Budujmy Polskę odpowiedzialną, silną, bezpieczną

Pałac Prezydencki 6.08.2026

Moi Kochani, Moi Drodzy Rodacy,

przede wszystkim bardzo się cieszę, że w rok od zaprzysiężenia jesteście tutaj ze swoim Prezydentem, w naszym wspólnym domu – bo Pałac Prezydenta jest naszym wspólnym domem. Wy po prostu 1 czerwca zdecydowaliście o tym, że mam być Waszym głosem w tym Pałacu Prezydenckim, i przez cały rok nie robię niczego innego.

(…)

Jesteście siłą i nadzieją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej: Wy – naród. Jesteście ze mną, a ja jestem i zawsze będę z Wami. W tym kontekście nic się nie zmieniło od tego roku. Chcę być głosem Polek i Polaków. Chcę być głosem polskiego narodu.

Będę, jestem nim przy podpisywaniu każdej ustawy i przy każdej inicjatywie ustawodawczej. Dlatego wybrzmiała też przed momentem ta piękna, młoda, potężna Zagórzańska Siła, która pokazuje polską tradycję; i wiele polskich tradycji dziś przywołujemy w różnych regionach Polski, które łączą się pod biało–czerwoną flagą i pod pięknym polskim hymnem narodowym.

(…)

Dziękuję oczywiście wspaniałym panelistom: Pani Redaktor, Panu Profesorowi, dwóm Panom Redaktorom. Dziękuję za tę czasami tak potrzebną bardzo konstruktywną krytykę i za wszystkie dobre słowa, które wybrzmiewały z tej dyskusji. Znam i Pana Profesora, i Panów Redaktorów, i także Pani Redaktor asertywność. Tak, chcę, żebyście mnie, Drodzy Państwo, oceniali. Od tego jest władza – władza jest dla obywateli, a nie obywatele dla władzy i dlatego oceniajcie mnie!

Przywołuję to wszystko, bo dziś z głębi serca chcę Wam powiedzieć, że gdy 6 sierpnia brałem udział we wspaniałych ceremoniach przechodziłem od Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, przez Zamek Królewski, na Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego – gdy każdego miesiąca swojej prezydentury jestem na wielu dyplomatycznych salonach, w stolicach europejskich i światowych – to chcę Was zapewnić, że cały czas widzę tylko Wasze twarze. Widzę twarz Pani Reginy, widzę twarz Państwa Krzemień spod Raciborza, widzę twarz zwykłych Polaków, którym wciąż chcę służyć. Ja nie widzę niczego innego, gdziekolwiek jestem.

To dla nas wszystkich ten rok i kolejne cztery lata są wielką dziejową szansą, aby w końcu zrozumieć, że los Polski, przyszłość Polski, dobrobyt Polski, rozwój Polski rozstrzyga się właśnie w małych zakładach stolarskich, w dużych przedsiębiorstwach technologicznych, gdzie przedsiębiorcy zatrudniają ludzi, w piekarniach, w codziennym życiu Polek i Polaków. Tam rozstrzyga się los Polski i tam powinni być weryfikowani i omawiani polscy politycy – i rząd, i polski prezydent. Bo to naród jest władzą zwierzchnią w Rzeczypospolitej Polskiej, a dzisiaj się o tym zapomina.

Dlatego stoję tu przed Wami, żeby powiedzieć, że z drogi, na którą wszedłem w czasie kampanii wyborczej, nie zejdę nigdy. Będę i pozostanę tylko Waszym głosem.

Jeśli ktoś by mnie spytał – jaki to był ten pierwszy rok mojej prezydentury – odpowiem z całą pewnością, że był to rok pracowity. To był rok pracowity, ale nie ma we mnie choćby promila zmęczenia. Mam ciągle wiele energii na kolejne cztery lata, mam 100 procent baterii.

(…)

Rozpocznę od krótkiej anegdoty. Gdy nie znali mnie jeszcze oficerowie Służby Ochrony Państwa, to po – obiektywnie trzeba powiedzieć – wypełnionym dniu 6 sierpnia zeszłego roku, gdy ten dzień był intensywny, choć równie piękny co intensywny, to jeden z oficerów powiedział: „Panie Prezydencie, to od kiedy zaczynamy pracę?”. Odpowiedziałem: „Od jutra, od samego rana”. Mówię to tylko dlatego, żeby jeszcze raz przypomnieć, że już od 7 sierpnia, dzień po zaprzysiężeniu, zacząłem składać inicjatywy ustawodawcze.

Złożyłem ich w ciągu roku 22, a więc średnio dwie inicjatywy ustawodawcze na miesiąc. Zrobiłem to dlatego, bo w istocie chcę zmienić model prezydentury. Tak, prezydent nie jest tylko od tego, aby prawo opiniować i zajmować się ustawami, które przychodzą z Sejmu. Prezydent jest też od tego, aby wychodzić z inicjatywami ustawodawczymi i aby nieść Wasz głos i Wasze postulaty, czyli Plan 21, który wspólnie tworzyliśmy, i od tego właściwie zacząłem.

To 22 inicjatywy ustawodawcze – i tu trochę statystyki – z których 21 jest w zamrażarce, jest zblokowanych w polskim Sejmie. Nie jest zblokowanych przeciwko mnie, ale jest zblokowanych przeciwko polskim obywatelom. Bo co marszałkowi polskiego Sejmu przeszkadza tańszy prąd o 33 proc., który rzeczywiście obiecałem i którego dzisiaj nie ma? Chcę od razu powiedzieć, że nie wszystkie postulaty zostały zrealizowane, choć to zaledwie rok, ale żadne nie zostały zapomniane i wszystkie będą zrealizowane.

21 blokad na 22 inicjatywy ustawodawcze.

Prąd płacą wszyscy, ci, którzy na Nawrockiego głosowali i ci, którzy głosowali na mojego kontrkandydata. Przygotowana przez specjalistów inicjatywa ustawodawcza, dobrze zaopiniowana przez profesjonalistów i autorytety Unii Europejskiej – która sprawiłaby, że płacilibyśmy 33 proc. mniej za energię elektryczną – jest zablokowana i zamrożona w polskim Sejmie. Jednocześnie, jak wiecie, nie poddałem się i poszedłem z prośbą do Senatu o to, aby odbyło się referendum w sprawie polityki klimatycznej. Na samym początku ci, którzy kochają demokrację, ci, którzy kochają demokratyczne rozmowy i głosowania, i czekają na głos narodu polskiego, powiedzieli, że pytanie do referendum w sprawie polityki klimatycznej i Zielonego Ładu jest nieodpowiednie. Tak, kompromis jest wyrazem odpowiedzialności za państwo – zmieniłem więc pytanie, skoro nie odpowiadało polskim senatorom: zaproponowałem pytanie, które byłoby akceptowalne, i dzisiaj w Senacie usłyszeliśmy, że głos narodu nikogo nie interesuje, że referendum w sprawie polityki klimatycznej nie będzie. Ustawa na tańszy prąd zamrożona, a referendum nie będzie.

Ci, którzy mienią się demokratami, mówią: nie interesuje nas Wasze zdanie, czy płacicie więcej, czy nie płacicie więcej. Ministerstwo Energetyki w tym samym czasie zaproponowało Państwu wykreślenie z rachunku za energię elektryczną informacji o tym, że płacicie podatki ETS za zieloną politykę. Będziecie płacić wciąż za politykę klimatyczną Unii Europejskiej, ale już nikt Wam o tym nie będzie przypominał. Suma będzie ta sama, a rachunek będzie wyglądał lepiej.

Tak nie wygląda demokracja – że naród się oszukuje, referendum się nie chce zwołać, a ustawy dające możliwość pobierania tańszego prądu i płacenia o 33 proc. mniej za prąd się mrozi i blokuje. Dlatego jeszcze raz, Panie Marszałku, naród czeka.

Mamy prawo mniej płacić za prąd. Proszę nie myśleć, że ja chcę po prostu tylko zrealizować swoją obietnicę wyborczą, ale naród, przedsiębiorcy i Polacy czekają na tańszy prąd. Dlatego chcę być Waszym głosem, bo zdaje się, że ani w polskim Sejmie za sprawą Pana Marszałka, ani w polskim Senacie za sprawą Pani Marszałek nikt narodu słuchać nie chce.

Naród jest mądry, naród dobrze wybiera, Polki i Polacy wiedzą, dokąd chcą zmierzać, dokonują dobrych wyborów, narodu trzeba słuchać.

Podobnie z inicjatywą ustawodawczą, która także jest zablokowana w polskim Sejmie, a odnosi się do najważniejszego problemu, przed jakim staje dzisiaj Rzeczpospolita Polska, a więc do problemu demograficznego. Tak, jest nas coraz mniej. W 2100 roku, jak mówią analizy, Polaków może być 27 milionów. Tymi strategicznymi problemami powinniśmy się zajmować w Pałacu Prezydenckim, w polskim Sejmie, w polskim Senacie, w polskim rządzie. Co powinniśmy robić? Jako Wasz głos zaniosłem do polskiego Sejmu inicjatywę ustawodawczą odnoszącą się do zwolnienia z podatku PIT rodziców dwójki i więcej dzieci. Musimy robić wszystko, aby pomóc polskim rodzinom, aby było nas jak najwięcej. Nie może odbyć się debata o tym w polskim Sejmie, nie chcecie Państwo o tym porozmawiać?

Mogę po tym roku powiedzieć, że to przerażające, że ci, którzy tyle mówią o polskiej demokracji, nie chcą nawet rozmawiać w polskim Sejmie o tym, co mają im do przekazania polscy obywatele.

Ale żeby nie było tak pesymistycznie, choć tę statystykę powinni sobie wszyscy zapamiętać: 21 na 22 inicjatywy ustawodawcze zamrożone, to udało się także zrobić jedną bardzo ważną rzecz dla polskich rolników. Pamiętają Państwo, jak w czasie kampanii wyborczej mówiłem o tym, że polska ziemia nie jest na sprzedaż.

Wincenty Witos kiedyś powtarzał, że w najtrudniejszych czasach polski rolnik zachował „ziemię, religię i narodowość”. Polska ziemia nie jest na sprzedaż. I pod Waszą presją, dzięki Wam, dzięki silnemu głosowi udało się przeforsować w polskim Sejmie inicjatywę ustawodawczą o zakazie sprzedaży polskiej ziemi na kolejne 10 lat. Nie zatrzymamy się.

(…)

Chcę też kilka słów powiedzieć o samych ustawach. To jest to, co… może nie tygryski, ale potężne tygrysy lubią najbardziej – ustawy i weta. Wokół tego toczy się wiele publicznych dyskusji. Mogę zdradzić, bo już podjąłem decyzję o podpisaniu czterech kolejnych ustaw – podpiszę je jutro – i zastanawiam się, jak wielki mamy problem w Polsce z matematyką wśród posłów większości parlamentarnej i polskiego rządu. Matematyczny bilans podpisanych i zawetowanych ustaw od dnia jutrzejszego będzie wyglądał: 259 ustaw podpisanych i 41 ustaw zawetowanych, czyli równo 300 – 259 na 41. I zadajemy sobie pytanie: czy ktoś tu naprawdę nie potrafi liczyć? Choć określenie „wetomat” jest dla mnie bardzo pieszczotliwe i zupełnie nie dotyka mnie osobiście, spotykałem się z dużo mocniejszymi określeniami, je także zawsze przyjmuję z uśmiechem i wielkim dystansem. 259 podpisanych ustaw pokazuje, że tylko tam, gdzie mogę znaleźć odrobinę kompromisu, gdzie mogę dostrzec, że to prawo pisane jest dla Polaków, że Polakom się przyda – nawet jeśli mam pewne obiekcje, nawet jeśli widzę i czytam reakcje opozycji w polskim parlamencie, że z tego prawa można wycisnąć więcej – że jest chociaż trochę dobre dla Polaków, to zawsze je podpiszę. 259 razy tak zrobiłem.

Nie wymienię wszystkich 259 ustaw, ale gdy spojrzymy na cały pakiet deregulacyjny – jest tu wielu przedsiębiorców, biznesmenów – podpisuję regularnie cały pakiet deregulacyjny przygotowany przez większość parlamentarną. Podpisałem wszystkie ustawy odnoszące się choćby do cyberbezpieczeństwa, do odbiurokratyzowania szpitali onkologicznych.

(…)

Co więcej, weto nigdy nie jest końcem dyskusji. To często są korepetycje. Korepetycje z tego, jak pisać dobre prawo. Te korepetycje, których udziela rządzącym minister Zbigniew Bogucki jako prawnik, a za które ja biorę pełną odpowiedzialność, podejmując wszystkie decyzje. To do prokuratorów, którzy raz na jakiś czas mnie przesłuchują, więc panom prokuratorom chcę powiedzieć: za wszystkie decyzje, te dobre i te złe, pełną odpowiedzialność bierze Prezydent Polski, a on się nazywa Karol Nawrocki.

(…)

Najbardziej żywym publicznie tematem, który odnosił się do mojego weta i do tego, jak można prawo poprawić, biorąc pod uwagę dobro i ludzi, i zwierząt, była ustawa łańcuchowa. Przez dwa tygodnie próbowano zrobić ze mnie kogoś, kto nienawidzi zwierząt i jest gotowy podjąć z nimi największą walkę, tylko dlatego, że przygotowano złą ustawę. Odbywały się manifestacje, wielu polityków podjudzało ten polityczny spór, gdy dla mnie, dla mojej rodziny zwierzęta są bardzo ważne, choć nigdy nie są ważniejsze niż drugi człowiek, to rzecz oczywista.

Tyle zgiełku, tyle krzyku, tyle ataków, tyle happeningów, tyle manifestacji. I za sprawą społeczników, ciężkiej pracy Kancelarii Prezydenta nagle wypracowujemy ustawę łańcuchową, która jest dobra i dla ludzi, i dla zwierząt. Psy spuszczone są z łańcuchów i nikomu nic się nie stało.

Taką siłę ma też weto, aby dopasować prawo do potrzeb i ludzi, i zwierząt. Takich przykładów oczywiście jest wiele. Ale są też przykłady, które mówią o tym, że prezydent jest także od tego, aby mówić „weto” tam, gdzie prawo jest szkodliwe dla ciągłości Rzeczypospolitej i dla naszej Konstytucji. I nigdy nie zawaham się go podjąć, jak będzie taka potrzeba.

(…)

Kończąc ten fragment o inicjatywach ustawodawczych i ustawach, kilka słów chcę powiedzieć – i czuję się zobowiązany – o polityce międzynarodowej.

Mówiłem, że zbuduję silne relacje regionalne. Dzisiaj właściwie nie ma takiego państwa w naszym bliskim sąsiedztwie, z którymi nie mielibyśmy mocnych relacji na poziomie prezydenckim – ale wspieram też te relacje pomiędzy ministrami, a także Panem Premierem i premierami tych rządów. Czechy, Słowacja, wszystkie państwa bałtyckie, Węgry, Rumunia, niezależnie od zmieniających się rządów.

Mówiłem i powtarzałem w czasie kampanii wyborczej – obiecywałem Wam to – że zbuduję mocne relacje z naszym najważniejszym sojusznikiem, strategicznym sojusznikiem, ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki i z Prezydentem Donaldem Trumpem.

Od 3 września, później podczas kolejnych spotkań na wielu forach, podczas kolejnych dyskusji telefonicznych, przez kolejny cały rok udało się stworzyć autostradę do stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Ta autostrada jest rozłożona, nie można tego wyżej i dalej załatwić niż między dwoma prezydentami. Teraz wszystko po stronie rządu, który wspieram tam, gdzie mogę, ale trzeba się wziąć na poważnie do załatwienia budowy Fortu Trump i stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Wszystko jest właściwie załatwione i jest gotowe, teraz trzeba zabrać się do ciężkiej pracy.

(…)

Często pada pytanie w opinii publicznej: co konkretnego wynika z naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi? Nie jest łatwo w czasie tak mocnego antyamerykanizmu przedstawicieli polskiego rządu, który niestety bardzo często się odzywa, budować relacji z najpoważniejszym i najmocniejszym mocarstwem na świecie.

Stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce, która jest naszym celem – to jest konkret. Wypuszczenie z więzienia Andrzeja Poczobuta – to jest konkret. Zaproszenie Polski do grupy G20 – to jest konkret.

To, żeby wszystkie państwa Inicjatywy Trójmorza, a więc inicjatywy, którą budujemy razem z Chorwacją – to najbardziej dynamicznie rozwijający się region całej Europy, Inicjatywa Trójmorza, i cała idea Międzymorza, której budowę kontynuuję po Prezydencie Andrzeju Dudzie – uznały obecność Polski w grupie G20 jako sukces całego regionu Europy – to też jest konkret, bo urastamy do roli lidera.

(…)

Jest oczywiście Unia Europejska. Tak podświadomie podzieliliśmy się z Panem Premierem Donaldem Tuskiem, że za relacje z Unią Europejską odpowiada Pan Premier, za relacje ze Stanami Zjednoczonymi odpowiadam ja, za kwestie bezpieczeństwa odpowiada Prezydent, co nie znaczy, że nie spotykamy się z liderami europejskimi i nie jesteśmy też w kontakcie w sprawach trudnych, ale też w sprawach partnerskich i łatwiejszych. Chcę powiedzieć jasno, to, że jestem przedstawicielem obozu reformatorskiego w Unii Europejskiej, nie znaczy, że Polska z Unii Europejskiej chce wyjść, ale to znaczy, że na pewne wariactwa Polska godzić się nie będzie.

Chcemy być w Unii Europejskiej i pomagamy Unii Europejskiej się obudzić z letargu polityki klimatycznej, z letargu polityki Zielonego Ładu, z letargu polityki migracyjnej.

Skoro udało nam się, i chwała Bogu, po 2015 roku zachować Polskę bezpieczną, bez nielegalnych imigrantów, z silnymi granicami, to musimy to utrzymać. Europa dziś potrzebuje Polski bardziej niż kiedykolwiek. Podczas spotkań na szczeblu przywódców państw, z premierami, z prezydentami, oni mówią: u was ciągle jest bezpiecznie, u was można chodzić po ulicach, nie zmarnujcie tego. Nawet przedstawiciele liberalnych rządów widzą, że w Polsce jest inaczej, bo po 2015 roku nasze rządy nie popełniły tego błędu. Dlatego wybraliście mnie na Prezydenta, żebym nie pozwolił dziś popełnić tego błędu.

(…)

Jeśli chodzi o Ukrainę, to interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski; to oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego. Niech mordują Sowietów, którzy ich napadli, a nas, Polaków, to w ogóle nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski.

Ale strategicznym interesem Polski jest też to, żeby w Warszawie i w Polsce nie powiewały banderowskie flagi. Można pomagać i można wymagać, można współpracować po partnersku, można się rozumieć w zasadniczych kwestiach. Taka jest nasza wrażliwość – będziemy pomagać, ale zawsze mówiąc: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”.

(…)

Nie ma innego wyznacznika w polityce międzynarodowej niż dbanie o interes własnego państwa. Włosi krzyczą: „Forza Italia!”, Amerykanie krzyczą: „America First!”, a ja mówię: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy!”.

Zaskoczeniem może być to, że nikt nie oczekuje czegoś innego, każdy rozsądny przywódca państwa wie, że prezydent czy premier, który do nich przyjeżdża, jest, a przynajmniej powinien być, zobowiązany swoim narodem i interesami swojego narodu. Możemy się więc przyjaźnić, możemy współpracować, możemy być sojusznikami, a nikt się nie oszukuje, że nie służy swojemu narodowi, który go wybrał w wyborach i najął do tego, żeby wykonał robotę dla swojego narodu, a nie dla obcego narodu.

Przez trzy dekady żyliśmy w głębokim przekonaniu, że żeby być częścią europejskich salonów, musimy pozbyć się tego, co kłopotliwe dla Polski – naszych wartości, naszych fundamentów, bo to lubią salony: nie być zbyt polskim, nie być za polskim, nie za głośno mówić o tym, jakie są nasze potrzeby i czego chcemy. Dzisiaj, mając roczne doświadczenie, mówię Wam – i zaufajcie mi – ten kompleks trzeba porzucić, tego kompleksu nie ma na całym świecie, każdy zajmuje się swoim narodem i możemy ze sobą współpracować.

Moi Drodzy, ten rok to był też rok cichej pracy, której nie było może widać. To, co boli najbardziej mnie jako Prezydenta Polski, to brak pewnej wizji – brak wizji rządzących na to, jaka ma być w przyszłości Polska, brak wizji obecnego rządu. Mam wrażenie, że żyjemy w pewnym chaosie reakcji na medialne afery, na to, co przedostanie się do opinii publicznej. Często żyjemy w takim przekonaniu, że może uda się oszukać Polaków z najmem krótkoterminowym albo z emeryturami dla artystów, może się nie dowiedzą, nie będzie afery.

A ja w tym wszystkim chciałbym zapytać: jaki jest plan? Jaka jest strategia obecnie rządzących na Polskę na kolejne 10 lat? Kto ma o tej strategii decydować? Gdzie ma być nasze miejsce za lat 10, za lat 20?

Żyjemy w sprincie czterech lat wyborów parlamentarnych, teraz już półtora roku, kolejnych rozliczeń, pytań o to, co było trzy lata temu, i skupianiu się na tym, kogo trzeba wsadzić do więzienia, zapominając o sprawach strategicznych, zasadniczych, pewnej ciągłości i budowania majestatu i przyszłości Rzeczypospolitej Polskiej. Potrzebujemy dziś pewnej stabilizacji życia politycznego w Polsce.

(…)

Chcę Państwu zameldować, że w ciągu roku działania Kancelarii Prezydenta udało się zgromadzić siedmiuset wybitnych, profesjonalnych, w zasadniczej części niezwiązanych z polityką przedstawicieli w prezydenckich radach.

Siedemset osób, które w sposób społeczny, bez pobierania środków finansowych, analizują prezydenckie prawo i od roku przygotowują prezydencką strategię rozwoju na najbliższe półtora roku. Dziękuję Wam, wszystkim społecznikom, którzy jesteście w prezydenckich radach. To niesamowite – ci ludzie nie zarabiają pieniędzy w Kancelarii Prezydenta, reprezentują siedemnaście rad: od kwestii zasadniczych, jak demografia, biznes, gospodarka, do spraw Konstytucji, do spraw młodzieży. Przygotowują nie tylko inicjatywy ustawodawcze, ale opiniują także prawo. I co przygotowują w Pałacu Prezydenckim? Polskę naszej przyszłości.

Wierzę głęboko, że prezydencka strategia rozwoju, która też formalnie zostanie przedstawiona w ciągu kilku miesięcy, stanie się w najbliższych wyborach parlamentarnych punktem odniesienia dla wszystkich tych, którzy aspirują do rządzenia w Rzeczypospolitej Polskiej, realnym planem na przyszłość dla Rzeczypospolitej.

Proszę Was o to, żebyśmy nigdy nie zapomnieli, że wokół tych wszystkich rzeczy, które nas różnią wewnątrz środowisk politycznych i partyjnych i na zewnątrz, wokół dwóch plemion, żebyśmy nigdy nie zapomnieli, że jesteśmy rodakami. Że jest wiele rzeczy, które nas łączą.

Prezydencka strategia rozwoju będzie otwarta i będzie zaproszeniem do dialogu środowisk politycznych gotowych do współpracy z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, bo ja po 2027 roku będę i chcę współpracować, a o swoich kompromisach mówiłem także dzisiaj. Prezydencka strategia rozwoju – wierzę głęboko – stanie się punktem odniesienia w najbliższej kampanii parlamentarnej, która wyłoni polskie siły patriotyczne kochające Polskę, gotowe do dialogu pomiędzy ośrodkiem prezydenckim i przyszłym premierowskim, aby Polska rozwijała się, była bezpieczna i by mniej było w niej politycznych konfliktów.

Pan Profesor Wawrzyniec Rymkiewicz, który bierze udział w spotkaniach klarysewskich – formacie, w którym dużo mniej mówię niż dzisiaj, a właściwie nic nie mówię, tylko słucham – ostatnio pięknie mówił, co zapisał w swoim artykule w „Arcanach”. Konkluzja jego jest taka: Profesor pyta, komu potrzebna jest Polska, i odpowiada w sposób oczywisty: Polska jest potrzebna Polakom, bo Polska uszlachetnia Polaków, bo podnosi Polaków swoją historią, swoją kulturą, a poza tym być Polakiem to znaczy być wolnym człowiekiem. Dlatego warto być Polakiem.

Polska jest potrzebna wszystkim Polakom, a Polsce potrzebni są Polacy, bo Polska żyje w naszych sercach, w naszych duszach, żyje dzięki nam.

Dlatego dziękuję, że byliście dzisiaj ze mną w czasie tego wyjątkowego dnia. Proszę też Was: i wewnątrz środowisk politycznych, i na zewnątrz politycznego sporu starajmy się szukać tego, co nas łączy, budujmy Polskę odpowiedzialną, silną, bezpieczną, naszą wspólną. Gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Bądźmy razem, bądźcie ze swoim Prezydentem. O to Was proszę.

Niech Bóg błogosławi Polsce! Niech żyje Polska!

https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/prezydent-rp-w-rocznice-zaprzysiezenia-budujmy-polske-odpowiedzialna-silna-bezpieczna,124537

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *