Sportowy fenomen Mai Chwalińskiej

Maja Chwalińska urodziła się 11 października 2001 roku w Miechowie (województwo małopolskie) ale wychowała się i całe życie mieszka w Dąbrowie Górniczej. Jest powszechnie kojarzona jako dąbrowianka.

Rodzicami naszej tenisistki są Marcela i Tomasz Chwalińscy, którzy zawsze wierzyli w córkę i starali się ją wspierać bez wywierania nadmiernej presji. Najlepiej obrazuje to wypowiedź ojca Mai: „Maja zawsze miała swój plan i zawsze w niego wierzyliśmy”. Tomasz Chwaliński zdecydował się nawet przejść wcześniej na emeryturę, aby bardziej zaangażować się w rozwój kariery córki. Maja Chwalińska przez 9 lat uczęszczała do Szkoły Podstawowej nr 29 z Oddziałami Sportowymi im. Alfreda Szklarskiego. Już jako uczennica była postrzegana jako bardzo pracowita, ambitna i zdyscyplinowana, a jej talent sportowy był widoczny od najmłodszych lat. Ze względu na intensywną karierę tenisową od młodego wieku edukację musiała łączyć z częstymi wyjazdami na turnieje.

Zaczęła grać w tenisa w wieku 7 lat. Jest zawodniczką leworęczną i gra oburęcznym bekhendem. W rozgrywkach juniorskich należała do czołówki światowej a później stopniowo przebijała się przez turnieje ITF i WTA zdobywając tytuły w cyklu ITF i WTA Challenger. W singlu wygrała kilka turniejów rangi Challenger, a także osiągnęła sukcesy deblowe. Jej najwyższe pozycje rankingowe znajdowały się w okolicach drugiej setki rankingu WTA (114. miejsce przed French Open 2026).

Maja Chwalińska polska tenisistka French Open 2026, fot. Thomas Samson AFP East News

Maja Chwalińska przez kilka lat zmagała się zarówno z problemami fizycznymi jak i psychicznymi, a jej historia jest przykładem bardzo udanego powrotu do sportu na najwyższym poziomie. W 2021 roku publicznie poinformowała, że od końca 2019 roku choruje na depresję. Przyznała, że nawarstwiające się kontuzje i trudności sportowe pogłębiały problemy psychiczne, a w pewnym momencie nie była już w stanie normalnie trenować ani rywalizować. Z tego powodu zrobiła sobie przerwę od zawodowego tenisa i skorzystała ze wsparcia specjalistów oraz bliskich.

Oprócz depresji zmagała się także z licznymi urazami i problemami zdrowotnymi, które prowadziły do wycofywania się z turniejów lub kreczowania meczów. Po przerwie stopniowo wróciła do treningów i rywalizacji. Pod koniec 2021 roku, jak poinformowała, wyszła z depresji i odzyskuje radość z gry. Choć tenis przez wiele lat dominował w jej życiu, sama podkreślała, że nauczyła się dostrzegać świat poza kortem. Po doświadczeniach związanych z depresją mówiła, że ważne było dla niej odkrycie, iż „istnieje wiele rzeczy poza tenisem”, które mogą dawać satysfakcję.

W wywiadach wspominała, że poza treningami lubi spotykać się z przyjaciółmi, chodzić na kawę lub herbatę, robić zakupy oraz spędzać czas z ludźmi i w towarzystwie znajomych. Z relacji rodziny i trenerów wyłania się też obraz osoby bardzo refleksyjnej i zorganizowanej. Od lat prowadzi zeszyt, w którym zapisuje cele i zadania do realizacji. Jej mama opisywała ją jako osobę, która dużo analizuje, planuje i jest bardzo wrażliwa. Zachowuje równowagę między sportem a życiem prywatnym.

Maja na Lotnisku Chopina w Warszawie, fot. PAP Leszek Szymański

Sezon 2024 był dla niej przełomowy – zdobyła pierwsze większe tytuły rangi WTA 125 i znacząco poprawiła ranking. W wywiadach podkreślała, że kluczowe było odzyskanie równowagi psychicznej i otoczenie się zaufanymi ludźmi. W czerwcu 2026 roku Chwalińska została jedną z największych sensacji światowego tenisa. Jako kwalifikantka dotarła do finału turnieju French Open 2026 stając się pierwszą kwalifikantką w erze profesjonalnej, która osiągnęła taki wynik w tym turnieju. Jej znakomity występ spowodował ogromny awans rankingowy i zainteresowanie mediów na całym świecie.

Droga Mai Chwalińskiej do finału Roland Garros 2026 była sensacyjna, ponieważ zaczynała się od kwalifikacji i wygrania 9 meczów z rzędu. Przeszła przez 3 rundy kwalifikacyjne awansując do turnieju głównego bez rozstawienia. W turnieju głównym pokonała Qinwen Zheng (mistrzyni olimpijska, Paryż 2024, która w półfinale Igrzysk Olimpijskich pokonała Igę Świątek), Elise Mertens i Maria Sakkari.

Następne gry:

Czwarta runda: Chwalińska – Parry 6:3, 6:2

Ćwierćfinał: Chwalińska – Kalinska 7:6, 6:3

Półfinał: Chwalińska – Sznajder 7:6, 6:4

W finale Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andreevą 3:6, 2:6

Mimo tej porażki Maja Chwalińska jest czwartą Polką, która doszła do finału wielkoszlemowego turnieju tenisowego. Przed nią były to: Jadwiga Jędrzejowska, którą oglądałem we Wrocławiu na stadionie olimpijskim w finale XXVII Narodowych Mistrzostw Polski w 1953 roku, Agnieszka Radwańska, finalistka Wimbledonu 2012 i Iga Świątek w sześciu finałach (4 razy French Open, US Open i Wimbledon).

W występach Mai w Paryżu trwających ponad 17 godzin należy szczególnie odnotować:

z Diane Parry mając przeciwko sobie cały kort centralny oddała tylko 5 gemów

wygranie drugich setów z Zheng i Mertens po 6:0

najwyższa oglądalność meczu wielkoszlemowego z Dianą Sznajder – wynosiła 1,65 mln widzów w Eurosporcie.

niezwykłą grę kombinacyjną – top spiny slajsy, dropshoty, loby w meczu z Dianą Sznajder, pogromczynią Aryny Sabalenki

w czasie sukcesów Mai rodzice często pojawiali się na trybunach i otwarcie mówili o dumie i wzruszeniu.

I tak zakończył się trwający 3 tygodnie w Paryżu turniej tenisowy Roland Garros 2026. Zapamiętamy go jako przygodę uśmiechniętego Kopciuszka – „Mai Dąbrowianki” (wzrost 164 cm) – któremu życzymy wszelkiej pomyślności i dalszych sukcesów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *