Mała Warszawa ale Wielka Polska

W środku wakacji, w upalny piątkowy dzień tysiące ludzi przyszło posłuchać, podyskutować i pomyśleć nad przyszłością Polski i perspektywach jej rozwoju. Wydarzenie Rozwój + Wy zgromadziło ludzi różnych zapatrywań i opcji politycznych, ponieważ przyciągnęło formułą debaty otwartej na wszystkich, którzy poszukują dobrych rozwiązań dla Polski. Przewinęła się plejada teoretyków i praktyków myśli politycznej, społecznej, gospodarczej, kulturalnej oraz związanej z bezpieczeństwem państwa. Publicyści, politycy, twórcy, społecznicy, przedsiębiorcy i managerowie zastanawiali się nad programem koniecznych zmian oraz nad warunkami osiągnięcia dynamicznego rozwoju naszego kraju. Quo Vadis Polsko?

Jeden z bardzo wielu paneli poprowadziła Jadwiga Emilewicz: 25% PKB. Plan dla inwestycyjnego skoku Polski. Przytaczamy ciekawsze fragmenty.

Dziękujemy za państwa obecność. Dziękujemy, że możemy się spotkać w środku wakacji na bardzo motywującym wydarzeniu. Wydarzeniu, które, mam nadzieję, pozwoli spełnić wiele oczekiwań, zwłaszcza młodego pokolenia, które dzisiaj tak silnie jest reprezentowane. To, o czym tutaj, na tych wszystkich scenach będziemy rozmawiać, to tym głównym hasłem przewodnim jest: jak sprawić, żeby młodzi Polacy nie myśleli o tym, żeby wyjeżdżać z Polski, żeby chcieli z Polską wiązali swoją przyszłość, żeby to tutaj chcieli rozwijać swoje wielkie i śmiałe projekty biznesowe. Ale co więcej, aby te kilkanaście milionów Polaków, młodych Polaków żyjących poza granicami Polski, chciało tutaj wrócić, bo to zaklejanie luki demograficznej może odbywać się na różne sposoby i to jest jeden z nich, który jest najprostszy.

Ja dziś będę miała przyjemność rozmawiać z państwem i z naszymi wybitnymi gośćmi na temat tego, jak poradzić sobie z pewnym drobnym elementem. Bo z jednej strony mówimy dzisiaj o polskim cudzie gospodarczym, o tym, że wzrost polskiego PKB na tle innych krajów Europy jest dwu-, trzykrotnie wyższy. O tym, że pomimo COVID i tego, że polska gospodarka jest związana z gospodarką niemiecką, my ucierpieliśmy stosunkowo niewiele. Stało się to częściowo za sprawą tego, że dobrze przygotowaliśmy dobre polityki publiczne, ale przede wszystkim dlatego, że mamy niezwykle zwinnych, elastycznych i chcących, zdolnych dostosowywać się do trudnych warunków przedsiębiorców. To jest jedna strona tego krajobrazu.

Natomiast chciałabym dzisiaj porozmawiać o wyzwaniu, jakim jest skala polskich inwestycji. To jest przedmiot i temat, o którym wstydliwie wiele rządów nie mówi. Każdy zaczyna z dużymi ambicjami. Kiedy my zaczynaliśmy w 2015 roku, kiedy pisaliśmy „Strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”, ona zakładała, że w 2025 poziom inwestycji będzie nie niższy niż 21%, czyli tyle, ile w rekordowo wysokim 2011 roku. Przypomnę, że wówczas ten skok był napędzany – nie wiem, czy państwo pamiętają, dlaczego te inwestycje były tak duże w tamtym roku? Dziękuję za te męskie głosy. Bo budowaliśmy stadiony i to oczywiście dobrze, ale wolelibyśmy pewnie, żeby więcej IP, więcej wysokowolumenowych, wysokowartościowych inwestycji w Polsce się wydarzyło.

I taki był cel „Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. Dzisiaj nie tylko nie mamy poziomu 21%, ale ten poziom w ubiegłym roku spadł do 16,9% w relacji do PKB. To oznacza, że jest o 3 punkty procentowe niższy niż średnia europejska. A zatem, jak widzimy, obecny rząd raczej w tym zakresie nie ma zbyt wielu pomysłów. My chcemy sobie powiedzieć o tym, jak sprawić, aby kiedy spotkamy się za rok na tej scenie, aby wszyscy mogli powiedzieć: „Ruszyło”. I mam nadzieję, że to będzie konkluzja tego naszego dzisiejszego spotkania.

Jedna uwaga techniczna. Całe nasze wydarzenie jest w języku polskim, ale cieszę się, że mamy gości zza granicy. Jedną z osób, która przyjęła zaproszenie, jest Jan Ruzicka, reprezentujący jeden z największych funduszy inwestycyjnych w Europie. I ten fundusz jest, po pierwsze, prywatny, powstał bez udziału Skarbu Państwa i po drugie jest u naszych południowych sąsiadów, co jest przedmiotem mojej osobistej zazdrości. Wiele razy, kiedy rozmawiam z Janem, on mówił: „My zbudujemy więcej niż wy”. No i to jest taki zakład, który sobie zrobiliśmy. Więc Jan Ruzicka, przedstawiciel czeskiego funduszu inwestycyjnego PPF, znanego państwu pewnie najbardziej z tego, że zdecydował się kilka lat temu zainwestować w InPost, dzięki temu InPost mógł poszybować i rozwinąć się na innych rynkach w ciągu ostatnich dwóch lat.

Kolejnym gościem, wspomniany już Paweł Borys, z wieloletnim doświadczeniem bankowym, wcześniej, przed Polskim Funduszem Rozwoju, w PKO BP, a następnie postawił Polski Fundusz Rozwoju, który sprawdził się i stał się superznany w czasie pandemii. Ale jego aktywność to nie tylko pomoc przedsiębiorcom w kłopotach, ale także koinwestycje, dzięki czemu możemy dziś ciągle mówić, że mamy PESĘ. Bo gdyby nie aktywność w pewnym momencie i odważna decyzja prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju, PESY prawdopodobnie dzisiaj nie byłoby na polskim rynku.

Polski Fundusz Rozwoju powstał po to i w taki sposób go ty rozwijałeś, aby mobilizować inwestycje prywatne, aby wspierać tych, powiedzmy, średnio większych prywatnych właścicieli w odwadze decyzyjnej do inwestowania. No i skala inwestycji, jaka jest, widzimy dzisiaj. Powiedz, co musiałoby się jeszcze zmienić? Czy jest potrzebne jeszcze więcej wsparcia publicznego do tego, żeby inwestorzy inwestowali w Polsce?

Paweł Borys: Trochę na obronę powiem, że jak zobaczyłem tytuł tego panelu, to miałem małe déjà vu. Dlatego, bo pamiętam taką dyskusję dziesięć lat temu w Ministerstwie Rozwoju z udziałem Mateusza Morawieckiego, wtedy wicepremiera, ministra rozwoju. Siedzieliśmy nad strategią odpowiedzialnego rozwoju. No i właśnie premier rzucił ten cel – 25% stopa inwestycji. Ja powiem, że byłem trochę sceptyczny, mówiłem, że może to jest trochę zbyt ambitne.

Ale co innego chciałem powiedzieć. Same inwestycje też nie powinniśmy jakoś fetyszyzować. To nie jest cel sam w sobie. Celem w sobie jest to, żeby budować wzrost gospodarczy, rozwój, dochody, bogactwo. I Polsce wbrew niskiej stopie inwestycji to się udaje robić. W 2000 roku mieliśmy stopę inwestycji dwadzieścia cztery. Ona spada przez 26 lat do siedemnastu teraz. Średnia unijna jest dwadzieścia jeden. No ale my rośniemy dwa razy szybciej niż Unia Europejska. Dzieje się to głównie dzięki nie inwestycjom kapitałowym, tylko inwestycjom w ludzi. Znaczy Polska dzięki – możemy się dziwić –dobremu systemowi edukacji na tle innych krajów, naprawdę dużemu skokowi umiejętności nas jako pracowników. Jesteśmy wartościowymi pracownikami, chce nam się przede wszystkim. Jesteśmy ambitni.

Szybko przyswajamy pewne technologie, no bo jednak rozwijamy się w dużej mierze przez to, że szybko przyswajamy te technologie, które gdzieś tam indziej są tworzone na świecie. Natomiast, rzeczywiście, tutaj się zgadzam, że w pewnym momencie te silniki mogą się wyczerpywać, mogą nie być wystarczające. Oczywiście mamy gospodarkę opartą o wiedzę, więc nadal to – żebyśmy poprawiali nasz system edukacji, żeby on był nowoczesny, żebyśmy mieli dopasowane kwalifikacje na rynku pracy do potrzeb tego rynku pracy, żebyśmy tworzyli liderów, a nie takie osoby, które się boją własnego cienia. No bo ja uważam, że głównym problemem z inwestycjami w spółkach Skarbu Państwa, jak biorą się za zarządzanie ludzie, którzy mają albo 2 lewe ręce, albo się boją własnego cienia. No i tak to się później źle kończy, że budujemy elektrownię atomową 40 czy 50 lat, z dwudziestoletnią przerwą w międzyczasie.

Bo w pewnym momencie trzeba podjąć decyzję, trzeba mieć jakąś wizję, trzeba mieć do tego jakieś kompetencje. No i wtedy sprawy idą do przodu. Jak się boimy… Ja, słuchajcie, po odejściu z PFR odpowiedziałem pewnie na 1500 pytań różnych urzędów. No okej, starałem się robić to profesjonalnie i żeby sprawy szły do przodu.

Natomiast wracając do pytania, mi się wydaje, że mamy kilka takich priorytetów, czy powinniśmy mieć, żeby pobudzić te inwestycje prywatne. Zwróćmy uwagę na 5 rzeczy.

Pierwsza, chyba najważniejsza, to są jasne i stabilne reguły gry. Ja pracowałem wcześniej całe życie w sektorze prywatnym, teraz pracuję w sektorze prywatnym. To jest rzeczywiście tak, że przedsiębiorcy boją się tych urzędów skarbowych, ZUS-u. Jak idą do sądu, to czasami się zastanawiają, czy jest sens. Dowiem się, czy mamy rację, czy nie za 7 lat. No to jest poważny problem. Te reguły muszą być jasne, muszą być stabilne. Powinniśmy uprościć system podatkowy i dużo zostało zrobione. Wy wspólnie z premierem Mateuszem Morawieckim wdrażaliście tę konstytucję dla biznesu. Ten mindset się trochę zmienił, ale jeszcze powinien być wykonany kolejny krok. A mamy fatalną sytuację w finansach publicznych. Ja się boję, że będzie odwrotnie, że będzie taka próba przykręcania śruby przedsiębiorcom, żeby trochę te przychody budżetowe poprawić. Więc pierwsza rzecz — jasne, stabilne reguły gry dla sektora przedsiębiorstw.

Druga rzecz, to oczywiście we współczesnej gospodarce, gdzie trwa dynamiczna rewolucja technologiczna, to jest nowoczesność i nowe technologie. Niestety jesteśmy w Unii Europejskiej cały czas na końcu, jeżeli chodzi o absorpcję takich technologii jak chmura obliczeniowa czy AI. Musimy to przyspieszyć, a to jest kwestia też kompetencji dopasowanych do potrzeb rynku pracy.

Kolejna trzecia kwestia. Ona jest najtrudniejsza chyba do pokonania, bo naszą siłą są małe i średnie firmy. Ponad 50% PKB, 70% zatrudnienia. Tam realnie się tworzą miejsca pracy, ale mają dwie duże słabości. Nie mają aż tak dużych aspiracji i możliwości, żeby dużo inwestować. Mają dość niskie aspiracje, żeby rozwijać się międzynarodowo. Nie mają możliwości inwestowania w nowe technologie. Pracują głównie serwisowo w ramach tych międzynarodowych łańcuchów dostaw, zamiast tworzyć własne produkty, rozwijając na rynkach światowych. I mają też niższy kapitał. Tak. I to był główny powód, dla którego byłem sceptyczny co do tego celu 25%, bo tego się z dnia na dzień nie da zmienić. Sektor małych i średnich firm musi się trochę pokonsolidować. Niektóre branże muszą potworzyć trochę większe organizmy, żeby rzeczywiście te firmy były na tyle silne, żeby mogły inwestować.

Czwarty element to jest internacjonalizacja, czyli, no mamy ten przywilej, że mamy duży lokalny rynek, ale to trochę jest też nasza klątwa. Największą stopę inwestycji w Europie mają Czechy, które są trochę mniejszą lokalną gospodarką i ma Estonia, która jest taka jak Warszawa. Tam przedsiębiorca musi od razu myśleć w kategoriach ekspansji międzynarodowej. A u nas właśnie tej ekspansji międzynarodowej jest relatywnie mało, chociaż mamy sporo już przykładów sukcesów przedsiębiorców, którzy to osiągnęli.

I ostatni, piąty priorytet to są jednak te kompetencje ludzkie. To będę podkreślał. To był ten główny nasz silnik rozwoju, ale w rozumieniu też kształcenia takich zdolności przywódczych. Bo czy ktoś inwestuje, zależy od tego, czy on chce podjąć ryzyko. Bo każda inwestycja wiąże się z jakimś ryzykiem. Więc to nie jest tylko kwestia, czy coś potrafimy robić technicznie, ale rzeczywiście czy podejmujemy to ryzyko, mamy wizję, wiemy, jak to zrobić i to robimy. I ja to widzę z perspektywy teraz funduszu, który inwestuje w firmy. Jak czasami ci menadżerowie tam potrzebują tego wsparcia. Oni mają szereg wątpliwości. Inwestować, nie inwestować? Może jest dobrze tak, jak jest? I czasami jak się tam trochę nie popchnie i nie zachęci, to jest bardzo trudno i bardzo łatwo odróżnić menadżera, który jest silnym liderem, od takiego, który bardziej jest nastawiony na to, żeby trochę trwać. Więc te system edukacji uczące tego, aby podejmować ryzyko, zakładać własną działalność i się rozwijać.

Jadwiga Emilewicz: Bardzo dziękuję za te 5 punktów. Ja pewnie odważyłabym się do nich dodać jeszcze jeden element ze strony publicznej znowu. Czyli my pomijamy trochę w tym dyskursie zamówienia publiczne. To znaczy największy zasób kapitałowy w Polsce, jaki rokrocznie trafia na rynek, trafia z zamówień publicznych. Jeśli w 96% w ubiegłym roku podstawowym kryterium była cena, choć wszyscy odmieniają przez przypadki, że już nie cena, że jakość, że IP, że innowacje. Jeśli jest cena w 96%. Nie odsuwałabym na bok zamówień publicznych.

Borys: Ja się absolutnie z tym zgadzam. W USA, w wielu krajach system zamówień publicznych nie tworzy tylko szansy rozwoju firm, ale tworzy główne dźwignie rozwoju nowych technologii. Są zamówienia właśnie w obszarze obronności…

Jadwiga: Przypomnijmy, SpaceX nie wyleciałby i nie wylądował, gdyby NASA nie zdecydowała się powierzyć Muskowi tego zamówienia.

Paweł Borys: Natomiast, niestety trochę przez ten mindset, jeszcze napoleoński, bym powiedział, że nasze prawo to uwielbia wszystko opisać, skodyfikować do każdego ostatniego przecinka. Nasz system zamówień publicznych był taki, że, wspomnieliśmy, budowane były stadiony w 2012, tylko wszystkie firmy, które je budowały, upadły. Podczas kiedy Hiszpanie korzystali, budowali wzrost gospodarczy, stworzyli o światowym zasięgu firmy budowlane. Więc na szczęście prawo zamówień publicznych też zostało zmienione za poprzedniego rządu i trochę to się ucywilizowało, ale nadal ten instrument jest za mało wykorzystywany.

Jadwiga Emilewicz: Na scenie o gospodarce i o inwestycjach nie mogło zabraknąć sektora prywatnego. Jest z nami Adam Zych, który prowadzi własną rodzinną firmę od ponad 20 lat. Ta decyzja o tym, żeby założyć firmę, a nie pójść do dużej korporacji, była świadomą decyzją Adama ponad 20 lat temu. Oprócz tego angażuje się również społecznie, bo kilka lat temu był inicjatorem, pomysłodawcą założenia fundacji Projekt PL po to, aby skupiać przedsiębiorców podobnych jemu, których marzeniem jest nie tylko szybkie – używając slangu współczesnych młodych inwestorów – scashowanie się, tudzież inwestycja w nieruchomości w basenie Morza Śródziemnego, ale rozwijać się właśnie tutaj, inwestować w Polsce i z Polską wiązać swoją biznesową przyszłość. Adam, czy mieszkanie w Alicante to racjonalna decyzja inwestycyjna Polaka z kapitałem?

Adam Zych: Myślę, że to jest konsumpcja. Myślę, że jedno mieszkanie w Alicante, jeżeli przedsiębiorca inwestuje w Polsce i traktuje to jako dom wakacyjny z rodziną, to jest okej.

Jadwiga Emilewicz: Rozmawialiśmy o inwestycjach z perspektywy spółek Skarbu Państwa, funduszu inwestycyjnego, ale porozmawiajmy o nich z perspektywy realnego portfela, czyli kogoś, kto te decyzje realnie podejmuje codziennie, co miesiąc, prowadząc osobiście własną firmę. Adam, w twoich decyzjach inwestycyjnych co jest największą przeszkodą – czy to jest system prawny, podatki, niestabilność, czy obawy administracyjne. Co sprawia, że albo się rozwijasz, albo mówisz: „Nie, jednak będę bardziej ostrożny”?

Adam Zych: Pozwolę sobie na to, że wyjdę poza swoją sytuację i postaram się powiedzieć ogólnie o przedsiębiorcach w Polsce, bo to jest środowisko, z którego się wywodzę. Znam dziesiątki, może setki przedsiębiorców i znam bolączki, ale też radości wielu. Myślę, że odpowiadając jako ostatni – wiele rzeczy już padło i one się troszkę powtarzają. To, co Jan mówił o tej regulacyjnej śrubie unijnej. Jest to oczywiście wyzwanie dla każdego przedsiębiorcy, szczególnie dla sektora SME (Small and Medium Enterprises). W firmie, która zatrudnia 70, 100, 150 osób, trzeba wypełniać te same regulacje, które wypełniają firmy, które zatrudniają tysiące ludzi, gdzie mogą sobie na etaty takie osoby zatrudnić. Więc dla mnie zatrzymanie tej śruby regulacyjnej – a pamiętajmy, że regulacje płyną nie z Warszawy, tylko głównie z Brukseli. Czyli dochodzi nam cały aspekt eurorealizmu i rządu, który potrafi z otwartą przyłbicą pojechać do Brukseli i rozmawiać, i walczyć o polskiego przedsiębiorcę, tak jak robią to Holendrzy, Niemcy, Włosi. My musimy robić to samo, bo tam się o tym decyduje. Ale potem, jak już to wywalczymy, to co potem się okazuje? Że w Polsce mamy jeszcze ten słynny gold plating (pozłacanie, w tym wypadku nadregulacja), że my to jeszcze poprawiamy i jeszcze dokręcamy śrubę polskiemu przedsiębiorcy.

Kolejną rzeczą jest to, o czym mówił Paweł Borys. Edukacja jest superważna. My dzisiaj już nie jesteśmy krajem, który może czerpać z taniej siły roboczej, z tego, że będziemy zbijać palety w województwie lubelskim. Tego się już w Polsce nie da zrobić i bardzo dobrze, że się nie da tego zrobić. Te wszystkie reformy społeczne, socjalne, które się w Polsce wydarzyły przez ostatnie 30 lat, są bardzo dobre. Ja jako przedsiębiorca oceniam je bardzo dobrze. Okej, ja jestem w sektorze usług, jest mi może łatwiej. Natomiast nawet z punktu widzenia firm, które są producentami, uważam, że to bardzo dobrze się wydarzyło, bo my i tak nie wygramy z Pakistanem, z Indiami, nie wygramy z Chinami, gdzie wciąż są ogromne zasoby taniej siły roboczej.

Zobaczcie państwo, my słyniemy z tego, wygrywamy jakieś zawody – wyniki PISA, te ogólnoeuropejskie wyniki 15-letnich uczniów – mamy jedne z najlepszych wyników, szczególnie w matematyce, w całym sektorze STEM (ang. science, technology, engineering, mathematics).

To nie jest tak, że jest już bardzo dobrze. Uważam, że polska edukacja może być jeszcze dużo lepsza. Są naprawdę systemy, które funkcjonują jeszcze lepiej. Szanowni państwo, moja fundacja, poza tym, że zajmujemy się przedsiębiorczością, zajmuje się również kwestiami edukacji. W kontekście tego patrzyliśmy, jak digitalizacja wpływa na polskie szkoły, na wyniki uczniów i ogólnie na młodzież. Proszę zobaczyć, wczoraj pan prezydent bardzo dobrze to zrobił, podpisał ustawę, która zakazuje smartfonów w szkołach podstawowych. Jesteśmy jednym z ostatnich krajów w Europie, który to zrobił. Nasza fundacja od pięciu lat mówi: „Zróbmy to już teraz”. Byśmy byli drugim krajem po Francji. Nie, my czekaliśmy, aż wszyscy to uchwalą. Duńczycy, Czesi, Włosi, wszyscy. My wtedy bezpiecznie, dobra, zagłosujemy. Fajnie, wszyscy podnieśli rękę, poza tam środowiskiem pana Mentzena, wszyscy podnieśli rękę. Bardzo mnie cieszyło to, że się to wydarzyło w takim konsensusie.

Ale dzisiaj przecież ta młodzież naprawdę jest ogłupiana przez social media. Bądźmy odważni w tym. Mówiliśmy dzisiaj, pan premier mówi o odwadze. Bądźmy odważni, bądźmy drugim albo trzecim, bo już nie będziemy pierwszym krajem, który zakaże social mediów, po prostu zweryfikuje wiek tej młodzieży do piętnastego roku życia i przestaniemy te dzieci ogłupiać. One naprawdę będą mądrzejsze. Ja jako właściciel firmy będę mógł za 10 lat dalej zatrudniać inteligentnych Polaków, którzy będą po prostu nieogłupieni przez to. Czyli edukacja jest superważna.

Trzecia rzecz, o której chcę powiedzieć, to jest, wiecie, takie budowanie tożsamości przedsiębiorcy, bo to jest super dla mnie. Uważam, że to jest superważne w Polsce, szczególnie w Polsce, czyli kraju zaoranym przez czterdzieści kilka lat komunizmu. I mam wrażenie, my wciąż z tego wychodzimy, żeby przedsiębiorca myślał na pokolenia, bo o tym tu rozumiem rozmawiamy, tak? No bo jeżeli ma inwestować, to on nie będzie inwestował, myśląc, co tam się wydarzy za pięć lat. On musi myśleć, co się wydarzy za 10 lat, co się wydarzy z moimi dziećmi. To jest kwestia jeszcze demografii, o której tu będziecie państwo rozmawiać, jak w ogóle to wygląda. Czy przedsiębiorca, który ma dzieci, ma problem sukcesji? Żeby ten przedsiębiorca chciał w tej Polsce inwestować. Już tą Marbellę zostawmy, bo jak sobie jeden dom w Marbelli czy mieszkanie kupi przedsiębiorca, a resztę kasy będzie ładował w polską gospodarkę, to dajmy już im spokój, bo uważam, że to za te stresy.

Ale żeby on myślał o inwestowaniu na pokolenia, żeby on myślał o inwestowaniu we własną firmę, to on potrzebuje silnego, stabilnego państwa, bezpiecznego państwa, które za nim stanie, które go broni na arenie Unii Europejskiej. On potrzebuje stabilnej sytuacji podatkowej. On musi wiedzieć, że rządy, które są w Warszawie, to rozumieją – że nie tylko społeczeństwo jako ogół, ale że ten przedsiębiorca, bo to on tworzy te miejsca pracy. Ja nie mam nic przeciwko wspieraniu programami socjalnymi, natomiast mam dzisiaj takie poczucie, że my już doszliśmy do tego etapu, że naprawdę jest dobrze. Ale teraz nie idźmy już dalej w tym kierunku. Teraz pozwólmy działać biznesom i przedsiębiorcom.

Jeszcze chciałem o jednej rzeczy. Dyplomacja gospodarcza. Wspierajmy tych przedsiębiorców. PAIH może działać jeszcze lepiej. On w wielu krajach wcale nie tak dobrze działa. Rozmawiam z różnymi przedsiębiorcami, to mi mówią: „No tu działa dobrze, tu nie działa”. Bo przedsiębiorca chce być dumny, on chce być tak samo dumny, jak każdy Polak, chce być dumny z tego, że jest Polakiem. Przedsiębiorca chce jechać na jakieś międzynarodowe spotkanie, usiąść przy dobrym winie z szesnastoma innymi kolegami z innych krajów i żeby oni na niego patrzyli: „A ty jesteś z Polski? Wow! Ale wy odnieśliście sukces. Wy naprawdę jesteście…”.

I tego oczekuje przedsiębiorca. To jest chyba też to, co mówił Jan. Więc bądźmy dumni z tych przedsiębiorców. Budujmy ten etos przedsiębiorcy, bo to jest uważam, kluczowe. Bo to wszystko – to bezpieczeństwo, pieniądze na ochronę społeczną dla potrzebujących – będziemy mieli tylko wtedy, jak będziemy mieli mocny biznes, będziemy mieli ludzi, którzy będą generować to PKB. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *