pan mówił – tereny zielone, miejsca w żłobkach i tak dalej. Do tego to się sprowadzało też pana pytanie. Popyt jest łatwo pompować. Stosunkowo łatwo przeznaczyć z budżetu jakieś środki. I już popyt rośnie. Taki był program Mieszkanie dla Młodych. Takim był program Rodzina na Swoim. Taki był program Kredyt 2%. Do wszystkich tych programów odnoszę się teraz krytycznie. I ma pan rację, jakbym mógł cofać wskazówki zegara, nie realizowałbym tego projektu. Kredyt 2% – narosło wokół niego dużo mitów. Ale to jest historia, nie wracałbym do tego, przyznaję panu tutaj generalnie rację.
Większa podaż, co to znaczy? Po pierwsze, niższe koszty finansowania. Po drugie, prefabrykacja. Po trzecie, deregulacja, uwaga, ale nie taka jak pan mówił o patodeweloperce, tylko taka, jaką wprowadziliśmy my. Deregulacja na przykład pod tytułem: mieszkania, domy budowane o podstawie do 70 metrów kwadratowych tylko na zgłoszenie. To była dobra deregulacja. Tysiące domów w ten sposób powstało bardzo szybko. Bez żadnych formalności. Tysiące czy dziesiątki tysięcy, jak niektórzy informują. Więc dalsza deregulacja i udostępnienie w planach zagospodarowania przestrzennego terenów pod budownictwo mieszkaniowe, ale – właśnie z uwzględnieniem wszystkich odpowiednich obiektów publicznych, czyli ścieżki, tereny zielone, place zabaw, żłobki, przedszkola, szkoły. To jest w naszym planie.
I to jest pierwsza część odpowiedzi na to pytanie. A druga, ponieważ pan mówił o młodych ludziach, o demografii, chcę dzisiaj powiedzieć krótko o naszym programie na demografię. Szanowni państwo, to fundamentalny problem dla wszystkich Polaków. Polska wymiera. I to jest fakt. Niestety w ciągu kilku najbliższych dekad będzie nas o połowę mniej. Różne są statystyki, ale jest to wymieranie narodu polskiego. Staniemy się jakimś małym narodkiem i tu mi serce krwawi. I absolutnie nie chcę się poddawać. Chcę zaproponować w ramach naszej przyszłej formacji konkretny plan. I ten plan przedstawiony na naszym pikniku merytorycznym składa się z kilku części.
Pokrótce o nich powiem. Zachęcam do sięgnięcia na naszą stronę. Pierwsza kwestia to pensja rodzicielska. Czyli pensja macierzyńska albo tacierzyńska. Minimalne wynagrodzenie na poziomie aktualnego w danym roku poziomu regulacji dotyczącej pensji minimalnej: 4800 brutto, to jest ponad 3600 zł netto. Z jednoczesnym zejściem z tych wszystkich dodatków, które dzisiaj są, ale które będą mniejszą korzyścią niż to, co proponujemy. I ta propozycja ma dotyczyć wszystkich dzieci do trzeciego roku życia. Czyli przez trzy lata każde dziecko po to, żeby w najtrudniejszym okresie, kiedy kobieta podejmuje tę decyzję, czy wrócić na rynek pracy, czy zostawić dziecko w żłobku, czy szukać niani, czy samej zostać z dzieckiem – co zwykle najlepiej dzieciom robi – ale wiadomo, że kobiety mają swoje plany. Nikomu nie chcemy narzucać modelu życia, modelu rodzinnego. Ale chcemy zachęcić za wszelką cenę do tego, żeby polski naród nie wymarł, żeby Polacy byli kiedyś jeszcze wielkim także liczebnie narodem.
Ale mamy jeszcze jeden bardzo ciekawy pomysł, który przyjął się z bardzo dobrym odbiorem na naszym pikniku idei. Otóż część składki emerytalnej płaconej przez osoby pracujące powinna być przeznaczona dla żyjących rodziców. Przecież mama, tata, jak mają dziecko, to mama zwykle ponosi wielki koszt, wielki wysiłek. My mężczyźni nie zdajemy sobie sprawy z tego – ciąża, poród, połóg, wszystkie okołoporodowe sprawy. I potem powrót na rynek pracy. Trzeba kobietom maksymalnie pomagać w tym okresie.
Stąd ta propozycja pensji minimalnej, ale stąd również propozycja, aby dzieci pracujące, część swojej składki oddawały rodzicom, bo rodzice w ten sposób, jak posiadają dzieci, tworzą wielką wartość dla całego społeczeństwa, także dla gospodarki. Dzieci są oczywiście wielką miłością, dzieci są pragnieniem większości rodziców, dzieci są najwspanialsze, najpiękniejsze i dzieci są przyszłością narodu, ale w wartościach potem przekładanych na rynek pracy, no to jak one nie będą pracować, to kto będzie pracował na wasze przyszłe emerytury? Jak nie ma dzieci, to nie będzie przyszłych emerytur.
W związku z tym trzeba zaproponować bardzo ostry program prodemograficzny, proludnościowy, prorodzinny i to jest program Rozwoju Plus. I do tego jeszcze jest kilka dodatkowych impulsów, które bardzo proszę, żebyście państwo ściągnęli ten link, żebyście posłali znajomym. Ale oprócz tej demografii, oczywiście oprócz mieszkań, mieszkań dla młodych, ważne jest też to, żeby była dostępność pracy. Ja o pracy bardzo dużo mówię. Jak będą tutaj pytania, to do tego jeszcze nawiążę. A teraz proszę o następne pytanie.
Pytanie 2: Dzień dobry, nazywam się Damian Kowalewski. Również pochodzę z Wrocławia jak pan. Jestem sekretarzem Nowej Fali prof. Senyszyn. Przybyłem tutaj, żeby rozmawiać, bo z każdym nawiązujemy dialog. Mam 4 pytania. Jedno może być trochę kontrowersyjne. Chciałbym zapytać, czy coś ma pan dla osób homoseksualnych, tak jak ja. Wiem, że jest pan dużym obrońcą małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. To w pełni szanuję, bo jest pan katolikiem. Ale mi się prywatnie przydarzyła taka rzecz, że mi odmówiono dostępu do dokumentacji medycznej, kiedy mój partner był nieprzytomny. Czy chociaż jakąkolwiek nutę pan przewiduje prawną, żebym ja się czuł bezpiecznie? Bo ja też jestem patriotą i chcę żyć w tym kraju. To jest pierwsze pytanie. A drugie, czy ma pan coś na reformę NFZ? I tutaj już pan zadał pytanie o mieszkania, więc też jestem ciekaw, co pan widzi. No bo tutaj bardzo wiele osób bierze kredyty na pół swojego życia. I ostatnie, jak pan widzi koalicję z Braunem, czy z PiS, bo jestem ciekaw, dlaczego pan w ogóle odszedł od Jarosława Kaczyńskiego i czy w razie czego się państwo połączą?
Mateusz Morawiecki: Dziękuję bardzo. Jak widać, są tutaj osoby z najróżniejszych stron sceny politycznej. Dziękuję za pytania. Pierwsze, rzeczywiście ja uważam, również ze względów ideowych, demograficznych, ale także z moich wewnętrznych przekonań, że powinniśmy się trzymać konstytucji polskiej. W konstytucji mamy artykuł, który wyraźnie mówi, że małżeństwo to jest związek kobiety i mężczyzny. I dla mnie małżeństwo to jest związek kobiety i mężczyzny. W sytuacji takiej, jaka pana spotkała, uważam, że wystarczy po prostu umowa notarialna, aby dwie osoby żyjące ze sobą w związku homoseksualnym ustaliły tego typu relacje.
Jednocześnie też absolutnie zgadzam się z Panem Prezydentem, jeśli chodzi o tę ostatnią ustawę. Wiecie państwo też dlaczego? Dlatego, że ona tworzyła możliwości podatkowe dla osób żyjących w związku homoseksualnym na poziomie praktycznie identycznym jak małżeństwo. A przecież małżeństwo ma szczególną rolę, jest tą szczególną komórką społeczną. No ludzie, naprawdę nikomu nie zaglądajmy do domów, do alkowy, ale małżeństwo jest fundamentem, rodzina jest fundamentem każdego społeczeństwa. Tak musimy na to patrzeć. Przynajmniej ja w to głęboko wierzę. Polska rodzina.
Drugie pytanie było o NFZ, to jest temat rzeka. Mogę powiedzieć tak, że krystalizuje się u nas bardzo konkretny program. To posłowie Stowarzyszenia Rozwój Plus byli najbardziej aktywni po ujawnieniu afery w Szpitalu Południowym: Janusz Cieszyński, Ania Kwiecień, Łukasz Kmita i kilkoro innych, byliśmy na wizytach w Szpitalu Południowym. Odkrywaliśmy kolejne patologie – prosektorium, rozliczenia pana Kacprzyka, rozliczenia innych. I dlaczego o tym mówię? Bo mamy wiele konkretnych pomysłów, spróbuję je bardzo szybko wymienić.
Po pierwsze rejestr ofert na zasadzie dostępnej w całej Polsce, aby zwiększyć konkurencję. Punkt drugi. Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji powinna mieć repozytorium wszystkich umów i kontraktów. Nie ma tak, że Kacprzyk zawiera sobie umowę z dyrektorem szpitala, a potem z następnym dyrektorem szpitala, a potem jeszcze z następnym i tydzień ma dla niego 9 dni, a miesiąc 37. Ja nie żartuję, są tacy, którzy pracują 1200 godzin w miesiącu. No fenomenalnie, tylko, że w miesiącu nie ma tylu godzin. Następny punkt. Nie może być tak, że na dyżurze sobie siedzi lekarz – super specjaliści, wszystkich lekarzy kochamy, a zwłaszcza wszystkich porządnych lekarzy, ale nie może być tak, że – jednocześnie jest dostępny dla kilku szpitali i bardzo duża stawka jest godzinowa na dyżurze telefonicznym, na pracy zdalnej. Określenie górnej granicy w tym przypadku by się przydało. I takich pomysłów mamy bardzo wiele. Zachęcam Państwa, żebyście zerknęli do raportu przygotowanego przez nasz zespół, który się zajmuje służbą zdrowia. Jest też link dostępny na stronie Stowarzyszenia Rozwój Plus.
Ale tę klamrę chciałbym też przedstawić i ona jest taka, że coraz bardziej mi się wydaje, że nie będzie zasadniczego uzdrowienia służby zdrowia bez umiejętnego rozdzielenia prywatnej od publicznej służby zdrowia. Chcesz prywatnie leczyć? Lecz, twój sprzęt, wszystko prywatne. Ale niech nie będzie takiego wykorzystywania środków publicznych, które prowadzą do prywatyzacji zysków i uspołecznienia straty, uspołecznienia kosztów. No bo to jest niezdrowe.
Jeszcze jedno pytanie było, skąd się wzięło, że jesteśmy tutaj osobno? Już odpowiadam. Szanowni państwo, rok temu, nie wiem, czy to interesuje tych z was, którzy są jakby spoza politycznej bańki, ale powiem szybciutko. Rok temu moi byli koledzy z Solidarnej Polski opanowali Prawo i Sprawiedliwość i komunikację PiS. I zaczęliśmy coraz ostrzej formułować postulaty, podobnie jak Konfederacja Grzegorza Brauna. Zaczęliśmy obchodzić Grzegorza Brauna od prawej. No i w związku z tym zaczęliśmy tracić. No bo jak nasi posłowie mówią, ci z Solidarnej Polski i bliscy im ideowo, że właściwie to ten rząd PiS nie miał racji, to wyście mieli rację do Konfederacji, jednej, drugiej, trzeciej – bo tam są trzy konfederacje: Mentzena, Bosaka i Brauna. I teraz PiS formułuje podobnie swoje postulaty, to ludzie wychodzą od nas i z 35% czy z 32% robi się 25 albo 23%. No to ja mówię, na naszych konwentyklach partyjnych, słuchajcie, powinniśmy coś z tym zrobić, może jakieś drugie płuco.
No dobra, no to robimy drugie płuco, takie bardziej tożsamościowo rozwojowe, polski biznes, pracownicy, zajmijmy się tymi tematami. No i wszystko w miarę szło dobrze, sondaże się ustabilizowały, nawet nam zaczęło troszkę rosnąć, ale Konfederacja i Konfederacja pana Grzegorza Brauna również im zaczęło rosnąć. W związku z tym, żeby przykryć tą porażkę swojej strategii, moi wewnętrzni adwersarze rozpętali czwartą wojnę punicką, no i zaczęła się historia wypychania nas – nakazów podpisywania upokarzających lojalek. Ja mówiłem, że tutaj we Wrocławiu byłem chyba na kilkudziesięciu przesłuchaniach, żadnego nie podpisałem, tak jak chcieli esbecy, i nie będę niczego podpisywał, żadnej lojalki. Wszyscy posłowie zadecydowali podobnie.
I można powiedzieć, sytuacja się w ten sposób potoczyła, że jak ktoś nas wypchnął, no to jesteśmy wypchnięci, jak ktoś spowodował, że członkostwo jest wymarłe, no to jest wymarłe. W związku z tym mogę tutaj powiedzieć – będziemy tworzyli partię polityczną, naszą formację polityczną.
Pytanie 3: Dzień dobry, mam na imię Mateusz, jestem pana imiennikiem, mam 24 lata, moje pytanie jest proste i dotyczy tego, jakie podatki pan obniży po dojściu do władzy, jakie pan podwyższy oraz jak pan widzi współpracę ze Sławomirem Mentzenem. Dziękuję.
Mateusz Morawiecki: Dziękuję bardzo. Szanowni państwo, tutaj przede wszystkim chcę powiedzieć – co może dla niektórych z państwa być pewnym zdziwieniem – Polska ma najniższe podatki wśród wszystkich unijnych krajów OECD. Zajrzyjcie sobie na tę stronę i zobaczycie, że mamy najniższy klin podatkowy. Nie wszyscy się Państwo tego spodziewali. Bo często się w Polsce mówi: wysokie podatki. Proszę? A proszę sprawdzić! To jest absolutna prawda. Nie, wszystkie razem elementy podatkowe, wszystkie składki, ZUS-y, wszystko się liczy razem. Zachęcam, żeby Pan teraz nawet zerknął na stronę OECD, że wśród krajów – uwaga – unijnych OECD, nie wszystkie unijne kraje tam są, jest ich 22 – mamy najniższe podatki. Ale teraz tak: przede wszystkim ja jestem za progresją. Dla międzynarodowych korporacji, zobaczcie sobie co zrobiłem, jak byłem ministrem finansów i premierem. Mogę tu pokazać Państwu, a w szczególności Panu pokażę, co zrobiliśmy z podatkami dla korporacji międzynarodowych. Tutaj jest 8 lat naszych rządów, w jaki sposób myśmy opodatkowali wielkie korporacje. Dla małych i średnich biznesów chcemy lepsze, prostsze, niższe podatki.
Teraz druga część pytania. Szanowni Państwo, ja przyjechałem tutaj z przekazem, że tak powiem zdolności do współpracy ze wszystkimi, którzy są częścią obozu patriotycznego. Ja uważam, że pan Sławomir Mentzen jest jak najbardziej częścią obozu patriotycznego. Wyobrażam sobie współpracę jak najbardziej z nim. Nie wiem, czy on sobie wyobraża ze mną, ale ja jestem otwarty na współpracę z całą Konfederacją.
Pytanie 4: Dzień dobry. Moje nazwisko Janusz Witrychus. Ja nie jestem LGBT, to nawiązując do poprzednich wypowiedzi, ale mam wielką prośbę. Proszę nigdy nie mówić nic o panu prezesie. Ani dobrze, ani źle. Pan prezes Kaczyński jest dla mnie wizjonerem, super facetem, zmienił Polskę i jakiekolwiek odnoszenie do niego – tam dywagacje, co było w pandemii, kto był za przymusowym szczepieniem, kto nie – nie mają sensu. Super, że są dwie partie. To jest piękna sprawa, bo część osób naprawdę tak nienawidzi prezesa Kaczyńskiego, że nawet jeżeli pan premier Tusk będzie im robił wszystko źle, to będą głosować na cokolwiek, byle nie na kaczora dyktatora. Dlatego uważam, że ten ruch, który pan teraz robi jest doskonały, tylko bardzo proszę. Wszyscy jesteśmy Polakami i patriotami. I nie odbieram też patriotyzmu pani Senyszyn, czy komuś, kto występował. Natomiast ta wizja Polski, którą wy macie, jest jednolita i spójna i warto, żebyście nie psuli sobie obrazu. Dziękuję bardzo.
Mateusz Morawiecki: Dziękuję.
Mirosława Stachowiak-Różecka: Ja chciałabym zapytać, czy wśród Państwa jest ktoś, kto wtedy, w ten wieczór, a nawet noc, w 2023 roku stał w tej kolejce i chce dzisiaj nam powiedzieć, dlaczego. Bo naprawdę chcielibyśmy to skonfrontować. Jest pan gotowy do zadania takiego pytania i opowiedzenia o tym wieczorze? Stał pan w tej kolejce w 2023 roku. Pizza była tamta lepsza czy nasza?
Pytanie 5: Nie jadłem ani jednej, ani drugiej. Ale dziękuję za poczęstunek. Tak zupełnie poważnie to oprócz spraw poglądowych, dla których stałem w tej kolejce, stałem także z przyczyn ekonomicznych, ponieważ Nowy Ład uszczuplił budżet domowy naszej rodziny o 27 tys. zł rocznie. Wiem, że obniżył Pan podatki i progi, ale brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej spowodował to, że za działalność gospodarczą jak płaciłem 53 zł, to teraz płacę ponad 1400 zł. A kwota za nasze umowy o pracę, to to już w ogóle są horrendalne kwoty, więc obecnie płacę 4 tysiące miesięcznie prawie za dwie składki zdrowotne, a służba zdrowia, nie od wczoraj jest jaka jest, płacę za nią dwa razy, nie korzystam z niej wcale. Dobrze, ale 27 tys. zł więcej płacę niż płaciłem wcześniej, a wcześniej też odprowadzałem składki zdrowotne. Natomiast te 27 tysięcy złotych to jest dużo i chciałbym zapytać, w jaki sposób mógłby pan premier przekonać nas, tutaj ludzi z Jagodna, bo wiem, że PiS podlizał się klasie, która zarabiała trochę mniej. Natomiast jesteśmy na Jagodnie we Wrocławiu, ludzie są wykształceni, światowi, będą zarabiać dużo więcej w korporacjach i to nie jest elektorat, który da się tej propagandzie zrobić w bambuko, tylko liczą się realne pieniądze, które z tych kont naszych tu płynęły. Dziękuję.
Mateusz Morawiecki: Dziękuję, już odpowiadam, ale najpierw zacznę takim porównaniem dla wszystkich państwa, ale także dla pana. Żyjemy w jednym unitarnym państwie, w jednym społeczeństwie, z jedną służbą zdrowia. Jest prawnik albo bardzo dobry architekt, geodeta, ekonomista i zarabia – ja mówię autentyczne liczby teraz – miesięcznie 60-70 tysięcy złotych. Płacił wcześniej składki zdrowotnej – uwaga – 53 złote. Jego sekretarka czy asystent, czy sekretarz zarabia 5 albo 6 tysięcy i składki płaci 500 złotych, 450 zł. Czy to jest w porządku? Czy to jest dobry system? Pytam państwa. To nie jest dobry system. Z takich przesłanek wyszliśmy, że nie może być taki system, że jak ktoś zarabia 10 razy więcej, to płaci 10 razy mniejszą składkę. Coś jest tu chyba nie tak. Ale to jest zarysowanie tła, dlaczego w ogóle to zrobiliśmy. Bo druga część jest trochę związana z tym, o co mnie tutaj kolega zapytał. Nie wiem, w jakim jest pan przedziale zarobkowym i w ogóle o to nie pytam, tylko chcę powiedzieć, że również w odniesieniu do wszystkich składowych części klina podatkowego, właśnie tego, który mamy najniższy, tam też chcę zastosować progresję. Większą progresję. Ona jest już dzisiaj. Mam przy sobie tabelkę, jak chciałby ktoś zobaczyć.
Ale rzeczywiście cały czas nie ma w pełni docenienia tych najmniejszych mikro przedsiębiorców. Tak samo był błąd i do niego się mogę przyznać – składka zdrowotna od środków trwałych. To w ogóle nie powinno się zdarzyć. To był błąd. Więc ja mogę powiedzieć tak, na siłę nie chcę nikogo przekonywać, bo ja wierzę też w sprawiedliwy system gospodarczy. Nie tylko taki dla młodych, pięknych i z Jagodna. Ja wierzę, że na Jagodnie też jest mnóstwo Polaków, którzy po prostu chcą sprawiedliwości, chcą sprawiedliwego systemu, takiego, który nie tworzy takich dysproporcji. To żeśmy zmienili, ale pewną progresję i powrót do tego, o co pan pyta, mogę obiecać, ale nie powrót taki, żeby wrócić całkowicie do tego stanu wcześniejszego. Również obecnie rządzący, obiecali i nie wrócili do tego stanu. Zobaczcie. I ja nie będę gruszek na wierzbie obiecywał. Uważam, że trzeba pewną elementarną sprawiedliwość utrzymywać.
Pytanie 6: Młody człowiek, Janek. Z Opola przyjechałeś, tak? Konkretnie z Krapkowic przyjechałem i ja do pana mam pytanie, bo w pewnych ostatnich pana wypowiedziach zauważyłem różne sprzeczności. Mianowicie chodzi mi tutaj o sytuację telewizji Republika i telewizji publicznej. Skrytykował pan słusznie to, co się działo w telewizji publicznej w latach 2015-2023. Natomiast jednocześnie przed całą sytuacją ze Zjednoczoną Prawicą bardzo chwalił pan i nazywał pan telewizję Republika domem wolnego słowa. Czy uważa pan po tym, co się ostatnio działo w telewizji Republika, czy uważa pan, że takie dziennikarstwo, jakie uprawiają dziennikarze telewizji Republika, pan Kłeczek, pani Holecka, pan Rachoń, którzy to samo robili przez 8 lat w TVP, które pan krytykował, dalej może pan nazwać telewizję Republika domem wolnego słowa?
Mateusz Morawiecki: Tak jest. Szanowni państwo, w Republice to mnie krytykują, ale też pokazują pewien prawdziwy obraz. W związku z tym na pana pytanie odpowiadam: tak, mogę nazwać Republikę domem wolnego słowa. Ale uwaga, nie wszystkich dziennikarzy rzeczywiście bym nazwał takimi dziennikarzami, którzy temu wolnemu słowu hołdują. Natomiast jak najbardziej mam krytyczne zdanie co do tępej propagandy, która się wylewa z telewizji publicznej dzisiaj. Wylewała się wcześniej. Nie podlegała mi bezpośrednio. Mogę to powiedzieć uczciwie, niestety. Zresztą był program niszczenia mnie w telewizji publicznej za czasów, jak byłem premierem. Także i TVN i telewizja publiczna nie sprzyjały mi. Jestem przygotowany i przyzwyczajony do działania w takich warunkach. Natomiast uważam, że akurat pani redaktor Danuta Holecka jest bardzo porządną osobą, przyzwoitą. Natomiast wiem, że są dziennikarze, którzy działają bardziej, że tak powiem z poduszczenia, jak to poeta mówił, innych szatanów, ale nie chcę wchodzić w personalia i zostanę przy tym zdaniu. Ale wyobraźcie sobie państwo, jak monotonny byłby przekaz telewizyjny, gdyby nie było Republiki.
Pytanie 7: Dzień dobry panie premierze. Ja chciałbym wrócić do tego pomysłu, o którym pan premier mówił, dotyczący 4800 zł dla rodziny do trzeciego roku życia dziecka. Dzisiaj pan Horała w Radio Zet – ja zadałem mu podobne pytanie przez X – powiedział, że wyliczyliście państwo po odjęciu podatku i z tych 4800, że to będzie koszt około 14-15 miliardów rocznie. Zakładając teraz te 4800, co roku waloryzacja, czyli co roku, czyli w kolejnym roku będzie, zakładam 18, 20 mld. To jeżeli prezydent Karol Nawrocki będzie stał przy tym, co podpisał w Toruniu, to znaczy, że nie będzie podpisywał żadnych podatków, danin, opłat i tak dalej, to skąd na to weźmiecie pieniądze?
Mateusz Morawiecki: Weźmiemy na to pieniądze przede wszystkim z tego, co tu częściowo pokazałem – z wielkiego programu naprawy finansów publicznych, uszczelnienia. Już raz to zrobiliśmy w Ministerstwie Finansów i potem jak byłem premierem. Popatrzcie sobie na akcyzę, na PIT, na CIT, na VAT – cztery główne podatki. Popatrzcie – wykonanie budżetu 2025 roku – ich budżetu: akcyza na minusie 6,5 miliarda, PIT na minusie 2800, VAT na minusie 27-28 mld i CIT na minusie 5-6 miliardów, czyli nawet ich założenia zostały tak rozszczelnione, że naprawdę jest co tam zbierać. Już nawet w tym, co teraz powiedziałem, to jest około 40 miliardów zł. W tym, co oni się niejako pośrednio przyznali, że to musi być jakaś bieżąca luka, skoro wzrost gospodarczy jest taki, jaki mniej więcej założyli w ustawie budżetowej. Inflacja jest mniej więcej taka, jaką założyli w ustawie budżetowej, a podatki – 40 miliardów mniej. Już raz wdrażaliśmy rozwiązania JPK, SEND, STEER, pakiet paliwowy, pakiet elektroniczny, pakiety branżowe poszczególne. Potrafimy to zrobić, pokazaliśmy i buduję program wielkiego uszczelnienia systemu finansowego z całą ekipą, z którą robiliśmy to w latach 2016-2020.
Szanowni Państwo, teraz powiem coś matematycznie mocnego, ale możecie to sobie sprawdzić w 5 sekund. Mimo naszych wielkich wydatków społecznych, 500+, potem 800+, 13, 14 emerytura, wielkie wydatki na armię, ponad 100 miliardów na drogi, na szpitale, żłobki, przedszkola, inwestycje, jakich nie było w Polsce przez 30 lat. Mimo tego wszystkiego, aha i mimo największej, uwaga, to dla kolegi, obniżki podatku – stąd mamy najniższy klin podatkowy wśród unijnych krajów OECD – żeśmy obniżyli podatki. Kwota wolna do 30 tysięcy, a mój następca obiecał do 60, nic nie zrobił, nie? Do 30 tysięcy złotych podniesiona kwota wolna i podatek, stawka podatkowa obniżona z 18 na 12. Z 18 na 17, potem 17 na 12, tak? Czyli była wielka obniżka podatku, tak?
I teraz puenta. Mimo tego wszystkiego – dług publiczny w relacji do PKB, a to jest jedyna miara, którą się ekonomiści posługują, spadł z 51 do 49%. To gdzie macie zadłużanie państwa w czasach PiS?! W czasach, kiedy ja odpowiadałem za politykę finansową i za politykę gospodarczą, skoro dług publiczny spada z 51 do 49%. Nie było żadnych dwóch budżetów, ja mówię o finansach publicznych, ja mówię łącznie te finanse, wszystkie fundusze. Rynki kapitałowe, rynki finansowe, Komisja Europejska, agencje ratingowe i tak patrzą na sumę tego wszystkiego. I ja mówię o sumie. Suma spadła z 51 do 49%.
A teraz ostatnie zdanie: mój następca, pan premier obecny, tak nas zadłuża, że w trzy lata jest wzrost długu publicznego z 49% – bo odziedziczył taką liczbę – do 66-67%. W trzy lata tylko. Tak nas zadłużył i gdzie to jest? Gdzie są te inwestycje? Może tu u was na Jagodnie są te pieniądze. Gdzie one są te pieniądze? Z tego deficytu. Także to jest przydługa odpowiedź na pana pytanie.
Pytanie 8: Tutaj najłagodniej jest problem z komunikacją miejską. Czekaliśmy rok, kiedy minister infrastruktury wyda rozporządzenie, jak muszą wyglądać skrzyżowania pomiędzy tramwajem a pociągiem. A więc jeszcze pan Kosiniak Kamysz proponował, żeby w dziesięciu największych miastach w Polsce powstało metro i tak dalej. I jakie pana ugrupowanie ma rozwiązania na ten problem z komunikacją miejską? I jak pan może odnieść się do tego pomysłu z metrem w wielkich miastach?
Mateusz Morawiecki: Więc tak, pierwsza rzecz, jeśli chodzi o program, to nie chciałbym tylko mówić o jednym skrzyżowaniu w Jagodnie, bo myślę, że najważniejsze będzie, co powiem o wszystkich tego typu skrzyżowaniach i o wydawanych zgodach. Zachęcam państwa, żebyście zerknęli do naszego programu Powered by Poland. W tamtym programie proponujemy takie przyspieszenie procedur wydawania zgód środowiskowych, inwentaryzacji środowiskowej, zgód administracyjnych, żeby mieszkańcy, także Jagodna, nie czekali latami na te zgody.
Uwaga, administracja państwowa, samorządowa też zresztą, musi być przebudowana bardzo głęboko tak, żeby firma czy obywatel nie byli petentami, tylko żeby byli partnerami. Bo dzisiaj mamy do czynienia z tym, że człowiek przychodzi do urzędu i bardzo często niestety jest traktowany jak petent, a musi być traktowany jak partner. Właściciel firmy powinien być traktowany jako ten, który płaci podatki, też pomaga w rozwoju kraju, prawda? I to w tym Powered by Poland mamy rozpisane, w jaki sposób chcemy doprowadzić do tego przyspieszenia gospodarczego. Co do programu budowy metra, musiałbym się przypatrzyć temu, co pokazał PSL, bo widziałem tylko hasło rok temu, ale hasło to każdy sobie może rzucić, prawda? Na razie to ja widzę tylko rosnącą dziurę budżetową i widzę mniej inwestycji i widzę cięte inwestycje w regionach, powiatach, gminach, miastach.
Nie macie państwo tych inwestycji, które były w czasie, jak ja byłem premierem, można sobie to zobaczyć w danych Ministerstwa Finansów. W związku z tym ja tutaj gruszek na wierzbie nie obiecuję, trzeba popatrzeć, gdzie to ma największy sens, tam trzeba budować metro. Mam nadzieję, że Wrocław do takich miast będzie należał, bo to moje rodzinne, kochane miasto, tutaj niedaleko stąd przy ulicy Krynickiej wiele lat mieszkałem, także mam szczególny sentyment.
Mirosława Stachowiak-Różecka: Dziękuję. Mateuszu, jedno zdanie o Jagodnie, mogę? Bus-pas to dzięki twojemu programowi inwestycji strategicznych, to, że on w ogóle jest – i mam nadzieję, że pojedzie jednak w końcu tramwaj – to było sfinansowane z funduszu inwestycji strategicznych, niemal w stu procentach. Że w ogóle tutaj choć trochę można się przemieszczać, to zasługa premiera Mateusza Morawieckiego, jego wizji i jego programu. Proszę, młodzi ludzie.
Pytanie 9: Dzień dobry panie premierze, ja mam takie pytanie odnośnie konstytucji, bo z tego co słyszałam, pan poseł Szczucki już pisze ją, a konkretnie interesuje mnie sprawa załatwienia systemu sprawiedliwości i Trybunału Konstytucyjnego, bo powiem panu szczerze, bardzo mi się to nie podoba, że sędziowie, którzy powinni być autorytetem dla nas wszystkich, teraz właściwie nic nie znaczą. Wyroki są cofane, człowiek nie wie, który uznaje się wyrok, a który nie.
Mateusz Morawiecki: To jest bardzo ważne pytanie, dziękuję, nawet z tymi wyrokami to jest jeszcze gorzej, bo to nie tylko Trybunał Konstytucyjny, ale sądy apelacyjne odsyłają do ponownego rozpatrzenia wyroki już w bardzo ważnych sprawach, tylko dlatego, że w składzie sędziowskim był sędzia powołany przez pana prezydenta Dudę albo prezydenta Nawrockiego. To jest straszny skandal i z tego powodu się tworzy gigantyczny chaos w Polsce, ale pytanie było o Trybunał Konstytucyjny.
Ja osobiście jestem zwolennikiem pełnego resetu Trybunału Konstytucyjnego. W ogóle rzeczywiście Krzysztof Szczucki i wielu innych ludzi przystępują do opracowywania nowych zrębów konstytucji w nadziei, że będziemy mieli moment konstytucyjny, ale do tego potrzebujemy dwie trzecie w parlamencie. Szeroki konsensus społeczny, referendum, jakieś wymuszenie przez naród, ale to ciężko mi sobie wyobrazić. Jednak jestem bardzo podobnego zdania jak pani, że dzisiaj po tym, co się stało w tych sądach w całym wymiarze sprawiedliwości byłbym zwolennikiem bardzo głębokiej zmiany tego systemu. Niestety sędziowie bardzo sprytnie, zwłaszcza tych wyższych instancji, sądów apelacyjnych, sądu najwyższego no i Trybunału Konstytucyjnego – który jest osobną instytucją – kurczowo trzymają się obecnych regulacji.
Co się działo w czasach jak myśmy rządzili w tak zwanej reformie wymiaru sprawiedliwości, no to wszyscy państwo wiecie, nie będę tego opowiadał. Jednak mam nadzieję, że nowy parlament będzie na tyle odpowiedzialny, żeby dokonać resetu przynajmniej tych paru instytucji. Jak się nie da wszystkiego naprawić, naprawmy chociaż trochę. Właśnie tak jak pani mówi – Trybunał Konstytucyjny, bo jest to oburzające, co się generalnie dzieje. No i reset to reset. Znaczy od nowa, niech siły polityczne się dogadają i wybiorą od nowa sędziów, prawda? Bo tam do skandalicznych scen dochodzi, autorytet tej instytucji jest bardzo niski. Ubolewam nad tym, byłbym za głębokim resetem konstytucyjnym. Albo w ogóle resetem, bo konstytucyjny zakłada zmiany w konstytucji, może nie być większości dla zmian w konstytucji, ja i tak jestem za resetem. Nawet bez zmian w konstytucji po prostu, żeby się tylko wystarczająca liczba posłów dogadała.
Pytanie 10: Dzień dobry panie premierze. Nazywam się Kacper, pochodzę z niedaleka i w przyszłym roku będą moje pierwsze wybory. Mam konkretnie dwa pytania. Pierwsze, bo tak pan mówi, żeby pogonić rząd Donalda Tuska i ten nierząd, jak tam nieraz media określają. Mam pytanie, czy jest coś, co zrealizował ten rząd lub zaczyna realizować, co uważa pan za dobre i potrzebne dla Polski? Oraz kolejna sprawa, gdyby został pan premierem dziś, co by było pierwszą z tych kwestii, które tutaj pan poruszył, którą by chciał pan zrealizować jako coś takiego szybkiego?
Mateusz Morawiecki: Dziękuję. Szanowni państwo, pewnie rozszerzenie tego programu rodzinny kapitał opiekuńczy – to była rzecz idąca w dobrym kierunku. Myśmy wprowadzili ten program: rodzinny kapitał opiekuńczy, nasi następcy go rozwinęli. Kontynuacja części programów zbrojeniowych, tak samo. My jesteśmy krytyczni wobec tego, ponieważ teraz wojna na Ukrainie pokazuje, że jesteśmy w innej fazie. Ja w tym programie bardzo ostry nacisk kładę na to, żeby budować polski przemysł zbrojeniowy. I tego cały czas nie widzę, ale generalnie część kontraktów jest realizowana i idą w dobrym kierunku.
To drugie pytanie, co bym zrobił? Podam taki przykład – może się zdziwicie, bo gdzie Wrocław, a gdzie porty polskie – ale podam, bo myślę, że wszyscy szybko zrozumiecie dlaczego. Myśmy zostawili naszym następcom supergotowy produkt pt. port kontenerowy w Świnoujściu. Konsorcjum belgijsko-katarskie, świetnie się znające na temacie: Belgowie na kontenerach, Katarczycy na towarach sypkich, płynnych. Z budżetu państwa polskiego niewiele pieniędzy było potrzeba. Po paru latach realizacji netto do budżetu państwa polskiego z VAT, CIT i akcyzy wpływałoby między 4 a 8 miliardów netto. Tyle byśmy wszyscy zarabiali jako Polacy.
Tu ktoś pytał mnie, skąd 14 miliardów. Tu macie z jednego portu 4, 6, 8 miliardów. A na poparcie mojej tezy powiem wam to, co zrobiliśmy już. Bo ja chcę, żeby to wszystko było ugruntowane na fundamencie wiarygodności. Rozwinęliśmy port kontenerowy DCT w Gdańsku, port w Gdyni, pogłębiliśmy tor wodny w Szczecinie: 12,5 metra, żeby statki głębsze, oceaniczne mogły wpływać. I dzięki temu w ciągu 8 lat wzrost przeładunków był ponad 100%, a VAT, CIT i akcyza z 18 miliardów nastąpił wzrost do 58 miliardów. Tylko i wyłącznie z handlu, tyle Polacy zarobiliśmy. No więc zostawiam mojemu następcy port w Świnoujściu, myśląc sobie, no, będziecie mieli wspaniałą perełkę do pochwalenia się.
Słuchajcie – konsorcjum pogonili, nie ma już tego konsorcjum, teraz zaczynają coś po 2,5 roku przebąkiwać, że wrócą do tego projektu. No cholera mnie bierze, bo nie mówimy o drobnych pieniądzach. Po paru latach ten obrót handlowy wpływa do Roztoku, Hamburga, do Amsterdamu, Antwerpii i oni tam zarabiają, a transport wjeżdża na kołach przez autostrady, rozjeżdża nasze, prawda? To my moglibyśmy być jeszcze większym hubem dla Czech, Słowacji, Węgier, dla Ukrainy, Białorusi, Litwy. Zobaczcie na te dane, w Hamburgu obroty zmalały w porcie przez te 8 lat naszych rządów ze 123 milionów ton na 106 milionów ton. A u nas wzrosły, we wszystkich portach, z 60 na ponad 120 mln ton. Zabraliśmy i chciałem jeszcze więcej zabrać z tego Hamburga, Amsterdamu, Antwerpii. No to oni zaorali ten projekt. Więc odpowiadając na to pytanie – natychmiast bym wrócił do tego projektu, żeby Polska była jeszcze większa, bo my się staliśmy już takim małym hubem transportowym. Też S3 wybudowaliśmy do końca, A1, S19 budowane jest, czyli te wertykalne połączenia Międzymorza: północ – południe. To jest wielka szansa dla Polski. Ale zabieramy kasę Niemcom i Holendrom. To może się to komuś nie podoba. Więc zdecydowanie bym ruszył właśnie w taki cykl inwestycji.
I uwaga, tu nie ma potrzeby wielkich pieniędzy budżetowych. Bo jest dziura budżetowa, to nie jest tak, że cudownie po zmianie rządu nie będzie dziury budżetowej. To trzeba rok, dwa lata popracować nad tymi systemami, o których mówiłem. Ale tam, gdzie można zrobić montaż linii finansowo-derywatowo-kredytowych pod realizację projektów infrastrukturalnych, to potrafimy to zrobić, bo już to robiliśmy.
Pytanie 11: Panie premierze, ja zawsze byłem zwolennikiem pana rządów. I mocno wierzę w to, że zwyciężymy i ponownie pan zostanie premierem. Czy może pan obiecać, że jeżeli pan będzie premierem, pan rozliczy tych, którzy w tej chwili łamią prawo od Sienkiewicza po Żurka?
Mateusz Morawiecki: Szanowni państwo, będziemy oczywiście starali się wszystkie te akty łamania praworządności rozliczyć. Oczywiście, że tak, ale jesteśmy, przynajmniej chciałbym, żebyśmy żyli w kraju praworządnym, nie w demokracji walczącej i w prawie, tak jak premier to prawo rozumie – jak mój następca powiedział. No i wszelkimi legalnymi metodami będziemy się starali rozliczyć te wszystkie oszustwa, złodziejstwa i łamanie praworządności. Zdecydowanie tak.
Pytanie 12: Dzień dobry, panie premierze. Paweł. Ja mam takie pytanie. Pan Kacper chyba wspomniał o tym, że to będą jego pierwsze wybory. I z ciekawości sprawdziłem, ile takich osób będzie. Mamy ich około półtora miliona, dla których te wybory w przyszłym roku to będą pierwsze wybory. I zakładam, że nie chce pan oddać walkowerem tej grupy. Rzuciłem okiem na dziesięć filarów. Co z tych filarów byłoby tym, co te półtora miliona ludzi, którzy zagłosują w przyszłym roku po raz pierwszy, czym chciałby pan przekonać?
Mateusz Morawiecki: Po pierwsze, częściowo już odpowiadałem tutaj na te pytania. Młodzi ludzie potrzebują pracy, godnej płacy, ale potrzebują też mieszkań. Potrzebują też wsparcia państwa w najtrudniejszym momencie, czyli jak się rodzi dziecko. I finanse są najmocniej nadwyrężone. Stąd ten program demograficzny, który zaproponowaliśmy. Praca, płaca, mieszkania. To są dla młodych ludzi najważniejsze rzeczy, z tych rzeczy materialnych.
A z rzeczy pozamaterialnych młodzi ludzie kochają wolność i sądzę, że właśnie nasza formacja polityczna tworząca się teraz, będzie wyrazicielem tej wolności. Nie swawoli, ale połączenia wiary w naszą ojczyznę, połączenia patriotyzmu. Myślę, że młodzi mają w sercach ojczyznę naszą. Naprawdę mają Polskę w sercach. I połączenia tych dwóch wątków, że Polska może być wielka, może być silna, ale nie musi pozbywać się swojej wiary, tradycji, swojej kultury, tak jak to często liberałowie albo liberalne media, forsują, promują, propagują. Ja wierzę w to, że właśnie młodzi ludzie ze wszystkich grup społecznych mogą być patriotami ze wszystkich partii politycznych, ale że są szczególnie nastawieni również na to, czy ta wizja rozwoju, czy jak będę o 10 lat starszy, starsza, czy będę chciał w tej ojczyźnie dalej żyć, czy będę z niej dumny, z jej osiągnięć w świecie kultury, sportu. Marzy mi się, żeby polskie drużyny zdobywały mistrzostwo świata nie tylko w siatkówce, ale również w innych dziedzinach, zwłaszcza w piłce nożnej.
Czyli tak bym szeroko odpowiedział na te pytania. Przede wszystkim powiem też, podsumowując tak: tam jest około 1,5 miliona tych, którzy nie głosowali 4 lata temu, a mogą głosować teraz. Chciałem, żeby Rozwój Plus był dobrą ofertą polityczną, społeczną, gospodarczą, patriotyczną właśnie dla młodych ludzi. Chciałem, żeby wszyscy młodzi polscy patrioci byli z nami. To chyba dobra puenta, jeśli chodzi o tę oficjalną część.
Bardzo dziękuję Państwu, że tu przyszliście. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami sprawimy, że to Jagodno się zazieleni bardziej niż tylko tutaj na tym skwerze. Obiecuję Państwu, że będę to śledzić i tego pilnować, możecie na nas liczyć. Dziękuję Państwu.